add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99); add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99);
Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/eve/domains/eventowablogerka.pl/public_html/wp-content/themes/magzilla/functions.php:637) in /home/eve/domains/eventowablogerka.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
konferencja - Eventowa Blogerka https://eventowablogerka.pl/tag/konferencja/ Blog o eventach i marketingu bezpośrednim Wed, 15 Jul 2020 11:19:20 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.0.5 https://eventowablogerka.pl/wp-content/uploads/2016/07/cropped-13120429_10209487070002696_1559116899_o-32x32.jpg konferencja - Eventowa Blogerka https://eventowablogerka.pl/tag/konferencja/ 32 32 Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/ https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/#respond Tue, 14 Jul 2020 22:56:48 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14715

Jak długo rząd może nam zabraniać robienia wydarzeń powyżej 150 os? Dlaczego sport może organizować mecze z kibicami przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, a my nie? Ile jeszcze może trwać pandemia i siać strach pośród naszych klientów? Te i inne pytania kotłują się w głowie każdego z nas. Wiemy dobrze, że nasi klienci pozamrażali budżety eventowe […]

Artykuł Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Jak długo rząd może nam zabraniać robienia wydarzeń powyżej 150 os? Dlaczego sport może organizować mecze z kibicami przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, a my nie? Ile jeszcze może trwać pandemia i siać strach pośród naszych klientów? Te i inne pytania kotłują się w głowie każdego z nas. Wiemy dobrze, że nasi klienci pozamrażali budżety eventowe i ten stan może utrzymać się aż do końca roku. Prawdą też jest, że niektóre firmy nadal wydają budżet na rozwiązania online i inwestują w marketing internetowy. Myślę, że to wszystko sprowadza się do jednego mianownika nadającego kierunek rozwoju obecnej branży eventowej: Wirtualne Konferencje! A zatem usiądź wygodnie i wciśnij reset dla Twojej percepcji robienia tradycyjnych eventów. Przełącz się na wirtualny świat bez COVID’a, a ja Ci podpowiem jak to łatwo i szybko zrobić. Pora zacząć odrabiać straty! Już dziś wróć do gry nie tracąc ciągłości w realizacjach wydarzeń! W tym artykule pokażę, jak to zrobić.

 

Pierwsza Wirtualna Konferencja w Polsce już za nami i to na 1200 osób!

Kwiecień, maj i czerwiec upłynął mi w rytmie stukotu klawiszy klawiatury w zaciszach domowych pieleszy.I to co udało się „wyklikać” wspólnie z naszym 18 osobowym zespołem – jest imponujące. Otóż: pierwsza w Polsce, prekursorska, całkowicie Wirtualna Konferencja Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej zakończyła się pełnym sukcesem. Dla ponad 1200 zarejestrowanych uczestników było to trzydniowe, wyjątkowe doświadczenie. W dniach 23-25 czerwca 2020, mogli oni w pełni wykorzystywać możliwości jakie daje Wirtualne Centrum Kongresowe VirBELA™ – platforma wyposażona w odpowiednią infrastrukturę, przeznaczoną pod organizację wirtualnych wydarzeń.

W przestrzeniach Konferencji KIKE zorganizowanej dla branży telekomunikacyjnej stworzono dwie sale audytoryjne, strefę wystawienniczą EXPO, a także udostępniono przestrzenie Business Lounge do spotkań biznesowych i networkingowych dla sponsorów i uczestników konferencji.

Goście biorący udział w wydarzeniu docenili innowacyjność rozwiązania i wysoki poziom merytoryczny agendy całego wydarzenia. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęło m.in. Ministerstwo Cyfryzacji, Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz Biuro Rzecznika Małych i Średnich przedsiębiorców. Nie zabrakło też prelegentów i panelistów reprezentujących organy administracji publicznej. A to wszystko wirtualnie… ale działo się naprawdę!

 

Z pewnością ten podcast o szczegółach organizacji Wirtualnej Konferencji KIKE uznasz za cenny i znajdziesz tu też więcej szczegółów.  (40 min nagrania). (Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes, na Spotify i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

Kolejne wirtualne konferencje już w drodze, a Twoja też może być następną! Czego Ci potrzeba?

Klienta. Znudzonego i zmęczonego webinarami na Zoom, Teams czy Skype. Bo ON MA RACJĘ. Nie oszukujmy się: webinar to nie event. Zwykły, płaski strumień treści audio i video bez aktywnego udziału jego obserwatorów. Formuła konferencji musi zamykać się w konkretnym wnętrzu lub przestrzeni. Obojętnie czy jest to plener, czy hotel czy wirtualny świat. Dla uczestników i dla nas, organizatorów, wydarzenie powinno spełniać znacznie więcej kryteriów.

Powinno się opierać na ludzkich relacjach i interakcjach, na spotkaniach, na poczuciu, że jesteśmy częścią pewnej społeczności. Wówczas czujemy się zainspirowani, odkrywamy nowe rzeczy, czujemy energię innych i rytm trwającego wydarzenia. To trzy główne filary ludzkiej dynamiki sensorycznej (fizycznej, audio, wizualnej) opierającej się na zmysłach. Dobrze przygotowane wydarzenie ekscytuje i wpływa bezpośrednio na uczestnika – to nie to samo co pasywnie oglądany webinar.

Między innymi dlatego zwróciłam uwagę na platformę o nazwie VirBELA, która otworzyła swoją przestrzeń dla branży organizacji wydarzeń z końcem marca, w momencie wybuchu pandemii. Spełnia ona wiele kryteriów, które zwykle bierzemy pod uwagę przy organizacji eventów:

  • ✅ Ludzie wchodzą do wirtualnego świata „na żywo” i przybierają tam formę awatarów. Mogą ze sobą rozmawiać – każdy z każdym, w czasie rzeczywistym. Każdy może swobodnie poruszać się po specjalnie skonfigurowanej wyspie pełnej atrakcji i konferencyjnych obiektów.
  • ✅ Tu, wewnątrz tej virbelowej, jak ją niektórzy nazywają „eventowej gry”, czuć, że jesteś na konferencji. Jesteś na sali wykładowej, siedzisz na krześle, masz przed sobą wielkie diodowe ekrany, na scenie prelegentów, panelistów, prezentacje, treść i głos. Wokół Ciebie setki ludzi, których w większości znasz z poprzednich konferencji. Możesz podnieść rękę i zadać pytanie. Możesz kichnąć bezpiecznie i nikt nie będzie się przesiadał. Temperaturę może Ci podnieść co najwyżej żona/mąż lub dzieci, którym trudno będzie wytłumaczyć, że jesteś teraz w pracy na poważnej konferencji, a nie grasz w komputerową grę.
  • ✅ Masz wybór gdzie chcesz przebywać w danej chwili w wirtualnym świecie VirBELA. Są tu sale wykładowe, ale jeśli temat wystąpienia nie jest interesujący, idziesz do strefy wystawców na EXPO. W sumie to nie idziesz, bo teleportujesz się – szybciej, prościej i wygodniej. Możesz zajrzeć do pokoju spotkań klienta lub dostawcy i zamienić kilka słów na osobności. Chwilę później możecie pójść do lasu czy na plażę, gdzie czeka na Was motorówka. Po odpaleniu silnika wyruszacie w podróż dookoła wyspy. Efekt? Śmiech, dowcipy, zwykła „głupawka”, ale nasze buzie się cieszą i jest fajne – jak na prawdziwej konferencji. Co się dzieje?

DOŚWIADCZAMY EMOCJI * NAWIĄZUJEMY RELACJE * JESTEŚMY RAZEM W WIRTUALNEJ PRZESTRZENI EVENTOWEJ I MAMY TEŻ SWÓJ REALNY PRYWATNY ŚWIAT JEDNOCZEŚNIE.

  • ✅ A wieczorna integracja? No jasne. Możesz poczuć się jak nastolatek. Wpadasz na jedną ze scen, na której leci livestream z DJ’em lub ulubionym artystą i jest okazja, aby poćwiczyć naszego awatara z tanecznych ruchów i innych wygibasów – podobnie jak to się dzieje na normalnej konferencji. Tu jednak taniec ma bardziej zawodowe oblicza: samba, capoeira, salto w tył, klaskanie i machanie grzywą to tylko część popisów jakie nasze postacie mogą gwiazdorsko wykonywać w rytmie muzyki ze sceny.
  • A przy odrobinie animacji ze strony prowadzącego wieczór, znajdzie się jeszcze więcej powodów, dlaczego warto w na takim koncercie zostać dłużej. Idąc dalej – to nie problem wpuścić na ekrany gwiazdę i zrobić wirtualny koncert. Oczywiście, wirtualny nie zastąpi w całości takiego prawdziwego, ale póki tych prawdziwych nie mamy, to naprawdę warto uciec od męczących webinarów i zrobić prawdziwie wirtualny event – konferencję, targi, wystawę czy chociażby szkolenie.

94 komentarzy na LinkedIn: Tylu ludzi nie może się mylić…

Dzień po konferencji KIKE weszłam na LinkedIn. Mój wzrok przykuł komunikat: 94 wzmianki o konferencji VKIKE! Firmy ścigały się w pozytywnych opiniach i pierwszych wrażeniach z platformy VirBELA. W używanych słowach najczęściej pojawiały się: innowacyjność, przełom, sukces, zabawa, pełnowymiarowa konferencja pomimo zakazów. Część z nich przytoczę:

Nie sposób pominąć wypowiedzi Członków Zarządu KIKE, którzy tak w informacji prasowej podsumowali wirtualną Konferencję KIKE:

Z perspektywy organizatorów najważniejsze jest to, że znaleźliśmy rozwiązanie, które w czasach pandemii pozwoliło na organizację ogólnopolskiej konferencji, zapewniające całkowite bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom – podkreśla Mariusz Filipiak, członek zarządu Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej i prezes spółki KIKE Events. – Udało nam się odtworzyć praktycznie wszystkie elementy tradycyjnej konferencji. Warto przy tym zaznaczyć, że przestrzeń wirtualnego eventu została specjalnie skonfigurowana pod potrzeby naszej izby.

To pierwsze w historii polskiej branży organizacji spotkań wprowadzenie typowej konferencji branżowej w głąb sieci i do wirtualnego świata konferencji online. Poważnie rozważamy dalsze wykorzystanie VirBELI w naszej pracy – zaznacza Karol Skupień, prezes KIKE. – Oczywiście nie zamiast spotkań na żywo, do których chcemy wrócić najszybciej jak się da, ale jako ich uzupełnienie, w postaci na przykład szkoleń wewnątrzizbowych. Wiedza i nowinki technologiczne, to jest dokładnie to czego potrzebują nasi członkowie i sympatycy. Będziemy w dalszym ciągu poszukiwać rozwiązań w ramach konferencji KIKE, które pozwolą uczestnikom na jeszcze większą interakcję i tworzenie jeszcze bardziej zapamiętywanych doświadczeń.

Przejdźmy do konkretów: Ile to kosztuje?

