add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99); add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99);
Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/eve/domains/eventowablogerka.pl/public_html/wp-content/themes/magzilla/functions.php:637) in /home/eve/domains/eventowablogerka.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
#podcasteventowy - Eventowa Blogerka https://eventowablogerka.pl/tag/podcasteventowy/ Blog o eventach i marketingu bezpośrednim Wed, 15 Jul 2020 11:19:20 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.0.4 https://eventowablogerka.pl/wp-content/uploads/2016/07/cropped-13120429_10209487070002696_1559116899_o-32x32.jpg #podcasteventowy - Eventowa Blogerka https://eventowablogerka.pl/tag/podcasteventowy/ 32 32 Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/ https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/#respond Tue, 14 Jul 2020 22:56:48 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14715

Jak długo rząd może nam zabraniać robienia wydarzeń powyżej 150 os? Dlaczego sport może organizować mecze z kibicami przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, a my nie? Ile jeszcze może trwać pandemia i siać strach pośród naszych klientów? Te i inne pytania kotłują się w głowie każdego z nas. Wiemy dobrze, że nasi klienci pozamrażali budżety eventowe […]

Artykuł Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Jak długo rząd może nam zabraniać robienia wydarzeń powyżej 150 os? Dlaczego sport może organizować mecze z kibicami przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, a my nie? Ile jeszcze może trwać pandemia i siać strach pośród naszych klientów? Te i inne pytania kotłują się w głowie każdego z nas. Wiemy dobrze, że nasi klienci pozamrażali budżety eventowe i ten stan może utrzymać się aż do końca roku. Prawdą też jest, że niektóre firmy nadal wydają budżet na rozwiązania online i inwestują w marketing internetowy. Myślę, że to wszystko sprowadza się do jednego mianownika nadającego kierunek rozwoju obecnej branży eventowej: Wirtualne Konferencje! A zatem usiądź wygodnie i wciśnij reset dla Twojej percepcji robienia tradycyjnych eventów. Przełącz się na wirtualny świat bez COVID’a, a ja Ci podpowiem jak to łatwo i szybko zrobić. Pora zacząć odrabiać straty! Już dziś wróć do gry nie tracąc ciągłości w realizacjach wydarzeń! W tym artykule pokażę, jak to zrobić.

 

Pierwsza Wirtualna Konferencja w Polsce już za nami i to na 1200 osób!

Kwiecień, maj i czerwiec upłynął mi w rytmie stukotu klawiszy klawiatury w zaciszach domowych pieleszy.I to co udało się „wyklikać” wspólnie z naszym 18 osobowym zespołem – jest imponujące. Otóż: pierwsza w Polsce, prekursorska, całkowicie Wirtualna Konferencja Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej zakończyła się pełnym sukcesem. Dla ponad 1200 zarejestrowanych uczestników było to trzydniowe, wyjątkowe doświadczenie. W dniach 23-25 czerwca 2020, mogli oni w pełni wykorzystywać możliwości jakie daje Wirtualne Centrum Kongresowe VirBELA™ – platforma wyposażona w odpowiednią infrastrukturę, przeznaczoną pod organizację wirtualnych wydarzeń.

W przestrzeniach Konferencji KIKE zorganizowanej dla branży telekomunikacyjnej stworzono dwie sale audytoryjne, strefę wystawienniczą EXPO, a także udostępniono przestrzenie Business Lounge do spotkań biznesowych i networkingowych dla sponsorów i uczestników konferencji.

Goście biorący udział w wydarzeniu docenili innowacyjność rozwiązania i wysoki poziom merytoryczny agendy całego wydarzenia. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęło m.in. Ministerstwo Cyfryzacji, Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz Biuro Rzecznika Małych i Średnich przedsiębiorców. Nie zabrakło też prelegentów i panelistów reprezentujących organy administracji publicznej. A to wszystko wirtualnie… ale działo się naprawdę!

 

Z pewnością ten podcast o szczegółach organizacji Wirtualnej Konferencji KIKE uznasz za cenny i znajdziesz tu też więcej szczegółów.  (40 min nagrania). (Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes, na Spotify i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

Kolejne wirtualne konferencje już w drodze, a Twoja też może być następną! Czego Ci potrzeba?

Klienta. Znudzonego i zmęczonego webinarami na Zoom, Teams czy Skype. Bo ON MA RACJĘ. Nie oszukujmy się: webinar to nie event. Zwykły, płaski strumień treści audio i video bez aktywnego udziału jego obserwatorów. Formuła konferencji musi zamykać się w konkretnym wnętrzu lub przestrzeni. Obojętnie czy jest to plener, czy hotel czy wirtualny świat. Dla uczestników i dla nas, organizatorów, wydarzenie powinno spełniać znacznie więcej kryteriów.

Powinno się opierać na ludzkich relacjach i interakcjach, na spotkaniach, na poczuciu, że jesteśmy częścią pewnej społeczności. Wówczas czujemy się zainspirowani, odkrywamy nowe rzeczy, czujemy energię innych i rytm trwającego wydarzenia. To trzy główne filary ludzkiej dynamiki sensorycznej (fizycznej, audio, wizualnej) opierającej się na zmysłach. Dobrze przygotowane wydarzenie ekscytuje i wpływa bezpośrednio na uczestnika – to nie to samo co pasywnie oglądany webinar.

Między innymi dlatego zwróciłam uwagę na platformę o nazwie VirBELA, która otworzyła swoją przestrzeń dla branży organizacji wydarzeń z końcem marca, w momencie wybuchu pandemii. Spełnia ona wiele kryteriów, które zwykle bierzemy pod uwagę przy organizacji eventów:

  • ✅ Ludzie wchodzą do wirtualnego świata „na żywo” i przybierają tam formę awatarów. Mogą ze sobą rozmawiać – każdy z każdym, w czasie rzeczywistym. Każdy może swobodnie poruszać się po specjalnie skonfigurowanej wyspie pełnej atrakcji i konferencyjnych obiektów.
  • ✅ Tu, wewnątrz tej virbelowej, jak ją niektórzy nazywają „eventowej gry”, czuć, że jesteś na konferencji. Jesteś na sali wykładowej, siedzisz na krześle, masz przed sobą wielkie diodowe ekrany, na scenie prelegentów, panelistów, prezentacje, treść i głos. Wokół Ciebie setki ludzi, których w większości znasz z poprzednich konferencji. Możesz podnieść rękę i zadać pytanie. Możesz kichnąć bezpiecznie i nikt nie będzie się przesiadał. Temperaturę może Ci podnieść co najwyżej żona/mąż lub dzieci, którym trudno będzie wytłumaczyć, że jesteś teraz w pracy na poważnej konferencji, a nie grasz w komputerową grę.
  • ✅ Masz wybór gdzie chcesz przebywać w danej chwili w wirtualnym świecie VirBELA. Są tu sale wykładowe, ale jeśli temat wystąpienia nie jest interesujący, idziesz do strefy wystawców na EXPO. W sumie to nie idziesz, bo teleportujesz się – szybciej, prościej i wygodniej. Możesz zajrzeć do pokoju spotkań klienta lub dostawcy i zamienić kilka słów na osobności. Chwilę później możecie pójść do lasu czy na plażę, gdzie czeka na Was motorówka. Po odpaleniu silnika wyruszacie w podróż dookoła wyspy. Efekt? Śmiech, dowcipy, zwykła „głupawka”, ale nasze buzie się cieszą i jest fajne – jak na prawdziwej konferencji. Co się dzieje?

DOŚWIADCZAMY EMOCJI * NAWIĄZUJEMY RELACJE * JESTEŚMY RAZEM W WIRTUALNEJ PRZESTRZENI EVENTOWEJ I MAMY TEŻ SWÓJ REALNY PRYWATNY ŚWIAT JEDNOCZEŚNIE.

  • ✅ A wieczorna integracja? No jasne. Możesz poczuć się jak nastolatek. Wpadasz na jedną ze scen, na której leci livestream z DJ’em lub ulubionym artystą i jest okazja, aby poćwiczyć naszego awatara z tanecznych ruchów i innych wygibasów – podobnie jak to się dzieje na normalnej konferencji. Tu jednak taniec ma bardziej zawodowe oblicza: samba, capoeira, salto w tył, klaskanie i machanie grzywą to tylko część popisów jakie nasze postacie mogą gwiazdorsko wykonywać w rytmie muzyki ze sceny.
  • A przy odrobinie animacji ze strony prowadzącego wieczór, znajdzie się jeszcze więcej powodów, dlaczego warto w na takim koncercie zostać dłużej. Idąc dalej – to nie problem wpuścić na ekrany gwiazdę i zrobić wirtualny koncert. Oczywiście, wirtualny nie zastąpi w całości takiego prawdziwego, ale póki tych prawdziwych nie mamy, to naprawdę warto uciec od męczących webinarów i zrobić prawdziwie wirtualny event – konferencję, targi, wystawę czy chociażby szkolenie.

94 komentarzy na LinkedIn: Tylu ludzi nie może się mylić…

Dzień po konferencji KIKE weszłam na LinkedIn. Mój wzrok przykuł komunikat: 94 wzmianki o konferencji VKIKE! Firmy ścigały się w pozytywnych opiniach i pierwszych wrażeniach z platformy VirBELA. W używanych słowach najczęściej pojawiały się: innowacyjność, przełom, sukces, zabawa, pełnowymiarowa konferencja pomimo zakazów. Część z nich przytoczę:

Nie sposób pominąć wypowiedzi Członków Zarządu KIKE, którzy tak w informacji prasowej podsumowali wirtualną Konferencję KIKE:

Z perspektywy organizatorów najważniejsze jest to, że znaleźliśmy rozwiązanie, które w czasach pandemii pozwoliło na organizację ogólnopolskiej konferencji, zapewniające całkowite bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom – podkreśla Mariusz Filipiak, członek zarządu Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej i prezes spółki KIKE Events. – Udało nam się odtworzyć praktycznie wszystkie elementy tradycyjnej konferencji. Warto przy tym zaznaczyć, że przestrzeń wirtualnego eventu została specjalnie skonfigurowana pod potrzeby naszej izby.

To pierwsze w historii polskiej branży organizacji spotkań wprowadzenie typowej konferencji branżowej w głąb sieci i do wirtualnego świata konferencji online. Poważnie rozważamy dalsze wykorzystanie VirBELI w naszej pracy – zaznacza Karol Skupień, prezes KIKE. – Oczywiście nie zamiast spotkań na żywo, do których chcemy wrócić najszybciej jak się da, ale jako ich uzupełnienie, w postaci na przykład szkoleń wewnątrzizbowych. Wiedza i nowinki technologiczne, to jest dokładnie to czego potrzebują nasi członkowie i sympatycy. Będziemy w dalszym ciągu poszukiwać rozwiązań w ramach konferencji KIKE, które pozwolą uczestnikom na jeszcze większą interakcję i tworzenie jeszcze bardziej zapamiętywanych doświadczeń.

Przejdźmy do konkretów: Ile to kosztuje?

VirBELA to odpłatna przestrzeń do organizacji wirtualnych wydarzeń. Można tu wynająć dowolnie dużą salę konferencyjną lub kilka mniejszych na cały dzień, dla z góry określonej liczby gości. Dla dużych wydarzeń mamy dedykowaną całą wyspę, w której użytkujemy wybrane budynki, pomieszczenia i przestrzenie. Jest tu kilka rodzajów sal konferencyjnych, są 4 strefy teambuildingowe, jest EXPO HALL, gdzie można zrobić targi i wystawę oraz sala kinowa do projekcji filmów.

VirBELA pracuje na dwóch cennikach – dla klientów końcowych i dla agencji eventowych. W obu przypadkach koszt narzędzia jest wyliczany indywidualnie, a na jego wysokość wpływa ilość zamówionych przestrzeni, ilość uczestników oraz poziom wsparcia jaki potrzebny jest do zrealizowania wydarzenia. Dla niezdecydowanych, na tzw. „próbę” – doskonałym rozwiązaniem jest pobranie kluczy do apartamentów „Team Suites” lub wynajem Sali konferencyjnej na miesiąc bez ponoszenia żadnych kosztów.

Klucze są dostępne dla każdego kto zgłosi się kontaktem mailowym na stronie https://virbela.pl. Rezerwacje terminów na jesień już się rozpoczęły. W Polsce w Virbeli jest akltualnie zaplanowanych 6 kolejnych konferencji na najbliższą jesień – dlatego nie zwlekaj! Jeżeli chcesz wrócić do biznesu eventowego i zaskoczyć swoich klientów skrajnie nowatorskim i innowacyjnym podejściem do tematu konferencji, też zarezerwuj termin już teraz.

Multimedia w VirBELI 

Każdy z większych i mniejszych ekranów na salach konferencyjnych, w przestrzeni Expo i w pokojach spotkań biznesowych może wyświetlać:

  • obraz z webkamery, czyli twarz prelegenta,
  • pliki prezentacji pptx, pdf, grafiki jpg, png, gif oraz strony www,
  • filmy z serwisu YouTube oraz pliki video w formacie WEBM,
  • a także ekran twojego komputera, czyli tak naprawdę WSZYSTKO co tylko na nim pokażesz.

Możliwości są zatem nieograniczone. Bez transportowania ton sprzętu, bez dni montażowych i plątaniny kabli. Włączasz aplikację wgrywasz materiał i do sali mogą wchodzić uczestnicy. Wszystko załatwiasz kilkoma kliknięciami. Nogi Cię też nie będą bolały… 😀

Co jeszcze warto wykorzystać przy wirtualnej konferencji?

Staraliśmy się maksymalnie ułatwić dostęp do konferencji i zapewnić pełną informację co się dzieje gdzie i kiedy. Warto rozważyć te rozwiązania przy wirtualnych eventach, bo zdecydowanie ułatwiają one gościom poruszanie się  i w pełni aktywne uczestnictwo w konferencji. Tak więc po kolei:

  1. Aplikacja mobilna – Miejsce, gdzie każdy mógł śledzić agendę konferencji i być na bieżąco. W niej oceniano wystąpienia prelegentów z ponad setką wykładów. Wgrane bio i zdjęcia prelegentów pozwalają uczestnikom dowiedzieć się szczegółów o osobowościach zgromadzonych na scenach. Zwykle około 80% uczestników wydarzenia aktywnie korzysta z takiej aplikacji.
  2. Grywalizacja – aktywność polegająca na skanowaniu kodów QR, ocenianiu prelegentów, zbierania punków za obecność na wykładach, za wizyty u wystawców i wykonywanie zadań dodatkowych. Na zdobywców największej ilości punktów czekały wartościowe nagrody. Manewr ten napędza „ruch” na wystawie, daje powód odwiedzenia wystawców, a uczestnicy chętnie się bawią – zwłaszcza w animowanym świecie VirBELI.
  3. Obowiązkowo – integracja wieczorna! Zapewnienie atrakcji w ramach wieczornej integracji na dachu jednego z centrum biznesowych wirtualnej przestrzeni Konferencji KIKE było naszym eksperymentem. W trakcie trwania wieczoru grał DJ Dario na żywo – w streamingowanej transmisji online, zaś animacje uczestników-awatarów prowadziła na żywo Arletta Lemańska – Cydzik, jedna z konferansjerów Konferencji KIKE. Oczywiście wieczór ten musiał się odbyć całkowicie wirtualnie, ale nie zabrakło miłośników tańczenia oraz ciekawskich którzy po 19:00 chętnie zaglądali na platformę. W szczytowej części wieczoru z tej aktywności korzystało jednocześnie ok 150 osób. Tu koniecznie zalecamy przygotowanie scenariusza dla animatora wieczoru, aby animować gości i podpowiadać co jeszcze można awatarem wywinąć – bo dla wirtualnych nowicjuszy nie są to rzeczy oczywiste (popisy układów tanecznych, konkurs na najlepszą kreację z garderoby Virbeli, zrobienie gigantycznego „pociągu” –  to tylko namiastka naszych animacji, które trwały prawie 3h).
  4. Konferansjer powinien być na każdej sali wykładowej. Formuła zapowiadania prelegenta i dziękowania każdemu po zakończeniu daje wspaniały i profesjonalny savoir-vivre i pasuje do VirBELI. Każdy z awatarów może klaskać na widowni i o to proszą zwykle gospodarze ze sceny. Dodatkowo konferansjerzy ratują nas, gdy wiemy, że istnieje poślizg z kolejnym panelem i wiedzą, jak w tym czasie zabawić publiczność

  5. „Sala prób” dla każdej sali wykładowej – każdy prelegent naszej konferencji był poproszony o przeprowadzenie z nami próby generalnej przed wejściem na scenę. Tu sprawdzaliśmy jakość dźwięku. Upewnialiśmy się też czy prezentacja wyświetla się prawidłowo z jego komputera, czy łącze Internetowe nie jest za słabe. W międzyczasie zdarzały się niewielkie niespodzianki – ale mieliśmy czas, 30-45 minut przed planowanym wejściem na scenę, aby wszelkie problemy rozwiązywać. Dzięki temu, w przypadku Konferencji KIKE wszyscy prelegenci bez wyjątku, bezproblemowo wygłosili swoje prelekcje, a paneliści i zaproszeni goście mogli przeprowadzić debaty i sesje pytań z publicznością. Część z nich korzystała z wyświetlania swojego wizerunku na żywo – łącząc się z kamerą swojego komputera.
  6. Spotkania 1:1 – umówienie się przez aplikację mobilną. VirBELA ma tysiące możliwości spotkań w prywatnych pokojach i w innych ciekawych przestrzeniach. Chodząc po wirtualnym świecie można spontanicznie rozmawiać z przechodzącymi osobami, łatwo było też kogoś odnaleźć i umówić się na wirtualne spotkanie poprzez chat lub aplikację i jak zauważył jeden z naszych rozmówców „mniej przy tym bolały nogi”. Zachęcanie gości do umawiania się ze sobą przed konferencją jest kluczem do sukcesu. Wówczas uczestnicy prawdziwie czują, że są częścią społeczności tej konferencji i chętnie zostają w niej na dłużej, nawet po zakończeniu oficjalnych prelekcji.

