Za górami, za lasami, stał sobie na łysej górze – Hotel Arłamów. Było to w przepięknym zakątku kraju, zaraz na początku rozległego pasma krainy Bieszczad. Miejsca dotychczas zarezerwowanego dla ciszy, spokoju, obcowania z naturą, czy powrotu do człowieczeństwa. Pewnego dnia na arłamowskie wzgórze przyfrunęła pewna Wróżka. Ową Wróżkę ciekawiło, jak odnajdą tą bieszczadzką przystań goście […]
Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach)
W pewne czerwcowe, poniedziałkowe, bardzo ciepłe popołudnie, Wróżka latała nad Arłamowem, próbując znaleźć cień w ten iście nieziemski upał. Jej skrzydełka spiekły się w ostrym słońcu, a siły odleciały gdzieś z wiatrem. Usiadła więc lekko na trawie, tuż przy budynku zwanym Rezydencja Arłamów. Jej uwagę przykuło jakieś duże zgromadzenie ludzi siedzących w Sali Bieszczadzkiej i prowadzone tam żywe dyskusje.
Zajrzała przez uchyloną firankę. Tam, wzniesione w górę ręce trzymały mandaty członkowskie, by przegłosować kolejne kluczowe uchwały na Walnym Zgromadzeniu Członków Izby KIKE. Przyjrzała się uważniej. Uczestnicy zgromadzenia najwyraźniej byli mocno już zmęczeni przenikającym przez ściany upałem.
Wróżka jednej chwili wydobyła swoją magiczną różdżkę i skierowała zaklęcie w kierunku podwieszonego tam klimatyzatora. Urządzenie weszło na najwyższe obroty i natychmiast powiało chłodnym powietrzem. Wróżka uśmiechnęła się na myśl, że znów pomogła światu i odfrunęła dalej w kierunku innych zakamarków kompleksu Hotelu Arłamów.
Już miała wylądować na pobliskim padoku by przytulić się do gniadych, mieniących się w słońcu rumaków, gdy jej uwagę przyciągnęli ludzie radośnie grający w piłkę plażową. Śmiech przeplatał się z dźwiękami odbijanej piłki, zaś gwizdek sędziego zwiastował, że nie są to byle jakie zmagania. Tuż obok stała tablica informacyjna na drewnianej sztaludze. Zerknęła na hasło w nagłówku: „Mistrzostwa KIKE Sports” i wszystko w mig zrozumiała.
Właśnie w tej chwili, na terenie Arłamowa, rywalizowało ze sobą ponad stu zawodników – uczestników konferencji KIKE. Piłka plażowa, tenis ziemny, tenis stołowy, ścianka wspinaczkowa, strzelectwo sportowe i squash, a dla chętnych również przejażdżki konne. Wróżka była pod wrażeniem tak wielu równocześnie odbywających się zawodów sportowych, no i żałowała ogromnie, że sama nie mogła w nich wystartować. Gdy gwizdek meczu siatkówki plażowej ogłosił koniec rozgrywek Wróżka klasnęła w dłonie i poleciała ochoczo do wnętrza Centrum Sportowego by kibicować pozostałym zawodnikom.
Ten dzień upływał szybko. Wróżka poznała wielu radosnych ludzi, kibicowała im, poczuła ich energię i sportowego ducha. Przypomniała sobie jak niegdyś sama jeździła na obozy sportowe jeszcze w czasach szkolnych. Tam, jak i tu, atmosfera zawsze sprzyjała integracji i zacieśnianiu więzi w relacjach między obcymi na co dzień ludźmi.
Tenisiści prezentowali bardzo wyrównany poziom i trzeba im oddać, że zagrali rewelacyjnie. Atakowali piłeczkę, by zaskoczyć przeciwnika coraz to bardziej wyrafinowanym uderzeniem. W tym samym czasie trwał turniej energetycznego squash’a. Równie ciekawa okazała się wspinaczka na najwyższej w Polsce ścianie wspinaczkowej. Nie była lekkim wyzwaniem, a zdobycie mistrzostwa było trudem godnego prawdziwego alpinisty. Co ciekawe, wśród uczestników tej biznesowej w końcu konferencji, byli też tacy, którzy wdrapali się na sam szczyt bez większego problemu.
Z kolei na strzelnicy panowała atmosfera prawdziwego skupienia, przebijana hukiem i wystrzałami z broni kalibru 9mm. Czarne okrągłe tarcze wypełniały się od środka punktami zliczanymi do fazy pucharowej. Wróżka kilka pocisków pomogła skierować w upragnioną dyszkę, by dać wszystkim strzelcom jeszcze więcej radości.
Późnym wieczorem wyszła z Centrum Sportowego znów na świeże powietrze, gdzie usłyszała skoczną muzykę dochodzącą z Karczmy na Stoku. Właśnie tam goście już rozpoczęli Bieszczadzki Wieczór Integracyjny. Latała nad ich głowami i łowiła z ich ust opowieści. Z wypiekami na twarzach, sącząc zimne napoje i jedząc przepyszne bieszczadzkie przysmaki opowiadali o swoich rywalizacjach podczas Mistrzostw KIKE Sports i o tym całym czarującym miejscu.
Wróżka pomyślała „Czas na trochę magii” i szybkim, zwinnym ruchem ręki zakręciła różdżką zmieniając wszystkim gościom kolory opasek na nadgarstkach ze złotych na… niebieskie. Ludzie nawet nie zauważyli tej drobnej zmiany, ale za to pracownicy hotelu i organizatorzy konferencji wpadli w niemałe osłupienie. Wróżka widząc to zachichotała cichutko i wyleciała na bieszczadzkie, rześkie powietrze spowite wieczorną mgiełką unoszącą się nad Arłamowem. Gwieździste niebo odprowadziło ją do ciepłej przystani w ukrytym domku na drzewie w środku pobliskiego lasu.
We wtorek, bardzo wczesnym rankiem, Wróżka znów przyfrunęła nad arłamowskie wzgórze. Przed wejściem do Hotelu rozstawiono olbrzymią bramę startową, a zgromadzeni przy niej biegacze, byli już w trakcie prowadzonej przez trenera rozgrzewki. Na ten właśnie poranek zaplanowano bowiem aż dwie trasy biegu przełajowego o Puchar Prezesa KIKE.
Jedną trzy kilometrową, drugą ośmiokilometrową. Po sygnale zawodnicy ruszyli wartkim truchtem w kierunku tras wyznaczonych kolorowymi taśmami z logotypami organizatora i sponsora biegu. Zaciekawiona Wróżka dosiadła przelatującego właśnie drona niczym baśniowego pegaza i leciała na nim zaraz za grupą ambitnych biegaczy ośmiokilometrowego wyzwania.
Leciała tak nad bieszczadzkimi górami, przeplatanymi gęstym zadrzewieniem i trawiastymi polanami, gdzie pasły się sarny i jelonki. Biegacze mieli niełatwą trasę. Liczne wzniesienia dawały im się we znaki skutecznie zwalniając na podbiegach. Gdzieś mniej więcej w połowie biegu, dwa zakochane anioły podawały zawodnikom wodę. Wróżka pomogła im swoją magiczną różdżką pozbierać wszystkie porozrzucane plastikowe butelki i czym prędzej pofrunęła na metę.
Pierwszy zawodnik, pan Łukasz, mistrz krótszego dystansu, ukończył bieg w czasie 17 minut i 7 sekund. Natomiast Pan Damian, oszołomił nawet organizatorów, którzy widzieli już niejeden ałramowski bieg, kończąc ośmiokilometrowy odcinek trasy w rekordowym czasie 36 minut i 47 sekund. Każdy z ponad pięćdziesiątki biegaczy na mecie otrzymywał pamiątkowy medal oraz zestaw upominków od sponsora biegu – firmy XBEST.PL. Wróżka zrobiła pamiątkowe zdjęcia i postanowiła zajrzeć do środka hotelu.
Intrygowało ją bardzo, jak spędzają czas biznesowi goście, cyklicznie zmierzający dwa razy do roku ku tajemniczemu „KIKE” aby odwiedzić ich konferencję, wystawę i galę w poszukiwaniu nowych żerowisk w biznesie i przyjaźni. Wślizgnęła się więc do środka hotelu przez obrotowe drzwi i poleciała za strzałkami wskazującymi kierunek do centrum konferencyjnego. Przemknęła niepostrzeżenie obok recepcji, w której krzątały się uśmiechnięte hostessy wydające identyfikatory gościom stojącym w krętym wężyku.