VirBELA to odpłatna przestrzeń do organizacji wirtualnych wydarzeń. Można tu wynająć dowolnie dużą salę konferencyjną lub kilka mniejszych na cały dzień, dla z góry określonej liczby gości. Dla dużych wydarzeń mamy dedykowaną całą wyspę, w której użytkujemy wybrane budynki, pomieszczenia i przestrzenie. Jest tu kilka rodzajów sal konferencyjnych, są 4 strefy teambuildingowe, jest EXPO HALL, gdzie można zrobić targi i wystawę oraz sala kinowa do projekcji filmów.

VirBELA pracuje na dwóch cennikach – dla klientów końcowych i dla agencji eventowych. W obu przypadkach koszt narzędzia jest wyliczany indywidualnie, a na jego wysokość wpływa ilość zamówionych przestrzeni, ilość uczestników oraz poziom wsparcia jaki potrzebny jest do zrealizowania wydarzenia. Dla niezdecydowanych, na tzw. „próbę” – doskonałym rozwiązaniem jest pobranie kluczy do apartamentów „Team Suites” lub wynajem Sali konferencyjnej na miesiąc bez ponoszenia żadnych kosztów.

Klucze są dostępne dla każdego kto zgłosi się kontaktem mailowym na stronie https://virbela.pl. Rezerwacje terminów na jesień już się rozpoczęły. W Polsce w Virbeli jest akltualnie zaplanowanych 6 kolejnych konferencji na najbliższą jesień – dlatego nie zwlekaj! Jeżeli chcesz wrócić do biznesu eventowego i zaskoczyć swoich klientów skrajnie nowatorskim i innowacyjnym podejściem do tematu konferencji, też zarezerwuj termin już teraz.

Multimedia w VirBELI 

Każdy z większych i mniejszych ekranów na salach konferencyjnych, w przestrzeni Expo i w pokojach spotkań biznesowych może wyświetlać:

  • obraz z webkamery, czyli twarz prelegenta,
  • pliki prezentacji pptx, pdf, grafiki jpg, png, gif oraz strony www,
  • filmy z serwisu YouTube oraz pliki video w formacie WEBM,
  • a także ekran twojego komputera, czyli tak naprawdę WSZYSTKO co tylko na nim pokażesz.

Możliwości są zatem nieograniczone. Bez transportowania ton sprzętu, bez dni montażowych i plątaniny kabli. Włączasz aplikację wgrywasz materiał i do sali mogą wchodzić uczestnicy. Wszystko załatwiasz kilkoma kliknięciami. Nogi Cię też nie będą bolały… 😀

Co jeszcze warto wykorzystać przy wirtualnej konferencji?

Staraliśmy się maksymalnie ułatwić dostęp do konferencji i zapewnić pełną informację co się dzieje gdzie i kiedy. Warto rozważyć te rozwiązania przy wirtualnych eventach, bo zdecydowanie ułatwiają one gościom poruszanie się  i w pełni aktywne uczestnictwo w konferencji. Tak więc po kolei:

  1. Aplikacja mobilna – Miejsce, gdzie każdy mógł śledzić agendę konferencji i być na bieżąco. W niej oceniano wystąpienia prelegentów z ponad setką wykładów. Wgrane bio i zdjęcia prelegentów pozwalają uczestnikom dowiedzieć się szczegółów o osobowościach zgromadzonych na scenach. Zwykle około 80% uczestników wydarzenia aktywnie korzysta z takiej aplikacji.
  2. Grywalizacja – aktywność polegająca na skanowaniu kodów QR, ocenianiu prelegentów, zbierania punków za obecność na wykładach, za wizyty u wystawców i wykonywanie zadań dodatkowych. Na zdobywców największej ilości punktów czekały wartościowe nagrody. Manewr ten napędza „ruch” na wystawie, daje powód odwiedzenia wystawców, a uczestnicy chętnie się bawią – zwłaszcza w animowanym świecie VirBELI.
  3. Obowiązkowo – integracja wieczorna! Zapewnienie atrakcji w ramach wieczornej integracji na dachu jednego z centrum biznesowych wirtualnej przestrzeni Konferencji KIKE było naszym eksperymentem. W trakcie trwania wieczoru grał DJ Dario na żywo – w streamingowanej transmisji online, zaś animacje uczestników-awatarów prowadziła na żywo Arletta Lemańska – Cydzik, jedna z konferansjerów Konferencji KIKE. Oczywiście wieczór ten musiał się odbyć całkowicie wirtualnie, ale nie zabrakło miłośników tańczenia oraz ciekawskich którzy po 19:00 chętnie zaglądali na platformę. W szczytowej części wieczoru z tej aktywności korzystało jednocześnie ok 150 osób. Tu koniecznie zalecamy przygotowanie scenariusza dla animatora wieczoru, aby animować gości i podpowiadać co jeszcze można awatarem wywinąć – bo dla wirtualnych nowicjuszy nie są to rzeczy oczywiste (popisy układów tanecznych, konkurs na najlepszą kreację z garderoby Virbeli, zrobienie gigantycznego „pociągu” –  to tylko namiastka naszych animacji, które trwały prawie 3h).
  4. Konferansjer powinien być na każdej sali wykładowej. Formuła zapowiadania prelegenta i dziękowania każdemu po zakończeniu daje wspaniały i profesjonalny savoir-vivre i pasuje do VirBELI. Każdy z awatarów może klaskać na widowni i o to proszą zwykle gospodarze ze sceny. Dodatkowo konferansjerzy ratują nas, gdy wiemy, że istnieje poślizg z kolejnym panelem i wiedzą, jak w tym czasie zabawić publiczność

  5. „Sala prób” dla każdej sali wykładowej – każdy prelegent naszej konferencji był poproszony o przeprowadzenie z nami próby generalnej przed wejściem na scenę. Tu sprawdzaliśmy jakość dźwięku. Upewnialiśmy się też czy prezentacja wyświetla się prawidłowo z jego komputera, czy łącze Internetowe nie jest za słabe. W międzyczasie zdarzały się niewielkie niespodzianki – ale mieliśmy czas, 30-45 minut przed planowanym wejściem na scenę, aby wszelkie problemy rozwiązywać. Dzięki temu, w przypadku Konferencji KIKE wszyscy prelegenci bez wyjątku, bezproblemowo wygłosili swoje prelekcje, a paneliści i zaproszeni goście mogli przeprowadzić debaty i sesje pytań z publicznością. Część z nich korzystała z wyświetlania swojego wizerunku na żywo – łącząc się z kamerą swojego komputera.
  6. Spotkania 1:1 – umówienie się przez aplikację mobilną. VirBELA ma tysiące możliwości spotkań w prywatnych pokojach i w innych ciekawych przestrzeniach. Chodząc po wirtualnym świecie można spontanicznie rozmawiać z przechodzącymi osobami, łatwo było też kogoś odnaleźć i umówić się na wirtualne spotkanie poprzez chat lub aplikację i jak zauważył jeden z naszych rozmówców „mniej przy tym bolały nogi”. Zachęcanie gości do umawiania się ze sobą przed konferencją jest kluczem do sukcesu. Wówczas uczestnicy prawdziwie czują, że są częścią społeczności tej konferencji i chętnie zostają w niej na dłużej, nawet po zakończeniu oficjalnych prelekcji.

Sukces to drabina, po której nie sposób się wspiąć z rękami w kieszeniach. Możemy czekać nie wiadomo jak długo na koniec pandemii, albo przełączyć się chwilowo na świat wirtualny i dalej robić to co kochamy, czyli organizować imprezy dla biznesu. Ja spróbowałam, zaryzykowałam, sprawdziłam i polecam. Nie dość, że da się, to uczestnicy są bardziej niż zadowoleni bo jeszcze szczerze zaskoczeni skalą innowacji.

Ponad 3/4 ankietowanych uczestników wirtualnych konferencji twierdzi, że mają one tyle zalet, że będą miały sens również wtedy, gdy standardowe wydarzenia znów do nas powrócą. Pora więc na wirtualną wspinaczkę po sukces do świata konferencji wirtualnych, bo kto wie, czy nie zostaną one z nami na dłużej.

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w VirBELI!

Aga

PS. A o wirtualnych apartamentach o VirBELA przeznaczonych do spotkań networkingowych zrobiłam już nawet filmik:

Artykuł Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/feed/ 0
Przystań Hotel & Spa w Olsztynie – Video Wizja Lokalna https://eventowablogerka.pl/przystan-hotel-spa-w-olsztynie-video-wizja-lokalna/ https://eventowablogerka.pl/przystan-hotel-spa-w-olsztynie-video-wizja-lokalna/#respond Wed, 26 Feb 2020 15:04:29 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14464

Jak każdy Event Manager, zwiedzam hotele kilka razy w miesiącu sprawdzając czy pasują pod brief klienta. Ostatnio odwiedziłam w Olsztynie w Hotelu Przystań & Spa. Wizja lokalna została sfilmowana i od dziś jest dostępna dla Ciebie w ramach event VLOGA Eventowej Blogerki. Zapraszam Cię gorąco do obejrzenia relacji z Przystań Hotel & Spa w Olsztynie. […]

Artykuł Przystań Hotel & Spa w Olsztynie – Video Wizja Lokalna pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Jak każdy Event Manager, zwiedzam hotele kilka razy w miesiącu sprawdzając czy pasują pod brief klienta. Ostatnio odwiedziłam w Olsztynie w Hotelu Przystań & Spa. Wizja lokalna została sfilmowana i od dziś jest dostępna dla Ciebie w ramach event VLOGA Eventowej Blogerki. Zapraszam Cię gorąco do obejrzenia relacji z Przystań Hotel & Spa w Olsztynie. Być może zaoszczędzisz trochę czasu i drogi 😉

Adres Wizji Lokalnej:

PRZYSTAŃ Hotel &SPA ul. Żeglarska 3, 10-160 Olsztyn https://www.hotelprzystan.com/

Ile pomieści Hotel Przystań & SPA?

Hotel Przystań & SPA jest gotowy na przyjęcie konferencji do 450-ciu osób z noclegiem.  Ilość pokoi: 150 (1/2/3 osobowych) maksymalne obłożenie 450 osób, 2 apartamenty.

Hotel jest w miarę nowy – istnieje od 2014 roku i ciągle się modernizuje. Na pewno atutem hotelu Przystań jest jego bardzo dobra lokalizacja. Do olsztyńskiej starówki dzieli go zaledwie 10 minutowa droga a usytuowanie nad samym Jeziorem Ukiel sprawia, że goście tu wypoczywają jak na weekendzie za miastem w samym sercu Mazur. Z  resztą sam zobacz! Zapraszam Cię do 3-ciego odcinka #eventVLOGA, na którym znajdziesz moją wizję lokalną: PRZYSTAŃ Hotel &SPA ul. Żeglarska 3, 10-160 Olsztyn https://www.hotelprzystan.com/

 

Zaplecze konferencyjne Hotelu Przystań

Konferencje w Hotelu Przystań & Spa w Olsztynie są tu codziennością. Obiekt posiada 19 sal konferencyjnych w różnych konfiguracjach. Największą konferencję jaką można tu zorganizować to 500 osób. Zaplecze do organizacji gali czy wieczorów integracyjnych jest różnorodne dostosowane do różnej wielkości grup. Spokojnie można zaplanować część dzienną i wieczorną w dwóch różnych miejscach.