Sukces to drabina, po której nie sposób się wspiąć z rękami w kieszeniach. Możemy czekać nie wiadomo jak długo na koniec pandemii, albo przełączyć się chwilowo na świat wirtualny i dalej robić to co kochamy, czyli organizować imprezy dla biznesu. Ja spróbowałam, zaryzykowałam, sprawdziłam i polecam. Nie dość, że da się, to uczestnicy są bardziej niż zadowoleni bo jeszcze szczerze zaskoczeni skalą innowacji.

Ponad 3/4 ankietowanych uczestników wirtualnych konferencji twierdzi, że mają one tyle zalet, że będą miały sens również wtedy, gdy standardowe wydarzenia znów do nas powrócą. Pora więc na wirtualną wspinaczkę po sukces do świata konferencji wirtualnych, bo kto wie, czy nie zostaną one z nami na dłużej.

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w VirBELI!

Aga

PS. A o wirtualnych apartamentach o VirBELA przeznaczonych do spotkań networkingowych zrobiłam już nawet filmik:

Artykuł Wirtualne konferencje – bezpieczne i bez limitu uczestników pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/wirtualne-konferencje-bezpieczne-i-bez-limitu-uczestnikow/feed/ 0
O wiatrakach, zwycięzcach MP Power 12 i … korono-wątpliwościach https://eventowablogerka.pl/o-wiatrakach-zwyciezcach-mp-power-12-i-korono-watpliwosciach/ https://eventowablogerka.pl/o-wiatrakach-zwyciezcach-mp-power-12-i-korono-watpliwosciach/#respond Thu, 23 Apr 2020 10:23:02 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14652

„Gdy wieją wichry zmian, jedni budują schrony, inni stawiają wiatraki”. Dziś zatem o wiatrakach troszeczkę o tym co nowe i ciekawe, wydarzyło się niedawno i przykuło moją uwagę. Wybierz sobie z tego zestawu co chcesz. Oby ten czas mimo wszystko upływał nam dobrze i zdrowo. „Gdy wieją wichry zmian, jedni budują schrony, inni stawiają wiatraki.” […]

Artykuł O wiatrakach, zwycięzcach MP Power 12 i … korono-wątpliwościach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

„Gdy wieją wichry zmian, jedni budują schrony, inni stawiają wiatraki”. Dziś zatem o wiatrakach troszeczkę o tym co nowe i ciekawe, wydarzyło się niedawno i przykuło moją uwagę. Wybierz sobie z tego zestawu co chcesz. Oby ten czas mimo wszystko upływał nam dobrze i zdrowo.

„Gdy wieją wichry zmian, jedni budują schrony, inni stawiają wiatraki.” (przysłowie chińskie)

1. Branżo eventowa – Jak przetrwasz ten czas?

Dwa tygodnie temu uczyłam się robić LIVE na FB. Jakoś poszło – chodź nie od razu. Przy okazji wynikła z tego całkiem dobra rozmowa. O czym on jest?

  • Jak się odnaleźć w dzisiejszych niespokojnych czasach?
  • Jak dają radę artyści?
  • Jak agencje eventowe i incentive?
  • Jak działają, co doradzają w dobie czasów pt: zostań w domu?

To duża porcja pozytywnych wibracji, dla tych którzy czasem mają gorszy moment. Polecam i zapraszam. Rozmawiałam z trzema dziewczynami o tym jak sobie radzą w dzisiejszych czasach:

  • Marta Cugier z Zespołu Lombard, (artyści)
  • Victoria Iwanowska z Agencji Vi (agencja incentive & event)
  • Gosia Bałęczna-Nowacka z Soon Energy (instruktor jogi i zdrowego trybu życia)

 Zajrzyj – miało do spory zasięg, dużo polubień i udostępnień. Wrzuciłam jej kopię na podcast’a i udostępniam Ci poniżej. Materiał nadal aktualny

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes, na Spotify i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

 

2. Layvy – narzędzie wyszukiwania wydarzeń online

Widzieliście już Layvy.com/pl ? To bardzo fajne narzędzie stworzyła ekipa z XperiencePoland.com – incoming tour operator. Ja już kilka spotkań sobie zarezerwowałam, zachęcam i Was! Co możemy tu odkrywać?

👉Możemy przeglądać wydarzenia dostępne online
👉śledzić spektakle i nadchodzące webinary
👉Otrzymywać bilety wraz z bez bezpośrednim linkiem.

🧐 A swoją drogą – podeślijcie linki do swoich ulubionych webinarów jakie Wam ostatnio sie podobały – chętnie posłucham!

 

3. Mamy nominacje do MP Power 12.

Jury konkursu MP Power Awards® ogłosiło złote trójki w plebiscycie MP Power 12 – czyli wskazało nominacje do tytułu Powera.  Jak pisze MeetingPlanner.pl:

Plebiscyt MP Power 12 wskazuje osoby, które w 2019 roku miały największy wpływ na rozwój branży eventowej, profesjonalistów osiągających sukcesy zawodowe w swojej specjalizacji, wyróżniających się wysokim poziomem etyki zawodowej oraz jakością działania, a także działające na rzecz rozwoju rynku i kreowania dobrych praktyk we współpracy pomiędzy podmiotami działającymi w branży spotkań.”

Gratulacje dla wszystkich nominowanych i uściski przesyłam każdemu z osobna. Wasza praca została doceniona i wyróżniona. Niech kolejne lata pracy dodadzą Wam jeszcze więcej siły i kreatywności! A do grona szczęśliwych osób zakwalifikowano:

Meeting Planner Korporacyjny – Marketer lub Właściciel Biznesowy

  • Maksymilian Pawłowski, Leroy Merlin Polska, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej
  • Anna Ziobroń, PKN Orlen, dyrektor Biura Marketingu Sportowego, Sponsoringu i Eventów
  • Wojciech Życzyński, Microsoft, director of corporate market, small business & partner channel

 

Meeting Planner Korporacyjny – Dział zakupów

  • Daria Schreider-Dmochowska, Orange Polska, główny specjalista ds. zakupów, Zakupy dla Rynku Konsumenckiego i Biznesowego
  • Paweł Wiśniewski, Santander Bank Polska, senior buyer
  • Marta Zalewska-Hinca, Grupa Lotos, specjalistka w Dziale Zakupów Korporacyjnych, manager kategorii eventy wyjazdy

 

Meeting Planner – Stowarzyszenie

  • Mariusz Filipiak, Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej (KIKE), członek zarządu
  • prof. Józef Modelski, URSI – Międzynarodowa Unia Nauk Radiowych, przewodniczący Polskiego Komitetu Narodowego URSI

 

Meeting Planner – Agencja eventowa

  • Marta Chmielewska, Mea Group, Ewenement, prezes, managing partner
  • Jacek Stachera, Agencja Boscata, general manager
  • Dorota Wojtczak, Emlab, head of B2B

Meeting Planner – Agencja Incentive Travel

  • Agata Kondracka, MindBlowing, founder
  • Olga Krzemińska-Zasadzka, Agencja Power, CEO
  • Krzysztof Pobożniak, Haxel Event and Incentive, prezes

 

Meeting Planner – DMC / PCO

  • Paweł Jurczak, Creative Poland, managing director
  • Marta Kicler, Mazurkas DMC, business development director
  • Michał Maziarczyk, Liberty International Tourism Group, director of sales Baltic States & Poland

 

Dostawca – Venue

  • Piotr Lenczewski, Sheraton & Westin Warsaw, dyrektor Działu Sprzedaży
  • Davide Odella, Expo XXI Warszawa, członek zarządu
  • Marcin Stolarz, PTWP Event Center, operator MCK w Katowicach, prezes zarządu

Dostawca – Technika eventowa

  • Piotr Basek, TSE Grupa, CEO
  • Robert Brzozowski, BSC AV, sales manager
  • Marcin Wójcicki, Brill AV Media, dyrektor sprzedaży

Dostawca – Catering

  • Beata Bronowicz, Belvedere Catering, dyrektor sprzedaży
  • Emilia Melon-Olchowicz, Melon Catering, CEO
  • Ewa Paciorek, Royal Catering, dyrektor sprzedaży i marketingu

Dostawca open

  • Katarzyna Czajka, Emirates, senior sales executive
  • Bartłomiej Grębski, Polskie Linie Lotnicze LOT, key account manager sale region Poland
  • Adriana Szczeniowska, Rent Design, dyrektor zarządzająca

Convention Bureau / Biuro Marketingu Miejsc

  • Aneta Książek, Poland Convention Bureau, kierownik
  • Katarzyna Mysiak, Urząd Miasta Gdyni, Gdyńska Rada Turystyki, specjalista w Referacie Promocji i PR
  • Barbara Tutak, Warszawska Organizacja Turystyczna , prezes zarządu

Innowator

  • Michał Kozak, Hotel Arłamów, prezes zarządu
  • Anna Staszewska, Polskie Linie Lotnicze LOT, dyrektor sprzedaży globalnej
  • Cezary Wilemajtys, United Partners, CEO 

4. Rent Space udostępnia swoje magazyny

Jeśli szukasz miejsca, aby tymczasowo przechować swoje rzeczy Rent Design ma do zaoferowania bezpieczny i monitorowany magazyn wysokiego składowania. Czekają przygotowane wolne regały na palety o wymiarach 120/80/150H, na których zabezpieczy Wasze mienie. Koszt miesięcznego wynajmu takiego miejsca to tylko 69 zł netto miesięcznie. W razie potrzeby dopasują wielkość regału do niestandardowego załadunku i uzgodnią atrakcyjną cenę przechowania. Rent Design – dobry ruch, gratulacje pomysłu!

5. Krótki komentarz o tym całym koronawirusie i kolejnych krokach.

Kochani. W dobie #zostańwdomu przemierzam codziennie dziesiątki webinarów, artykułów, czytam sygnały ze zniszczeń branży MICE i nie wygląda to dobrze. Wkurza mnie to. Zbieram dla Was materiał podsumowujący ale na to potrzebuję jeszcze chwili. Jako ciekawostkę dam Wam jedną rzecz do sprawdzenia ze źródłami.

  • Koronawirus i środki ostrożności jakie wprowadzili w Polsce są dalece odbiegające od zdrowego podejścia i są totalną głupotą. Dlaczego? Śmiertelność tego wirusa w skali mieszkańców naszego kraju (38 mln) jest na wysokości 0,01% . Zostaliśmy głęboko zmanipulowani przez media, przez niewiedzę (lub celową wiedzę) rządzących. Wiele informacji znajdziecie w tym materiale jakiej skali to są kłamstwa, matactwa i przekręty. W rezultacie pogłębi się kryzys gospodarczy naszego kraju. Poniżej zobaczcie ile jaki procent na przeżycie ma osoba w każdej kategorii wiekowej. Cała siła robocza naszego kraju ma areszt domowy zamiast zarabiać pieniądze i pracować. Dodam że statystiki które nas karmią media są tylko pośród osób zbadanych i tych które miały zrobiony test. A to bardzo zaciemnia obraz naszej statystyki.
  • więcej w tym materiale:

Zdrowia, nie daj się! Daj znać jakie treści Cię interesują – bo nie wiem! Z góry dzięki!

Aga

Ps. Z pomocnych rzeczy to może Ci się przydać to: Jak napisać zwolnienie z ZUS i napisać o postojowe. https://eventowablogerka.pl/zwolnienie-z-zus/ 

ps2. Na Forum PIBE https://pibe.org.pl/ ciągle wrzucamy jakieś materiały – więc tam też możesz znaleźć dużo ciekawych informacji. Materiał dostępny po zalogowaniu. Zachęcam do dyskusji!

Artykuł O wiatrakach, zwycięzcach MP Power 12 i … korono-wątpliwościach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/o-wiatrakach-zwyciezcach-mp-power-12-i-korono-watpliwosciach/feed/ 0
Meble eventowe, AirClad i inne nowości od Loungetime https://eventowablogerka.pl/meble-eventowe-airclad-i-inne-nowosci-od-loungetime/ https://eventowablogerka.pl/meble-eventowe-airclad-i-inne-nowosci-od-loungetime/#respond Tue, 26 Nov 2019 11:19:57 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14287

Artykuł Meble eventowe, AirClad i inne nowości od Loungetime pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Otwarci, uśmiechnięci, doświadczeni, śledzą rynek od wielu lat. Obsługują małe przyjęcia i wielkie festiwale. W kategorii meble eventowe wiedzą wszystko. Dyktują branży eventowej trendy i proponują mobilne stoiska wystawiennicze AirClad. Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Podzielili się z nami swoją wiedzą nie tylko nt. mebli i akcesoriów eventowych na wynajem, trendów oraz nowości czekających nas w 2020 roku. Zdradzili też, że testują produkty, które mają w ofercie. Wrzucanie mebli do basenu to nie najbardziej ekstremalny eksperyment, dzięki któremu sprawdzali wytrzymałość tego co oferują klientom. Do czego wykorzystali 2-tonowy samochód terenowy i jak w tym „starciu” poradziła sobie pufa? W jaki sposób klient zniszczył wypożyczone meble? Jak zbudować studio telewizyjne w Krynicy? O tym i nie tylko o tym przekonajcie się sami.  

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

LoungeTime: Tomek i Wojtek PowroźnikEventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Dzisiaj moimi gośćmi jest dwóch gentlemanów – Tomek Powroźnik i Wojtek Powroźnik, którzy reprezentują firmę Loungetime. Witam Was serdecznie.

Loungetime: Witamy.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Panowie, macie bardzo ciekawy produkt, który pojawił się dosyć niedawno – mobilny pawilon AirClad. Widać, że zaczyna się on dobrze przyjmować na rynku eventowym. Za Wami już kilka produkcji – Forum Ekonomiczne w Krynicy, Tour de Pologne, można Was było spotkać pod Pałacem Kultury w Warszawie, gdzie organizatorzy eventu rozdawali świeże bułeczki od Dan Cake. Skąd pomysł na zakup takiej ekspozycji? Czy rynek czegoś takiego potrzebował?

Loungetime Ciężko stwierdzić, czy rynek tego potrzebował, bo tego wcześniej nie było. Wymyśliliśmy sobie takie rozwiązanie jakieś dwa lata temu, wypatrzyliśmy je w Internecie i stwierdziliśmy, że być może jest ono dobre dla branży. To doskonały element uzupełniający naszą ofertę mebli eventowych

Kwestia zadaszeń eventowych w Polsce sprowadza się głównie do wynajmu hal namiotowych, takich zwykłych nazwijmy je weselnymi czy kontenerów ekspozycyjnych, które według nas już się przejadły. Wpadliśmy na pomysł, żeby ściągnąć AirClada i tym samym wpuścić, jakiś powiew świeżości dla branży. Musimy przyznać, że po tych prawie dwóch latach, odkąd go mamy zainteresowanie jest spore i cały czas rozwijamy ten temat.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Czym charakteryzuje się ta konstrukcja? Jak ona wygląda? Ile czasu wymaga jej montaż? Do jakich rozmiarów możemy ją rozbudować?