Wróżka wleciała w krainę wystawców wysoko pod sufitem, aby nikt jej nie dostrzegł i by oglądać z góry klimat wystawy. Obserwowała barwne stoiska, wokół których piętrzyły się głowy rozmówców, mocno zaangażowanych w techniczne dyskusje. Fani nowości polowali na unikatową ofertę, a na ekspozycjach oglądali kable, switch’e, serwery, światłowody, mufy i inne przeróżne sprzęty zupełnie nie z tej bajki.
Można było też degustować unikatowe piwa rzemieślnicze czy skosztować wybornej kawy prosto od baristów. Strefa wystawców wyraźnie tętniła życiem przez oba dni konferencji, choć momentami trochę pustoszała, gdy konferencyjni goście rozpraszali się po okolicy zwiedzając zaułki arłamowskich, hotelowych atrakcji.
W tym samym czasie entuzjaści zdobywania wiedzy czerpali treści z wodopoju prelekcji i paneli w dwóch równoległych salach konferencyjnych. Przemawiali tam branżowi superbohaterowie niemal z całej Polski. Było też kilku znamienitych gości z Ministerstwa Cyfryzacji i Urzędu Komunikacji Elektronicznej, które to organizacje objęły całą konferencję patronatem honorowym.
Nim się wszyscy obejrzeli, dzień chylił się już ku zachodowi słońca, a wszystkie prelekcje dobiegały końca. Przyszła pora na przewietrzenie umysłów. Wróżka wyleciała znów na arłamowskie wzgórza w poszukiwaniu boiska do piłki nożnej. Wróżka doskonale wiedziała, że Arłamów słynie ze zgromadzeń Polskiej Kadry Piłki Nożnej, która przyjeżdża tu trenować i zbierać siły do walki w mistrzostwach.
Dlatego też postanowiła nie przegapić okazji, aby na tym właśnie boisku zobaczyć TEN MECZ. Z pośród konferencyjnych gości wyłoniły się dwie drużyny, chętne by poczuć się jak czołowi gracze naszej reprezentacji i zagrać na prawdziwej 23-milimetrowej murawie pełnowymiarowego boiska w Arłamowie. Punkt o godzinie 18-tej na boisku spotkały się dwa zespoły: Operatorzy w personalizowanych koszulkach pomarańczowych i Dostawcy w koszulkach zielonych.
Wróżka zasiadła wygodnie na trybunach. Pomyślała, że warto, aby dla dobrej zabawy ten mecz był zagrany fair play. Chwyciła więc swoją magiczną różdżkę i wyszeptała cichutko: „Hokus-pokus, czary-arłamy, „A teraz Adamy KIKE – bez fauli gramy!”. Od początku meczu wróżka i kibice byli świadkami bardzo zaciętej gry. Wystawcy dość szybko dali sobie wbić dwie pierwsze bramki, ale równie szybko wyrównali poziom gry do rozbieganych i energicznych Operatorów.
Były rzuty rożne, spalone, dośrodkowania i oczywiście spektakularne gole!!! Koniec końców, po ostatnim gwizdku sędziego Operatorzy wygrali z Wystawcami wynikiem 4:2. Wróżka wyraźnie widziała, że kondycja obu drużyn budziła podziw obserwatorów, a sportowa wola walki cieszyła oczy wszystkich kibiców. Na sam koniec w obu drużynach radośnie wystrzelił schłodzony szampan, a trener zwycięskiej drużyny został podrzucony przez zawodników w niebo aż dziesięciokrotnie!
Wieczorem entuzjaści mocnych wrażeń mogli spotkać się na Sportowej Gali KIKE. Wróżka jako pierwsza wleciała na Patio Hotelu Arłamów, by sprawdzić, jak wygląda sala na minutę przed otwarciem. Nie było to łatwe, bo wszystkie wejścia prowadzące na Patio były szczelnie zamknięte. Cała sala była pięknie oświetlona i skąpana w bursztynowo niebieskiej poświacie.
W centralnej jej części na swych bohaterów czekała blisko dziesięciometrowa scena z dużą ilością instrumentów. Wysoko nad nią, logotypami wydarzenia świeciły aż trzy diodowe ekrany. Wróżka spojrzała na przygotowane, bankietowe ustawienie stołów i dosłownie w ostatniej chwili zdążyła czarami obrócić kilka z nich tak, aby goście zasiedli mimo wszystko przodem do sceny. „Pozostali będą sobie musieli jakoś poradzić sami” pomyślała i przycupnęła lekko na antresoli z centralnym widokiem na scenę. Jednym strzałem z różdżki otworzyła wejście do Patio, przy którym oczekiwali już, zaciekawieni wystrojem wnętrza goście.
Taaak. Dawno już słyszała legendy o tym, że Gala KIKE to wisienka na torcie dla każdego, kto przybywa na izbową konferencję. Tu panie wkładają długie suknie, a panowie krawaty. Chwilę później arłamowskie Patio wypełniły przepyszne zapachy dań wnoszonych przez kelnerów oraz gwar gości wyczekujących obiecującego spektaklu.
Wróżka nie mogła oprzeć się tym zapachom i sfrunęła po talerzyk smakowitej pieczonej dyni. I wówczas rozpoczęło się prawdziwe widowisko. Reflektor rozświetlił antresolę po lewej stronie Sali, na której zaprzyjaźniona wróżka Arleta, w iskrzącej się brokatowej sukni, wykonała utwór „Simply The Best” dedykowany wszystkim zwycięzcom sportowych rozgrywek. Wzniesione w górę okienka filmujących to wydarzenie telefonów tylko potwierdzały wyjątkowość tego przedstawienia.
Chwilę później pałeczkę do rozpoczęcia Gali przejęli przedstawiciele Izby KIKE oraz Stowarzyszenia e-Południe – gospodarza gali, zapraszając już oficjalnie wszystkich gości na smakowitą kolację. Wróżka degustowała dania i nie mogła się oprzeć uczuciu, że była to jedna z najlepszych kolacji w jej życiu. Kuchnia hotelu Arłamów zrobiła tam prawdziwy popis sztuki kulinarnej. Niezapomniany łosoś w szałwi i ta przepyszna pieczona dynia pozostaną na zawsze w jej pamięci.
W kolejnych odsłonach gali nastąpiła dekoracja zwycięzców Mistrzostw KIKE Sports. Sportowcy wchodzili na podium, otrzymywali medale, gratulacje i gromkie brawa. Zwycięzcy porannych biegów przełajowych otrzymali puchary. W tle sceny na ekranach towarzyszyła widzom wideo relacja ze zmagań wszystkich sportowców. Dodało to jeszcze większych emocji tym, którzy wchodzili na podium po odznaczenia złote, srebrne i brązowe. Drużyny meczu piłkarskiego również otrzymały swoje zasłużone medale. Wróżka i wszyscy zgromadzeni goście byli pod wrażeniem.
Zaraz po dekoracji sportowców weszli ONI! Wisienka na torcie Uroczystej Gali KIKE. Na scenie pojawił się legendarny zespół LOMBARD ze swoim założycielem Grzegorzem Stróżniakiem i wokalistką Martą Cugier. Impreza rozkręciła się na dobre. Ludzie podbiegli pod scenę by sięgnąć bliżej tej energii. Szklana Pogoda, Przeżyj to sam, Gołębi Puch, Diamentowa Kula i wiele innych znanych utworów rozbrzmiewało w całych Bieszczadach.
Gardła gości niosły refreny tych pieśni chyba nawet daleko za ukraińską granicę. Wróżka wyjęła swoją różdżkę i kolorowymi rozbłyskami czarów dobrej zabawy rozświetlała arłamowskie patio wspomagając realizatorów światła. Któżby przypuszczał, że z bieszczadzkiej wróżki wyłoni się tak niezwykły świetlik! Roztańczona impreza trwała do wczesnych godzin kolejnego ranka.
Tej nocy nikt nie zasnął: ani wróżka, ani żaden bieszczadzki dziki zwierz. Wielu gości dało się porwać arłamowskiemu urokowi, górom i wolności. Część spontanicznie spacerowała po lasach, część kąpała się nocą w basenie lub brała prysznic w fontannach. Nieliczni postanowili natomiast uczestniczyć w spontanicznie zorganizowanym konkursie muzyki biesiadnej na hotelowym dziedzińcu. Wróżka bawiła się świetnie razem z uczestnikami Konferencji KIKE aż do białego rana.
