fbpx

Tysiące pasjonatów biegania zebrało się już po raz czwarty o poranku u stóp Stadionu Narodowego. Gdzieś z boku za ekranami, startującym bacznym okiem przygląda się Dyrektor i twórca projektu – Maciej Brzozowski z całym zespołem Agencji Live. Na głowie przepastne słuchawki, czapka z daszkiem, uzbrojony w krótkofalówki i całe oprzyrządowanie. Od czterech lat, jego królestwem jest jest m.in. realizacja Orlen Warsaw Maraton.

Spotkaliśmy się 13 kwietnia. Prawie 2 tygodnie przed realizacją. Namioty depozytów i strefa dla mediów, już stały. Meta i miasteczko biegaczy dopiero były budowane, podobnie trybuny i strefy dla mediów oraz inne niezbędne przestrzenie m.in. biuro zawodów, gdzie tworzone są regularne targi blisko 80 wystawców oferujących coś niezwykłego dla sportowców (dieta, sprzęt, ubrania). Kolejne spotkanie już dzień przed realizacją. W sobotę gdzie pierwszy dzień należał do biegów młodzieży szkolnej w której pobiegło 6 000 osób.

Rejestracja bez kolejek i zarządzanie strefami

Start coraz bliżej. W wielkiej hali expo mieści się biuro zawodów, a w nim co 5 metrów  „okienka” wydające pakiety startowe dla zawodników ich odbiór zajmuje najwyżej 15 sekund. Obsługa blisko 30 000 zgłoszonych biegaczy nie była kłopotliwa, zwłaszcza że rozplanowane były na 3 dni – od czwartku do soboty.

Teren Błoni Stadionu Narodowego jest rozległy. Załoga poruszała się quadami, skuterkami i rowerami. To najlepsze środki transportu dla nawierzchni żwirowo-piaskowej, która tutaj króluje. Do dyspozycji uczestników Maratonu były strefy gastronomiczna, VIP, Zdrowia (badania klinik i rehabilitantów), przestrzeń otwarta dla dzieci, mediów czy akredytacji zawodników oraz strefa realizacyjna dla wozów transmisyjnych i załogi produkcyjnej. Po skończonym biegu uruchomiono strefę Pasta Party z odrębną sceną, multimediami i repertuarem. Na pasta party jest kolacja specjalnie dla sportowców, pełna węglowodanów.

Trasa

Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym dwa biegi (na 42,125 & 10 km) – startują równolegle i w tym samym miejscu kończą. Takie rzeczy tylko na Orlen Warsaw Maraton. Wyzwaniem jest skierowanie równocześnie 20 000 ludzi w odpowiednie sektory na wybrzeżu szczecińskim, odpowiednimi drogami tuż przed startem.  i to by uczestnicy nie pogubili się i pobiegli właściwą drogą.

Trasy się co roku zmieniają – chodź trzeba przyznać, że są podobne. Zmiany przeważnie są spowodowane przez remonty ulic. W tym roku organizator miał lekki problem z wytyczeniem odcinka na bieg 10 km. Chciał pociągnąć trasę przez Pragę – bo wysoka frekwencja powoduje, że bieg z trudem mieści się na Wybrzeżu Szczecińskim. Logistycznie – najtrudniejsze było i zawsze jest opracowanie momentu startu. Tu nic nie dzieje się przypadkiem. Nad tym pracuje tabun specjalistów.

 

Maratońskie doznania

Scena przelotowa będąca linią startu postawiona została przy Wybrzeżu Szczecińskim. Na głównym planie ekran mający 12 metrów w podstawie. Tam o 8:45 startował maraton na 42,125 km oraz bieg na 10 km. W dwóch przeciwległych kierunkach, po dwóch różnych specjalnie wytyczonych i przygotowanych trasach. Meta była w miasteczku biegacza, podobnej konstrukcji – oknem/rampą dla prowadzących. Po dwóch stronach ostatnich metrów trasy rozpostarte były trybuny dla publiczności.

Standardy pracy

Karetka na montażach. Kantyna pracownicza. Maciek nawet zadbał o bukiety z tulipanów na stołach. Dla niego ludzie są najważniejsi. Lubię jego standardy. Widać, że wierzy w swoją ekipę i daje im serce na dłoni. Codziennie się z nimi spotyka. Uwielbia być im pomocny.

Start

12:00 w Niedzielę – w promieniach słońca wbiegają pierwsi maratończycy. Pochodzą z Kenii, Estonii, Słowacji, Irlandii etc. etc. i zawsze chwalą trasę, jej przygotowanie, oprawę graficzną i muzyczną. 10-kilometrowy dystans najszybsi pokonują w niespełna godzinę. Królewski dystans 42,125km przebiegają po 3 godzinach. Każdy jest wygranym i dostaje medal.. Uśmiechy na twarzach biegaczy są bezcenne. Miliony zdjęć pstrykanych telefonami wylądowało w sieci na profilach facebookowych.

Kontuzje & wypadki

Każdy z uczestników podpisuje oświadczenia, że zgłasza się do biegu z własnej woli i na własną odpowiedzialność. Wypadki podczas biegu zdarzają się, czasem nawet śmiertelne. W zeszłym roku były 3 interwencje zakończone zabraniem delikwentów do szpitala. Przyczynami były i są zasłabnięcia ze słabym przygotowaniem do takiego wysiłku w tle. Przy liczbie 20 000 ludzi – jest około 100 przypadków interwencji służb medycznych, które porozmieszczane są co 5 km, nad zdrowiem i życiem uczestników czuwają też dwa szpitale, i ok 100 ratowników medycznych.

 

Tego dnia – w Niedzielę 24 kwietnia Spotkałam ludzi naładowanych wielką, pozytywną, piękną energią, którą dali mi wszyscy ci, którzy tak pięknie się cieszyli i emanowali radością po pokonaniu morderczych 42 kilometrów i jeszcze 195 metrów. Zapytałam też Maćka co czuje.

 

Maciek – Twoja największa dzisiejsza przyjemność?

Wchodzę na platformę startu i widzę 20 000 ludzi w jednym momencie na starcie. Moje serce rośnie… Rozglądam się po moim teamie szukając ich twarzy. Dostrzegram podniesione kciuki w górze i uśmiechy na ich twarzach. Jest satysfakcja. To jest właśnie to… I chyba już więcej nic nie muszę dodawać…

 

Zakochałam się w widoku, w klimacie, który tworzą maratończycy. Tym którzy znaleźli trudności w niedzielę w komunikacji i normalnym funkcjonowaniu Warszawy wielce współczuję. Polecam za rok, przyjść na spacer o 08:45 rano przed Narodowy na Wybrzeże Szczecińskie i zobaczyć morze głów wierzących w siebie i biegnących dla swoich własnych marzeń. Biegnących w zwartym szyku przez dobre 30 minut aż strumień ciał zniknie poniżej mostu poniatowskiego, z którego obserwowałam ten obraz. Przyjdźcie kiedyś na linię mety, do miasteczka biegacza, zobaczcie tych ludzi i ich radość życia. Poczujecie to samo… To się nazwa dopiero życie!

Dziękuję za ten dzień!

Eventowa Blogerka

 

JOIN THE DISCUSSION