Loungetime: W tym momencie dysponujemy powierzchnią ok. 100 mkw. Jest ona podzielona na 6 modułów, które można podzielić na niezależnie stojące konstrukcje m.in. w rom. 6 m na 5 m razy dwa, bądź 6 m na 2,5 m razy dwa. Takie mamy w tym momencie możliwości. Konstrukcja jest modułowa i można ją dopasować do konkretnego miejsca w danym rozmiarze.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Czy powierzchnia danej lokalizacji ma znaczenie, jeśli chodzi o montaż?

Loungetime: Nie ma przeciwskazań. Jeśli warunki terenowe na to pozwalają np. nie ma ogromnych różnic poziomów. Zawsze poziomujemy na miejscu konstrukcje i staramy się ustawiać ją tak, gdzie taki montaż jest wygodny i mało problematyczny.

AirClad - mobilna przestrzeń wystawiennicza

 

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Wiem, że w AirClad macie też podłogę. Można powiedzieć, że jest to takie małe, eventowe mieszkanie.

Loungetime: Można tak powiedzieć. Podłoga jest integralnym elementem konstrukcji. Można na nią wstawić dodatkową podłogę w postaci paneli, desek czy innego podłoża. Istnieje dowolność w zależności od tego, czego klient oczekuje i wymaga.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Idzie jesienno-zimowa słota. Czy taki pawilon jest dobrym pomysłem na eksponowanie go w przestrzeni miejskiej lub w terenie rekreacyjnym. Czy może być ogrzewany?

Loungetime: Może być ogrzewany. Mamy możliwość wstawienia do niego klimatyzacji i ogrzewania.  Można go postawić na zewnątrz w warunkach takich jakie są teraz, czyli jesień czy też zbliżająca się zima. Tym bardziej, że tak jak wspominałaś w zeszłym tygodniu stał przed PKiN w Warszawie, w tym tygodniu rozstawiliśmy go we Wrocławiu przed Dworcem PKP.

To jest na tyle uniwersalna konstrukcja, że można ją ustawiać w każdych warunkach pogodowych – nie przecieka, jest szczelna można ją ogrzać lub gdy jest gorąco włączyć klimatyzację, żeby temperatura w środku była odpowiednia. Nawiązując jeszcze do Krynicy, pawilon jest tak samo szczelny, jeśli chodzi o warunki akustyczne i sprawdził się jako studio telewizyjne.

Dan Cake w AirClad

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Wyrwałeś mi to pytanie z moich myśli. Właśnie chciałam zapytać o tę realizację. Czy możecie zdradzić, co działo się w Waszym AirCladzie w Krynicy?

Loungetime: Temat zaczął się w ubiegłym roku, gdy mieliśmy pierwszą realizację na Forum i wstawiliśmy jeden moduł 6 m na 2,5 m do namiotu, który należał do naszego klienta, a oni sobie w środku zorganizowali studio telewizyjne. Wstawili fotele, zresztą też nasze i nagrywali wywiady z różnymi oficjelami, którzy brali udział w tym wydarzeniu.

W tym roku zrobiliśmy to samo dla tego samego klienta plus jeszcze następną realizację, bardzo podobną z tym, że klient wynajął sobie dwa moduły, czyli 6 m na 5 m w sumie 30 mkw. powierzchni i tam w środku też było studio telewizyjne. Zarówno ten pierwszy jak i drugi klient byli zadowoleni z wynajęcia AirClada na studio – wszystko było w porządku również w kontekście szczelności akustycznej.

Mobilne studio telewizyjne

 

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): AirClad jest elegancki, ma szklane przezroczystości, przez które wszystko widać, można je też zasłonić. Jest bardzo uniwersalny nadaje się jako ekspozycja na targach i w takich miejscach, gdzie faktycznie jest głośno. Jak jest z wyciszeniem takiej powierzchni? Czy ma jakieś parametry akustyczne? Czy wystarczy zamknąć drzwi?

Loungetime: Nie sprawdzaliśmy specyfikacji technicznej tzn. czy są jakieś parametry techniczne, które stanowią przesłankę do tego, żeby zrobić w nim studio telewizyjne. Z doświadczenia wiemy, że wystarczy zamknąć drzwi. Konstrukcja sama w sobie jest szczelna i nie wymaga instalowania żadnych elementów adaptacji akustycznej wewnątrz i świetnie daje sobie radę.

To też nie jest tak, że tam jest idealna cisza, bo tego nie jesteśmy w stanie zrobić. Wątpię, żeby ktoś był w stanie zorganizować studio nagrań muzycznych, gdzie jest potrzebna idealna cisza. Natomiast, jeśli chodzi o nagrywanie wywiadów to AirClad sprawdził się w stu procentach.

 

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Widziałam, że nagraliście bardzo fajny film z wizualizacjami systemu AirClad, który prezentuje m.in. trzy kolory poszycia – biały, czarny i srebrny. Powiedzcie, jak to jest z brandingiem? Czy jesteście w stanie przygotować indywidualnie zamówiony branding dla klienta?

Loungetime: Tak. Brandujemy głównie szyby frontowe i tylne. Branding może być na zewnątrz i wewnątrz. Ostatnio wprowadziliśmy branding na planszach PCV, przyklejamy je do tylnej ściany, która w całości może być obrandowana i nie widać żadnych elementów konstrukcyjnych. Natomiast, jeśli chodzi o poszycie to można umieścić na nim niewielkie naklejki. Jest też możliwość wyprodukowania poszycia bezpośrednio z logo klienta lub w odpowiednim kolorze, który mu odpowiada. To są oczywiście większe koszty, bo muszą przejść przez produkcję całego poszycia. Opcji jest sporo. Klienci głównie wymagają od nas brandingu na szybach.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Loungetime jest znany z bardzo bogatego asortymentu mebli eventowych i różnych akcesoriów na wynajem. W waszej ofercie oprócz bardzo innowacyjnych pawilonów można znaleźć też namioty, pufy, fotele, sofy, meble ledowe, bary, stoliki etc. Jakie nowości królują obecnie w branży meblowej? Czy są jakieś trendy, w które ostatnio wchodzicie?

Loungetime: Na ten moment staramy się uzupełnić asortyment meblowy o tematy bardziej ekologiczne czy też meble eventowe skandynawskie, metal w połączeniu z drewnem, z paletami, tego typu rzeczy. My tego osobiście nie mamy, wiemy, że konkurencja zahaczyła o ten temat wcześniej. Natomiast staramy się zaoferować coś czego nikt jeszcze nie ma. Na przykład w kwestii kolorów. W większości na eventy wynajmowane są meble eventowe białe, więc wprowadzenie kolorów jest naszym zdaniem istotne i to właśnie będziemy starali się zrobić.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Widziałam na Waszej stronie Internetowej kolory żółte, zielone, czerwone, różne. To bardzo mi się podoba, bo przełamujecie standard panujący w branży eventowej.

Loungetime: Tak, staramy się to robić.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Namawiam gorąco, żeby wprowadzić więcej kolorów do eventów, bo wtedy takie wydarzenie jest bardziej radosne.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): A co to są meble eventowe nie do zdarcia? Wiem, że takie też macie, czyli takie mocno odporne na wszelkie uszkodzenia?

Loungetime: Nawiązując do tych kolorowych mebli eventowych, one wykonane są z materiału, który jest nie do zdarcia, czyli jest to elastyczna powłoka poliuretanowa pokrywająca piankę tapicerską – trzon całego mebla. Fakt tego, że mebel jest nie do zdarcia wynika właśnie z właściwości fizycznych tej elastycznej powłoki.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Widziałam w sieci filmik, na którym próbowano jeździć po tych meblach eventowych samochodem i ich powłoka jedynie się odkształcała.

Loungetime: Tak, dosyć ekstremalne testy, ale chcieliśmy sprawdzić, co się stanie, gdy najedziemy na pufę samochodem terenowym, który waży grubo ponad 2 tony. Wstawiliśmy ją pod koła, najechaliśmy na nią samochodem i ona stała tak ponad godzinę i po tym czasie wyjęliśmy ją, po czym ona w ciągu godziny wróciła do pierwotnego kształtu.

Lakier zdarł się w pewnych miejscach, ale to są meble eventowe i cały czas to zaznaczamy, że nie są one przeznaczone do ekstremalnych zastosowań. Natomiast ten test przeszły. Powłoka się nie rozszczelniła i meble w dalszym ciągu nadawały się do użytku. Sam test miał udowodnić, że ten materiał jest faktycznie wytrzymały i bardzo trwały.

Przeprowadziliśmy szereg tego typu eksperymentów. Z takich mniej ekstremalnych to meble wrzucaliśmy do basenu, żeby sprawdzić, czy są odporne na wodę, bo ta powłoka ma być wodoszczelna. Mogą być one stosowane także na zewnątrz, gdzie np. pada deszcz czy nagle spadnie i nie trzeba ich chować, wymagają wtedy przetarcia i nic się z nimi nie dzieje. Zrzucaliśmy też meble z dużej wysokości. Różne testy były przeprowadzane.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Jestem zdania, że powinniśmy takie rzeczy testować, ale eksperyment z samochodem, który wywołał mój uśmiech był niekonwencjonalnym podejściem do mebli eventowych i bardzo mi się ono u Was podoba.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Na stronie internetowej Waszej „testowana” kolekcja Fomly dostępna jest w różnych kolorach – żółty, czerwony, zielony, niebieski. Z każdej barwy jesteście w stanie wykrzesać dużą ilość zamówienia? Czy to są na razie pojedyncze sztuki?

Loungetime: Staramy się ograniczać palety barw, mimo że jest ona dość duża. Na tę chwilę wszystkie główne, podstawowe kolory wraz z pochodnymi jesteśmy w stanie stworzyć. W ich przypadku mamy dość duże możliwości.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Panowie za Waszymi produktami i ofertą kryje się fajna kadra. Wyczuwam od Was pozytywną energię. Powiedzcie, jak wygląda Wasz serwis? Jakie macie standardy? Na przykład, macie zamówienie od klienta, wypuszczacie meble z magazynu, w jaki sposób realizujecie zlecenie? Możecie o tym opowiedzieć?

Loungetime: Od początku tego roku zaczęliśmy korzystać z zaawansowanego systemu do zarzadzania zleceniami, stanami magazynowymi, serwisem i oprócz tego wprowadziliśmy szereg zapisanych oraz mocno przemyślanych procedur. Trwało to dosyć długo zanim doszliśmy do finalnej wersji jak to powinno wyglądać.  Także mamy procedury, mamy różnego rodzaju „checklisty”, które usprawniają pracę między biurem, a magazynem.

Staramy się to wszystko tak usystematyzować, żeby jakość na końcu była jak najwyższa. Jeśli chodzi o sam serwis to meble staramy się przygotować przed wyjazdem do klienta, każdy mebel jest sprawdzany i czyszczony, dopiero po tym meble jadą do klienta. Później chłopaki na miejscu, jeśli jest taka konieczność, czyszczą meble eventowe, bo zawsze w transporcie może coś się wydarzyć. Mamy też pokrowce lub „strech’ujemy” nasze produkty, więc one zawsze podróżują zabezpieczone, robimy to, żeby zapobiec uszkodzeniom.

 

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Widziałam, że Wasze meble eventowe lądowały na kilku dużych festiwalach muzycznych, a jak festiwale to pewnie znaczne ilości mebli wchodzą w grę. Jaki to wygląda u Was liczbowo, jeśli chodzi o asortyment? Możecie podać jakiś przykład?

Loungetime: Kilkadziesiąt sztuk nie stanowi problemu, nawet kilkaset, jeśli chodzi o stoły i krzesła. Miejsca do siedzenia jesteśmy w stanie zapewnić dla kilkuset osób w jednym momencie. Co oczywiście zależy też od ich dostępności w naszym magazynie. Te większe imprezy są organizowane na ogół z wyprzedzeniem, więc można się do nich przygotować.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Przyznam, że to jest krzepiące, bo jest dużo partnerów na rynku, a gdy pytam ich o większy wolumen to robi się problem i nie wiadomo czy wszystko się uda. Jak jest u Was z ilością w kategorii meble eventowe?

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Powiedzcie, czy jest jakaś minimalna wielkość zamówienia, którą trzeba u Was złożyć? Czy realizujecie każde zlecenie?

Loungetime: Takie pytanie pojawiło się już wcześniej i nie wiem z czego to wynika. Podejrzewam, że z tego, że inne firmy mają taką minimalną wartość. My nie, bo nie jest problemem to, że ktoś chce sobie wynająć dwa krzesła i stół czy cztery krzesła na imprezę domową.

Takie zamówienia też się zdarzają czy np. na komunię – meble eventowe na kilkanaście czy kilkadziesiąt osób. Często ludzie przyjeżdżają do nas, żeby pożyczyć jedną sztukę mebla. Jeśli ktoś po niego przyjedzie i później ten mebel odda to nie widzę problemu, żeby go wynająć. Bo dlaczego nie?

Jeśli chodzi o naszą dostawę to staramy się tych mniejszych zamówień nie wozić, to też wiąże się z tym, że koszt transportu czasami przekracza koszt samego wynajmu. Klient jest tego świadomy, zawsze przedstawiamy ofertę na transport, jeśli ktoś chce sam to ten mebel przyjechać to też nie widzimy w tym żadnego problemu.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): A czy jest możliwość brandowania mebli?

Loungetime: Jest możliwość brandowania mebli, jednak nie wszystkich. Najczęściej brandujemy meble eventowe ledowe, czyli lady, kostki ledowe, postumenty. Oprócz tego niedawno wprowadzony lada nazywamy ją eko, która powstała ze skrzyń transportowych przerobionych na bar. Wyszlifowaliśmy i malowaliśmy ją na nowo, żeby wyglądała ładnie i nadawała się brandowania.

Mieliśmy taki przypadek, że kiedyś klient wynajął od nas sześć puf – długich ławeczek na targi i umieścił na nich naklejkę. To nie był dobry pomysł, bo one oczywiście później zeszły, ale zostawiły trwały ślad na pufach. Dlatego np. na skórze i na ekoskórze nie kleimy. Bo mebel się niszczy, nie nadaje się do ponownego wykorzystania. We wspomnianym przypadku właśnie klej był problemem, zaczęły się odparzać kształty, które zostały po naklejkach i meble pufy do wyrzucenia.

Oczywiście można wiele rzeczy zrobić, jednak trzeba to z nami skonsultować wcześniej, bo musimy dobrać odpowiednią naklejkę, klej albo jeszcze jakoś inaczej spróbować to zrobić, w każdym razie dobrze jest to skonsultować. Możemy wszystko z tym, że wymaga to wcześniejszej konsultacji, żeby później nie było wspomnianych wcześniej problemów.

Loungetime w Cannes – strefa chillout

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Widać, że długo jesteście w tej branży, macie doświadczenie, wiedzę, bogatą paletę produktów i to nie tylko same meble eventowe. Jakie są Wasze plany na kolejny rok? Co będziecie oferować klientom?

Loungetime: Na pewno będziemy zwiększać ilości tego co mamy np. stołów i krzeseł, żeby móc obsługiwać również te największe imprezy. Zaczynamy kupować meble z tapicerką z tkaniny, bardziej w stylu skandynawskim. Myślimy o tym, żeby poszerzyć kolekcję mebli eventowych nazwijmy to loft-owych, czyli opartych o stelaże metalowe z drewnianymi elementami. Planów jest sporo i sukcesywnie staramy się je realizować. Myślę, że od początku 2020 roku ta oferta znacznie się u nas poszerzy.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Wasze produkty to mocny argument do współpracy z agencjami eventowym. Czy macie jakiś złoty środek? Jak według Was taka współpraca powinna wyglądać? Z autopsji wiem, że niektórzy poddostawcy nie lubią zapytań na za pięć 12:00.

Loungetime: No tak, ale pracujemy w takiej branży, że nie da się tego uniknąć. Są duże imprezy, które zaczyna się albo powinno się zaczynać organizować wcześniej i też różnie z tym bywa. Natomiast tematy za 5 dwunasta zawsze będą się pojawiać i my staramy się wtedy pomagać.

Jeśli coś jest na już i możemy ogarnąć to asortymentowo oraz czasowo, staramy się to zrobić. Moim zdaniem nie da się sprawić, że wszyscy najpóźniej miesiąc przed imprezą zaczną organizować stoły czy krzesła. Wiadomo, że im mniej zamówień na wczoraj tym mniej stresu i nerwów dla nas wszystkich. Chociaż jesteśmy przyzwyczajenie do takich sytuacji i doskonale sobie z nimi radzimy.

 

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Borykacie się z takim procederem jak odroczone terminy płatności za faktury?