Przestrzeń konferencyjna:

  • hotel / sala FIN 1/2/3 – teatralnie 140/150/130 osób, po połączeniu 500 osób,
  • hotel / sala A+B – teatralnie 150 osób z możliwością podziału na dwie sale
  • Restauracja Przystań / sala Klubowa – teatralnie 200 osób
  • Restauracja Przystań /sala Obiekt 2 – teatralnie 380 osób
  • dodatkowo 5 mniejszych sal 10-20 osób

Restauracje w Hotelu Przystań

Na miejscu są dwie restauracje:

  • Restauracja Port, mieszcząca łącznie 300 osób, specjalizująca się w daniach kuchni polskiej, śródziemnomorskiej i azjatyckiej. Tu spokojnie event może się rozbudować na zewnętrzną powierzchnię tarasów tuż nad Jeziorem Ukiel. Ponadto Szef Kuchni Restauracji Port przyznaje, że lubią też organizować warsztaty kulinarne od 20-150 osób.

 

  • Restauracja Przystań, mieści łącznie 500 osób. To miejsce z ponad dwudziestoletnią tradycją – kultową w regionie. Reprezentuje wykwintne dania kuchni polskiej. Większość pozytywnych recenzji na FB dotyczy właśnie wirtuozerii kulinarnej tutejszych szefów kuchni.

Infrastruktura Przystani & zaplecze SPA

Własna przystań żeglarska, piaszczysta plaża, bogaty asortyment sprzętu motorowodnego czynią tę lokalizację znakomitą do organizacji wodnych integracji na jeziorze Ukiel. Dla chętnych odrobiny relaksu hotel Przystań zaprasza do strefy SPA & WELLNESS w którym znajdziecie basen z krawędzią infiniti, podgrzewane leżaki, trzy sauny, sala fitness i sześć gabinetów spa.


W moim odczuciu Hotel Przystań & Spa – nadaje się doskonale do organizacji średnich i dużych konferencji. Dostęp do jeziora – czyni tę lokalizację atrakcyjną pod względem rekreacyjnym co jest niewątpliwym atutem dla imprez integracyjnych.

Jeżeli podoba Wam się taka koncepcja „Video Wizji Lokalnych” to kliknijcie łapkę w górę lub dajcie znać poniżej w komentarzu. Będę wtedy zabierała kamerkę ze sobą za każdym razem 🙂

Jak zwykle, subskrybenci tego kanału mogą liczyć na rabato-zniżkę eventową, a nawet na NIESPODZIANKĘ (i to nie jedną!). Subskrybujcie zatem mój kanał na YOUTUBE i oglądajcie uważnie od początku do końca!

Pozdrawiam Was ciepło, wiosennie i pozytywnie!

Aga

#Eventmanager, #konferencja, #ukiel, #hotelPrzystan, #Coktailparty, #grill party #livecooking #RestauracjaPort, #FIN, #RestauracjaPrzystań #Hotel Przystań & Spa, #mazury,

PsI. Zapraszam Cię do kręcenia podobnych relacji z Twojego eventu, z Twojej lokacji czy o Twojej atrakcji. Daj znać co masz w najbliższym czasie do zrealizowania.

PsII. W ostatnich artykułach zmierzyłam się z Koronawirusem i jego wpływem na branżę MICE.  Artykuł widać że był wyczekiwany przez Was bo jego zasięgi poleciały wysoko. Po tej publikacji temat wydaje się jeszcze bardziej aktualny, po wykryciu nowych ognisk epidemii we Włoszech.

Wiem już o pierwszych konferencjach odwoływanych w Polsce, ale może jeszcze wstrzymam się z ich publikacjami – bo nikt z nas nie życzy sobie paniki w naszej branży która może na tym mocno ucierpieć. Pozostaje wierzyć że na razie wirus nie dotarł do Polski. (Stan na dziś: 26.02.2020)

PSIII. Artykuł jest materiałem promocyjnym.

Artykuł Przystań Hotel & Spa w Olsztynie – Video Wizja Lokalna pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/przystan-hotel-spa-w-olsztynie-video-wizja-lokalna/feed/ 0
Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/ https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/#respond Tue, 09 Jul 2019 07:12:49 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=13489

Za górami, za lasami, stał sobie na łysej górze – Hotel Arłamów. Było to w przepięknym zakątku kraju, zaraz na początku rozległego pasma krainy Bieszczad. Miejsca dotychczas zarezerwowanego dla ciszy, spokoju, obcowania z naturą, czy powrotu do człowieczeństwa. Pewnego dnia na arłamowskie wzgórze przyfrunęła pewna Wróżka. Ową Wróżkę ciekawiło, jak odnajdą tą bieszczadzką przystań goście […]

Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Za górami, za lasami, stał sobie na łysej górze – Hotel Arłamów. Było to w przepięknym zakątku kraju, zaraz na początku rozległego pasma krainy Bieszczad. Miejsca dotychczas zarezerwowanego dla ciszy, spokoju, obcowania z naturą, czy powrotu do człowieczeństwa. Pewnego dnia na arłamowskie wzgórze przyfrunęła pewna Wróżka. Ową Wróżkę ciekawiło, jak odnajdą tą bieszczadzką przystań goście biznesowi, jak sprawdzi się sam hotel w wartkiej burzy przygotowań do dość wymagającej konferencji. Czy Wróżce spodoba się ta sztuka? Czy zaczaruje gości? Czy jej różdżka będzie rzucała zaklęcia? O tej baśni chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach)

W pewne czerwcowe, poniedziałkowe, bardzo ciepłe popołudnie, Wróżka latała nad Arłamowem, próbując znaleźć cień w ten iście nieziemski upał. Jej skrzydełka spiekły się w ostrym słońcu, a siły odleciały gdzieś z wiatrem. Usiadła więc lekko na trawie, tuż przy budynku zwanym Rezydencja Arłamów. Jej uwagę przykuło jakieś duże zgromadzenie ludzi siedzących w Sali Bieszczadzkiej i prowadzone tam żywe dyskusje.

Zajrzała przez uchyloną firankę. Tam, wzniesione w górę ręce trzymały mandaty członkowskie, by przegłosować kolejne kluczowe uchwały na Walnym Zgromadzeniu Członków Izby KIKE. Przyjrzała się uważniej. Uczestnicy zgromadzenia najwyraźniej byli mocno już zmęczeni przenikającym przez ściany upałem.

Wróżka jednej chwili wydobyła swoją magiczną różdżkę i skierowała zaklęcie w kierunku podwieszonego tam klimatyzatora. Urządzenie weszło na najwyższe obroty i natychmiast powiało chłodnym powietrzem. Wróżka uśmiechnęła się na myśl, że znów pomogła światu i odfrunęła dalej w kierunku innych zakamarków kompleksu Hotelu Arłamów.

Już miała wylądować na pobliskim padoku by przytulić się do gniadych, mieniących się w słońcu rumaków, gdy jej uwagę przyciągnęli ludzie radośnie grający w piłkę plażową. Śmiech przeplatał się z dźwiękami odbijanej piłki, zaś gwizdek sędziego zwiastował, że nie są to byle jakie zmagania. Tuż obok stała tablica informacyjna na drewnianej sztaludze. Zerknęła na hasło w nagłówku: „Mistrzostwa KIKE Sports” i wszystko w mig zrozumiała.

Właśnie w tej chwili, na terenie Arłamowa, rywalizowało ze sobą ponad stu zawodników – uczestników konferencji KIKE. Piłka plażowa, tenis ziemny, tenis stołowy, ścianka wspinaczkowa, strzelectwo sportowe i squash, a dla chętnych również przejażdżki konne. Wróżka była pod wrażeniem tak wielu równocześnie odbywających się zawodów sportowych, no i żałowała ogromnie, że sama nie mogła w nich wystartować. Gdy gwizdek meczu siatkówki plażowej ogłosił koniec rozgrywek Wróżka klasnęła w dłonie i poleciała ochoczo do wnętrza Centrum Sportowego by kibicować pozostałym zawodnikom.

Ten dzień upływał szybko. Wróżka poznała wielu radosnych ludzi, kibicowała im, poczuła ich energię i sportowego ducha. Przypomniała sobie jak niegdyś sama jeździła na obozy sportowe jeszcze w czasach szkolnych. Tam, jak i tu, atmosfera zawsze sprzyjała integracji i zacieśnianiu więzi w relacjach między obcymi na co dzień ludźmi.

Tenisiści prezentowali bardzo  wyrównany poziom i trzeba im oddać, że zagrali rewelacyjnie. Atakowali piłeczkę, by zaskoczyć przeciwnika coraz to bardziej wyrafinowanym uderzeniem. W tym samym czasie trwał turniej energetycznego squash’a. Równie ciekawa okazała się wspinaczka na najwyższej w Polsce ścianie wspinaczkowej. Nie była lekkim wyzwaniem, a zdobycie mistrzostwa było trudem godnego prawdziwego alpinisty. Co ciekawe, wśród uczestników tej biznesowej w końcu konferencji, byli też tacy, którzy wdrapali się na sam szczyt bez większego problemu.

Z kolei na strzelnicy panowała atmosfera prawdziwego skupienia, przebijana hukiem i wystrzałami z broni kalibru 9mm. Czarne okrągłe tarcze wypełniały się od środka punktami zliczanymi do fazy pucharowej. Wróżka kilka pocisków pomogła skierować w upragnioną dyszkę, by dać wszystkim strzelcom jeszcze więcej radości.

Późnym wieczorem wyszła z Centrum Sportowego znów na świeże powietrze, gdzie usłyszała skoczną muzykę dochodzącą z Karczmy na Stoku. Właśnie tam goście już rozpoczęli Bieszczadzki Wieczór Integracyjny. Latała nad ich głowami i łowiła z ich ust opowieści. Z wypiekami na twarzach, sącząc zimne napoje i jedząc przepyszne bieszczadzkie przysmaki opowiadali o swoich rywalizacjach podczas Mistrzostw KIKE Sports i o tym całym czarującym miejscu.

Wróżka pomyślała „Czas na trochę magii” i szybkim, zwinnym ruchem ręki zakręciła różdżką zmieniając wszystkim gościom kolory opasek na nadgarstkach ze złotych na… niebieskie. Ludzie nawet nie zauważyli tej drobnej zmiany, ale za to pracownicy hotelu i organizatorzy konferencji wpadli w niemałe osłupienie. Wróżka widząc to zachichotała cichutko i wyleciała na bieszczadzkie, rześkie powietrze spowite wieczorną mgiełką unoszącą się nad Arłamowem. Gwieździste niebo odprowadziło ją do ciepłej przystani w ukrytym  domku na drzewie w środku pobliskiego lasu.

We wtorek, bardzo wczesnym rankiem, Wróżka znów przyfrunęła nad arłamowskie wzgórze. Przed wejściem do Hotelu rozstawiono olbrzymią bramę startową, a zgromadzeni przy niej biegacze, byli już w trakcie prowadzonej przez trenera rozgrzewki. Na ten właśnie poranek zaplanowano bowiem aż dwie trasy biegu przełajowego o Puchar Prezesa KIKE.