O świcie Wróżka znowu postanowiła powitać wschodzące słońce zza spokojnej tafli wody w basenie położonym u podnóża Hotelu Arłamów. To był moment na jej refleksję: jak miło jest robić radość dla ludzi, którzy właśnie po to przyjeżdżają na sam kraniec Polski. W okolicach Nocy Świętojańskiej cuda zdarzają się na porządku codziennym. To wydarzenie było jej poszukiwanym Kwiatem Paproci, jej nieskończoną przygodą nad równie nieskończonymi górami bieszczadzkich lasów.
Jej celem, jej energią, jej duchem. I całe szczęście, że ostatecznie nikt w tych paprociach się nie pogubił. Schowała swoją przegrzaną od fajerwerków różdżkę w kaburę szepcząc: przydałaś się bardzo, Kochana. Chwilę później, gdy promienie słońca ponownie padły na jej skrzydełka, odleciała w gęstwinę leśną do swojej ukrytej chatki na jednym z bieszczadzkich drzew. Jeżeli macie ochotę osobiście i na własnej skórze doświadczyć tego wszystkiego co przeżyła wróżka, koniecznie pojedźcie do Arłamowa i zabierzcie tam ze sobą swoją konferencję, kongres lub po prostu przyjaciół i rodzinę.
Autor: Aga Ciesielska (EventowaBlogerka.pl)
Czytał: Daniel Pachelski
Ps. KOCHANI!
Chcę teraz skierować moje podziękowania do wszystkich tych, z którymi pracowałam przy organizacji XXIV Konferencji KIKE w Arłamowie i którzy przyczynili się do finalnego efektu.
Zarządowi Izby KIKE za zaufanie i współpracę w dopracowaniu szczegółów,
Stowarzyszeniu e-Południe – za „wisieńkę na torcie”,
Zespołowi LOMBARD – który obudził wszystkie rockowe niedźwiedzie i wilki bieszczadzkie,
Pani Bernardecie, Joannie, Panom Michałowi, Panu Radkowi, Witoldowi, Marcinowi oraz całej załodze Hotelu Arłamów za zaangażowanie i pomoc w organizacji całości wydarzenia,
Małgosi za ogrom pracy przy rejestracji gości i logistykę kwaterunkową,
Ani za nieocenione wsparcie i zastępowanie mnie wszędzie tam, gdzie już mnie brakowało,
Renacie oraz Krzysztofowi za dobrego ducha, troskę o szczegóły i fenomenalne zdjęcia,
Alicji za pomoc przy konferencji i niezliczone pytania „w czym pomóc teraz?”
Radkowi za parę w rękach i w głowie jakich nie ma nikt inny,
Patrykowi za udany chrzest bojowy i zdany egzamin wytrwałości,
Wiktorii, Klaudi, Żanecie i Martynie za blask i uśmiechy jasne niczym bieszczadzkie słońce,
Ewie za niezliczone graficzne kreacje w wektorze i cmyku,
Leszkowi i Izie za wszystkie produkcje materiałów graficznych,
firmie Tryumf za boskie statuetki i medale, a te wyjątkowe za bieg przełajowy zwłaszcza!
ekipie Lord Music za bezproblemową współpracę, oprawę techniczną i wzorcową realizację,
FestEkipie.pl – za ducha i energię fenomenalnie wmontowane w relację filmową,
panu Antoniemu Kubickiemu za zbudowanie Hotelu Arłamów za 370 mln zł,
oraz Mamie i Tacie za to, że stworzyli Wróżkę, by mogła latać po konferencjach organizowanych dla Was kochani i nie tylko!
Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Zastanawiałeś się kiedyś jak wzmocnić zaangażowanie gości na eventach? Jak spowodować, aby się świetnie bawili i zapamiętali znacznie więcej o naszym produkcie czy usłudze? Jak zachwycić – pozostawić niedosyt i pragnienie posiadania marki? Event marketing zaczyna być coraz bardziej wymagający. Sięga do coraz bardziej przemyślanych strategii, a co najlepsze tych mocno zapadających w pamięć… Coraz […]
Artykuł Event Marketing czyli eventy angażujące gości pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>
Coraz częściej to technologia jest wykorzystywana przy proponowaniu atrakcji na eventach i pobudzania do reakcji naszych uczestników. Technologia daje nam szereg możliwości, aby wzmocnić doznania marki z jej odbiorcą. Tak zwane „doświadczanie marki” może się przejawiać w przeróżny sposób. Na wielu konferencjach mówi się o Marketingu doświadczeń, ale także Marketingu eksperymentalnym a nawet Marketingu interaktywnym. Zapewniam Was, że każda z tych form Event Marketingu jest równie skuteczna, bo wciąga uczestników w pewną grę poznawczą z produktem czy usługą. Przyjrzyjmy się bliżej i sprawdźmy w jaki sposób to się odbywa?
Patrząc na dzisiejsze superprodukcje można dostrzec jedną prawidłowość. Technologia AR i VR ewoluowała na tyle, aby stać się jednym z najlepszych rozwiązań zapewniających uczestnikom wciągające i interaktywne wrażenia podczas eventów. Ta zaawansowana technologia niesie ekscytację dla uczestników i dając niepohamowaną chęć przeżycia jej na „własnej skórze” zwłaszcza w event marketingu.
Na realizacjach można już mnożyć case study oparte na tej technologii: motoryzacyjne premiery produktowe, wirtualne escape roomy, zwiedzanie nieruchomości do kupienia, oglądanie meczu w pierwszym rzędzie na finale Ligi Mistrzów, czy chociażby wejście na teren elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Dorzucę medyczne symulacje skomplikowanych operacji z najodleglejszych zakątków świata i wirtualne sympozja czy konferencje. Tak oto powstaje event w wersji PRO.
Ciekawe rozwiązanie wykorzystujące technologię AR stworzyli producenci produktu: AR Photobooth Lightforma. Jej współtwórczyni – Simona Bunardzhieva – przeniosła swoje prace ze swojego bloku rysunkowego w rozszerzoną rzeczywistość i wykorzystuje je w fotobudce! Wydrukowane elementy scenografii morskiej zostały umocowane w przestrzeni fotobudki. Następnie z pomocą technologii Lightform – narzędzia do projektowania wizualnej – nadano kształtom kolory uzyskując zupełnie nowy wymiar odbioru widza w 3D.
W ostatnim etapie projektu aplikacja Lightform nadała też element ruchu – wizualizację przestrzenną – dzięki czemu, roślinność ożywała, a głębia fotobudki robiła się jeszcze bardziej trójwymiarowa. Obrazy same wypełniały się cieniowanymi kolorami, wypełniając dokładnie jej obrysy i kształty. Finalnie Simona stworzyła magiczny świat podwodnej – animowanej głębiny, który z powodzeniem może zrealizować na niemal każdym evencie w tej kategorii. A oprócz głębin może zaproponować blisko 29 innych scenografii tematycznych tej niesamowitej fotobudki. Dzięki tej atrakcji ludzie są pobudzani do robienia sobie ciekawych zdjęć, które mogą udostępnić dalej na swoich kanałach w social media. Efekty tych prac i cały projekt, możecie zobaczyć na poniższym filmie.
Nikt się by nie spodziewał się, że ten projekt o której wyżej pisałam, może przeżywać chwilę później swoją drugą młodość. Dzięki tej samej technologii: aplikacji AR i projektora zamontowanego na zwykłej przyczepce rowerowej projektanci wizualnych donań poszli o krok dalej. W San Francisco w parku Green Park Patricii ożywiono przestrzennie rzeźbę HYBYCOZO, która przybrała nagle milion przenikających się wzajemnie kolorów, a swoją mozaiką przyciągała tłumy zainteresowanych. Stworzenie nowej odsłony dla sztuki publicznej w przestrzeni miejskiej jest dla mnie niebywałym zaskoczeniem. Uwielbiam ten pomysł głównie za to, że daje szansę na stworzenie z rzeźby znów czegoś nowego a wręcz magicznego. Czegoś co budzi zachwyt niemal każdego przechodnia. To skłania do refleksji, uzyskania momentu skupienia widza, oderwania, relaksu, czy medytacji. Warto zerknąć na efekt na zdjęciach i filmie:
Wirtualna rzeczywistość na dobre zagościła na event marketingu, aby wciągać uczestników w świat nie odkryty, nowy, jeszcze bardziej ciekawy. Budweiser wykorzystał technologię VR, aby umożliwić użytkownikom zwiedzanie browaru St. Louis w wielozmysłowej podróży w centrum Austin nadając im nazwę „4-D Immersive Reality Budweiser Brewery Tour”. Uczestnicy zakładali zestaw do odbioru VR i zaraz później przenosili się wirtualnie do Browaru Budweiser w St. Louis. Multi-sensoryczna podróż została zaprojektowana ze szczególną uwagą na odbiór zmysłów człowieka.