Loungetime: Borykamy się, jak najbardziej.  Staramy się jednak skracać terminy, bo musimy dbać też o swoje finanse, każdy oczywiście chciałby płacić jak najpóźniej, ale wiadomo, że na końcu jest ten kto z tego powodu najbardziej cierpi. W ten sposób to działa i każdy jest tego świadomy.

Stali klienci mają u nas dosyć długie terminy płatności, natomiast ci nowi płacą na zasadzie przedpłaty i w ten sposób staramy się to realizować. Nie zdarzył nam się termin dłuższy niż 30 dni, natomiast kwestia tego, kiedy ktoś realnie zapłaci to już jest zupełnie inna rozmowa.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Ostatnio wynajmowałam meble na event i musiałam zapłacić za nie z góry. Inaczej by nie przyjechały. Dla mnie to było zrozumiałe, że jak coś musi być na evencie to trzeba zapłacić.

Loungetime: To jest oczywiście kwestia podejścia i rozmowy. Bo jeśli ktoś narzuca bardzo twarde warunki i nie chce iść na żadne ustępstwa to wcale nie jest dobre rozwiązanie. Jeżeli klient nie chce zapłacić całości to niech zapłaci połowę, czy jakąś zaliczkę, a resztę później. To kwestia dogadania i my zawsze staramy się z klientami rozmawiać, żeby każdy był zadowolony.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Myślę, że jeśli wszyscy będziemy o siebie dbali tzn. strony eventowe i strony podwykonawcze to każdy event wyjdzie świetnie. Czego sobie i Wam życzę. Kochani Loungetime niech się rozwija, niech dostarcza nam fajnych produktów.

Wszystkich moich słuchaczy zapraszam na stronę internetową Loungetime, gdzie oprócz bardzo bogatej i kolorowej oferty można przejrzeć ich realizacje, zajrzeć na bloga z ciekawymi wpisami np. o wspomnianych testach mebli eventowych nie do zdarcia czy eventowych trendach. Jest tam wiele ciekawych skrytek, które są ponadczasowe i buszuje po nich z wielką ciekawością.

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Dziękuję Tomku i dziękuję Wojtku. Moimi gośćmi byli Tomek Powroźnik i Wojtek Powroźnik z Loungetime i cóż jeżeli będziecie mieli ochotę na dobre, fajne meble zwróćcie się do Loungetime. Jeśli powołacie się na Eventową Blogerkę to chłopaki na pewno wygospodarują jakiś rabat. Prawda chłopaki?

Loungetime: Oczywiście, że tak! Jasne!

Eventowa Blogerka (Agnieszka Ciesielska): Dziękuję bardzo.

Loungetime: My również dziękujemy.

Ps. W ostatnich publikacjach znajdziesz: ekskluzywny wywiad z Kasią Sokołowską, która w roli producenta pokazów mody będzie gościem Forum Branży Eventowej 2020! Nie przegap też tego materiału: Event Manager i jego rola w oczach Bartka Bieszyńskiego, a także wywiad o tym co będzie się działo na FBE 2020, z producentką wydarzenia Agnieszką Huszczyńską!

Artykuł Meble eventowe, AirClad i inne nowości od Loungetime pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/meble-eventowe-airclad-i-inne-nowosci-od-loungetime/feed/ 0
Kasia Sokołowska w roli reżysera pokazów mody https://eventowablogerka.pl/kasia-sokolowska-w-roli-rezysera-pokazow-mody/ https://eventowablogerka.pl/kasia-sokolowska-w-roli-rezysera-pokazow-mody/#respond Thu, 14 Nov 2019 01:23:46 +0000 https://eventowablogerka.pl/?p=14268

Jeśli rozmowa o reżyserowaniu pokazów mody to  na myśl przychodzi od razu jedna postać. Kasia Sokołowska. Powiedzieć o niej, że jest celebrytką to jakby nic nie powiedzieć. Kasia Sokołowska to przede wszystkim reżyser pokazów mody, ale też niezwykle wrażliwa artystyczna dusza, która mimo tej wrażliwości jest bardzo konkretna i ma swoje zdanie. W branży modowej […]

Artykuł Kasia Sokołowska w roli reżysera pokazów mody pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Jeśli rozmowa o reżyserowaniu pokazów mody to  na myśl przychodzi od razu jedna postać. Kasia Sokołowska. Powiedzieć o niej, że jest celebrytką to jakby nic nie powiedzieć. Kasia Sokołowska to przede wszystkim reżyser pokazów mody, ale też niezwykle wrażliwa artystyczna dusza, która mimo tej wrażliwości jest bardzo konkretna i ma swoje zdanie. W branży modowej pracuje już 25 lat, jest jej częścią i jednym z mocnych filarów. O tym jak wyglądają jej realizacje opowie już 22 stycznia na Forum Branży Eventowej. W przedpremierowej rozmowie z Agnieszką Ciesielską – Eventową Blogerką podzieliła się swoimi doświadczeniami z życia zawodowego i służby jaką pełni wobec prezentowanych kolekcji.

Warszawa, październikowy wtorek, rano. Kasia Sokołowska przychodzi na wywiad. Punktualna, uśmiechnięta, pełna energii. Wystarczy spojrzeć na nią by wiedzieć, że ta osoba może przenosić góry, rozmowa z nią potwierdza, że Kasia Sokołowska to właściwy człowiek na właściwym miejscu, a jej pozycja w branży modowej jest bardzo zasłużona i okraszona ciężką pracą, w którą od 25 lat angażuje się moja rozmówczyni.

Pada pierwsze pytanie i odpowiedź będąca wstępem do podróży w świat reżyserii pokazów mody – niezwykle złożony, barwny, nie zawsze różowy, ale bardzo dynamiczny, istniejący dzięki ludziom specjalizującym się w swoim fachu, którzy grają do jednej bramki i nigdy nie oddają meczu walkowerem.

Kasia Sokołowska - Reżyser Pokazów ModyAgnieszka Ciesielska – Eventowa Blogerka: Witaj Kasiu. Cieszę się z tego spotkania. Dzisiaj jesteśmy tu z jednego konkretnego powodu. Wiem, że będziesz jednym z gości Forum Branży Eventowej i tam na scenie głównej będziemy rozmawiać o tym jak to jest być organizatorem pokazów mody.

Kasia Sokołowska: Witaj. Dzień dobry. Cieszy mnie to, bo faktycznie świat jest tak skonstruowany, że czasami rzeczywistość nie daje nam mówić o tym co jest dla nas najważniejsze, czyli o pracy zawodowej od której wszystko się zaczęło i która jest sednem naszego życia i mojej działalności. Bardzo się cieszę, że mówisz właśnie o tym, a nie pytasz o wszystko inne co jest dookoła.(….)

Warto o tym mówić, szczególnie teraz, kiedy faktycznie obecność w mediach – często wizualna jest dla niektórych ważniejsza i istotniejsza niż to kim jesteśmy i co robimy. Ciągle powtarzam, że najbardziej optymalną sytuacją bycia osobą znaną i dla mnie najistotniejszą jest sytuacja, gdy jesteśmy znani z czegoś konkretnego, o czym możemy mówić, czego chcemy uczyć innych. Cieszę się, że branża eventowa zainteresowała się mną w takim aspekcie i jest to faktycznie ten moment, gdy mogę mówić o tym co kocham i o moim zawodzie.

Eventowa Blogerka: Pokazy modowe to eventy na pograniczu sztuki, tam jest ważna scenografia, muzyka….

zdjęcie z BIZUU_wrzesień 2017 fot. Zino LenteKasia Sokołowska: Tak (…) to jest taki bardzo złożony świat, bardzo złożona praca i jeśli mam mówić o pokazie mody w moim wydaniu to trudno tu oddzielić elementy artystycznie wrażliwe od tych przyzimnych. Wyrosłam ze świata sztuki i dlatego jestem reżyserem, proces twórczy jest dla mnie najważniejszy. Trudno być reżyserem pokazów mody. Rzetelnym reżyserem zapominając o tej drugiej sferze, mniej przyjemnej, ale bardzo potrzebnej – zarządzaniu, timingach, harmonogramach, budżecie etc.

Bo to wszystko nas dotyczy. To nie jest tak, że możemy się od tego odciąć i oderwać tak samo zresztą jak projektanci nie mogą. Nie jest prawdą, że jesteśmy jakimiś niebieskimi ptakami. My, krótko mówiąc, artyści z różnych dziedzin, nie jesteśmy oderwani od tej rzeczywistej czasoprzestrzeni, w której doczesne, doraźne rzeczy są istotne. Nasza praca jest związana właśnie z tym, że musi być budżet, musimy twardo stąpać po ziemi i borykać się z tym wszystkim.

  • Kasia Sokołowska przy pracy reżyserskiej / Foto: Jedrzejewska301Co jest według Kasi „tym wszystkim”?
  • Czy papier przyjmie wszystko?
  • Dlaczego na pokazie ważne są i szpilki i baletki?
  • Co musiała udowodnić branży modowej moja rozmówczyni i do czego przekonać brandy oraz projektantów?
  • Na co zwraca uwagę młodym ludziom i co ma z tym wspólnego wisienka na torcie?
  • Dlaczego w pokazach mody liczy się właśnie 15 minut?
  • Co przyznała brutalnie po latach pracy w branży i dlaczego uczciwość wobec projektanta jest najważniejsza?
  • Jak wygląda backstage pokazu mody, co się tam dzieje i ilu specjalistów pracuje przy realizacji?
  • Co wspólnego z kulisami eventu mają blogerzy?
  • Czy dochodzi do nadużyć w branży modowej?
  • Jaki jest poziom pokazów mody w Polsce i czy mamy się czego wstydzić?
  • ….I czego dowiedziałam się podglądając Kasię Sokołowską w pracy?

Na te i wiele innych pytań odpowiedź poznacie słuchając naszej rozmowy, której ciąg dalszy nastąpi już 22 stycznia 2020 r. na Forum Branży Eventowej.

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

Kasia Sokołowska i Aga Ciesielska rozmawiaja o reżyserii eventówRozmowa z Kasią była dla mnie prawdziwą, zawodową przyjemnością. Tym bardziej dziękuje Organizatorom FBE za możliwość spotkania z Kasią i wypytania ją o nasze eventowe sprawy. Mam nadzieję że będziecie z nami! Życzę Wam miłego słuchania Kochani Eventowcy i Pasjonaci Marketingowych zakamarków.

Pozdrawiam Was ciepło!

Eventowa Blogerka

 

Ps. A w ostatnich podcastach mamy nowy rekord odsłuchań 1,2 tys odsłuchań w  Wywiadzie z Barkiem Bieszyńskim – Opowiadającym o roli Event managera na eventach! Jestem w szoku. Ale co się dziwić jak ta rozmowa jest po prostu bardzo nafaszerowana wiedzą i energią. Zajrzyj a się nie zawiedziesz!

Ps2. Za trzy dni moja nowa, w każdym razie kolejna, i już czwarta, Konferencja KIKE (Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej). Idziemy na rekord bo się zgłosiło już 900 uczestników! Przećwiczę usługi DoubleTree by Hilton Łódź, przewietrzę ich wszystkie sale wykładowe. Mamy aż 4 sale prelekcyjne, zatrudnimy ponad 80 prelegentów i ugościmy ponad 70 sponsorów. Chodź jest momentami energetycznie, wiem, że finał może nas zaprowadzić albo w sukces albo w porażkę. Zobaczymy. W każdym razie, jak na Łódź przystało, będzie też filmowo, bo taki jest wybrany temat Gali. Wrócę z relacjami! Trzymajcie  kciuki!

Ps3. Jeżeli jeszcze nie masz moich social mediów dodanych do swojego grona a uznasz że warto być na bieżąco – to zachęcam! Moje cztery światy są tu: Facebook, Instagram, LinkedIn, youtube

Artykuł Kasia Sokołowska w roli reżysera pokazów mody pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/kasia-sokolowska-w-roli-rezysera-pokazow-mody/feed/ 0
Technika estradowa – Wywiad z Sound Video System https://eventowablogerka.pl/technika-estradowa-wywiad-sound-video-system/ https://eventowablogerka.pl/technika-estradowa-wywiad-sound-video-system/#respond Mon, 26 Aug 2019 23:16:26 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=13758

Technika estradowa to kategoria, z którą każdy rasowy event manager musi się zmierzyć. Dziś porozmawiam o wyzwaniach firm technicznych, o tym jak sobie radzą z zakupem sprzętu, gdzie się inspirują, jakich speców zatrudniają. Sound Video System to jedna z wielu firm techniki estradowej na rynku – ale właśnie ta została wybrana do obsługi Kongresu Szefów […]

Artykuł Technika estradowa – Wywiad z Sound Video System pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Technika estradowa to kategoria, z którą każdy rasowy event manager musi się zmierzyć. Dziś porozmawiam o wyzwaniach firm technicznych, o tym jak sobie radzą z zakupem sprzętu, gdzie się inspirują, jakich speców zatrudniają. Sound Video System to jedna z wielu firm techniki estradowej na rynku – ale właśnie ta została wybrana do obsługi Kongresu Szefów Kuchni. Patronem dzisiejszego odcinka jest Forum Branży Eventowej. Dziękuję naszym partnerom za możliwość zajrzenia w kuluary techniki i zapraszam po szczegóły tej rozmowy.

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach)

Eventowa Blogerka: Witam Was serdecznie. Dzisiaj porozmawiamy o technice eventowej. Moim gościem jest Mirek Robak – człowiek, który nie jedno widział na każdym evencie. Zajmuje się dostarczaniem sprzętu oświetleniowego, nagłośnieniowego i multimediów na nasze „sztuki”. Jest również z nami Ola – która mu pomaga w prowadzeniu firmy.

Razem stanowią zespół pod marką Sound Video System (SVS), który jest partnerem Kongresu Szefów Kuchni. Patronem medialnym tego odcinka jest Forum Branży Eventowej 2020, który odbędzie się 22 stycznia 2020 roku w warszawskim EXPO XXI.

Eventowa Blogerka: Mirku, proszę powiedz nam, jak się zaczęła u Ciebie ta miłość do techniki estradowej? Zaglądając nieco w Twoją historię kariery możemy zorientować się, że jej początki nie były takie jednoznaczne. Najpierw byłeś DJ’em, później prowadziłeś dyskoteki, a w rezultacie zostałeś właścicielem firmy dostarczającej sprzęt na eventy. Opowiedz nam jak to się stało?

Foto: Skyler Gerald, Unsplash

Mirek Robak: Zawsze chciałem robić coś ciekawego w życiu stawiałem sobie poprzeczkę coraz wyżej. Oprócz tego, że byłem właścicielem dyskotek, to też wstawiałem sprzęt. Od tego się zaczęło po dj’owaniu. Zainwestowałem w sprzęt i wstawiałem go do różnych dyskotek.

Eventowa Blogerka:  A te dyskoteki to nie mają swojego sprzętu?

Ola: Jak są jakieś duże koncerty i wydarzenia to trzeba.

Mirek Robak: Był jakiś właściciel, który chciał otworzyć dyskotekę to często stać go było tylko na wyszykowanie lokalu. A na oświetlenie i nagłośnienie już nie. Zapomniałem dodać, że te dyskoteki robiłem tylko ze względu na to, że to moja pasja. To było nagłośnienie i oświetlenie imprez i to zawsze temu poświęcałem najwięcej energii w dyskotece. Żeby było dobre nagłośnienie i dobre oświetlenie.

Po jakimś czasie odkryłem, że można robić coś innego niż tylko dyskoteki i być właścicielem techniki estradowej. I robić to samo. Zajmować się dźwiękiem i światłem. Dzięki temu, że byłem DJ’em to miałem zapotrzebowanie na nagłośnienie i oświetlenie. I od tego się zaczęło. Ja wówczas, już byłem takim zapaleńcem, że wszystkie pieniądze w to ładowałem i na tamte czasu to było bardzo dużo.

Eventowa Blogerka: I dzisiaj, jak patrzymy na Twoje realizacje każdego roku, to mamy w wachlarzu wiele możliwości: imprezy outdoorowe, hotelowe, pokazy mody, MMA, imprezy fryzjerskie, sportowe, estradowe, festiwalowe i tak mogę długo wymieniać. Jesteście realizatorami m.in. MMA Giżycko, Artego Prestige Night, Targi Motor Show Nadarzyn, Dni Łodzi, Piotrkowa CWKS Rzeszów. Jest tego dość sporo – pewnie to kilkadziesiąt imprez obsługiwanych rocznie.

Mirek Robak: ….których nie nadążam filmować i umieszczać na stronie internetowej.

Eventowa Blogerka: tylko pogratulować, że tak idzie. Pracujesz zwykle na stałych klientach sprawdzonych, takich których już mieliście historię zleceń czy raczej pozyskujecie regularnie nowych. Jak to wygląda w Waszym przypadku?