Jedną trzy kilometrową, drugą ośmiokilometrową. Po sygnale zawodnicy ruszyli wartkim truchtem w kierunku tras wyznaczonych kolorowymi taśmami z logotypami organizatora i sponsora biegu. Zaciekawiona Wróżka dosiadła przelatującego właśnie drona niczym baśniowego pegaza i leciała na nim zaraz za grupą ambitnych biegaczy ośmiokilometrowego wyzwania.

Leciała tak nad bieszczadzkimi górami, przeplatanymi gęstym zadrzewieniem i trawiastymi polanami, gdzie pasły się sarny i jelonki. Biegacze mieli niełatwą trasę. Liczne wzniesienia dawały im się we znaki skutecznie zwalniając na podbiegach. Gdzieś mniej więcej w połowie biegu, dwa zakochane anioły podawały zawodnikom wodę. Wróżka pomogła im swoją magiczną różdżką pozbierać wszystkie porozrzucane plastikowe butelki i czym prędzej pofrunęła na metę.

Pierwszy zawodnik, pan Łukasz, mistrz krótszego dystansu, ukończył bieg w czasie 17 minut i 7 sekund. Natomiast Pan Damian, oszołomił nawet organizatorów, którzy widzieli już niejeden ałramowski bieg, kończąc ośmiokilometrowy odcinek trasy w rekordowym czasie 36 minut i 47 sekund. Każdy z ponad pięćdziesiątki biegaczy na mecie otrzymywał pamiątkowy medal oraz zestaw upominków od sponsora biegu – firmy XBEST.PL. Wróżka zrobiła pamiątkowe zdjęcia i postanowiła zajrzeć do środka hotelu.

Intrygowało ją bardzo, jak spędzają czas biznesowi goście, cyklicznie zmierzający dwa razy do roku ku tajemniczemu „KIKE” aby odwiedzić ich konferencję, wystawę i galę w poszukiwaniu nowych żerowisk w biznesie i przyjaźni. Wślizgnęła się więc do środka hotelu przez obrotowe drzwi i poleciała za strzałkami wskazującymi kierunek do centrum konferencyjnego. Przemknęła niepostrzeżenie obok recepcji, w której krzątały się uśmiechnięte hostessy wydające identyfikatory gościom stojącym w krętym wężyku.

Wróżka wleciała w krainę wystawców wysoko pod sufitem, aby nikt jej nie dostrzegł i by oglądać z góry klimat wystawy. Obserwowała barwne stoiska, wokół których piętrzyły się głowy rozmówców, mocno zaangażowanych w techniczne dyskusje. Fani nowości polowali na unikatową ofertę, a na ekspozycjach oglądali kable, switch’e, serwery, światłowody, mufy i inne przeróżne sprzęty zupełnie nie z tej bajki.

Można było też degustować unikatowe piwa rzemieślnicze czy skosztować wybornej kawy prosto od baristów. Strefa wystawców wyraźnie tętniła życiem przez oba dni konferencji, choć momentami trochę pustoszała, gdy konferencyjni goście rozpraszali się po okolicy zwiedzając zaułki arłamowskich, hotelowych atrakcji.

W tym samym czasie entuzjaści zdobywania wiedzy czerpali treści z wodopoju prelekcji i paneli w dwóch równoległych salach konferencyjnych. Przemawiali tam branżowi superbohaterowie niemal z całej Polski. Było też kilku znamienitych gości z Ministerstwa Cyfryzacji i Urzędu Komunikacji Elektronicznej, które to organizacje objęły całą konferencję patronatem honorowym.

Nim się wszyscy obejrzeli, dzień chylił się już ku zachodowi słońca, a wszystkie prelekcje dobiegały końca. Przyszła pora na przewietrzenie umysłów. Wróżka wyleciała znów na arłamowskie wzgórza w poszukiwaniu boiska do piłki nożnej. Wróżka doskonale wiedziała, że Arłamów słynie ze zgromadzeń Polskiej Kadry Piłki Nożnej, która przyjeżdża tu trenować i zbierać siły do walki w mistrzostwach.

Dlatego też postanowiła nie przegapić okazji, aby na tym właśnie boisku zobaczyć TEN MECZ. Z pośród konferencyjnych gości wyłoniły się dwie drużyny, chętne by poczuć się jak czołowi gracze naszej reprezentacji i zagrać na prawdziwej 23-milimetrowej murawie pełnowymiarowego boiska w Arłamowie. Punkt o godzinie 18-tej na boisku spotkały się dwa zespoły: Operatorzy w personalizowanych koszulkach pomarańczowych i Dostawcy w koszulkach zielonych.

Wróżka zasiadła wygodnie na trybunach. Pomyślała, że warto, aby dla dobrej zabawy ten mecz był zagrany fair play. Chwyciła więc swoją magiczną różdżkę i wyszeptała cichutko: „Hokus-pokus, czary-arłamy, „A teraz Adamy KIKE – bez fauli gramy!”. Od początku meczu wróżka i kibice byli świadkami bardzo zaciętej gry. Wystawcy dość szybko dali sobie wbić dwie pierwsze bramki, ale równie szybko wyrównali poziom gry do rozbieganych i energicznych Operatorów.

Były rzuty rożne, spalone, dośrodkowania i oczywiście spektakularne gole!!! Koniec końców, po ostatnim gwizdku sędziego Operatorzy wygrali z Wystawcami wynikiem 4:2. Wróżka wyraźnie widziała, że kondycja obu drużyn budziła podziw obserwatorów, a sportowa wola walki cieszyła oczy wszystkich kibiców. Na sam koniec w obu drużynach radośnie wystrzelił schłodzony szampan, a trener zwycięskiej drużyny został podrzucony przez zawodników w niebo aż dziesięciokrotnie!

Wieczorem entuzjaści mocnych wrażeń mogli spotkać się na Sportowej Gali KIKE. Wróżka jako pierwsza wleciała na Patio Hotelu Arłamów, by sprawdzić, jak wygląda sala na minutę przed otwarciem. Nie było to łatwe, bo wszystkie wejścia prowadzące na Patio były szczelnie zamknięte. Cała sala była pięknie oświetlona i skąpana w bursztynowo niebieskiej poświacie.

W centralnej jej części na swych bohaterów czekała blisko dziesięciometrowa scena z dużą ilością instrumentów. Wysoko nad nią, logotypami wydarzenia świeciły aż trzy diodowe ekrany. Wróżka spojrzała na przygotowane, bankietowe ustawienie stołów i dosłownie w ostatniej chwili zdążyła czarami obrócić kilka z nich tak, aby goście zasiedli mimo wszystko przodem do sceny. „Pozostali będą sobie musieli jakoś poradzić sami” pomyślała i przycupnęła lekko na antresoli z centralnym widokiem na scenę. Jednym strzałem z różdżki otworzyła wejście do Patio, przy którym oczekiwali już, zaciekawieni wystrojem wnętrza goście.

Taaak. Dawno już słyszała legendy o tym, że Gala KIKE to wisienka na torcie dla każdego, kto przybywa na izbową konferencję. Tu panie wkładają długie suknie, a panowie krawaty. Chwilę później arłamowskie Patio wypełniły przepyszne zapachy dań wnoszonych przez kelnerów oraz gwar gości wyczekujących obiecującego spektaklu.

Wróżka nie mogła oprzeć się tym zapachom i sfrunęła po talerzyk smakowitej pieczonej dyni. I wówczas rozpoczęło się prawdziwe widowisko. Reflektor rozświetlił antresolę po lewej stronie Sali, na której zaprzyjaźniona wróżka Arleta, w iskrzącej się brokatowej sukni, wykonała utwór „Simply The Best” dedykowany wszystkim zwycięzcom sportowych rozgrywek. Wzniesione w górę okienka filmujących to wydarzenie telefonów tylko potwierdzały wyjątkowość tego przedstawienia.

Chwilę później pałeczkę do rozpoczęcia Gali przejęli przedstawiciele Izby KIKE oraz Stowarzyszenia e-Południe – gospodarza gali, zapraszając już oficjalnie wszystkich gości na smakowitą kolację. Wróżka degustowała dania i nie mogła się oprzeć uczuciu, że była to jedna z najlepszych kolacji w jej życiu. Kuchnia hotelu Arłamów zrobiła tam prawdziwy popis sztuki kulinarnej. Niezapomniany łosoś w szałwi i ta przepyszna pieczona dynia pozostaną na zawsze w jej pamięci.

W kolejnych odsłonach gali nastąpiła dekoracja zwycięzców Mistrzostw KIKE Sports. Sportowcy wchodzili na podium, otrzymywali medale, gratulacje i gromkie brawa. Zwycięzcy porannych biegów przełajowych otrzymali puchary. W tle sceny na ekranach towarzyszyła widzom wideo relacja ze zmagań wszystkich sportowców. Dodało to jeszcze większych emocji tym, którzy wchodzili na podium po odznaczenia złote, srebrne i brązowe. Drużyny meczu piłkarskiego również otrzymały swoje zasłużone medale. Wróżka i wszyscy zgromadzeni goście byli pod wrażeniem.

Zaraz po dekoracji sportowców weszli ONI! Wisienka na torcie Uroczystej Gali KIKE. Na scenie pojawił się legendarny zespół LOMBARD ze swoim założycielem Grzegorzem Stróżniakiem i wokalistką Martą Cugier. Impreza rozkręciła się na dobre. Ludzie podbiegli pod scenę by sięgnąć bliżej tej energii. Szklana Pogoda, Przeżyj to sam, Gołębi Puch, Diamentowa Kula i wiele innych znanych utworów rozbrzmiewało w całych Bieszczadach.

Gardła gości niosły refreny tych pieśni chyba nawet daleko za ukraińską granicę. Wróżka wyjęła swoją różdżkę i kolorowymi rozbłyskami czarów dobrej zabawy rozświetlała arłamowskie patio wspomagając realizatorów światła. Któżby przypuszczał, że z bieszczadzkiej wróżki wyłoni się tak niezwykły świetlik! Roztańczona impreza trwała do wczesnych godzin kolejnego ranka.

Tej nocy nikt nie zasnął: ani wróżka, ani żaden bieszczadzki dziki zwierz. Wielu gości dało się porwać arłamowskiemu urokowi, górom i wolności. Część spontanicznie spacerowała po lasach, część kąpała się nocą w basenie lub brała prysznic w fontannach. Nieliczni postanowili natomiast uczestniczyć w spontanicznie zorganizowanym konkursie muzyki biesiadnej na hotelowym dziedzińcu. Wróżka bawiła się świetnie razem z uczestnikami Konferencji KIKE aż do białego rana.

O świcie Wróżka znowu postanowiła powitać wschodzące słońce zza spokojnej tafli wody w basenie położonym u podnóża Hotelu Arłamów. To był moment na jej refleksję: jak miło jest robić radość dla ludzi, którzy właśnie po to przyjeżdżają na sam kraniec Polski. W okolicach Nocy Świętojańskiej cuda zdarzają się na porządku codziennym. To wydarzenie było jej poszukiwanym Kwiatem Paproci, jej nieskończoną przygodą nad równie nieskończonymi górami bieszczadzkich lasów.