Tu każdy miał zobaczyć, usłyszeć, powąchać, dotknąć – i wreszcie spróbować – jak powstaje Budweiser. W eksperymencie wykorzystano powiew zapachu gotującego się chmielu, dotknięcie szorstkich wiórek bukowych, wreszcie orzeźwiający smak kultowego smaku. Temperatura pomieszczenia, w którym animowano gości zmieniała się w miarę zwiedzania browaru – od tych skrajnie niskich temperatur, aż po te skrajnie wysokie. Dzięki temu widzowie mogli się poczuć faktycznie tak, jakby zwiedzali browar „na żywo”. Aplikacja została zrobiona przez agencję Pro-Ject i ponownie została zaprezentowana na festiwalu SXSW w Wielkiej Brytanii. Podróż pięciu zmysłów z pewnością była bardziej zapamiętywana niż zwykłe wyjście do pubu na piwo. Oto co znaczy wyróżniać się.
Czy widzieliście tę Interaktywną przepiękną instalację stworzoną przez artystów z Brooklynu HUSH na nowojorskim Grand Central Station? To kolejny dobry przykład event marketingu. To interaktywne drzewko – pozwalało gościom na wirtualne sadzenie cyfrowych „nasion” i obserwowanie jak na ich oczach przemieniają się w przepiękną roślinność i kwiaty. Sklepienie pełne kolorowych i kwiecistych mozaik sprawia wrażenie, jakby było nie z tego świata. I kto by pomyślał, że sufit może też oddać tyle energii naszym uczestnikom eventu. Fundatorem tej instalacji była firma Chobani, która świętowała swój dziesiąty rok działalności. Filmik oddaje więcej, warto zobaczyć:
Planiści powinni się skupiać na tworzeniu niezapomnianych wydarzeń, o których po zakończeniu nadal będzie się mówić. Bo właśnie to jest elementem udanych wydarzeń i skutecznego event marketingu. W kryterium wyboru, klienci zwykle kierują się innowacyjnością wpływającą na zaangażowanie uczestników. Rzeczywiste doświadczanie produktu czy usługi daje naszym gościom niepowtarzalną szansę wypróbowania zalet jakie produkt posiada czy zasymulowanie doświadczenia posiadania owej rzeczy. A przecież o to chodzi w każdej formie marketingu. Oddać ducha tego co współtworzymy i za czym z pasją gonimy. Jeśli chcesz poznać mojego ducha – napisz. Chętnie pogłówkuję nad Twoim event marketingowym case study. A może coś wymyślimy razem? Kto wie,… kto wie…
Życzę Wam niełatwych eventów, tych o których się mówi, tych z dreszczykiem emocji i tych o których Wasi goście nie zapomną. Jeśli nabraliście apetytu to o event marketingu pisałam też tutaj. A z nowości odsłoniłam kartę z eventowej historii i opisałam Event Hanami – czyli japońskie święto wiosny. Zajrzyj koniecznie! Dzięki, za każdy like wzniesiony w górę i dużo pozytywnej energii od Was kochani! Pozdrawiam cieplutko – dziś z Wisły! (brrrr…. 3 stopnie i czekamy na śnieg!).
Aga – Eventowa Blogerka
Ps. Szykuję dla Was wiosenny konkurs! Szczegóły wkrótce. Będzie zaskakujący i mam nadzieję mega angażujący!!!
Artykuł Event Marketing czyli eventy angażujące gości pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Zastanów się jak to jest wytyczać nowe ścieżki scenariuszy eventowych… Poczuć dreszcz widząc w jednym połączeniu technologię, człowieka i innowację w jednym spektakularnym show… A gdyby tak w 480 minut naładować się pomysłami, po to, by wyjść do klienta z ponadprzeciętą ofertą…? Tygodnie przygotowań, miesiące poszukiwań inspiracji, lata marzeń… i jest – przed Wami propozycja, którą stworzyłam na […]
Artykuł #EventTalks czyli Wiedza, Inspiracje i Trendy w eventach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Jest prosta. Każdego dnia dostaję zapytania na social mediach / e-mailach z zapytaniami o inspiracje, o trendy, pomysły na scenariusz, angażującą atrakcję eventową czy dobre miejsce pod event. Dzielę się tym na tyle na ile pozwala mi czas. Mimo wszystko skala tych zapytań rośnie w tempie ostrym, dokładnie tak jak rozrósł się ten blog. Któż by przypuszczał, że w takim sierpniu, sięgnę już 6 000 unikalnych użytkowników branży eventowej. Nigdy nie sądziłam, że nisza jaką są eventy – tak bardzo odbije się w skali popularności na mojej Eventowej Blogerce. Pozostaje mi tylko bardzo Wam podziękować za Waszą chęć eksploracji treści które tworzę.
Szkolenie eventowe EventTalks.pl zrodziło się z pomysłu i pragnienia wytworzenia czegoś dla branży eventowej. Czegoś, co sprawi, że będę mogła silniej Was wesprzeć w codziennej pracy. Czegoś dla doświadczonych event managerów i producentów – którzy nie mają czasu na ciągłe poszukiwania inspiracji po globalnej sieci Internetu. Wreszcie czegoś, co pozwoli mi poznać na żywo tych, którzy śledzą mój rozwój, moją miłość do wydarzeń i to co robię na co dzień. Dziękując Wam za zaufanie, pozytywne fluidy i dużo serdeczności wychodzę zza kompa – z porządną dawką przygotowanego materiału z kreacji wydarzeń z całego świata. zapoznaj się z trailerem:
W założeniu projektu jest odwiedzenie 8 miast Polski w dwa miesiące. Szkolenia będą prowadzone zwykle w piątki, za wyjątkiem wydarzeń eventowych, które nie można pominąć w kalendarium jesiennych eventów. Pełne kalendarium możecie obejrzeć już na stronie www.eventtalks.pl. Miejsca póki co jeszcze poszukuję, ustalam warunki i poinformuję uczestników – tuż przed datą realizacji każdego szkolenia. Jestem otwarta na współpracę z każdym partnerem.
Dla wszystkich branżowych kolegów i koleżanek. Zapraszani będą moi klienci, będą reprezentanci agencji eventowych, marketingowych i pr’owych. Będą ludzie z którymi łączą nas relacje, z którymi konkurujemy zawodowo i się nie boimy słuchać głosu konstruktywnej krytyki i twórczych wniosków. Event Talks ma być spotkaniem networkingowym – gdzie wymienimy spostrzeżenia, zainspirujemy się wzajemnie, być może znajdziemy pomost do wspólnej współpracy. Wierzę, głęboko że Event Talks przyciągnie dusze podobne do mnie samej.
Na pewno pyszny obiad. A poza tym cztery bloki tematyczne: Technologia wykorzystywana na eventach, case study wydarzeń z cyklu „mały budżet – wysokie wymagania”, scenografie i ciekawe produkty eventowe, pojawią się niebanalne i niewykorzystane jeszcze w Polsce scenariusze, a na deser porozmawiamy o eventowych trikach znanym tylko nam – producentom wydarzeń. Po każdym szkoleniu udzielam dalszych konsultacji, każdemu, który będzie ich potrzebował. Później idziemy na afterek – oczywiście ten, kto może i chce. Tak – to będzie dobry czas.
Wrócisz po szkoleniu do biura i powiesz swoim szefom, że to było świetne szkolenie. Głowa będzie Ci pękać od nadmiaru pomysłów – a TY będziesz naładowany i gotowy do działania. W spotkaniu z klientem wyjmiesz mu – pomysły, na które jeszcze nikt nie natrafił. I każdy nowy przetarg będzie już tylko Twój. Zgłoś się na www.eventtalks.pl i daj się porwać w prawdziwe eventowe doznania. Zaufaj i daj się porwać!
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!