Mirek Robak: Jest to fajna branża porównując do innych branż, bo można pracować ze stałymi klientami. Zazwyczaj firmy czy agencje też mają stałych klientów i przynajmniej raz w roku większość firm robi event dla pracowników i możemy pracować odpowiednio wcześniej. Mam stałe zlecenia od stałych klientów.

Eventowa Blogerka: Wszystko buduje się na zaufaniu, bo jak już jedna impreza wyszła to później poziom zaufania jest większy. Z resztą myśle, że dużo firm w ten sposób pracuje.Powiedz mi Mirku, obsługujesz eventy na których grają różne gwiazdy. Widziałam u Ciebie w portfolio Kayah, Edyta Górniak, Powiedz mi jak się pracuje Wam z gwiazdami? Co tam masz w swoim przysłowiowym „garażu”, jeśli chodzi o sprzęt? To co masz to nie jest „byle-jakość”, nie?

Mirek Robak: Jako jedyna firma w województwie łódzkim gramy na systemie nagłośnieniowym L-Acoustics, uważanym przez większość akustyków znanych zespołów jako tzw. Poziom najwyższy. Tzw. Maybach wśród nagłośnień. Ale wiadomo, że klient docelowy nie zwraca uwagi na system jakim jest dany event nagłaśniany. Ze względu na zespoły i akustyków, ze względu na gwiazdy zainwestowałem w ten system.

Eventowa Blogerka: Czy masz jakieś wyzwania jak pracujesz z agencjami eventowymi? Czy agencje są wymagające w tworzeniu teraz eventów?

Mirek Robak: Zależy od agencji. Jeżeli agencja daje nam wolną rękę do zrobienia dobrego eventu, mamy określony budżet, gdzie możemy zaszaleć ze sprzętem wtedy staramy się robić wizualki, by przedstawić je agencji i klientowi. To jedyna rzecz jakby.

Eventowa Blogerka: To najważniejsze jest na czym pracować – bo wizualizacja to pół sukcesu. Sam to przygotowujesz taką wizualizację?

Mirek Robak: Mam człowieka od wizualizacji i żeby mu zrobić event za 40-50 tysięcy to wiadomo że by zaufał – musi zobaczyć efekt końcowy.

Eventowa Blogerka: Tak, to jest ten poziom, na którym pracuje się w agencjach. Zanim event sprzedajemy musimy go zmaterializować. Zaproszenia, Gwiazdy, scenografia, technika. Cieszę się, że to u Was działa tak samo.

Mirek Robak: Na pewno „wizualka” nam pomaga. Bo możemy narysować wszystko i pokazać klientowi jak będzie oferta wyglądać.

Eventowa Blogerka: Mirek, a czym się inspirujesz przy takich produkcjach technicznych?

Mirek Robak: No podglądam konkurencję

Eventowa Blogerka: Wszyscy to robimy!

Mirek Robak: Chyba jak każdy. Staram się coś fajnego podpatrzeć, wyciągać wnioski, co zmienić na lepsze, jeżeli wyszło, a jak wyszło BDB to a co można zrobić jeszcze lepiej.

Eventowa Blogerka: A coś się pojawia nowego w branży, o co w branży będą się bili, czy raczej jest spokój jeśli chodzi o światełka czy nagłośnienie?

Mirek Robak: Nagłośnienie jest w miarę ustabilizowane, czyli systemy które wyszły nawet 10 lat temu są do tej pory topowe. W świetle jeszcze się cały czas zmienia na szczęście od kilku lat się są stałe urządzenia typu Robe-Point’y, typu Wash’e, z Martina i nie musimy jakoś super inwestować chodźby tylko w ridery gwiazd. Firmy, które robią wydarzenia telewizyjne czy większe wydarzenia sportwowe muszą zainwestować w większą ilość sprzętu. Ci którzy mają na te inwestycje budżet to inwestują. Jeżeli ktoś chce wydać pieniądze – może je szybko wydać.

Eventowa Blogerka: Twoja Żona mi powiedziała, że jak jedziesz do Frankfurtu to wracasz niemal chory po takich wycieczkach z opatrzenia co tam można zrobić szalonego?

Foto: Alexey Ruban- Unsplash

Ola: Z kolejną listą marzeń, tak…

Mirek Robak: Są tam takie ilości sprzętu we Frankfurcie że to szok. Ale każdy to wie z naszej branży. Ile by człowiek nie przeznaczył na inwestycję to będzie mało.

Eventowa Blogerka: A my ciągle głodni „co nowego”

Mirek Robak: My się w firmie zastanawiamy w co inwestować. Czy w światło, czy w dźwięk, czy w scenę, czy w multimedia. Każdy by chciał, abym coś nowego kupił z danego działu do firmy, aby ułatwić pracę i podejmować się większych wyzwań.

Eventowa Blogerka: Powiedz mi jacy ludzie pracują w Sound Video System? Pokaż mi swoich fachowców, z którymi pracujesz? Jak ich dobrałeś? Wg. jakiego klucza ?

Mirek Robak: Wszystko jest dziełem przypadkowego poznania się. Wiadomo jak to w życiu. Jest Piotrek, który pracuje z pasją potrafi robić wizualizacje. Zna się na programach, jeżeli jest zakup jakiegoś sprzętu to właśnie on wie dużo więcej, wczytuje się w instrukcje i wie wszystko o tych urządzeniach.

Eventowa Blogerka: Czy to on przygotowuje intra do wykorzystania na multimediach?

Mirek Robak: On też potrafi, ale jest tu inny człowiek. Zaprzyjaźnionej firmy, z która pracuję na stałe – taki Michał. Jest akustyk, z którym współpracuję od 7 lat. Ma swoje studio i zajmuje się całą otoczką dźwiękową. Umie dopilnować wszystkiego, aby to się działo na 100%.

Eventowa Blogerka: Czy potrafisz powiedzieć, ile współpracowników pracuje u Ciebie?

Mirek Robak: No jest około 15-tu osób

Ola: I wszyscy to ludzie z pasją.

Eventowa Blogerka: Aaa to najważniejsze! A jak się takich ludzi wyszukuje?

Dan Burton, unsplash

Ola: Bardzo ciężko, ale daje się od razu zauważyć, że to ludzie z pasją.

Eventowa Blogerka: Jak wygląda Wasze kalendarium na najbliższe pół roku?

Mirek Robak: Za tydzień, mamy okres mocno plenerowy. Są firmy, które mają przerwy lipiec-sierpień. Ja mam całe wakacje pracę. Od września większość firm z techniki estradowej zajmuje się eventami i od września cały miesiąc mam zajęty.

Eventowa Blogerka: Od września nie śpię.

Mirek Robak: Przez najbliższe pół roku… 

Ola: Urlopu nie będzie 

Mirek Robak: Tak co roku udaje się od 16-ego grudnia odpocząć. Co tydzień mamy pracę i weekendy też mam pracę. Zdarza się, że przez 2 tygodnie ciężarówki ze sprzętem nie wracają. Są tylko ładowane, przetrzymujemy je na parkingach, aby nie transportować, tylko montaż z obiektu do obiektu, z hali do hali. Najwięcej imprez jest w Warszawie – to jest ich siedlisko.

Eventowa Blogerka: To najważniejsze, że wszystko sobie dobrze zorganizowałeś – jesteś dobrym logistykiem. Co Ci daje Polska Izba Techniki Estradowej?

Mirek Robak: Tak, Jestem członkiem polskiej izby techniki estradowej. Co mi daje PITE? Próbuję od jakiegoś czasu wpłynąć na przepisy polskiego prawa dotyczące montażu obsługi wciągarek elektrycznych, gdyż polskie prawo nie jest unormowane w tej kwestii.

Eventowa Blogerka: A event managerowie zwracają uwagę na kwestie bezpieczeństwa? Troszkę to ewaluowało po kilku przypadkach jakiś tragedii w Polsce i zwraca się uwagę na bezpieczeństwo. Znam sytuacje, gdzie organizator sam sobie zamontował horyzont – materiał sam załatwił i w trakcie kontroli przed wydarzeniem okazało się, że impreza się nie odbędzie – jeśli nie go zdemontują. I dobrze, że wówczas było kilka godzin do eventu. Ratowałem sytuację i przewoziłem materiały z atestami i impreza finalnie się odbyła.

Eventowa Blogerka: Czyli jakiś horyzont musieliście wymienić?

Mirek Robak: Tak, klient z oszczędności wynajął tańszym sumptem. Materiały takie jak Molton trzymają ceny rynkowe i nie jest to tanie.

Eventowa Blogerka: To najważniejsze, że świadomość rośnie. A co robicie po godzinach? Książki Góry? Wyjazd nad morze?

Ola: Wolną chwilkę poświęcony na krótkie wypady z dzieckiem. No długie też są na narty i jakieś dwa razy za granicę udało nam się wyjechać z dzieckiem. Teraz planujemy w grudniu.

Eventowa Blogerka: To ja Wam życzę dalekich wyjazdów. Takich ciepłych w tym grudniu. Aby można pooddychać świeżym letnim powietrzem.

Ola: Plany są, zobaczymy jak wyjdzie z realizacją.

Eventowa Blogerka: Tak jest. Dziękuję Wam bardzo! Moimi gośćmi była dziś firma Sound Video System: Mirek Robak i jego małżonka Olga. A dzisiejszym partnerem podcastu jest Forum Branży Eventowej który już niedługo, 22 stycznia 2020 r. odbędzie się na warszawskim EXPO XXI. Będzie tam też Sound Video System i będziecie mogli spotkać się z nimi na ich stoisku. Zatem do zobaczenia!

 

Artykuł Technika estradowa – Wywiad z Sound Video System pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/technika-estradowa-wywiad-sound-video-system/feed/ 0
Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/ https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/#respond Tue, 09 Jul 2019 07:12:49 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=13489

Za górami, za lasami, stał sobie na łysej górze – Hotel Arłamów. Było to w przepięknym zakątku kraju, zaraz na początku rozległego pasma krainy Bieszczad. Miejsca dotychczas zarezerwowanego dla ciszy, spokoju, obcowania z naturą, czy powrotu do człowieczeństwa. Pewnego dnia na arłamowskie wzgórze przyfrunęła pewna Wróżka. Ową Wróżkę ciekawiło, jak odnajdą tą bieszczadzką przystań goście […]

Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Za górami, za lasami, stał sobie na łysej górze – Hotel Arłamów. Było to w przepięknym zakątku kraju, zaraz na początku rozległego pasma krainy Bieszczad. Miejsca dotychczas zarezerwowanego dla ciszy, spokoju, obcowania z naturą, czy powrotu do człowieczeństwa. Pewnego dnia na arłamowskie wzgórze przyfrunęła pewna Wróżka. Ową Wróżkę ciekawiło, jak odnajdą tą bieszczadzką przystań goście biznesowi, jak sprawdzi się sam hotel w wartkiej burzy przygotowań do dość wymagającej konferencji. Czy Wróżce spodoba się ta sztuka? Czy zaczaruje gości? Czy jej różdżka będzie rzucała zaklęcia? O tej baśni chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

(Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ lub posłuchać go na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach)

W pewne czerwcowe, poniedziałkowe, bardzo ciepłe popołudnie, Wróżka latała nad Arłamowem, próbując znaleźć cień w ten iście nieziemski upał. Jej skrzydełka spiekły się w ostrym słońcu, a siły odleciały gdzieś z wiatrem. Usiadła więc lekko na trawie, tuż przy budynku zwanym Rezydencja Arłamów. Jej uwagę przykuło jakieś duże zgromadzenie ludzi siedzących w Sali Bieszczadzkiej i prowadzone tam żywe dyskusje.

Zajrzała przez uchyloną firankę. Tam, wzniesione w górę ręce trzymały mandaty członkowskie, by przegłosować kolejne kluczowe uchwały na Walnym Zgromadzeniu Członków Izby KIKE. Przyjrzała się uważniej. Uczestnicy zgromadzenia najwyraźniej byli mocno już zmęczeni przenikającym przez ściany upałem.

Wróżka jednej chwili wydobyła swoją magiczną różdżkę i skierowała zaklęcie w kierunku podwieszonego tam klimatyzatora. Urządzenie weszło na najwyższe obroty i natychmiast powiało chłodnym powietrzem. Wróżka uśmiechnęła się na myśl, że znów pomogła światu i odfrunęła dalej w kierunku innych zakamarków kompleksu Hotelu Arłamów.

Już miała wylądować na pobliskim padoku by przytulić się do gniadych, mieniących się w słońcu rumaków, gdy jej uwagę przyciągnęli ludzie radośnie grający w piłkę plażową. Śmiech przeplatał się z dźwiękami odbijanej piłki, zaś gwizdek sędziego zwiastował, że nie są to byle jakie zmagania. Tuż obok stała tablica informacyjna na drewnianej sztaludze. Zerknęła na hasło w nagłówku: „Mistrzostwa KIKE Sports” i wszystko w mig zrozumiała.

Właśnie w tej chwili, na terenie Arłamowa, rywalizowało ze sobą ponad stu zawodników – uczestników konferencji KIKE. Piłka plażowa, tenis ziemny, tenis stołowy, ścianka wspinaczkowa, strzelectwo sportowe i squash, a dla chętnych również przejażdżki konne. Wróżka była pod wrażeniem tak wielu równocześnie odbywających się zawodów sportowych, no i żałowała ogromnie, że sama nie mogła w nich wystartować. Gdy gwizdek meczu siatkówki plażowej ogłosił koniec rozgrywek Wróżka klasnęła w dłonie i poleciała ochoczo do wnętrza Centrum Sportowego by kibicować pozostałym zawodnikom.

Ten dzień upływał szybko. Wróżka poznała wielu radosnych ludzi, kibicowała im, poczuła ich energię i sportowego ducha. Przypomniała sobie jak niegdyś sama jeździła na obozy sportowe jeszcze w czasach szkolnych. Tam, jak i tu, atmosfera zawsze sprzyjała integracji i zacieśnianiu więzi w relacjach między obcymi na co dzień ludźmi.

Tenisiści prezentowali bardzo  wyrównany poziom i trzeba im oddać, że zagrali rewelacyjnie. Atakowali piłeczkę, by zaskoczyć przeciwnika coraz to bardziej wyrafinowanym uderzeniem. W tym samym czasie trwał turniej energetycznego squash’a. Równie ciekawa okazała się wspinaczka na najwyższej w Polsce ścianie wspinaczkowej. Nie była lekkim wyzwaniem, a zdobycie mistrzostwa było trudem godnego prawdziwego alpinisty. Co ciekawe, wśród uczestników tej biznesowej w końcu konferencji, byli też tacy, którzy wdrapali się na sam szczyt bez większego problemu.

Z kolei na strzelnicy panowała atmosfera prawdziwego skupienia, przebijana hukiem i wystrzałami z broni kalibru 9mm. Czarne okrągłe tarcze wypełniały się od środka punktami zliczanymi do fazy pucharowej. Wróżka kilka pocisków pomogła skierować w upragnioną dyszkę, by dać wszystkim strzelcom jeszcze więcej radości.

Późnym wieczorem wyszła z Centrum Sportowego znów na świeże powietrze, gdzie usłyszała skoczną muzykę dochodzącą z Karczmy na Stoku. Właśnie tam goście już rozpoczęli Bieszczadzki Wieczór Integracyjny. Latała nad ich głowami i łowiła z ich ust opowieści. Z wypiekami na twarzach, sącząc zimne napoje i jedząc przepyszne bieszczadzkie przysmaki opowiadali o swoich rywalizacjach podczas Mistrzostw KIKE Sports i o tym całym czarującym miejscu.

Wróżka pomyślała „Czas na trochę magii” i szybkim, zwinnym ruchem ręki zakręciła różdżką zmieniając wszystkim gościom kolory opasek na nadgarstkach ze złotych na… niebieskie. Ludzie nawet nie zauważyli tej drobnej zmiany, ale za to pracownicy hotelu i organizatorzy konferencji wpadli w niemałe osłupienie. Wróżka widząc to zachichotała cichutko i wyleciała na bieszczadzkie, rześkie powietrze spowite wieczorną mgiełką unoszącą się nad Arłamowem. Gwieździste niebo odprowadziło ją do ciepłej przystani w ukrytym  domku na drzewie w środku pobliskiego lasu.

We wtorek, bardzo wczesnym rankiem, Wróżka znów przyfrunęła nad arłamowskie wzgórze. Przed wejściem do Hotelu rozstawiono olbrzymią bramę startową, a zgromadzeni przy niej biegacze, byli już w trakcie prowadzonej przez trenera rozgrzewki. Na ten właśnie poranek zaplanowano bowiem aż dwie trasy biegu przełajowego o Puchar Prezesa KIKE.