Jej celem, jej energią, jej duchem. I całe szczęście, że ostatecznie nikt w tych paprociach się nie pogubił. Schowała swoją przegrzaną od fajerwerków różdżkę w kaburę szepcząc: przydałaś się bardzo, Kochana. Chwilę później, gdy promienie słońca ponownie padły na jej skrzydełka, odleciała w gęstwinę leśną do swojej ukrytej chatki na jednym z bieszczadzkich drzew. Jeżeli macie ochotę osobiście i na własnej skórze doświadczyć tego wszystkiego co przeżyła wróżka, koniecznie pojedźcie do Arłamowa i zabierzcie tam ze sobą swoją konferencję, kongres lub po prostu przyjaciół i rodzinę.

Autor: Aga Ciesielska (EventowaBlogerka.pl)

Czytał: Daniel Pachelski


Ps. KOCHANI!✊ Chcę teraz skierować moje podziękowania do wszystkich tych, z którymi pracowałam przy organizacji XXIV Konferencji KIKE w Arłamowie i którzy przyczynili się do finalnego efektu.

🔸Zarządowi Izby KIKE za zaufanie i współpracę w dopracowaniu szczegółów,

🔸Stowarzyszeniu e-Południe – za „wisieńkę na torcie”,

🔸Zespołowi LOMBARD – który obudził wszystkie rockowe niedźwiedzie i wilki bieszczadzkie,

🔸Pani Bernardecie, Joannie, Panom Michałowi, Panu Radkowi, Witoldowi, Marcinowi oraz całej załodze Hotelu Arłamów za zaangażowanie i pomoc w organizacji całości wydarzenia,

🔸Małgosi za ogrom pracy przy rejestracji gości i logistykę kwaterunkową,

🔸Ani za nieocenione wsparcie i zastępowanie mnie wszędzie tam, gdzie już mnie brakowało,

🔸Renacie oraz Krzysztofowi za dobrego ducha, troskę o szczegóły i fenomenalne zdjęcia,

🔸Alicji za pomoc przy konferencji i niezliczone pytania „w czym pomóc teraz?”

🔸Radkowi za parę w rękach i w głowie jakich nie ma nikt inny,

🔸Patrykowi za udany chrzest bojowy i zdany egzamin wytrwałości,

🔸Wiktorii, Klaudi, Żanecie i Martynie za blask i uśmiechy jasne niczym bieszczadzkie słońce,

🔸Ewie za niezliczone graficzne kreacje w wektorze i cmyku,

🔸Leszkowi i Izie za wszystkie produkcje materiałów graficznych,

🔸firmie Tryumf za boskie statuetki i medale, a te wyjątkowe za bieg przełajowy zwłaszcza!

🔸ekipie Lord Music za bezproblemową współpracę, oprawę techniczną i wzorcową realizację,

🔸FestEkipie.pl – za ducha i energię fenomenalnie wmontowane w relację filmową,

🔸panu Antoniemu Kubickiemu za zbudowanie Hotelu Arłamów za 370 mln zł,

🔸oraz Mamie i Tacie za to, że stworzyli Wróżkę, by mogła latać po konferencjach organizowanych dla Was kochani i nie tylko!

 

 

Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/feed/ 0
Konferencja KIKE i życie na wariata https://eventowablogerka.pl/konferencja-kike-i-zycie-wariata/ https://eventowablogerka.pl/konferencja-kike-i-zycie-wariata/#comments Tue, 05 Dec 2017 09:18:56 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=10837

„Piotruś pewnie już śpi. Nie będę dzwoniła, żeby ich nie obudzić” – myślę, wieczorem, korzystając z chwili odpoczynku, która rzadko zdarza się podczas realizacji na taką skalę. Tęsknię za moim, małym, okruszkiem i nie wiem, jak odwdzięczę się moim bliskim za pomoc, ale nie przyjechałam do Kielc, żeby się bawić. Jestem tu, bo przede mną  konferencja […]

Artykuł Konferencja KIKE i życie na wariata pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Piotruś pewnie już śpi. Nie będę dzwoniła, żeby ich nie obudzić” – myślę, wieczorem, korzystając z chwili odpoczynku, która rzadko zdarza się podczas realizacji na taką skalę. Tęsknię za moim, małym, okruszkiem i nie wiem, jak odwdzięczę się moim bliskim za pomoc, ale nie przyjechałam do Kielc, żeby się bawić. Jestem tu, bo przede mną  konferencja KIKE i targi do zrobienia a przede mną sądne dni, na które czekałam od trzech miesięcy. O zabawie nie mam mowy, odpowiadam za realizację tego wydarzenia, bawić to się mają goście, a nie ja.

Poniedziałek, Dzień 1. Montaż.

Widzę jak wszyscy pędzą, są poddenerwowani, skupieni, ale doskonale wiedzą, co mają robić. Pod koniec dnia ja również zaczynam się denerwować, bo ciało powoli przestaje dawać radę, mimo ogromnej dawki znajdującej się w nim adrenaliny. Na domiar złego roboty nie ubywa. Za mną i jak się okazuje przede mną milion rozmów, mediacji, problemów rozwiązywanych z prędkością światła. Wykorzystuję każdą cenną minutę, kilka udaje się wyszarpać na doładowanie – szklankę wody.

Wszyscy wiedzą, ile jest pracy i chcą pomagać, a nawet zaczynają robić to nieproszeni…widzę, jak pakują inserty, identyfikują się z ekipą, bo są naszymi eventowymi gośćmi! Nikt ich przed tą pomocą nie powstrzyma, oni chcą uczestniczyć w tym co właśnie robimy dla nich. Oto moment, kiedy słońce wychodzi zza chmur i otuli promieniami moją twarz, gdzieś tam w eventowym pędzie.

Hotelowy pokój. Mój moment odpoczynku, kiedy kładę się spać. Na dobranoc, w połowie nocy grafik przysyła mi setną wersję niewłaściwych plików, które muszę mieć najpóźniej o 9:00 na otwarcie Konferencji i Wystawy. Wale głową w mur, rzucam poduszką i mam wrażenie, że jednak, w tym starciu, wygrał mur. Tylko spokój mnie uratuje, ułożę te puzzle, nie ma innej opcji. Po graficznym zamieszaniu zasypiam, na szczęście dobre pliki mam już na skrzynce. Kilka chwil później dzwoni budzik.

Wtorek Dzień 2. Pierwszy dzień eventu – Targów i Konferencji

Oczywiście, jak zawsze w takim dniu, w pędzie i skupieniu wybiegam z hotelu. Na dzień dobry, mój samochód „w prezencie” daje mi szybę do skrobania, widoczność zerową. Myślę: super, akurat dziś, kiedy przez ostatnie 8 miesięcy nie skrobałam tego cholerstwa… odrzucam złego demona, który z tyłu głowy mówi, Aga źle to się dla Ciebie zaczyna… Potrząsam głową, myślę spadaj, co Ty mi tu będziesz mącił!

O dziwo, tłum gości oblegający recepcję przegrywa ze spokojem witającej ich ekipy. Jest spokojnie, nikt się nie denerwuje, szybko odnajdujemy identyfikatory, każdej zgłaszającej się osoby, aplikacje również nie zawodzą i bez opóźnień rejestrują uczestników. Kolejki topnieją tylko po to by za moment zwiększyć się wraz z każdym, nowym transportem z Hoteli (9 autokarów kursuje wahadłowo między czterema hotelami na trasie Kielce – Targi). Recepcja bez przerwy wypełniona uśmiechami, gdy wszystko idzie tak dobrze, a na dodatek w towarzystwie fajnej ekipy, można czuć frajdę.

Ogarniamy temat rejestracji, do 12:00 mamy już 600 osób zarejestrowanych na evencie. W „międzyczasie” nadzoruję pozostałe rzeczy – wystawa hula, prelekcje na salach trwają, technika sprawnie wyświetla treści wystąpień, konferansjer zgłasza, że ma 5 minut zapasu, a nie opóźnienia… telefon cichnie. Czuję, że to taki moment, gdy jedziemy z realizacją z górki. Maili nie odbieram i nie odpisuję, bo gdy to robię jest ich dwa razy więcej, jakby nadawcy tylko czekali, żeby mnie nimi zasypywać, widząc na skrzynce moją odpowiedź na ich wiadomość. Ktoś choruje, ktoś nie może, ktoś inny zamiast tamtego… No i prawdziwe historie ludzi jeżdżących na konferencje. Nie teraz kochani, to zły moment, czas na problemy z maili już dawno minął.

Wieczór nr 2 Hotel Binkowski. 600 osób dosłownie napiera jedną, zwartą falą na bar i w 120 minut znaczenie redukuje spory zapas alkoholu. Jeśli nie zmniejszą tempa za moment będziemy serwować jedynie wodę i soki. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, w dodatku ochrona zgłasza przypadek jednego z uczestników, który na hasło: „proszę o pokazanie akredytacji” zgłasza pospiesznie dziwny objaw uczulenia od noszenia opasek na szyi i paska na nadgarstku. Kocham takie akcje…..Gdzieś tam na trasie Kielce – Targi, płynnie kursują nasze autokary, hotele dały radę. Nawet to, że „piździ jak w Kieleckiem” nie jest w stanie popsuć mi humoru, oczy same się śmieją. Tego wieczoru poprowadzę z kolegą „Milionerów”.  Zaserwujemy 15-cie trudnych branżowych pytań. 600 gości uzna że to był niezły wycisk a wśród nich tylko jeden 12 osobowy stolik zdobędzie główną nagrodę. Potem pożegnam się i zniknę. To był dobry dzień.

Noc. Leżę w wannie pełnej piany i uśmiecham się, bo ludzie zgłaszają już zadowolenie, aprobatę, szacunek do naszej pracy. Spijam śmietankę trzech miesięcy intensywnej pracy przecinanych cudnym momentem macierzyństwa, które czasem mi przez to eventowe zamieszanie umykał. Pomagają bliscy i uwielbiam ich za to. Nareszcie mogę „na dłużej” iść spać, mam trzy godziny, po nich czeka mnie ostateczne starcie z moimi ambicjami i niemożliwym do zrobienia. Ja wiem, że wygram w tym pojedynku. Dobranoc Piotruś, trzymaj swoje malutkie kciuki za mamę. Już niedługo się zobaczymy. Kocham Cię. Zasypiam.

Środa, Dzień 3: Ostatnie starcie z materią Konferencji KIKE i GALA.

Nim wyjdę z pokoju odbieram jeden z uporczywie dzwoniących telefonów (z jednego numeru). To Hotel Bińkowski. Informują, o przebiegu eventu z zeszłej nocy – goście imprezowali do 4:30, potem kontynuowali zabawę w pokojach. Chyba, jednak „zbyt dobrze się bawili”. Ktoś wywarzył drzwi jednego z pokoi. Dewastacja będzie rozstrzygana między stronami bez udziału organizatora.  Niezły początek dnia zafundowali mi nasi goście.

