Pewnie miało być fajnie, ładna pogoda, piątek, koledzy z pracy, dobra zabawa i masa śmiesznych wspomnień. Niestety, coś tego dnia chyba jednak zawiodło. Tragiczny finał wydarzenia w Lublinie skłania do refleksji. Czy można przewidzieć wszystkie skutki „zbyt dobrej zabawy?” Pewnie nie, bo event jest nieokiełznanym żywiołem. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy po to, żeby go ujarzmić.

Media od kilku dni informują o tragicznym wydarzeniu, które miało miejsce w ubiegły piątek,  późnym wieczorem w Lublinie. Na terenie jednej z firm, 30 osób uczestniczyło w imprezie integracyjnej, która rozpoczęła się ok. południa. Z informacji podawanych w mediach wynika, że była ona mocno zakrapiana alkoholem. Po pewnym czasie niektórzy zaczęli tracić kontrolę nad swoim zachowaniem.

Żeby uspokoić najbardziej rozrabiające osoby jeden z uczestników postanowił działać. „Przyniósł rolkę folii stretch, a następnie z pomocą kolegów, ustawili jednego z mężczyzn koło drzewa i obwiązali go folią. Po chwili uczynili to samo z drugim mężczyzną. Przywiązani do drzewa mężczyźni byli braćmi. Zostali unieruchomieni od nóg aż do szyi, tak że nie mogli wykonać praktycznie żadnego ruchu.” Jak ustalili dziennikarze, elementem zabawy było robienie im zdjęć. Nagle jeden z przywiązanych osunął się na ziemię. Pomimo przeprowadzonej resuscytacji krążeniowo – oddechowej, życia 49-latka nie udało się uratować.

I tu wypadałoby zrobić pauzę. Nie wiemy, jaka była dokładnie przyczyna śmierci i nie o to w tym wpisie chodzi.

Domyślam się, że tego „wydarzenia” nie koordynowała żadna agencja eventowa. Jednak bez względu na to kto odpowiada za przebieg eventu zawsze chodzi o bezpieczeństwo, o drogi ewakuacyjne zamykane w czasie eventu, żeby uniknąć niechcianych gości, o nagminne zastawianie ich recepcją lub ściankami. Większość event managerów była świadkiem niespodziewanych zachowań uczestników, które mogły doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Czasem były to działania nieświadome – pod wpływem alkoholu, jednak dochodziło do nich i musimy być na nie przygotowani. Każdy z nas dobrze wie, lub powinien wiedzieć, że uszkodzenie lub utrata mienia i rzeczy wartościowych, niewłaściwa ochrona, zatrucia pokarmowe, przedawkowanie używek lub alkoholu, zagubienia dzieci, złamanie ciszy nocnej, konflikty z tytułu przekroczenia norm hałasu, większy tłum niż spodziewany, upał, ekstremalne zjawiska pogodowe, sztuczne ognie to sytuacje, które mogą doprowadzić do złego zakończenia.

Pisałam o tym w ubiegłym roku (Bezpieczeństwo na evencie – polska rzeczywistość), pisałam wcześniej, gdy poruszałam temat Zarządzania ryzykiem i napisze za każdym razem, gdy zajdzie taka konieczność.

Wracając do Lublina.  

Jak długo mężczyźni byli przywiązani, jest to obecnie ustalane. Wiadomo, że musiało to trwać ponad godzinę. Nie wiadomo też, czy sami się oswobodzili, czy też w końcu zostali uwolnieni. Wiadomo, że na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja. Na miejscu zastano tylko ośmiu uczestników imprezy. Wszyscy znajdowali się pod znacznym wpływem alkoholu. Część nie była w stanie ustać na nogach. Przywiązanie mężczyzn do drzew, wszyscy traktowali jako doskonałą zabawę. Za pomocą telefonów komórkowych wykonywali im zdjęcia, nie przejmując się ich losem. Obecnie trwa ustalanie szczegółowego przebiegu imprezy. Nie jest to łatwe, gdyż ze względu na stan upojenia alkoholowego, każdy z uczestników zapamiętał je inaczej.

Eventowa Blogerka

źródło: tvn24.pl, Gazeta.pl, lublin112.pl, natemat.pl, radio zet

ps. W szybkim tempie topnieją miejsca na szkolenie czwartkowe w Proto.pl – jak masz chęci na dawkę wiedze z Event Management w doborowym gronie zacnych korporatów, agencji i managerów – serdecznie zapraszam – spotkajmy się tam! Więcej tu.

JOIN THE DISCUSSION