Jedną trzy kilometrową, drugą ośmiokilometrową. Po sygnale zawodnicy ruszyli wartkim truchtem w kierunku tras wyznaczonych kolorowymi taśmami z logotypami organizatora i sponsora biegu. Zaciekawiona Wróżka dosiadła przelatującego właśnie drona niczym baśniowego pegaza i leciała na nim zaraz za grupą ambitnych biegaczy ośmiokilometrowego wyzwania.

Leciała tak nad bieszczadzkimi górami, przeplatanymi gęstym zadrzewieniem i trawiastymi polanami, gdzie pasły się sarny i jelonki. Biegacze mieli niełatwą trasę. Liczne wzniesienia dawały im się we znaki skutecznie zwalniając na podbiegach. Gdzieś mniej więcej w połowie biegu, dwa zakochane anioły podawały zawodnikom wodę. Wróżka pomogła im swoją magiczną różdżką pozbierać wszystkie porozrzucane plastikowe butelki i czym prędzej pofrunęła na metę.

Pierwszy zawodnik, pan Łukasz, mistrz krótszego dystansu, ukończył bieg w czasie 17 minut i 7 sekund. Natomiast Pan Damian, oszołomił nawet organizatorów, którzy widzieli już niejeden ałramowski bieg, kończąc ośmiokilometrowy odcinek trasy w rekordowym czasie 36 minut i 47 sekund. Każdy z ponad pięćdziesiątki biegaczy na mecie otrzymywał pamiątkowy medal oraz zestaw upominków od sponsora biegu – firmy XBEST.PL. Wróżka zrobiła pamiątkowe zdjęcia i postanowiła zajrzeć do środka hotelu.

Intrygowało ją bardzo, jak spędzają czas biznesowi goście, cyklicznie zmierzający dwa razy do roku ku tajemniczemu „KIKE” aby odwiedzić ich konferencję, wystawę i galę w poszukiwaniu nowych żerowisk w biznesie i przyjaźni. Wślizgnęła się więc do środka hotelu przez obrotowe drzwi i poleciała za strzałkami wskazującymi kierunek do centrum konferencyjnego. Przemknęła niepostrzeżenie obok recepcji, w której krzątały się uśmiechnięte hostessy wydające identyfikatory gościom stojącym w krętym wężyku.

Wróżka wleciała w krainę wystawców wysoko pod sufitem, aby nikt jej nie dostrzegł i by oglądać z góry klimat wystawy. Obserwowała barwne stoiska, wokół których piętrzyły się głowy rozmówców, mocno zaangażowanych w techniczne dyskusje. Fani nowości polowali na unikatową ofertę, a na ekspozycjach oglądali kable, switch’e, serwery, światłowody, mufy i inne przeróżne sprzęty zupełnie nie z tej bajki.

Można było też degustować unikatowe piwa rzemieślnicze czy skosztować wybornej kawy prosto od baristów. Strefa wystawców wyraźnie tętniła życiem przez oba dni konferencji, choć momentami trochę pustoszała, gdy konferencyjni goście rozpraszali się po okolicy zwiedzając zaułki arłamowskich, hotelowych atrakcji.

W tym samym czasie entuzjaści zdobywania wiedzy czerpali treści z wodopoju prelekcji i paneli w dwóch równoległych salach konferencyjnych. Przemawiali tam branżowi superbohaterowie niemal z całej Polski. Było też kilku znamienitych gości z Ministerstwa Cyfryzacji i Urzędu Komunikacji Elektronicznej, które to organizacje objęły całą konferencję patronatem honorowym.

Nim się wszyscy obejrzeli, dzień chylił się już ku zachodowi słońca, a wszystkie prelekcje dobiegały końca. Przyszła pora na przewietrzenie umysłów. Wróżka wyleciała znów na arłamowskie wzgórza w poszukiwaniu boiska do piłki nożnej. Wróżka doskonale wiedziała, że Arłamów słynie ze zgromadzeń Polskiej Kadry Piłki Nożnej, która przyjeżdża tu trenować i zbierać siły do walki w mistrzostwach.

Dlatego też postanowiła nie przegapić okazji, aby na tym właśnie boisku zobaczyć TEN MECZ. Z pośród konferencyjnych gości wyłoniły się dwie drużyny, chętne by poczuć się jak czołowi gracze naszej reprezentacji i zagrać na prawdziwej 23-milimetrowej murawie pełnowymiarowego boiska w Arłamowie. Punkt o godzinie 18-tej na boisku spotkały się dwa zespoły: Operatorzy w personalizowanych koszulkach pomarańczowych i Dostawcy w koszulkach zielonych.

Wróżka zasiadła wygodnie na trybunach. Pomyślała, że warto, aby dla dobrej zabawy ten mecz był zagrany fair play. Chwyciła więc swoją magiczną różdżkę i wyszeptała cichutko: „Hokus-pokus, czary-arłamy, „A teraz Adamy KIKE – bez fauli gramy!”. Od początku meczu wróżka i kibice byli świadkami bardzo zaciętej gry. Wystawcy dość szybko dali sobie wbić dwie pierwsze bramki, ale równie szybko wyrównali poziom gry do rozbieganych i energicznych Operatorów.

Były rzuty rożne, spalone, dośrodkowania i oczywiście spektakularne gole!!! Koniec końców, po ostatnim gwizdku sędziego Operatorzy wygrali z Wystawcami wynikiem 4:2. Wróżka wyraźnie widziała, że kondycja obu drużyn budziła podziw obserwatorów, a sportowa wola walki cieszyła oczy wszystkich kibiców. Na sam koniec w obu drużynach radośnie wystrzelił schłodzony szampan, a trener zwycięskiej drużyny został podrzucony przez zawodników w niebo aż dziesięciokrotnie!

Wieczorem entuzjaści mocnych wrażeń mogli spotkać się na Sportowej Gali KIKE. Wróżka jako pierwsza wleciała na Patio Hotelu Arłamów, by sprawdzić, jak wygląda sala na minutę przed otwarciem. Nie było to łatwe, bo wszystkie wejścia prowadzące na Patio były szczelnie zamknięte. Cała sala była pięknie oświetlona i skąpana w bursztynowo niebieskiej poświacie.

W centralnej jej części na swych bohaterów czekała blisko dziesięciometrowa scena z dużą ilością instrumentów. Wysoko nad nią, logotypami wydarzenia świeciły aż trzy diodowe ekrany. Wróżka spojrzała na przygotowane, bankietowe ustawienie stołów i dosłownie w ostatniej chwili zdążyła czarami obrócić kilka z nich tak, aby goście zasiedli mimo wszystko przodem do sceny. „Pozostali będą sobie musieli jakoś poradzić sami” pomyślała i przycupnęła lekko na antresoli z centralnym widokiem na scenę. Jednym strzałem z różdżki otworzyła wejście do Patio, przy którym oczekiwali już, zaciekawieni wystrojem wnętrza goście.

Taaak. Dawno już słyszała legendy o tym, że Gala KIKE to wisienka na torcie dla każdego, kto przybywa na izbową konferencję. Tu panie wkładają długie suknie, a panowie krawaty. Chwilę później arłamowskie Patio wypełniły przepyszne zapachy dań wnoszonych przez kelnerów oraz gwar gości wyczekujących obiecującego spektaklu.

Wróżka nie mogła oprzeć się tym zapachom i sfrunęła po talerzyk smakowitej pieczonej dyni. I wówczas rozpoczęło się prawdziwe widowisko. Reflektor rozświetlił antresolę po lewej stronie Sali, na której zaprzyjaźniona wróżka Arleta, w iskrzącej się brokatowej sukni, wykonała utwór „Simply The Best” dedykowany wszystkim zwycięzcom sportowych rozgrywek. Wzniesione w górę okienka filmujących to wydarzenie telefonów tylko potwierdzały wyjątkowość tego przedstawienia.

Chwilę później pałeczkę do rozpoczęcia Gali przejęli przedstawiciele Izby KIKE oraz Stowarzyszenia e-Południe – gospodarza gali, zapraszając już oficjalnie wszystkich gości na smakowitą kolację. Wróżka degustowała dania i nie mogła się oprzeć uczuciu, że była to jedna z najlepszych kolacji w jej życiu. Kuchnia hotelu Arłamów zrobiła tam prawdziwy popis sztuki kulinarnej. Niezapomniany łosoś w szałwi i ta przepyszna pieczona dynia pozostaną na zawsze w jej pamięci.

W kolejnych odsłonach gali nastąpiła dekoracja zwycięzców Mistrzostw KIKE Sports. Sportowcy wchodzili na podium, otrzymywali medale, gratulacje i gromkie brawa. Zwycięzcy porannych biegów przełajowych otrzymali puchary. W tle sceny na ekranach towarzyszyła widzom wideo relacja ze zmagań wszystkich sportowców. Dodało to jeszcze większych emocji tym, którzy wchodzili na podium po odznaczenia złote, srebrne i brązowe. Drużyny meczu piłkarskiego również otrzymały swoje zasłużone medale. Wróżka i wszyscy zgromadzeni goście byli pod wrażeniem.

Zaraz po dekoracji sportowców weszli ONI! Wisienka na torcie Uroczystej Gali KIKE. Na scenie pojawił się legendarny zespół LOMBARD ze swoim założycielem Grzegorzem Stróżniakiem i wokalistką Martą Cugier. Impreza rozkręciła się na dobre. Ludzie podbiegli pod scenę by sięgnąć bliżej tej energii. Szklana Pogoda, Przeżyj to sam, Gołębi Puch, Diamentowa Kula i wiele innych znanych utworów rozbrzmiewało w całych Bieszczadach.

Gardła gości niosły refreny tych pieśni chyba nawet daleko za ukraińską granicę. Wróżka wyjęła swoją różdżkę i kolorowymi rozbłyskami czarów dobrej zabawy rozświetlała arłamowskie patio wspomagając realizatorów światła. Któżby przypuszczał, że z bieszczadzkiej wróżki wyłoni się tak niezwykły świetlik! Roztańczona impreza trwała do wczesnych godzin kolejnego ranka.

Tej nocy nikt nie zasnął: ani wróżka, ani żaden bieszczadzki dziki zwierz. Wielu gości dało się porwać arłamowskiemu urokowi, górom i wolności. Część spontanicznie spacerowała po lasach, część kąpała się nocą w basenie lub brała prysznic w fontannach. Nieliczni postanowili natomiast uczestniczyć w spontanicznie zorganizowanym konkursie muzyki biesiadnej na hotelowym dziedzińcu. Wróżka bawiła się świetnie razem z uczestnikami Konferencji KIKE aż do białego rana.

O świcie Wróżka znowu postanowiła powitać wschodzące słońce zza spokojnej tafli wody w basenie położonym u podnóża Hotelu Arłamów. To był moment na jej refleksję: jak miło jest robić radość dla ludzi, którzy właśnie po to przyjeżdżają na sam kraniec Polski. W okolicach Nocy Świętojańskiej cuda zdarzają się na porządku codziennym. To wydarzenie było jej poszukiwanym Kwiatem Paproci, jej nieskończoną przygodą nad równie nieskończonymi górami bieszczadzkich lasów.

Jej celem, jej energią, jej duchem. I całe szczęście, że ostatecznie nikt w tych paprociach się nie pogubił. Schowała swoją przegrzaną od fajerwerków różdżkę w kaburę szepcząc: przydałaś się bardzo, Kochana. Chwilę później, gdy promienie słońca ponownie padły na jej skrzydełka, odleciała w gęstwinę leśną do swojej ukrytej chatki na jednym z bieszczadzkich drzew. Jeżeli macie ochotę osobiście i na własnej skórze doświadczyć tego wszystkiego co przeżyła wróżka, koniecznie pojedźcie do Arłamowa i zabierzcie tam ze sobą swoją konferencję, kongres lub po prostu przyjaciół i rodzinę.

Autor: Aga Ciesielska (EventowaBlogerka.pl)

Czytał: Daniel Pachelski


Ps. KOCHANI!✊ Chcę teraz skierować moje podziękowania do wszystkich tych, z którymi pracowałam przy organizacji XXIV Konferencji KIKE w Arłamowie i którzy przyczynili się do finalnego efektu.

🔸Zarządowi Izby KIKE za zaufanie i współpracę w dopracowaniu szczegółów,

🔸Stowarzyszeniu e-Południe – za „wisieńkę na torcie”,

🔸Zespołowi LOMBARD – który obudził wszystkie rockowe niedźwiedzie i wilki bieszczadzkie,

🔸Pani Bernardecie, Joannie, Panom Michałowi, Panu Radkowi, Witoldowi, Marcinowi oraz całej załodze Hotelu Arłamów za zaangażowanie i pomoc w organizacji całości wydarzenia,

🔸Małgosi za ogrom pracy przy rejestracji gości i logistykę kwaterunkową,

🔸Ani za nieocenione wsparcie i zastępowanie mnie wszędzie tam, gdzie już mnie brakowało,

🔸Renacie oraz Krzysztofowi za dobrego ducha, troskę o szczegóły i fenomenalne zdjęcia,

🔸Alicji za pomoc przy konferencji i niezliczone pytania „w czym pomóc teraz?”

🔸Radkowi za parę w rękach i w głowie jakich nie ma nikt inny,

🔸Patrykowi za udany chrzest bojowy i zdany egzamin wytrwałości,

🔸Wiktorii, Klaudi, Żanecie i Martynie za blask i uśmiechy jasne niczym bieszczadzkie słońce,

🔸Ewie za niezliczone graficzne kreacje w wektorze i cmyku,

🔸Leszkowi i Izie za wszystkie produkcje materiałów graficznych,

🔸firmie Tryumf za boskie statuetki i medale, a te wyjątkowe za bieg przełajowy zwłaszcza!

🔸ekipie Lord Music za bezproblemową współpracę, oprawę techniczną i wzorcową realizację,

🔸FestEkipie.pl – za ducha i energię fenomenalnie wmontowane w relację filmową,

🔸panu Antoniemu Kubickiemu za zbudowanie Hotelu Arłamów za 370 mln zł,

🔸oraz Mamie i Tacie za to, że stworzyli Wróżkę, by mogła latać po konferencjach organizowanych dla Was kochani i nie tylko!

 

 

Artykuł Relacja pewnej Wróżki z Konferencji KIKE w Hotelu Arłamów pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/relacja-pewnej-wrozki-z-konferencji-kike-w-hotelu-arlamow/feed/ 0
Animatorzy potrzebni od zaraz! Wywiad z agencją eventową dla dzieci „Skakanka” https://eventowablogerka.pl/animatorzy-potrzebni-od-zaraz-wywiad-z-agencja-eventowa-dla-dzieci-skakanka/ https://eventowablogerka.pl/animatorzy-potrzebni-od-zaraz-wywiad-z-agencja-eventowa-dla-dzieci-skakanka/#respond Mon, 04 Mar 2019 20:16:20 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=12785

Świat animacji to szeroka wiedza pedagogiczna, wykwalifikowana kadra i ciągła rekrutacja. Animatorzy są już niemal niezbędni w knajpach, na dniach otwartych, dniach dziecka, piknikach. Agencja eventowa dla dzieci „Skakanka” w swoich szeregach ma blisko trzystu animatorów. O ciekawej pracy z animatorami, dziś opowie w wywiadzie dla Was, Ewa i Paulina! Ciekawią Cię kulisy ze świata […]

Artykuł Animatorzy potrzebni od zaraz! Wywiad z agencją eventową dla dzieci „Skakanka” pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Świat animacji to szeroka wiedza pedagogiczna, wykwalifikowana kadra i ciągła rekrutacja. Animatorzy są już niemal niezbędni w knajpach, na dniach otwartych, dniach dziecka, piknikach. Agencja eventowa dla dzieci „Skakanka” w swoich szeregach ma blisko trzystu animatorów. O ciekawej pracy z animatorami, dziś opowie w wywiadzie dla Was, Ewa i Paulina!

Ciekawią Cię kulisy ze świata animatorów na eventach? O kuluarach animacyjnych atrakcji opowie dziś Agencja Eventowa Skakanka! Ewa i Paulina z tej właśnie agencji opowiadają o specyfice pracy animatora i dzięki ich doświadczeniach dziś możemy dowiedzieć się:

  • jak dobierają kadrę do współpracy?
  • co wyróżnia dobrego animatora wynajmowanego na event dla dzieci?
  • jakie animacje się dziś podobają dzieciom?
  • które z tych zabaw uczą równocześnie?
  • kiedy i z jakich okazji możemy pomyśleć o wydarzeniu dla dzieci?
  • jakie eventy pamiętają nasze dzieci najdłużej? A jakich animatorów?
  • w których restauracjach w Warszawie możemy spotkać animatorów ze Skakanki?
  • w czym animatorzy mogą wesprzeć zapracowanego Event Managera?
  • oraz zdradzą Wam, które przygody z animacyjnego świata zapamiętały im się najdłużej...?!