Kolejnym newsem „zabijają mnie” już w biurze Organizatora, na targach. Ponoć Hotel Tęczowy Młyn wydał meldunek i karty wstępu na jeden pokój dla dwóch gości i jeden drugiego nakrył w swoim łóżku w środku nocy. Padłam bezsilna na kanapę, bo zrobiło się ciężko. Witaj środo, jest dopiero 8:00. Strzelajcie dalej, kto da więcej?

Targi – miejsce eventu. Idę na obchód po strefach. Wystawa zaplanowana na 10:00 rusza bez opóźnień, uśmiechnięci ludzie machają widząc mój znak rozpoznawszy – czerwony kapelusz, a pod nim mnie pozdrawiającą każdego kogo napotkam. Uczestników przybywa, sale wykładowe się zapełniają. Wykłady ruszają z 10 minutowym opóźnieniem, mimo komunikatów z radiowęzła Targów Kielce „Zaczynamy”.

Reżyserka. Opuszczam stanowisko, nie wrócę tam do końca dnia. Chłopaki mają scenariusz przed oczami i nie ma wątpliwości, co mają robić dalej z dokładnością co do sekundy. Zrzucam swój ulubiony 64GB pendrive z planszami na zapowiedzi prelegentów i żegnam się z ludźmi już w okolicach 11:00. Zapewniam, że jestem duchem i ciałem wokół innych zadań. Mam dwie godziny „luzu” zaraz zacznie się prawdziwa rzeźnia związana z przygotowaniami do wieczornej Gali.

Hala E Targów Kielce. Montaże trwają od wtorku. To tam wyładowano 6 dwunastotonowych ciężarówek sprzętu, tam pracuje 12 techników, 12 scenografów i suport, 40 ludzi z cateringu i targów. Kilometry światłowodów, aluminiowych konstrukcji, 32 kolumn głośnikowych, 30 wyciągarek i punktów podwieszeń to tylko kilka statystyk tego, co szykuje się na wieczór. Całość rozbłyśnie dzięki blisko 100 urządzeniom oświetleniowym.

Scenografia popisuje się rozmachem montując 3 000 m sznurków umieszczonych na barze, powoli wyłania się z nich kształt drzewa dusz, ponad 1 000 m pasków ledowych na dwunastometrowym drzewie, które będzie drink barem wieczornej imprezy. Podnoszę głowę, na suficie kołysze się 18 meduz, kąty wypełniają 24 futurystyczne drzewa, płatki, kwiaty…. Obrazy dopełnią wielkoformatowe wydruki ogrodów, postaci z głównego wątku imprezy tematycznej. Skyled dostanę w prezencie od jedynego takiego fachury – Maćka z Legro.

14:00……Wchodzę na próby… i szczęka opada mi na sam środek wypolerowanej posadzki. Jestem w świecie Avatara, niebieskich ludzików, lekkich świetlików, tej fantastycznej krainy, takiego eventu nie powstydziłby się sam James Cameron. Avatar Show w zgodzie z naturą światłowodową i głównym platynowym sponsorem. W centralnej części bar wyglądający jak Drzewo Dusz. Avatar dla dodania energii i oderwania od rzeczywistości… Nooo jestem pod wrażeniem realizacji mojego pomysłu. Ekipa dała radę, wartki bieg myśli przerywają pierwsi goście, którzy wpadli na próbę, są od głównego sponsora.

Let’s Begin this Show… GALA KIKE

Próba za próbą idzie w tempie. Każdy przybywa o czasie, znajduje garderobę, stroi się, brzęczy, zabębni, zanuci. Przećwiczymy, każdy detal spektaklu, który będzie trwał nieprzerwalnie blisko 4 godziny.

18:00 odprawa z cateringiem. Drobne niedociągnięcia na barach redukujemy na chwilę przed gotowością.

Barmani biorą mnie na stronę. „Pani Agnieszko? Tylko tyle tego alko pani zamówiła? EEE…, bo naszym zdaniem to mało… patrzę na paletę twardych trunków…. „. Mój pełnomocnik spojrzy na mnie z politowaniem i pogrozi palcem jednoznacznie mówiąc „Uważaj… – bo wtopisz”. Nie ma na co czekać. Biorę chłopaka z ekipy, auto i jedziemy do Makro. Dokupuję 50 l wódki. Niech będzie zapas, chodź jestem pewna, że to co mieliśmy spokojnie by wystarczyło, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zahamowała tego, co może się wydarzyć.

19:00, pełna gotowość. Cisza przed burzą. Nie odważę się zostawić tego bałaganu tylko po to by założyć moją świeżą, pomarańczową sukienkę, która przyjechała prosto z pralni.

19:20, wchodzą pierwsi goście. Biorą talerze i zaczynają jeść, bez pytania, bez proszenia po prostu idą na wyżerkę… Biegnę do konferansjerów: chłopaki blokujcie to, bo będzie zaraz po Gali. Wygląda na to że catering nie doczytał scenariusza. Dobitnie mówię, że mają stać kelnerzy jak bramkarze na dyskotece chroniąc zaplecza i cateringu, który zdecydowanie wjechał za wcześnie.

20:30, start Gali. Ze sceny padają słowa o celu Konferencji, przedstawiamy Partnerów i Sponsorów. Konferansjerzy witają gości. Wszystko na szczęście przebiega jak w zegarku. Pierwsza osoba pojawia się na scenie, potem ekipa, trochę filmów, jest dobrze i to lubię.

20:45, rozdanie Oskarów. Uściski, przemówienia, gratulację. Wszystko w tempie bez zakłóceń. Fanfary, dżingle wejścia, zejścia hulają aż miło. Łapię się na tym, że nie mam, co robić na tej reżyserce. Gwiazda Wieczoru Lanberry. To do niej należy ten wieczór, dobry początek. Podoba się. W międzyczasie całkiem obcy ludzie składają mi gratulacje. Mówią, że jest dobrze, a nawet super, że pomysł po bandzie, ale jest WOW. Nigdy nie miałam tylu gratulacji albo jestem już zmęczona i zapomniałam, że miałam…

Lanberry pokazała klasę, dobra robota! Nawet nie wiem, kiedy zaczynamy zwijać ze sceny kabelki i zabieramy wszelkie graty! DJ’e mają swój antenowy czas na rozgrzewkę taneczną. PatMan Crew to kolejna odsłona programu. Performance w sali pełnej czerni, w tzw. blackoucie. Roboty migają w rytmie muzyki, gasną i znowu się zapalają. Led dance zachwyci chyba wszystkich, którzy podejdą pod scenę zobaczyć to z bliska. Jest MOC!

Na koniec Fluo Drums i fluorescencyjne bębny. Poleci Safriduo, bębny zakołaczą w rytm bita. Kto żyw wyruszy pod scenę, po swój bęben by pograć z nimi… Energia, gdybym mogła skakać to unosiłabym się teraz pod sufitem. Wióry poleciały z tych bębnów.

Potem czas na bicie rekordu Polski. Zadanie? Masowe pstrykanie palcami w rytmie jednej ścieżki dźwiękowej. Sędzia doliczył się 584 osób, które wzięły aktywny udział w biciu rekordu. Udało się. Marsz Radeckiego był chyba najgłośniej opstrykanym marszem tego wieczoru na świecie. Mamy rekord, auahhaaa!

Mamy sukces

Po evencie. To nie była ani zły sen, ani dobry. To moja praca, minuty, godziny, doby, tygodnie i wreszcie miesiące ciężkiej pracy. W której podwykonawcy poznają mnie z każdej, nawet niegrzecznej strony i żadna grzeczna dziewczynka czy grzeczny chłopiec, nigdy nie zostanie eventowym producentem. Tu trzeba mieć pazura….Zapadam w mentalny sen…na tydzień. Co za rozkosz nic nie robić przez kolejne dni…Piotrek szczęśliwy, mam mamę znowu tylko dla siebie, nikt mu jej nie zabierze teraz, nie porwie do Kielc. Odpoczywamy…zasłużyliśmy na to.

Eventowa Blogerka

Ps. Alkohol został po evencie w ilościach 100+ litrów. Nie miałam się dawać podpuszczać.

 

Artykuł Konferencja KIKE i życie na wariata pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/konferencja-kike-i-zycie-wariata/feed/ 1
Przemysł spotkań w Polsce. Kto, co, za ile i gdzie? https://eventowablogerka.pl/przemysl-spotkan-biznesowych-polsce/ https://eventowablogerka.pl/przemysl-spotkan-biznesowych-polsce/#respond Tue, 03 Oct 2017 07:16:43 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=10630/

Co decyduje wyborze miejsca spotkań czy konferencji? Czy firmy planują i organizują je poza siedzibą swojej firmy? Jakimi budżetami dysponują nasi potencjalni klienci zamawiający organizację eventu? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznaliśmy właśnie dzięki badaniom „Przemysł spotkań w Polsce pod lupą organizatorów i uczestników: kto, co, za ile, i gdzie?” Małe, średnie i duże polskie […]

Artykuł Przemysł spotkań w Polsce. Kto, co, za ile i gdzie? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Co decyduje wyborze miejsca spotkań czy konferencji? Czy firmy planują i organizują je poza siedzibą swojej firmy? Jakimi budżetami dysponują nasi potencjalni klienci zamawiający organizację eventu? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznaliśmy właśnie dzięki badaniom „Przemysł spotkań w Polsce pod lupą organizatorów i uczestników: kto, co, za ile, i gdzie?”

Małe, średnie i duże polskie przedsiębiorstwa oraz ich pracownicy znaleźli się w ogniu pytań, na które odpowiadali uczestnicząc w II edycji ogólnopolskich badań: „Rynek spotkań biznesowych w Polsce pod lupą organizatorów i uczestników: Kto? Co? Za ile? I gdzie?”. Ten długoterminowy projekt – cykl badawczy jest poświęcony zagadnieniom takim jak:

  • biznes a branża usług konferencyjnych,
  • branża MICE w Polsce a biznes,
  • możliwości finansowe przedsiębiorstw w zakresie współpracy z obiektami konferencyjno-hotelarskimi, jakość usług w branży konferencyjnej,
  • wartość rynku itp.

Cykl został pomyślany tak, aby w długofalowej perspektywie stworzył jedną całość, wielowątkowo badającą rynek. Pomysłodawcą oraz inicjatorem cyklu jest Hotel Narvil Conference & Spa w Serocku.

 

Lokalizacja eventu

Prawie 80 proc. firm organizuje spotkania biznesowe i konferencyjne poza swoją siedzibą bądź oddziałem. W ubiegłym roku wynik był podobny. Obie edycje badań pokazują zależność między wielkością zatrudnienia a organizacją eventów. Wynik potwierdza następującą tendencję: wraz ze wzrostem wielkości zatrudnienia następuje wzrost odsetka przedsiębiorstw, które organizują tego typu spotkania.

Poszukiwanie lokalizacji – liczy się czas?