Aga
Artykuł #EventTalks czyli Wiedza, Inspiracje i Trendy w eventach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>17 maja blisko 3 500 gości miało okazję świętować Jubileusz 25-lecia Rossmana w Polsce. Ten projekt był wyzwaniem dla Dagmary Bolin i jej zespołu kolegów i koleżanek z agencji endorfina, przez blisko 5 miesięcy. 17 dni montażu ogromnej hali namiotowej zajmującej 5,500 m. kw. powierzchni na plaży. 1200 ton sprzętu technicznego pod 6 koncertów. A to […]
Artykuł Jak wyszedł Jubileusz 25-lecia sieci Rossmann w Polsce ? O Tym – endorfina events oczywiście pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Ale też:
Nad wizją czuwał klient, który miał już swoje doświadczenia z uprzednich celebracji jubileuszy 20-lecia. Notabene również z endorfiną i również w Sopocie. W projekt zaangażowało się setka lub więcej ludzi. Dagmara miała szereg wyzwań – noclegi dla ekip w miarę rozsądnych cenach i przyzwoitych warunkach, współpraca z urzędami miasta i sporo dokumentów w tle, czas, piach który trzeba było wyrównać pod tę realizację i klient ze swoimi oczekiwaniami. Moim zdaniem to doskonały przykład na dobrą współpracę na wielu poziomach i duże zdolności komunikacyjne lidera projektu.
Dagmaro, na Twoje ręce – jeszcze raz pragnę serdecznie pogratulować projektu, jego realizacji i rozmachu z jakim wraz z zespołem endorfiny udało się Wam przygotować. Keep going!
Pozdrawiam Was Kochani i bardzo czekam na Wasze komentarze na temat tej realizacji!
Aga / Eventowa Blogerka
ps. Dzięki za feedback dot. Podcastu Plejady. Nooo grubo zalajkowaliście – ale miałam takie podejrzenie że ta treść może się Wam spodobać! Dzięki – serce rośnie!
Eventowa Blogerka: Jestem w agencji Eventowej Endorfina. Endorfina zrobiła jeden z bardziej spektakularnych projektów w maju, 17 maja. Na plaży w Sopocie wyrosła wielka konstrukcja namiotowa, w której zagościło, no ponad…
Dagmara Bolin: 3,5 tysiąca…
Eventowa Blogerka: …3,5 tysiąca gości, jednej z największych sieci w Polsce – drogerii Rossmann. I chciałam Wam przedstawić dzisiaj Dagmarę Bolin, która jest senior project managerem, jest liderem projektu, który prowadziła.
Dagmara: Miło mi.
Witam cię Dagmarko. I chciałam też powitać Jolantę Żarnoch, która jest PR managerem Endorfiny i też na pewno nam kilka cennych informacji zdradzi. Słuchajcie, odbył się super projekt. Ja widziałam, pierwsza moja styczność to była przede wszystkim na Facebooku, jak leciał filmik, który faktycznie robi wrażenie w ilości prac, które zostały tam przygotowane.
To jest 5 miesięcy przygotowań, 17 dni montażu i demontażu, 320 osób obsługi wydarzenia, 5 500 metrów kwadratowych powierzchni hali namiotowej i ponad 1200 ton sprzętu technicznego. Po to, żeby zrobić dwa dni eventu, w tym 6 koncertów, tak? Dobrze zrozumiałam?
Dagmara: Dokładnie tak. Do tego jeszcze mnóstwo innych rzeczy, 2 ciężarówki prądu i milion kilometrów kabli. Dokładnie taki event był dwudniowy. Był podzielony na pracowników i kontrahentów. I oprócz samych wieczorów eventowych, odbywał się szereg dodatkowych atrakcji dla pracowników, drugiego dnia.
Czyli to był taki trochę złożony projekt, taki projekt w mikro projektach w środku?
Dagmara: Tak, dokładnie. Poza postawieniem wielkiej hali, zorganizowaniem tam całej infrastruktury oraz koncertów, zadbaliśmy też o to, żeby goście mieli co robić w ciągu dnia. Więc i płynęli statkiem, i mieli improwizowany teatr, odwiedzili Teatr Szekspirowski czy muzea. My oczywiście dbaliśmy o to, żeby wszędzie dojechali na czas i trafiali do hoteli wtedy, kiedy potrzeba.
Super. Powiedz mi, ile się czasu mniej więcej pozyskuje taki projekt. Bo 5 miesięcy przygotowań, to jest od momentu prawdopodobnie już podpisania umów.
Dokładnie tak. Myślę, że drugie tyle to była praca nad ofertą i nad przekonaniem klienta, że będziemy idealną agencją do realizacji tego projektu.
Czy konkurencja była duża?
Konkurencja była bardzo duża. Zresztą konkurencja potem się odzywała z gratulacjami.
A, to miłe.
I też podpytywali, co zrobiliśmy, żeby wygrać. A ja myślę, że wpływ na to, że wygraliśmy miało kilka czynników. Po pierwsze, 5 lat temu organizowaliśmy też dla Rossmanna, też w Sopocie, też na plaży ich 20-lecie. To był ich autorski projekt, ich pomysł. Natomiast my odpowiadaliśmy za całą realizację. Podobnie jak teraz. Na troszkę inną skalę, ale też z sukcesem. Więc klient miał po nas bardzo dobre wspomnienia. Przygotowaliśmy dobrą po prostu ofertę. Inną, niż inne agencje. Mieliśmy bardzo dobry kontakt z klientem w międzyczasie i pewnie też sporo pracy takiej new-biznesowej z naszej strony, czyli jednak interesowanie się, dosyłanie dodatkowych materiałów, umiejętność przelania wizji klienta co do tego eventu, już na sam event. Bo ze względu na miejsce, czas, to nie było takie łatwe.
No wyobrażam sobie. Czy klient do końca miał faktycznie wizję? Czy duża część kreacji była po waszej stronie?
Oczywiście, jakby sama kreacja czy pomysł na to, jak to wygląda w środku, był po naszej stronie. Natomiast muszę powiedzieć, że Rossmann jako klient był świetny. Oni mieli tę wizję, potrafili nam ją przekazać, mieli swój pomysł na line-up, bo to oni najlepiej znają swoich gości i widzę, co im się najbardziej spodoba. Zresztą ich zespół, a w szczególności, ja tu wymienię, bo muszę wymienić, Tomasz Cieślak, Karolina Waszyrowska, czy Kamil Janiszewski. Oni sami bardzo często realizują eventy, co nam dało ich doświadczenie, wiedzę. Nad projektem pracowaliśmy wspólnie. Oni wielokrotnie nas wspierali, kiedy pojawiały się jakieś małe lub większe „kłody pod nogami”. Nie wprowadzali nerwowej atmosfery i myślę, że to partnerstwo sprawiło, że projekt odniósł duży sukces.
Że projekt płynął.
Tak, dokładnie. Bo ja nie musiałam się stresować kontaktem z klientem, bo po prostu był dobry i jakby, czy były dobre informacje, czy złe to my zawsze działaliśmy do przodu. Więc myślę, że jak mówimy o teamie, no to nie była to Endorfina i podwykonawcy i partnerzy, ale też klient i to, że my tworzyliśmy rzeczywiście większość rzeczy razem. Po prostu.
Trochę chciałabym podpytać o miejsce i lokalizację tego eventu. Ze swoich doświadczeń wiem, że Sopot to jest specyficzne miasto, ze specyficznym jak gdyby obostrzeniami. Wy stawiacie jak gdyby wielką konstrukcję przed frontem Grand Hotelu, powiedzcie, do kogo należało to miejsce i z kim konkretnie musieliście rozmawiać, żeby ten projekt mógł się wydarzyć?
To może ja zacznę od początku. Cała przygoda z postawieniem czegokolwiek na plaży w Sopocie, zaczęła się od rozmowy klienta z władzami miasta, którzy wstępnie wydali pozwolenie, że jeżeli uda nam się uzyskać urzędowo wszelkie pozwolenia, no to oni nie będą nam w tym przeszkadzać. Więc, na początku informacja była taka, że mamy dwóch najemców, od których musimy mieć pozwolenie.
To tym bardziej ci gratuluję, że udało się dopiąć swego, bo to znaczy, że jesteś kobietą idącą po trupach do celu.
Nie było tak źle. No jakby mówiąc szczerze, to oczywiście ja byłam liderem projektu, więc gdzieś to wszystko spinałam, ale miałam też swój team, taki Endorfinowy, który mi pomagał. Miałam gdzieś osoby zaufane w Trójmieście, które też jak zadzwoniłam o 22:00 i mówiłam, że jutro o 7:00 trzeba być w urzędzie, to były i pomogły ze złożeniem czegoś, czy wyciągnięciem jakiegoś papierka, mapy. Więc tutaj mówimy o szeregu ludzi, którzy gdzieś tam się zaangażowali w to mocno, co też było fajne w tym projekcie, bo rzeczywiście ludzie się bardzo mocno angażowali i bez tego zaangażowania myślę, że to tak fajnie by nie wyszło, bo nie wszystko wszyscy robili dla pieniędzy, tylko po prostu czasem chcieli, żeby coś się udało i żeby mogli być częścią fajnego projektu.