Ewa Fortuna Korczyńska – właściciel firmy Skakanka oraz Paulina Kowalik Event Manager w Skakance,  opowiedzą o tym wszystkim podcaście poniżej. Zachęcam do odsłuchania całości nagrania:

Jak wygodnie odsłuchać audycję?

  • Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ
  • Można go posłuchać na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.
Moimi gośćmi są:
  • Ewa Fortuna Korczyńska – właściciel firmy Skakanka
  • Paulina Kowalik – Event Manager w Skakance 
  • Ania Łukanowska – moje nieocenione wsparcie w zakresie eventów i bloga Eventowej Blogerki

Eventowa Blogerka: Animacje to na pewno duża, odpowiedzialna praca, zwłaszcza na eventach realizowanych dla naszych klientów. Zaprosiłam Was, aby móc porozmawiać o specyfice Waszej pracy, o tym jak przebiega współpraca z animatorami i jak należy się do tego przygotować. Zacznijmy od krótkiej klasyfikacji imprez, na których pojawia się taki animator. Kiedy Wasze usługi animacyjne są brane pod uwagę?

Paulina Kowalik: Najbardziej znane, dziecięce daty eventów w naszym kraju to oczywiście Dzień Dziecka i Mikołajki. Zdecydowana większość imprez dziecięcych koncentruje się więc na tych dwóch datach: 1 czerwca i 6 grudnia. Coraz częściej klienci firmowi myślą o terminach spoza tej gamy, i wówczas tworzą wydarzenie dla dzieci pod swoją konkretną nazwą. Wówczas często nabierają charakteru cyklicznego.

Eventowa Blogerka: Znam takiego DJ’a, który robi trzydzieści sylwestrów w kraju. Wspomniałaś, że jedną z najbardziej obleganych dat u Was jest Dzień Dziecka. Czy Wy też macie tyle zleceń, w ten szczególny jeden, unikatowy – Dzień Dziecka?

Ewa Fortuna-Korczyńska: (śmiech) trzydziestu to chyba nie, ale tak około dwudziestu mamy na pewno i to faktycznie w tym jednym, szczególnym dniu.

Paulina Kowalik: Był też taki czas, kiedy mocno skupiałyśmy się na prowadzeniu animacji na urodzinach. Wówczas zdarzały się weekendy, kiedy mieliśmy około trzydziestu zleceń w jeden weekend.

Eventowa Blogerka: Ciekawa, więc jestem jaką macie bazę animatorów…

Ewa Fortuna-Korczyńska: Dużą – na bieżąco pracuje z nami około stu pięćdziesięciu animatorów każdego miesiąca, zaś baza zajmuje już blisko trzystu animatorów. Warto tu zwrócić uwagę, że wokół nich wykonana jest za każdym razem duża praca tzw. wdrożenia. My ich rekrutujemy, my ich szkolimy, adaptujemy do konkretnych projektów. To ciągły proces nad każdą jedną osobą. Przez to, znamy te osoby i możemy je rekomendować do odpowiednich klientów oraz projektów. To że znamy naszą kadrę na wskroś, to nasza jedna przewag nad konkurencją.

Eventowa Blogerka: Pójdźmy krok dalej. Paulino, czy możesz nam opowiedzieć, kim są osoby zatrudniane przez Was jako Animatorzy?

Paulina Kowalik: Organizacja zabawy dla dzieci na eventach powinna być przemyślana, skoncentrowana na nowoczesnych animacjach i na tym się koncentrujemy najmocniej. Lubimy pracować z animatorami, z którymi się znamy, którzy są związani z naszą firmą i zaangażowani nie tylko w swoje zadania, ale w życie całej firmy, identyfikują się z nią.

Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do rekrutacji, w efekcie czego zatrudniane przez nas osoby nigdy nie są przypadkowe. Obserwując rynek i łatwość otrzymania zleceń na przykład przez Gumtree czy OLX.pl chcemy iść w nieco inną stronę. Dążymy do tego, aby praca w Skakance była dla naszego animatora bardziej wymagająca, wciągająca i zapamiętywana.

Ania Łukanowska: Czy animator to tylko kobieta – czy macie w swoich szeregach mężczyzn?

Ewa: Mamy w swoich szeregach mężczyzn. Są niesamowitymi animatorami, którzy mają pasję, siłę, energię i świetny kontakt z dziećmi. Część z naszych panów – animatorów jest konferansjerami, są panowie – majsterkowicze, specjaliści od klocków i budowli, po tych co prowadzą warsztaty robotów.

Eventowa Blogerka: Podoba mi się to, że gromadzicie w swoich szeregach ludzi z ukrytymi zdolnościami. Jeden od rysowania, inny od przemówień publicznych – kapitalnie tu uzupełnia kompetencje agencji, mam rację?

Ewa: Tak, dla nas bardzo ważne są kompetencje. Tak jak powiedziałaś – uzupełniają wachlarz możliwości. Dla nas jako pedagogów, liczy się jednak najmocniej – podejście do dzieci. Nie każdy pedagog jest dobrym animatorem, a animator nie musi być pedagogiem. Stąd pojawiła się konieczność uzupełniania obszarów kompetencji i odkrywanie talentów u naszych animatorów.

Wykształcenie pedagogiczne na pewno pomaga nam w rozumieniu dzieci. Zwłaszcza w dostosowaniu zabaw dla odpowiedniej kategorii wiekowej na wydarzeniach. Dlatego z wielką dbałością o te kryteria tworzymy swoje własne scenariusze, a w nich uwzględniamy rozwój maluchów, dzieci a nawet nastolatków. I tu, nasi utalentowani Animatorzy wychodzą na prowadzenie. Obojętnie, czy z wykształcenia są pedagogiem, archeologiem, położną czy inżynierem – ich kontakt z dziećmi jest dla nas kluczowy oraz pasja, która w nich drzemie.

Eventowa Blogerka: Jakub Bączek był prekursorem wdrożenia profesjonalnych animacji czasu wolnego w wydarzenia i nie tylko. Napisał nawet o tym książkę będącą zbiorem scenariuszy animacyjnych, gier i zabaw dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Ale to był rok 2011. Jak ta gałąź animacji zmieniła się na przestrzeni tych lat?

Ewa: Sporo się  zmieniło i cały czas zmienia w tej branży. Staramy się podążać za coraz nowszymi potrzebami klientów, i samych dzieci. Dlatego na przykład do prowadzenia eventów dziecięcych zawsze polecamy konferansjera-animatora, który jest dużo lepszym wyborem niż konferansjer tradycyjny. To jest osoba skupiająca uwagę dzieci na scenie.

Taki konferansjer – animator wchodzi w pewne role przed dziećmi i zaraża ich do swoich aktywności na scenie. Z dziećmi gotowy jest śpiewać, tańczyć, wygłupiać się, szaleć. Taki konferansjer na imprezie dziecięcej dużo lepiej się sprawdza, ponieważ wywołuje w dzieciakach wysoką interakcję, a wręcz skutecznie zachęca następne dzieciaki do zabawy. Praca z takim animatorem to dla dziecka przeżycie, a dla naszego klienta pewne zadowolenie.

Paulina: Dużym zainteresowaniem cieszą się stanowiska manualne przy stołach i wszelkiego rodzaju warsztaty z cyklu „zrób to sam”. Dla mniejszych dzieci, dla których jeszcze za wcześnie na zabawy przy stolikach, budujemy na eventach specjalne strefy malucha. Dysponujemy świetnym wyposażeniem, bogatym w najnowsze i najlepszej jakości zabawki, min. różnorodne  klocki (drewniane, magnetyczne, konstrukcyjne), przepiękne lalki, designerskie jeździki, zestawy tematyczne, którymi zachwycają się dzieci.

W strefie malucha stawiamy na polskich producentów i bezkompromisowo najwyższą jakość zabawek. Zwracamy uwagę na to jak są wykonane, czy posiadają wszystkie wymagane atesty, czy są bezpieczne, ale także kreatywne (czy niejako „zmuszają” dzieci do twórczej zabawy?) i czy niosą za sobą dodatkową wartość edukacyjną. Z mody nie wychodzą klasyczne atrakcje takie jak modelowanie balonów, czy malowanie twarzy. To ciągle nie potrafi się dzieciom znudzić. Ale i klasykę staramy się nieco „ożywić”.

Ewa: Jesteśmy też na bieżąco z ofertą polskich producentów, w których produktach często się rozkochujemy. Ostatnio byliśmy na Międzynarodowych Targach Zabawek KIDS TIME w Kielcach. Wizyta na Targach była dla nas oczywiście okazją do nawiązania kontaktów z producentami zabawek, dystrybutorami zagranicznych marek.

Rzucałyśmy, dotykałyśmy, przestawiałyśmy, układałyśmy, rozkładałyśmy, przesypywałyśmy… przetestowałyśmy każdą zabawkę, która wpadła nam w ręce! Bawiłyśmy się jak dzieci, czyli najlepiej. Ale wizyta na KIDS TIME to była dla nas także ogromna inspiracja, której efekty nasi klienci zobaczą już niebawem, podczas letnich, plenerowych pikników czy imprez z okazji Dnia Dziecka.

Ania Łukanowska: Skąd bierzecie pomysły na te szalone atrakcje? Czym się inspirujecie?

Ewa: Po prostu je wymyślamy. Prawda jest też taka, że same prywatnie interesujemy się branżą dziecięcą i tym co w sobie kryje. Wiemy, co się czyta dzieciom, co oglądają w kinach, śledzimy top listy zabawek interaktywnych, modnych i ciekawych, uczestniczymy w różnych wydarzeniach. Uważnie śledzimy też branżę animacyjną i rynek animatorów, przyglądamy się w jakim kierunku to zmierza. Staramy się być o krok do przodu przed konkurencją – to nasz cel.

Jeśli chodzi na przykład o warsztaty kreatywne, to robimy je od początku do końca sami – nie korzystamy z gotowych szablonów, nie wybieramy sztampowych tematów, ani nie rzucamy na stół zwykłych kartek i kredek. Tak nie wyglądają warsztaty. W Skakance przyjmujemy dewizę, że chcemy dawać dzieciom narzędzia.  Chcemy żeby same zobaczyły co może powstać w ich głowach pod okiem naszych animatorów.

Naturalna ekspresja, rozwój ciekawości poznawczej, odwaga w zadawaniu pytań, a wreszcie w tworzeniu i kreatywności – to jest to, do czego zachęcamy naszych małych podopiecznych. Odkrywanie, że z małego, papierowego talerzyka możemy zrobić ptaszka lub latawiec, gdy dokleimy mu kilka papierowych, kolorowych kółek powstaną lody na patyku, a gdy ten talerzyk pozaginamy na kilka magicznych sposobów powstanie domek.

To jest to co lubimy w naszej pracy robić najbardziej. Inspirowanie i rozwój kreatywności. Pomysłów jest nieskończenie wiele, często odnajdujemy je dzięki naszym zainteresowaniom, często podrzucają nam je doświadczeni animatorzy, cały czas też się edukujemy w tej kwestii.

Eventowa Blogerka: Ja tu myślałam, że będziecie mnie chciały oczarować chustą Klanzy, a tu mamy nieskończony wachlarz atrakcji pełen nowości. To jest bardzo interesujące, co jeszcze robicie ciekawego?

Paulina: Na piknikach wykorzystujemy na przykład gumizelę. To taka elastyczna taśma z materiału podobnego do lycry, z którą możemy stworzyć niezliczoną ilość zabaw z dziećmi lub nawet z dorosłymi. Możemy uczestników zabawy przeciągać w tej taśmie na swoją stronę, możemy z niej strzelać jak z procy, sprężynować w niej, a nawet chodzić po niej jak po linie.

To fantastyczne i inspirujące narzędzie do  zabawy, które całkiem nie dawno dotarło na polski rynek. Możemy się pochwalić, że jako jedni z pierwszych przeszliśmy profesjonalne szkolenie z metodyki zabaw z gumizelą.

Ewa: W zabawach z gumizelą pojawia się element integrujący. Jak siedzi się w kręgu, to łatwiej nam jest rozmawiać, łatwiej coś wytłumaczyć. Być może gumizela będzie jakimś zamiennikiem chusty Klanzy. Kolejnym ciekawym tematem są zabawy podwórkowe z naszego dzieciństwa – są świetnym pomysłem na atrakcje eventowe: gry w klasy, gra w gumę, toczenie fajerki pogrzebaczem… Te wszystkie „stare zabawy” nadal fascynują dzieci. A wśród rodziców budzą z powrotem małe dziecko, chętne do zabawy oczywiście!

Eventowa Blogerka: To jest niesamowite! Aż mi się szkoła przypomniała i te niezliczone minuty na przerwach, kiedy w gumę z dziewczynami grałam. Oprócz wydarzeń dla dorosłych: festiwale, imprezy firmowe, targi, konferencje, robicie też strefy dla dzieci w restauracjach. Jak to działa?

Ewa:  Tak, współpracujemy z restauracjami. W Warszawie byliśmy z tym pomysłem na rynku jako pierwsi. Do dzisiaj jest to nasz konik.

Eventowa Blogerka: Pięknie! To teraz mi zdradź miejsca, gdzie konkretnie mam iść na obiad z moim małym Piotrusiem?

Ewa: Pierwszą restauracją, od której rozpoczęły się animacje była „Ale Gloria” w Warszawie. Dzisiaj już nie prowadzimy tam animacji, ale od współpracy z tym lokalem wszystko się zaczęło. Dzisiaj naszych animatorów można spotkać w przeróżnych restauracjach głównie w Warszawie, np. Starym Domu na Puławskiej, ale też Berku, Jeff’s, u Szwejka, w Der Elefant, Trattorii Rucola itp. Na naszej stronie Skakanka.pl w zakładce „Animacje w restauracjach” można sprawdzić w jakich miejscach i jakich godzinach nasi animatorzy na miejscu. Co więcej, można przekierować się bezpośrednio na stronę restauracji i zarezerwować stolik.

Paulina: Rynek gastronomiczny jest bardzo rozwinięty pod tym kątem. Dowodem tego są na przykład specjalnie wydzielone strefy do wspólnego gotowania. W restauracji Der Elefant jest szkółka kulinarna, gdzie dzieciaki mają okazję gotować z prawdziwym kucharzem.

Restauracja Otto Pompieri skrywa najfajniejszy strażacki plac zabaw dla dzieci jaki kiedykolwiek widziałyśmy.  Do tego jeszcze ten basen z kulkami i zjeżdżalnia. Każdy maluch na pewno się świetnie tu bawi! Na naszym blogu stworzyliśmy też przewodnik dla rodziów – można przeczytać – czym się charakteryzują miejsca przyjazne dzieciom. Koniecznie zajrzyjcie!

Ewa: Miejsca z którymi pracujemy w ramach weekendowych animacji audytujemy pod kątem atrakcyjności dla dzieci, doradzamy jakie animacje sprawdzą się najlepiej. Na wstępie wykluczamy skrzynie pełne starych, brudnych zabawek. Naszym zdaniem jest cała masa innych zabaw, którymi możemy się popisać w zachęcaniu dzieci do naszych animacji. Klienci, a przede wszystkim maluchy przyzwyczajają się do naszych animatorów. W restauracjach, w których mamy swoje usługi, czasami trzeba rezerwować stolik w pobliżu kącika animacyjnego z dużym wyprzedzeniem.

Eventowa Blogerka: Czy Wy jakoś przygotowujecie animatorów do pracy w restauracjach?

Ewa: Tak, oczywiście. Animator przechodzi szkolenie zanim trafi do restauracji. Mówiąc w skrócie:, musi mieć nienaganny, schludny i estetyczny wizerunek, dobry kontakt nie tylko z dziećmi i rodzicami, ale i z managerem i obsługą lokalu. Naturalnie musi być przygotowany na kreatywne animacje, a nie koniecznie polegać na prostych kolorowankach. Każdy z naszych animatorów ma listę zadań do zrealizowania w ramach danego popołudnia. Wynika to z tego, że często z restauratorami planujemy z wyprzedzeniem taki harmonogram zajęć czy tematów.