Ogromna większość, bo niemal 80 proc. firm przeznacza kilka miesięcy na poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji.Przedsiębiorstwa decydujące się na wydanie środków na organizację spotkań biznesowych – w większości potrzebują od miesiąca do trzech na poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji (2016 – 45 proc., 2017 – 41 proc.). Nawet pół roku i więcej czasu na wybór przeznacza co czwarta firma w 2017 roku (22 proc. – 2016). Aż 6 miesięcy na znalezienie miejsca potrzebuje ponad 10 proc. firm. W 2016 roku żadna z badanych firm nie zadeklarowała, że potrzebuje mniej niż 14 dni na poszukiwanie lokalizacji, w 2017 tylko 1 proc. badanych tak twierdził.

Budżety eventów w górę czy w dół?

Podsumowując dwie edycje badań można stwierdzić, że w 2016 i w 2017 roku budżety i ich planowanie było na podobnym poziomie. Co więcej żadne okoliczności wewnętrzne oraz zewnętrzne nie wpłynęły na zmianę zakładanych środków finansowych na ich wydatkowanie w badanym obszarze. Ten sam poziom budżetu pozwalającego zorganizować konferencję poza siedzibą firmy dotyczy zarówno małych, średnie jak i dużych przedsiębiorstw.

O jakich budżetach mowa? „Połowa badanych firm inwestuje w event budżety do 100 tys. złotych, jedna firma na dziesięć przeznacza na ten cel kwoty od 101 tys. złotych nawet do 500 tys. złotych, 5 proc. firm planuje wydać od 501 tys. złotych do miliona złotych, a 3 proc. decyduje się na wydatki nawet powyżej miliona złotych, jeden na czterech ankietowanych nie wskazał przedziału w jakim mieszczą się roczne wydatki. W 2016 roku odpowiedzi ww. danych różniły się tylko w zakresie +/- 1 proc.”

Cztery pory roku? Kiedy organizujemy najwięcej konferencji?

Najwięcej konferencji organizowanych poza siedzibą firmy organizowanych jest pod koniec roku, od września do grudnia – deklaruje tak 34 proc. badanych firm. Wiosna i lato również sprzyjają tego typu wydarzeniom – kwiecień – maj – czerwiec w tych miesiącach organizację eventu zadeklarowało 32 proc. respondentów, zimą już tylko co piąty (21 proc.). „Najmniej wydarzeń planowanych jest na letni czas – tylko 7 proc. firm decyduje się na nie. W 2016 roku tendencja była podobna, jednak w ubiegłorocznym badaniu miesiącami w których organizowano więcej niż zwykle konferencji były także: październik oraz grudzień.”

Klient konferencyjny do zdobycia

Według badanych o wyborze miejsca na konferencję czy spotkanie decydują trzy czynniki:

  • cena – 76 proc. badanych określa ją jako najważniejsze kryterium
  • łatwość dojazdu – 48 proc.
  • jakość kuchni – 45 proc.

W tegorocznym badaniu, w porównaniu do ubiegłorocznego, 2017 roku waga ceny spadła o 4 proc. Łatwość dojazdu, zarówno w tym jak i ubiegłym roku, jest istotna dla prawie połowy badanych – 48 proc. Jakość kuchni w 2016 roku była istotna dla 48 proc. firm, o 3 proc. odpowiedzi więcej niż obecnie.

Potrzeby uczestników i priorytety organizatorów

Nowością II edycji badań są nowe pytania i obszary – potrzeby uczestników konferencji oraz priorytety organizatorów. Sprawdzono, który dzień preferują planując termin organizacji eventu.

  • 50 proc. uczestników twierdzi, że dni tygodnia są bez znaczenia, podobnie uważa 42 proc. firm
  • w weekend chętniej niż firmy (9 proc.) w spotkaniach służbowych uczestniczyliby pracownicy (16 proc.)

A co według organizatorów wpływa na satysfakcję uczestników konferencji/spotkania?

  • prawie połowa uważa, że jest to jakość kuchni
  • ponad 40 proc. wskazuje standard pokoi
  • a o łatwości dojazdu mówi 39 proc.

Badanie wskazuje również istotę natury przy organizacji eventu. Bliskość natury jest istotnym czynnikiem wyjazdu firmowego z perspektywy jego uczestnika – 35 proc. badanych. Pytani o miejsce wyjazdu firmowego wskazują właśnie miejsca będące blisko natury.

„Badanie „Rynek spotkań biznesowych w Polsce pod lupą organizatorów i uczestników: Kto? Co? Za ile? I gdzie?” zrealizowano na próbie przedsiębiorstw kwotowo dobranych według klasy wielkości zatrudnienia. W badaniu pracowników była to próba ogólnopolska reprezentatywna dla ogółu ludności kraju pod względem: wieku, płci oraz miejsca zamieszania. Kolejna, III edycja badań realizowana będzie w II połowie 2018 roku.”

Eventowa Blogerka

Artykuł Przemysł spotkań w Polsce. Kto, co, za ile i gdzie? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/przemysl-spotkan-biznesowych-polsce/feed/ 0
Konferansjer – Mistrz ceremonii i gaszenia pożarów https://eventowablogerka.pl/konferansjer-mistrz-ceremonii-gaszenia-pozarow/ https://eventowablogerka.pl/konferansjer-mistrz-ceremonii-gaszenia-pozarow/#respond Thu, 28 Jul 2016 06:48:23 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=8887

 Konferansjer? Mówca? Celebryta? Prezenter? Co najbardziej lubi w eventach? Dlaczego je prowadzi? Jak można ułatwić pracę jego kolegom po fachu? Co wypada dobrze, a co można sobie darować? Zbyszek Urbański opowie o kulisach pracy na eventach i przedstawi inny, ważny punkt widzenia. W dzisiejszym wywiadzie opowiemy Wam o współpracy przed eventem, w jego trakcie i […]

Artykuł Konferansjer – Mistrz ceremonii i gaszenia pożarów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

 Konferansjer? Mówca? Celebryta? Prezenter? Co najbardziej lubi w eventach? Dlaczego je prowadzi? Jak można ułatwić pracę jego kolegom po fachu? Co wypada dobrze, a co można sobie darować? Zbyszek Urbański opowie o kulisach pracy na eventach i przedstawi inny, ważny punkt widzenia.

W dzisiejszym wywiadzie opowiemy Wam o współpracy przed eventem, w jego trakcie i zaraz po. Mój rozmówca, Zbyszek Urbański już kilkakrotnie gościł na Galach i Konferencjach, które organizowałam. Widzowie stacji TVN mówią o Nim Pan Gadżet. Obecnie współpracuje z portalem Onet.pl, ale ma też inne talenty. Jest doskonały w roli prowadzącego wszelkie wydarzenia. Potrafi szybko rozluźnić gości i sprawić, że sztywna atmosfera mija. Do Niego zgłaszają się firmy z branży technologicznej po to by poprowadził ich konferencję. Bo Zbyszek jest na czasie, interesuje się nowinkami i ma solidną, technologiczną wiedzę. Mam rację Zbyszku?

Zbyszek Urbański: Lepiej bym tego nie ujął.

Zbyszek Urbański - konferansjer

Zbyszek Urbański – konferansjer

Eventowa Blogerka: Zaczynając od początku. Załóżmy, że mamy za sobą kilka projektów, a przed nami kolejny, bo właśnie go wygrałam. Proszę powiedz, co jest dla Ciebie na tym etapie najistotniejsze?

Zbyszek Urbański: Według mnie powinniśmy zacząć od spotkania przed planowanym wydarzeniem. Najlepiej z dużym wyprzedzeniem, miesiąc lub kilka miesięcy przed eventem. To daje komfort pracy niezbędny w trakcie przygotowań imprezy. Dla mnie najważniejszy jest Twój brief. W rzeczywistości najczęściej agencje zwlekają z odpowiedzą, że wygrały przetarg i nieraz zostaje niewiele czasu na dopięcie szczegółów. A pamiętajmy, że każdy z nas ma też inne zajęcia.

Eventowa Blogerka: Może wiedzą, że jesteś „solidną marką” i z każdym eventem dasz sobie radę? Zatanawiam się, czy w momencie briefingu masz już wstępny scenariusz, założenia, kształt imprezy? Czy agencje raczej narzucają Ci jak wykonana masz prowadzić event?

Zbyszek Urbański: Agencje spotykają się na kilka tygodni przed startem, mając już wstępny zarys programu i gotowe wytyczne klienta. Czasem jest tak, że nie mam nic do powiedzenia. Dostaje czarno na białym, co musi być zrealizowane. Ale zdarza się, że Ja, jako prowadzący zostaję wpuszczony przez agencję na arenę współtworzenia, doradzam, biorę udział w burzy mózgów i pracujemy razem, jako team. Drugi wariant jest dużo bardziej interesujący. Bazując na naszych wspólnych doświadczeniach możemy się nimi powymieniać i stworzyć lepszy, eventowy warsztat.

Eventowa Blogerka: Przechodząc dalej. Prezenter musi znać grupę odbiorców, powinien wiedzieć, kto pełni honory gospodarza? Kogo wymieniać? Kogo powitać? Co jeszcze jest ważne w takim debriefingu?

Zbyszek Urbański: Zwykle im więcej informacji tym lepiej. Wiedza o tym, kim jest gość pozwala mi dopasować się do odbiorcy. Dlatego ważne jest podanie struktury firmy, bo to kryje inne aspekty dotarcia do słuchaczy. Podam przykład. Jeżeli mamy klienta, który zaprasza swoich gości VIP, od których zależy przyszłość firmy to zwykle wyczuwa się atmosferę napięcia. Klientowi zależy by wszystko poszło zgodnie z planem, robi się trochę sztywno, czegoś nie wypada robić, na coś nie ma zgody. Wpuszczenie konferansjera do grona teamu agencji pozwala zminimalizować wszelkie obawy, nabrać zaufania i wymienić się uwagami przed wydarzeniem. To bardzo cenię przy takiej współpracy. Inny punkt widzenia, który wnoszę pozwala na zmianę perspektywy i poznanie odmiennych poglądów. Finalnie cel jest jeden, dla klienta i agencji najważniejsze jest to, by goście bawili się dobrze, a event zakończył się pełnym sukcesem.

Konferansjer - Eventowa Blogerka.pl

Eventowa Blogerka: To prawda. Wspólny cel wszystkich ogniw powinien być jeden. Pamiętasz pierwsze momenty konferencji, którą robiliśmy wspólnie w czerwcu? Gdy zgasły światła, na ekranach pojawiło się Intro, zabrzmiała głośna muzyka, energia zaczęła krążyć w powietrzu między dziesiątkami uczestników oczekujących na coś Extra. To tylko przykład, ale powiedz, jak to wygląda z Twojej strony, gdy zapalają się światła, wchodzisz na scenę i….?? Masz w rękawie efekty WOW? Specjalne anegdotki „na otwarcie”?