Dla mnie eventy to ludzie przede wszystkim, a bez ludzi to nie idzie. Pięknie opowiadasz. Ja już się czuję, jakby wyobraźnią… Wy mieliście tam jakieś lokalne biuro swoje?
Mieliśmy w Grand Hotelu pomieszczenie, zresztą nie jedno, bo to też była kwestia magazynowania. Same wydruki to był pokój.
O ja cię!
Bo jednak agendy były dla każdej grupy inne, przyjeżdżały różne działy, oni nocowali w 16 różnych hotelach plus cała nasza logistyka. Jednym zresztą z wyzwań tego eventu, to była, to było znalezienie noclegu dla ekip, ponieważ te osoby trzeba było przenocować. Trójmiasto może nie ma ubogiej infrastruktury, ale ceny potrafią szybować znacząco w górę, a zwłaszcza w Sopocie. A nam zależało na tym, żeby po pierwsze, ekipy spały blisko, no i w miarę w rozsądnych cenach i warunkach. No bo też nie chodziło o to, żeby położyć ich wszystkich w namiocie. Tylko, żeby jednak jak już mogą odpocząć, to odpoczywali w przyzwoitych warunkach.
Super, czyli myślicie także o swojej kadrze, żeby była wypoczęta i uśmiechnięta już przy realizacji.
Takie mam pytanie, jak się pracuje z Urzędem Miasta, ale to już mniej więcej opowiedziałaś, że współpracują, jest wiele gdyby jednostek, które musiały tutaj wydać pozwolenie?
Powiem tak, oczywiście, oni wymagali wszystkich formalności i to nie jest tak, że ich przychylność sprawiała, że mogliśmy czegoś nie donieść. No bo ich obowiązuje też prawo, więc wszystkie dokumenty i pozwolenia musiały po prostu przejść normalną drogą. Ale oni byli przychylni, nie utrudniali czegoś na siłę. Nie było sytuacji, w której nie odebrali telefonu, nie odpisali, tylko rzeczywiście jak wiedzieli, że gonimy z czasem, to starali się nas wspierać, tak jak tylko mogli. Więc ja wspominam tę współpracę bardzo dobrze, jeżeli chodzi o miasto. Wyzwaniem tutaj, tak jak mówię, było to, żeby tych komórek zaangażowanych było bardzo dużo i to, że wychodzili kolejni najemcy i kolejne jakieś zgody, które trzeba zdobyć, gdzieś cały czas wprowadzało trochę nerwowości, ale…
Udało się.
Udało się.
To jest najważniejsze. Rossmann to sieć drogerii, raczej taki, powiedzmy jedna z bardziej prestiżowych myślę punktów, gdzie ludzie robią zakupy. Powiedz mi, skąd pomysł na event pod namiotem? Czy to był ich koncept, czy wyście zaproponowali?
Tak jak już mówiłam, pomysł gdzieś wyszedł od nich. No bo trudniej wyobrazić sobie coś bardziej atrakcyjnego, niż plaża, widok na morze, molo i jeszcze otoczenie Grand Hotelu czy Sheratona.
A z tego namiotu to było widać morze?
Tak, dlatego że cała część namiotu od strony morza była przeszklona. Więc widok był fenomenalny, szczególnie jak było słońce.
A, to tego nie widać na filmie.
Tak, tego nie widać na filmie, ale było przeszklenie, był piękny taras, więc goście też mogli wyjść na zewnątrz i chłonąć po prostu ten widok. Więc to nie była kwestia braku innej lokalizacji, bo taka lokalizacja z pewnością by się znalazła. Chodziło o to, żeby stworzyć niezapomniany widok i przeżycie. Coś, czego po prostu ci goście nie doświadczą w żadnym innym miejscu. I myślę, że to się udało. Więc jakby pomysł pojawił się w Rossmannie jakiś czas temu i oni postanowili go kolejny raz zrealizować.
Ale robi wrażenie, bo jak gdyby wszyscy oglądają ten film, to ja myślę, że wow, jaka realizacja.
Namiot było widać z daleka.
Tak. Czy jest jakaś lekcja, doświadczenia, wrażenia, jakie wyciągasz po realizacji takiego eventu, jak ten? Z którymi chciałabyś się podzielić. Refleksja?
Główna refleksja jest taka, to jest też to, co pewnie wydaje się, dla wszystkich oczywiste i pewnie wszyscy o tym zawsze mówią, ale dobry team i współpraca to podstawa. Bo tutaj dużo osób musiało dać z siebie bardzo dużo, przez bardzo długi czas.
A to potrafi troszkę obniżyć motywację, jeżeli coś trwa długo i jest po prostu ciężką pracą. Ta współpraca z klientem też jest bardzo ważna, bo pewnie gdyby była inna, to też byłoby ciężej. Po to, że coś musi być dobrze przemyślane, zorganizowane. To, że przewidujemy kolejne kroki, ruchy, plan A, B, C i D, to pewnie w pracy eventowca…
Jest podstawą.
…jest oczywiste i jest podstawą, więc my zawsze jesteśmy przygotowani na to wszystko. Ale finalnie okazuje się, że jednak więcej zależy od ludzi. Od klienta, teamu, podwykonawców, partnerów czy osób postronnych. Bo my byliśmy przygotowani na negatywną opinię mieszkańców, czy turystów.
I pojawiały się niektóre głosy, że jak to stawiamy na plaży i ogradzamy kawałek plaży, a przecież on jest dla ludzi, dla mieszkańców. Ale to były jakieś sporadyczne, pojedyncze głosy. Generalnie ludzie byli zainteresowani, ciekawi.
A długo ten teren był odgrodzony? Bo 5 miesięcy przygotowań…
Samo z też z demontażem i imprezą to było 17 dni.
Okej. Czyli cały maj?
Maj, od momentu majówki do rozpoczęcia, znaczy po majówce do rozpoczęcia sezonu takiego stricte letniego dla najemców. Co też było jednym z elementów wyzwania, bo mieliśmy bardzo krótki czas na montaż. Sama budowa namiotu z wypełnieniem wszystkiego tego, co było w środku oraz otoczenia, to było 9 dni. To jest bardzo mało czasu. My też nie byliśmy w stanie przewidzieć pogody, a tutaj każda godzina złej pogody była dla nas zagrożeniem tego, że się znacząco przesunie.
Myślę, że tutaj najważniejsze jest to, że to była plaża, to był piasek. To są rzeczy, o których ja na początku nie zdawałam sobie aż tak mocno sprawy. Bo planując działania, gdzieś zakładam, musimy ułożyć harmonogram takich prac. No więc po rozmowach z podwykonawcami widzimy teren, badamy go, robimy wizję lokalną. Wszystko wszyscy wiedzą.
Wiemy do jakiego poziomu musimy wyrównać teren. A mówimy o 5 tysiącach metrach kwadratowych, które muszą być na jednym poziomie. Mówimy o piasku, który jakby wykonuje ruchy. Wiatr go nanosi. To jest materiał, który pracuje, czyli on się ubija, on pulchnieje. Więc… a poziom, do którego my dążyliśmy, to było maksymalnie 5 centymetrów
Widzę, że tutaj zebrałaś dużo doświadczeń geodezyjnych.
Umiem mierzyć teren, umiem wyznaczać teren. Naprawdę doświadczenia takiego, którego nigdy myślałam, że nie zdobędę, zdobyłam sporo. I to są właśnie, to są wiesz nawet fajne też sytuacje, które pokazują, jak ważni są ludzie. Ponieważ to nie był jeden dzień pracy spychacza, tylko trzy. W czasie kiedy pracował spychacz, my musieliśmy zaczynać pracę.
A spychacz musiał nanieść kupkę, czy zgarnąć?
Musiał przesuwać piach, zgarniać, przesuwać, wyrównywać, ubijać. Wszystko musiał robić. A doszło do tego, że w pewnym momencie, ponieważ już powstawała podłoga namiotu, a my ciągle walczyliśmy z piaskiem, to za łopatę zabrał się kierownik budowy, ja i wszystkie osoby z ekipy. I przez kilka godzin po prostu łącznie ze wszystkimi osobami…
Pokaż ręce, masz odciski?