Zbyszek Urbański: Mówi się, że „Nie ma drugiego pierwszego wrażenia”. I to jest ten moment. Chyba najtrudniejszy w całym show. Początek. Pierwsze wejście. Zwykle jestem gotowy. Zabieram ze sobą coś zaskakującego, przynoszę nietypowe gadżety, rekwizyty i staram się przez nie podkreślać to, o czym będziemy mówić. Ważne jest, by wszystko współgrało ze scenariuszem i było wcześniej uzgodnione z klientem. Wtedy ja – „Pan Gadżet” będę przygotowany. Przykładowo na evencie korzystam tylko z telefonu określonej marki, mam zegarek danej firmy i inne elementy zgodne z polityką firmy. Ludzie patrzą na szczegóły. Zresztą wyobraźmy sobie, że na konferencji Samsunga wyjmuję Iphone’a. No i faux-pas gwarantowane.

Eventowa Blogerka: Słuszna uwaga, szczegóły tworzą całość. Masz jeszcze jakieś pomysły na dobry początek?

Zbyszek Urbański: Można wykorzystać drona. Na scenie nie ma prowadzącego, ale pojawia się dron, który zaczyna krążyć nad głowami uczestników nagrywając pamiątkowy film. Fajnie, jeśli obraz z kamery może być skierowany na ekrany główne. To na pewno rozbawi zaskoczonych gości i przełamie pompatyczną atmosferę. Zamiast drona można wykorzystać samochód albo kamerkę zainstalowaną gdzieś w przestrzeni sali konferencyjnej.

Eventowa Blogerka: Ryzykowne, ale do zrobienia. Dopóki jest bezpieczne i mamy absolutną pewności, że nikomu nic się nie stanie. A czy nie jest też tak, że Ty, jako człowiek rozpoznawalny, znany z telewizji i lubiany nie masz większych oporów przed łamaniem barier i starasz się zbliżyć do publiczności?

Zbyszek Urbański: Tak. Zdecydowanie to skraca dystans. Oczywiście mogą być konferansjerzy znani, profesjonalni ze świetną dykcją, ale jednak bycie „rozpoznawalnym” daje pewnego rodzaju przewagę.. Zwłaszcza, jeśli mowa o klientach z branży IT. Tu nie ma pytań, kto to jest? Widzą, że człowiek taki jak ja otarł się o technologie, media wie, na czym to wszystko polega, więc zaufanie rośnie już na samym początku.

Pan Gadżet i jego rekwizyty

Pan Gadżet i jego rekwizyty

Eventowa Blogerka: Muszę przyznać, że uwielbiam, gdy ma evencie opowiadasz uczestnikom jak działa inteligentny dom. Będąc na scenie wyjmujesz telefon i pokazujesz przez poukrywane kamerki, co robi obecnie w domu Twoja rodzina. Na Sali kompletna cisza. Publiczność bardzo się angażuje. Widać, że wciągnęła ich Twoja opowieść! I to jest show. Później konferencja zmienia swój charakter, bo rola konferansjera często sprowadza się do zapowiadania kolejnych prelegentów. Masz jakieś sugestie, co zrobić, by jednak nie było nudno?

Zbyszek Urbański: Na pewno umożliwienie spotkania z osobami, które będę zapowiadał da mi szansę poznać ich zainteresowania, codzienne wyzwania, zobaczyć, jakimi są ludźmi. Uwielbiamy, gdy bohaterem historii jest człowiek, a na evencie łatwo jest sprzedać krótkie bio osoby przez słowa – klucze. Mówię na przykład „Pan Krzysztof, który za chwilę przed Państwem wystąpi ma świetną prezentację i kosztowało go to wiele nieprzespanych nocy.” Fajnie wychodzą też konkursy na czujność i wiedzę. Angażują publiczność i zmuszają do intensywniejszej uwagi. Quizy i milionerzy też się sprawdzają.

Eventowa Blogerka: Pora na pytanie skierowane do Twojego drugiego ja – Pana Gadżeta. Powiedz, co obecnie jest na topie, jeśli chodzi o eventową technologię?

Zbyszek Urbański: Jest wiele takich rzeczy. Na topie są okulary wirtualnej rzeczywistości (Cardboard) lub Samsung VR Gear, które przenoszą uczestników np. na spektakl Cirque de Soleil. Ta atrakcja z użyciem nowych technologii jest traktowana na równi z występem artysty na scenie. Zauważyłem też dużo technologii zbliżeniowej tzw. QR’y. Zdarzają się transmisje online, RFiD, czyli wykorzystanie fal radiowych do przesyłania danych, Beacony -małe urządzenia działające na oszczędnych bateriach, wysyłające sygnał radiowy i komunikujące się ze smartfonami za pomocą Bluetooth. Jest też cała masa aplikacji social mediowych, ale to raczej dla młodszych uczestników. Stosuje się również hologramy laserowe do prezentacji produktowej. Wygląda to dość spektakularnie i przyciąga uwagę uczestników.

 Eventowa Blogerka: Sporo tego, ale człowiek Twojego pokroju, zakochany w technologiach pewnie jest w swoim żywiole. Kontynuując. Zastanawiam się, co w tej profesji – konferansjera lubi Zbyszek Urbański?

Zbyszek Urbański: Ostatnio agencja zaproponowała mi stylistę, który ubierał mnie pod konkretnie wydarzenie. Takie wsparcie daje poczucie pewności, że będę wyglądał tak jak oczekuje klient. Lubię, gdy mam przygotowany scenariusz oparty na konkretach, tak jak w telewizji. Lubię też pracować na prompterach zwłaszcza, gdy klient oczekuje by wszystko zostało powiedziane słowo w słowo – zgodnie ze scenariuszem. To wymaga odrębnego przygotowania, ale obie strony zyskują dużo wyższy komfort pracy. Prompter zapewnia bezpieczeństwo wymienienia absolutnie wszystkich elementów zapowiedzi, daje możliwość poprawnego wypowiadania trudnych branżowych nazw, ogranicza swobodne wtrącenia prowadzącego. Duże i profesjonalne konferencje tak właśnie są organizowane. Zwróć uwagę na eventy Apple, Samsunga czy Microsoft.

Prompter - eventowa blogerka.pl

Eventowa Blogerka: Wiemy już, co lubisz, a jakie sytuacje to nie Twoja bajka?

Zbyszek Urbański: Nie lubię sytuacji, gdy na evencie ktoś podchodzi i zmienia scenariusz tuż przed moim wyjściem. Nie ma nic gorszego. No i nie lubię, kiedy agencje rezerwują termin, a później go nie odwołują nawet, jeśli wiedzą, że przetargu nie wygrały.

Eventowa Blogerka: Zbyszku dziękuję Ci za poświęcony czas, dużo inspiracji, cenne spostrzeżenia. Moi czytelnicy z pewnością ucieszą się z faktu, że przygotowałeś dla nich specjalną ofertę na sezon 2016. Zainteresowanych zapraszamy bezpośrednio na stronę Zbyszka Urbańskiego.

Zbyszek Urbański: Czytelnicy Eventowej Blogerki, po znajomości, na sezon 2016 otrzymają tysiąc złotych upustu na moje usługi konferansjerskie. Serdecznie zapraszam!

Eventowa Blogerka: Dziękuję i pozdrawiam naszych czytelników.

Ps. A zaintersowanych współpracą z celebrytami i gwiazdami odsyłam do tego artykułu.

Artykuł Konferansjer – Mistrz ceremonii i gaszenia pożarów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/konferansjer-mistrz-ceremonii-gaszenia-pozarow/feed/ 0
Czym dla mnie jest EVENT? https://eventowablogerka.pl/czym-event/ https://eventowablogerka.pl/czym-event/#respond Fri, 30 May 2014 11:47:10 +0000 http://blog.agaciesielska.pl/?p=790

Wszystkim! Tym co czuję; co dotykam; co oglądam; jem i słucham. Jest tym wszystkim jednocześnie. Jest narzędziem dotarcia do wszystkich zmysłów człowieka. Nawet więcej – jest tym, co buduje relacje na dłużej i nie tylko zawodowe. Jest tym, co zapada w pamięć – jak film oskarowy. Tym, o czym się mówi, co się poleca. Event […]

Artykuł Czym dla mnie jest EVENT? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Wszystkim! Tym co czuję; co dotykam; co oglądam; jem i słucham. Jest tym wszystkim jednocześnie. Jest narzędziem dotarcia do wszystkich zmysłów człowieka. Nawet więcej – jest tym, co buduje relacje na dłużej i nie tylko zawodowe. Jest tym, co zapada w pamięć – jak film oskarowy. Tym, o czym się mówi, co się poleca. Event Marketing i Event Biznes, i cztery powody dlaczego jestem za:

EVENT BIZNES

Argument 1. Podziel się

Nie będę Cię dziś przekonywać do event marketingu – Ty już wiesz wszystko na ten temat. Mogę natomiast Cię podziwiać za projekty, jakie Ty tworzysz. Mogę Cię zachęcać, abyś dzielił się nimi, tak jak ja dzielę się dziś z Tobą. Mogę Ci też doradzić, abyś zawsze podbił swój wizerunek u klienta. Powiedz mu o tym, z jaką fantazją robią eventy w Polsce duże korporacje: to wszystko dowie się pan, na konferencji Event Biznes organizowaną dla świata marketerów. Proszę zajrzeć! To, co przygotowali jest niezłe!

Argument 2. Doborowe towarzystwo

Powinieneś się znaleźć w składzie silnej reprezentacji rozgrywek o eventy, bo tam znaleźli się: m.in. Prof. Andrzej Blikle, Prof. Magdalena Kachniewska, Dr Elling Hamso, Mariusz Pleban, Sebastian Oprządek, Anna Gogacz, Bartosz Idzikowski, Tomasz Kudła, Magda Kondas i  inni. Prawdę mówiąc – TO LIGA MISTRZÓW.

Argument 3. Poznajmy się

Event Biznes to również mój projekt, który realizuje wraz z SBE i KAE. Więc jeśli jesteś zainteresowany jak pracuję i chcesz zobaczyć mój warsztat eventowy, wpadnij jako uczestnik. Przyjdź i zobacz. Oceń, kochaj lub hejtuj. Pogadamy na miejscu. Konferencja będzie wyjątkowa, ponieważ robię to z ludźmi, którym ufam.

Argument 4. Baza wiedzy

O event marketingu już książki piszą. Ale dopiero dziś – w 2014 roku. Nie ma poważnej publikacji na ten temat, na polskim rynku. Jest za to poważna konferencja z poważnymi case studies firm, które wyszły na prowadzenie w dziedzinie event marketingu. Odkryć ich know-how, to prawdziwa gratka.

Zapraszam na Event Biznes 🙂

Energia i emocje przyciągają i uwodzą człowieka. Energia i emocje to fundament eventu. Ty to wiesz i ja to wiem. To mój świat i Twój świat! Zarażajmy tym innych – Pokazujmy im razem, gdzie w tym wszystkim jest godny i opłacalny BIZNES. ZAPRASZAM.

Poczuj naszą energię. Przyjdź. Zapukaj. Wrzuć Monetę. And Go!

AGA

www.eventbiznes.pl 

Event Biznes -gif-300x300

 Zobacz też:

Gigantyczny Domek dla Lalek – scenografia ambientowa

Volvo V40, premiera produktu i jak to się robi w Dubaju…

Artykuł Czym dla mnie jest EVENT? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/czym-event/feed/ 0