Miałam.
Już zeszły?
Już zeszły, ale miałam. Robiliśmy to przy pełnym słońcu, bo akurat to był ogromny plus, pogoda była fenomenalna, rzadko taka się zdarza w tym okresie, a nam dopisało szczęście i pierwsza burza jaka była z gradem wielkości dłoni prawie, trafiła się jakieś 3 sekundy po tym jak zamknęliśmy pole namiotu i dach. Więc myślę, że to taka sytuacja filmowa, że…
Czyli niebiosa Ci sprzyjają.
Dosłownie była sytuacja, w której zamknęliśmy pole i lunął deszcz, była wielka burza. Ale już jakby byliśmy bezpieczni, bo wszystko to co było najważniejsze stało i nie było mokre w środku. Ale tak jak mówię, gdyby nie ludzie, ci, których miałam dookoła, no bo to że ja wezmę łopatę gdzieś jest logiczne, że to mój projekt, ja za niego odpowiadam, więc mi najbardziej zależy, ale jak widać zależało wszystkim innym.
Tak jest.
Więc była scena, kiedy my nanosiliśmy piach, a ekipa od namiotu układała podłogę, gdzieś szliśmy po prostu pasmami. No a mówimy o 4 tysiącach metrów podłogi, jakby w jednym kawałku.
Niesamowicie. A jeszcze jak gdyby powiedzmy, że chciałabym zanurkować do tego wnętrza już jak na samym evencie, powiedz, co tam się działo pokrótce, przez te dwa dni. Jacy mniej więcej artyści byli, co tam czekało na gości ?
Sama scenografia, to nie było spektakularne widowisko, jeżeli chodzi o scenografię. Też takie było nasze założenie, że wszystko ma być przemyślane, schludne, ale dosyć proste, żeby nie przytaczało całej reszty. Bo harmonogram artystyczny był bogaty plus mieliśmy dookoła morze i plażę, więc chcieliśmy też, żeby goście jak najwięcej chłonęli z tego co było na zewnątrz.
Było sporo techniki oczywiście i wszystkie detale musieliśmy dopracować, bo pamiętajmy, że to była hala namiotowa, to było postawienie oddzielnie kontenerów toaletowych, które trzeba było połączyć, to było postawienie dwóch oddzielnych hal, które były i zapleczem cateringowym i naszą recepcją, a nam zależało na tym, żeby dla gościa, który wejdzie do środka, wszystko wyglądało jak jedna przestrzeń, która nie jest halą namiotową, tylko jest po prostu pięknym budynkiem.
Nigdzie na filmie nie było widać infrastruktury, więc ja się zastanawiałam, kurczę, ukryli to w środku chyba…
Dokładnie tak. To też było sporo pracy, ale widać, że każdy ruch był przemyślany. Zresztą musiał być, bo mieliśmy bardzo mało czasu na to, bo od momentu kiedy dostaliśmy halę zdaną, to mieliśmy dwa dni na zbudowanie wszystkiego, łącznie już z dniem eventowym. 17-ego maja, goście przyjechali do nas na kolację, byli powitani „welcome drinkiem”, była bardzo krótka część oficjalna, bo też klient nie chciał skupiać się na przemowach i długich statystykach.
Natomiast jakby wszystkie ważniejsze osoby chciały gości powitać. Ten wieczór też był przygotowany zarówno dla pracowników, którzy świętowali swoje 25-lecie, ale i dla kontrahentów. Tego dnia mieliśmy dwie wielkie gwiazdy, o których mówić nie mogę, ale poza tym szereg atrakcji w postaci DJ-a, czy Marka Sierockiego, czy występu na saksofonie.
Mieliśmy specjalnie przygotowane animacje i materiały archiwalne, więc każde 10-lecie przedstawiało inne historie i to również goście mogli oglądać. Mieli przygotowanych kilka materiałów wideo, więc też był dla nich pokaz. No a oprócz tego mieli dużo dobrej zabawy i rzeczywiście bawili się do samego końca. Łącznie z tym, że po zakończeniu imprezy u nas, mieli wynajęty klub, gdzie mogli, dokończyć zabawę na after party.
No to cudownie.
Więc mówiąc, że bawili się do białego rana, nie doszacujemy tego, ponieważ bawili się dłużej.
Bawili się non stop. Ale to w takie klimaty ich wprawiliście.
Tak, zdecydowanie. I to też byli goście, którzy chcą się bardzo bawić i skorzystali w pełni z tego. Natomiast następnego dnia, to już był dzień przygotowany tylko dla pracowników i oni w ciągu dnia mieli właśnie atrakcje dodatkowe. Takie jak choćby rejs statkiem. A wieczorem drugiego dnia mieli kolejne koncerty, tutaj wystąpiła Margaret, Oddział Zamknięty, Video i też mieli zabawę do białego rana, i też bawili się do samego końca.
Mega. Mega super. Słuchaj, ja Wam chciałam bardzo, bardzo pogratulować, bo na pewno event zrobił niesamowite wrażenie. Pewnie te gratulacje jeszcze będą długo, długo spływały.
Endorfina jak gdyby robi dużo fajnych eventów. Ja wczoraj przejrzałam wasz profil, no to widzę tam duże marki i w tle jest Adidas, Sloggi. Jest sporo dużo fajnej energii wokół innych imprez, które Wy organizujecie. Wiem, że też między innymi byliście współorganizatorem Orlen Warsaw Marathon. Gratuluję. Ja wam życzę takiego samego rozpędu jak jest do tej pory.
Silnego, mocnego i cały czas niech pendolino leci do przodu i żebyście mieli coraz więcej takich fajnych projektów, o których my możemy pogadać, trochę się poduczyć od takich specjalistów i podpatrywać te nasze marzenia, jak realizują inni. Tak że bardzo ci dziękuję. Jolu, Dagmarko, myślę, że też to będzie dobry przedsmak też dla klientów waszych przyszłych, jak usłyszą w jaki sposób pracujecie, na pewno ten magnes współpracy zadziała. Dzięki śliczne.
Dziękujemy, zapraszamy ponownie.
I to wszystko. Tak, to był właśnie ten wywiad, który zrobił mi niesamowicie dużo przyjemności, takiej nieskrywanej satysfakcji, że w tych wypowiedziach wyraźnie słychać, że event to ludzie. Event to kompetencje, doświadczenie, zaufanie. Że dobry event to faktycznie dobrzy ludzie, świetni producenci, wspaniali liderzy. Tacy ludzie, którym można faktycznie do końca zaufać i którzy są zdolni do wyrzeczeń, do poświęceń.
Doświadczenie jakie zdobywamy na każdym evencie, jest oczywiście bezcenne. Tu przez szereg tych wszystkich wypowiedzi słyszeliśmy w jaki sposób Dagmara zmagała się z przeciwnościami losu, papierowymi, to z piaskiem, który trzeba było wyrównywać, to z nieuchronną aurą deszczu i burz, które nadciągały w ramach montaży tego namiotu.
Mam też również tak, że przy każdym evencie ja się również uczę. Nigdy nie jest ten event, nawet jeśli go powielamy w jakiś sposób, to nigdy on nie jest ten sam. A skomplikowanie projektu zawsze powoduje mega dużo emocji. Zarówno u agencji, jak i u klienta.
No i też ważne jest, żeby mieć tę odrobinę szczęścia, bo jeżeli ma się dobrą wiarę, pozytywne nastawienie na rozwiązanie wszelkich przeciwności losu, jeszcze zrozumienie po stronie klienta, z którym się gra w otwarte karty to myślę, jesteśmy na drodze do przygotowania fajnej realizacji, tak jak ta, którą przygotowała agencja Endorfina.
Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować za komentarz, który dostałam od Kasi z Mice World. Za jej dobrą opinię, 5-gwiazdkową, jest to pierwsza opinia. Kasiu dziękuję ci bardzo, bardzo mocno. Szkoda, że nie mam do ciebie kontaktu, bym zadzwoniła i od razu podziękowała osobiście, ale mam nadzieję, że będziesz słuchać tej audycji.
Drugą trochę taką odezwą do was jest, i nawet prośbą, jest mój apel. Wiadomo, że te podcasty i ten blog to jest czas, który wypełniam po godzinach pracy, bo na co dzień zajmuję się faktycznie produkcją eventów. I jeżeli korzystacie z tej mojej pracy, uważacie, że to jest cenne, chcecie żebym dalej to podtrzymywała, spróbujcie w ramach Waszej wdzięczności, sympatii, poparcia, postawić mi gwiazdkę, kciuka, komentarz w serwisie iTunes lub w aplikacji, w której odsłuchujecie, na Androidzie na przykład w Podcast Addict.
Na pewno to pozwoli dotrzeć mi do szerszego grona odbiorców i być może pomogę jeszcze większej liczbie osób, którzy chcą w tym rejonie naszych eventów się troszeczkę rozwijać i troszeczkę ten świat podglądać. Z góry bardzo, bardzo wam dziękuję.
Kolejną rzeczą, którą szykuję dla nas na tą jesień, jest… No właśnie, nie mogę jeszcze do końca powiedzieć, bo nie wiem kiedy będzie inauguracja, ale szykuję dla was petardę, na tą najbliższą jesień. Przygotowuję coś, co pozwoli mi się zbliżyć do Was. Będzie to być może seria spotkań bezpośrednich, które chciałabym zorganizować w 8 miastach Polski.
Kalendarium i miejsca, oczywiście pojawią się wkrótce. Myślę, że ten projekt ma olbrzymi potencjał, żebyśmy się zobaczyli, razem się spróbowali w jakiś sposób poznać bardziej, wymienić doświadczeniami, spróbować innej formuły niż są do tej pory na rynku. I myślę, że spotka się to z waszym zainteresowaniem.
Strona już w zasadzie jest na półmetku. Myślę, że koło 15 sierpnia ona będzie gotowa. Więc trzymajcie za mnie kciuki i mam nadzieję, że to będzie dla Was prawdziwa gratka. A tymczasem mamy półmetek wakacji. Sierpień mi się osobiście kojarzy już nie tylko ze słońcem, ale z dużym pościgiem w kierunku briefów, w kierunku ofert, w kierunku projektów, które mamy wygrywać na jesień. Wiem, że tak również jest u was i trzymam za was kciuki, żeby się udało jak najwięcej pozyskać klientów, fajnych, takich, o których mówiła Endorfina. Przyjemnych, lekkich, z którymi faktycznie praca jest czystą przyjemnością. Więc tymczasem trzymajcie się ciepło, nie dajcie się upałom i ja Was serdecznie pozdrawiam.
Aga / Eventowa
Ps. Szukam copywrittera – dajcie znać na @ kto ma jakiegoś dobrego i szybkiego.
Artykuł Jak wyszedł Jubileusz 25-lecia sieci Rossmann w Polsce ? O Tym – endorfina events oczywiście pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>„Dynamicznie rozwijająca się agencja zatrudni młodą, dynamiczną, kreatywną i łatwo nawiązującą kontakty osobę. Wymagania:….” Wykształcenie, doświadczenie, a może coś więcej? Pracy w naszej branży nie brakuje, podobnie jak osób, które chciałyby rozpocząć zawodowe życie w roli eventowca. Często słyszę, że pracodawcy mają wygórowane wymagania i oczekują od młodych ludzi kilku lat doświadczenia. Czy faktycznie tak […]
Artykuł Junior event manager – praca – idealny kandydat??? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>„Dynamicznie rozwijająca się agencja zatrudni młodą, dynamiczną, kreatywną i łatwo nawiązującą kontakty osobę. Wymagania:….” Wykształcenie, doświadczenie, a może coś więcej? Pracy w naszej branży nie brakuje, podobnie jak osób, które chciałyby rozpocząć zawodowe życie w roli eventowca. Często słyszę, że pracodawcy mają wygórowane wymagania i oczekują od młodych ludzi kilku lat doświadczenia. Czy faktycznie tak jest? Czy to jedynie jednostkowe przypadki, które nie odzwierciedlają rzeczywistości?
Wakacje to czas, w którym jesteśmy zasypywani aplikacjami potencjalnych pracowników. Idealny kandydat zgłaszający się do w naszej agencji – Everitum dopiero zaczynający pracę w branży wcale nie musi posiadać bagażu doświadczeń. Niejednokrotnie przyjmowaliśmy do zespołu osoby, które miały chęć rozwoju, cechowały się kreatywnością i otwartością, lubiły i potrafiły rozmawiać z nowo poznanymi osobami i nie było dla nich rzeczy niemożliwych. Postanowiłam sprawdzić, jak wyglądają oczekiwania innych, już na poziomie umieszczanych ogłoszeń nt. rekrutacji nowych, młodych event managerów. Przestudiowałam wiodące portale z ogłoszeniami o pracę, strony agencji i social media. Jakie cechy są najczęściej oczekiwane?
KREATYWNOŚĆ
Milion zapytań, inne oczekiwania, budżety, okazje….. z tym codziennie spotykamy się w naszej pracy. Dlatego kreatywność jest w cenie. Nie wyobrażam sobie rozwoju w branży bez nieszablonowego myślenia. Dzięki temu tworzymy zaskakujące oferty idealnie dopasowane do oczekiwań klienta. Co więcej potrafimy wyjść z trudnej sytuacji, a w razie kłopotów szukamy nowych rozwiązań i potrafimy improwizować.

KOMUNIKATYWNOŚĆ
Nieśmiałość to pojęcie, które w świecie eventów nie istnieje. Nasz praca polega na ciągłym kontakcie z ludźmi, dlatego ceniona jest łatwość w ich nawiązywaniu, umiejętność uważnego słuchania oraz radzenia sobie ze stresem, sprawność w zakresie autoprezentacji i w kontekście prezentowania siebie. Ważnym elementem tej kompetencji jest też umiejętność, a raczej łatwość nawiązywania przyjaznego kontaktu i porozumiewania się z otoczeniem – nie tylko ustnie, ale też na piśmie – co w dzisiejszych czasach wcale nie jest tak oczywiste.

UMIEJĘTNOŚĆ PRACY POD PRESJĄ CZASU
Praca pod presją stała się normą i nie każdy potrafi sprostać temu wyzwaniu. Szefowie coraz częściej oczekują od kandydatów umiejętności pracy w stresie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, zdajemy sobie sprawę, że żyjemy pod ciągłym naciskiem związanym z krótkimi terminami na wykonanie zadania. Często musimy wykazywać się „kreatywnością na życzenie”, czyli realizować ambitne, twórcze działania w krótkim czasie, na wyraźne zapotrzebowanie klienta. Dodatkowo musimy organizować pracę zespołu, dbać o budżet i inne zasoby, odpowiadać za realizację harmonogramu w terminie. Praca eventowca wymaga ciągłego „myślenia o wszystkim” i robienia zaplanowanych na jutro rzeczy „na wczoraj”.

ZNAJOMOŚĆ MS OFFICE
W szczególności pożądany jest Excel, z jednej strony wymienianie tego oczekiwania w ogłoszeniach mnie nie dziwi, bo wiem, że prezentacje i kosztorysy to nasz chleb powszedni. Jednak zastanawiam się, czy nie powinna to być jedna z umiejętności oczywistych tożsama z oddychaniem i mówieniem??

DYSPOZYCYJNOŚĆ
Zazwyczaj pisząc o dyspozycyjności mamy na myśli różny tryb pracy – czyli tryb zmianowy, zadaniowy, a gdy potrzeba dyspozycyjność całą dobę bez względu na dzień tygodnia. Do tego dochodzą podróże służbowe. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i spotkałam się z takimi przypadkami, dlatego podczas rozmowy upewniam się, że kandydaci mają świadomość specyficznych godzin pracy.
COŚ JESZCZE?
Wśród oczekiwań, które pojawiały się w ogłoszeniach pojawiały się też takie, o których nigdy bym nie pomyślała, a część z nich moim zdaniem powinna być zakazana podczas rekrutacji:
– BEZDZIETNOŚĆ
– DOBRY STAN ZDROWIA
– ODPOWIEDNIE POGLĄDY POLITYCZNE
– NIEKARALNOŚĆ
– BRAK NAŁOGÓW
– ULEGŁOŚĆ I ODDANIE
– ŁADNY GŁOS
– ZAWADIACKOŚĆ
– DOŚWIADCZENIE AKTORSKIE
A Wy czego oczekujecie od potencjalnego, młodego pracownika?
Przemyśleniami na ten temat podzielił się już Bartek Bieszyński z AGENCJI WALK w opublikowanym jakiś czas temu wywiadzie -> ROZMOWA Z BARTKIEM BIESZYŃSKIM
A ile możecie zarobić w naszej branży? Dowiecie się czytając tekst BRANŻA EVENTOWA ZAROBKI 2017
Artykuł Junior event manager – praca – idealny kandydat??? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>