Każdej lokalizacji, z którą współpracujemy dedykowany jest indywidualny animator, który pracuje tam co tydzień. Dzieci już go znają – będąc któryś raz z kolei w tej samej restauracji, przyzwyczają się do niego, nawiązują prawdziwe relacje. I to dla niego, dla zabawy chcą do tej restauracji wrócić.  Dla animatora, a nie chociażby dla dobrej kuchni.

Eventowa Blogerka: Podobnie się pracuje nam z klientami. To event manager buduje relację, to on opiekuje się projektem i dobiera poszczególne elementy. Dziewczyny, powiedzcie, jak wybrać dobrą agencję animacyjną z punktu widzenia agencji eventowej, czy nawet klienta?

Ewa: Warto rozważyć kilka kryteriów. Najważniejszy, i pierwszy jest kontakt z klientem. Na co w nim  zwrócić uwagę?

  • Jak szybko odpowiadamy na maile?
  • Czy event manager agencji dla dzieci dopytuje się o lokalną infrastrukturę dostępną na evencie: Jakie meble, czy będzie wykładzina, jak będzie wyglądać przestrzeń do zabaw, co z jedzeniem itp.
  • Czy pytają w jakim wieku będą dzieci, czy są wśród nich obcojęzyczne dzieci, czy możemy się spodziewać dzieci niepełnosprawnych?
  • Ile jest czasu na montaże?

A poza tym oczywiście szereg innych kwestii: referencje, doświadczenie w realizacjach, zawartość oferty – czy jest atrakcyjna? Czy jest kreatywna? Ostatnio na naszym blogu (który od nazwy firmy nazywa się po prostu „skok na blog”) napisałyśmy szerszy tekst o tym właśnie! Na jakie detale powinien zwracać klient czy agencja, kiedy podejmuje współpracę z firmą taką jak nasza, czyli firmą zajmującą się animacjami dla dzieci.

Eventowa Blogerka: Ewo, Paulino, słuchać Was można godzinami, bo przez Wasze serca przemawia pasja i głębokie zaangażowanie w animacje. Ogromnie dziękuję za Wasz czas, za chęć opowiedzenia nam co w temacie animacji jest istotne. Liczę, że ta rozmowa zostawi jakiś sygnał w głowach event managerów i zachęci do pracy z Wami częściej. Oczywiście dla tych, którzy tradycyjnie powołają się na hasło „Eventowa Blogerka” – Skakanka przygotowała propozycję znacznie odbiegającą od tradycyjnego cennika – więc już teraz zachęcam do kontaktu z dziewczynami ze Skakanki!

Ewa i Paulina: Dziękujemy Aga za super czas i liczymy, że spotkamy się razem wkrótce na jakiejś wspólnej realizacji. Do zobaczenia!

Eventowa Blogerka: Dziękuję Wam za dużo dobrej porcji wiedzy z zakresu animacji i nie tylko!


Eventowa Blogerka: Drodzy Eventowcy, już za tydzień 12 marca we wtorek o 10:00, przygotowałam dla Was prezent!!! W przygotowaniu mam dla Was WEBINAR w których opowiem Wam o Nowościach Branży Eventowej na 2019, które udało mi się zebrać. Jeśli coś ciekawego znaleźliście – zachęcam do kontaktu na aga@eventowablogerka.pl lub via facebook. Webinar będzie można obejrzeć po rejestracji na blogu Eventowej Blogerki. A partnerem tego wydarzenia jest Hotel Mariott Warsaw do którego wnętrz zaproszę Was podczas tego Webinaru. ZAPISZCIE TEN TERMIN: Wtorek, 12.03.2019, g. 10:00, Eventowy Webinar Eventowej Blogerki! Szczegóły rejestracyjne – niebawem!!! Liczę na Was że dołączycie!!! (Webinar będzie bezpłatny)

Artykuł Animatorzy potrzebni od zaraz! Wywiad z agencją eventową dla dzieci „Skakanka” pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/animatorzy-potrzebni-od-zaraz-wywiad-z-agencja-eventowa-dla-dzieci-skakanka/feed/ 0
Warsztaty bębniarskie w świecie eventów – Ryszard Bazarnik o sobie i nie tylko https://eventowablogerka.pl/warsztaty-bebniarskie-w-swiecie-eventow-ryszard-bazarnik-o-sobie-i-nie-tylko/ https://eventowablogerka.pl/warsztaty-bebniarskie-w-swiecie-eventow-ryszard-bazarnik-o-sobie-i-nie-tylko/#respond Tue, 05 Feb 2019 10:17:11 +0000 http://eventowablogerka.pl/?p=12722

Ryszard Bazarnik – Artysta, performer, pasjonat etno. Z sukcesem realizuje warsztaty bębniarskie, których zrobił już ponad dwa tysiące. Autor spektakularnych i ekstremalnych widowisk muzycznych. Zdarza mu się grać na przeróżnych przedmiotach domowego użytku. Kim jest Ryszard? Skąd czerpie inspiracje ? Dlaczego warto go poznać? To do niego i publiczności Woodstocka należy Rekord Guinnessa w grze […]

Artykuł Warsztaty bębniarskie w świecie eventów – Ryszard Bazarnik o sobie i nie tylko pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>

Ryszard Bazarnik – Artysta, performer, pasjonat etno. Z sukcesem realizuje warsztaty bębniarskie, których zrobił już ponad dwa tysiące. Autor spektakularnych i ekstremalnych widowisk muzycznych. Zdarza mu się grać na przeróżnych przedmiotach domowego użytku. Kim jest Ryszard? Skąd czerpie inspiracje ? Dlaczego warto go poznać?

To do niego i publiczności Woodstocka należy Rekord Guinnessa w grze na Największym Bębnie Świata.W wywiadzie opowiada, co go w życiu inspiruje i jak sobie znalazł indywidualną ścieżkę pasji & kariery, którą realizuje po dziś dzień. Z wielką radością przedstawiam Ci Ryszarda Bazarnika – wyjątkową osobowość!

Jak wygodnie odsłuchać audycję?

  • Można pobrać ten odcinek klikając POBIERZ
  • Można go posłuchać na iTunes i na ANDROID wyszukując Eventową Blogerkę w podcastach.

Eventowa Blogerka: Muzyk, performer, powiedziałabym strateg eventowy. Ryszard – czym Ty się właściwie zajmujesz?

Ryszard Bazarnik: Jestem muzykiem, który obrał swój indywidualny kierunek rozwoju. Realizuję w nim swoje marzenia. Na zlecenie klientów – naszych współczesnych mecenasów sztuki – przygotowuję koncerty i przedstawienia. Wierzę, że to Klienci, niczym niegdyś mecenasi sztuki, dziś pozwalają nam na realizację naszych marzeń.

Eventowa Blogerka: Czyli w skrócie realizujesz różne projekty muzyczne. Opowiedz mi proszę, gdzie się rozpoczyna Twoja droga, którą obrałeś? Jak przebiegła Twoja dotychczasowa kariera by zawieźć Cię do punktu, gdzie jesteś teraz?

Ryszard Bazarnik: Początek to szkoła muzyczna podstawowa i miłość do perkusji. Potem liceum Muzyczne i w konsekwencji Akademia Muzyczna.

Eventowa Blogerka: Czyli jesteś muzykiem z krwi i kości. Czy jak zamykasz oczy – widzisz nuty, które śpiewa Alicja Keys w „Break free”?

Ryszard Bazarnik: Tak, dokładnie. Jestem w stanie spisać melodię, zamieniając ją na akordy. Przeszedłem wnikliwą edukację procesu kształcenia słuchu, poprzez historię muzyki by poznać wszelkie przekształcenia muzyczne po dziś dzień.

Eventowa Blogerka: Wow, to imponujące. Dziś jesteś performerem, którego kojarzy się z grą na bębnach. Skąd zrodził się ten Twój bębniarski pomysł na życie?

Ryszard Bazarnik: Kiedy skończyłem Akademię Muzyczną i mnóstwo różnych kursów muzycznych od klasycznych po współczesne – pomyślałem, że pora wybrać swój kierunek, wyrażać się przez jeden styl i go rozwijać. Z czasem poznałem ludzi, którzy grają muzykę etniczną i mnie nią zarazili. Wówczas podjąłem decyzję, że chcę iść w ten właśnie nurt muzyczny.

Eventowa Blogerka: A co w muzyce etnicznej jest takie seksi?

Ryszard Bazarnik: Ja czuję w niej coś pociągającego, nieodkrytego, dzikiego. Ciekawe jest to, że ludzie, którzy nie kończyli żadnych szkół wykształcenia muzycznego – potrafią ją zagrać tak jamo dobrze jak Ci, którzy poznali wszystkie rodzaje muzyki w drodze edukcji muzycznej. Muzycy z wykształceniem i bez – mogą grać muzykę etniczną tak samo dobrze, jeśli ją czują wewnątrz siebie. A czuje się tu szczęście, wyzwolenie, radość. Muzycy Etno są po to, by grać dla innych oprócz tego, że dla siebie. Tu nie ma współzawodnictwa i rywalizacji.

Eventowa Blogerka: Wielokrotnie widziałam podczas naszych eventów jak bawisz się samym faktem bycia muzykiem – który wywala rytm w swoich słuchaczach. Oni przytupują, klaszczą, wystukują Twoje rytmy wręcz mimowolnie i naturalnie. Tak działa to „zarażanie”.

Ryszard Bazarnik: Tak – dla mnie to jest muzyka. Ofiarowanie publiczności swoich muzycznych pomysłów, swoich dźwięków i swoich narracji. To jest w tym wszystkim najwspanialsze. Jeśli nasi obserwatorzy klaszczą, czy wystukują mój rytm – to taki swoisty zwrot energii od publiczności, który dociera do mnie stojącego przed nimi.

 

Eventowa Blogerka: Pięknie to ująłeś. Twoim głównym produktem eventowym są warsztaty bębniarskie dla firm. Czy możesz opowiedzieć jaka energia wytwarza się na takich warsztatach? Czy faktycznie każdy może uczestniczyć w takich zajęciach? Tak po prostu zagrać na bębnie i poczuć odrobinę szczęścia? Jakie są Twoje obserwacje?

Ryszard Bazarnik: Dziękuję Ci za to pytanie. Faktycznie po zagraniu na bębnie w ludziach dzieją się pewne stany magiczne i niewytłumaczalne. Doświadczałem tego wiele razy i często towarzyszyło mi przy tym wzruszenie. Pomiędzy prowadzącym, a uczestnikiem warsztatu po wspólnym zagraniu przestają istnieć jakiekolwiek bariery. Ludzie często siadają w kole.

Staram się ich w tej drodze prowadzić, animować, synchronizować. Uważam na to, aby nie dominować. Ważne jest dla mnie przekazanie ludziom części narracji w ich własne ręce. Po jakimś czasie we wspólnej grze tworzymy swoją własną orkiestrę. Za każdym razem udaje nam się to osiągnąć. Przeprowadziłem dotychczas około 2 000 warsztów bębniarskich i zawsze mamy ten sam efekt.

Ryszard Bazarnik: Często od ludzi słyszy się na początku warsztatów serię wymówek typu: „Mam gumowe ucho”, „słoń mi na ucho nadepnął”, czy „kompletnie nie mam poczucia rytmu”. Po czym, te same osoby po godzinie osiągają z zespołem ponad przeciętne rezultaty i nie dowierzają jak wiele im się wspólnie udało osiągnąć. Ludzie są w stanie osiągnąć niebywałe efekty działając razem.

To jest naczelna idea organizacji warsztatów bębniarskich. Ja nie prowadzę żadnych lekcji z gry na bębnach. Nauki mogą pobrać z kursów online czy z youtube’a. Trochę determinacji i będą grać. Ja w nich można powiedzieć wyzwalam coś co w nich jest od zawsze. Gra na bębnach to najstarsza integracja świata. Ludzie grając na bębnach czują się sobie bliżsi, przełamują wszelkie bariery między sobą i w sobie.

Znam szereg przykładów, które to potwierdzają. W ludziach odblokowują się pewne mechanizmy, które mają swoje odzwierciedlenia w życiu codziennym. Można powiedzieć, że dają im odwagi przy rytmie wygrywanym na bębnie. Jedna kobieta poprosiła mnie o grę na bębnie podczas porodu. Inna młoda managerka w korporacji, która na warsztatach zdobyła się na odwagę i potrafiła w końcu powiedzieć prezesowi firmy, że notorycznie przekręca jej imię.

Eventowa Blogerka: Czyli, to działa jak terapia?

Ryszard Bazarnik: Tak, dokładnie. Kiedyś we Francji uczestniczyłem w ciekawym projekcie społecznym. W porozumieniu z działem działem HR i Zarządem pewnej korporacji robiliśmy spontaniczne ewakuacje przeciwpożarowe. Ewakuacja miała za zadanie zebrać ludzi w jednym bezpiecznym miejscu, w którym już były przygotowane nasze instrumenty.

W tym projekcie mieliśmy wyrażać dźwiękiem nasze stany emocjonalne. Uczyliśmy się obserwacji, komunikacji, efektywności – to wszystko poprzez dźwięk drgania membrany bębnów. Projekt się powiódł, a ludzie byli niezwykle poruszeni.

Tam dowiedziałem się, że w niektórych korporacjach we Francji, managerowe wyższych szczebli mają w obowiązkach grać na afrykańskim bębnie Djembe. To bęben o specjalnym brzmieniu, specjalnym zakresie częstotliwości, który wpływa pozytywnie na organizm. Ten rytm odnajdują w codziennym życiu i redukują stres.

Eventowa Blogerka: czyli to trochę działa jak worek treningowy – wyzwala pozytywne doznania?

Ryszard: Tak. Podczas warsztatów na tych bębnach krzyczą i się nijako uwalniają ze swoich zmartwień. To działa dokładnie tak, jak uprawianie sportu. Następuje uwolnienie endorfiny oraz pełne wyzwolenie ze stresu. Bohaterką tego efektu jest bębniarska membrana, która jest filtrem zbierającym z Ciebie niepokój i zabierająca go do wewnątrz swego wnętrza.

Ryszard: Oprócz tego wyzwala się empatia, uczymy się słuchać siebie i innych. Słuchać bardziej niż mówić. Dźwięki otwierają nasz słuch i dostarczają zupełnie innych doznań. Pod koniec sesji warsztatów bębniarskich udaje się wspólnie stworzyć utwór, który nadaje się na nagranie płyty. W pewnym momencie grania – staram się wycofywać z liderowania orkiestrą by oddać jej rytm tylko w ręce uczestników.

W ludziach wyzwala się wówczas dodatkowa cecha: odpowiedzialność. Jak widzą, że ja nie gram z nimi – starają się jeszcze bardziej przykładać, być wrażliwszymi, dokładniejszymi. Mnie ta odpowiedzialność uskrzydla. A efekt? W dziewięciu na dziesięć przypadków wychodzi lepsza muzyka niż z moim udziałem. Wierz mi – ludzie grają przepiękne koncerty razem.

Eventowa Blogerka: To co wspomniałeś, że oddajesz ludziom część odpowiedzialności, a wręcz hierarchii skojarzyło mi się ze stylem i nową formą zarządzania – z przedsiębiorstwem turkusowym. Takie firmy wzrastają bez budowania hierarchii. Obowiązki są oddawane tylko osobom ku nim delegowanym wykazującym ponadprzeciętne zdolności w tymże fachu, lubiącym je bardziej niż inne.

W dzisiejszych czasach charakteryzujących się trudnością znalezienia wykwalifikowanej kadry, brakiem czasu, silnej presji klientów, takie firmy ułatwiają rozwój człowieka jako jednostki. Firmy tzw. turkusowe – dają im pełną swobodę i wolność w podejmowaniu decyzji z poczuciem odpowiedzialności, które ofiarowuje im pracodawca. Więc wygląda na to, że to co odkryłeś w muzyce, stosuje się w świecie biznesu. Gratulacje Ryszard

Ryszard: Dziękuję – nie wiedziałem że tak jest. Jest jeszcze jeden ciekawy wątek tej muzyki etnicznej. Miałem swój życiowy epizod mieszkania w krajach pustynnych. Badałem tam archetypowe zachowania plemienne. Pracując z firmami dostrzegam, iż oni w pewnych zachowaniach są podobni. Właśnie te pierwotne, prymitywne zachowania są naturalne dla naszego gatunku. I cieszę się, że ludzie chcą w tę formę muzyczną wchodzić i ją zwiedzać.

Eventowa Blogerka: Z tego co wiem, to grasz także na przedmiotach domowego użytku: na garnkach w Mam Talent, na piłkach przed stu tysięczną publicznością w Strefie Kibica, grasz na szprychach rowerowych z samym Langiem na Tour de Pologne? Czy faktycznie da się na tym wszystkim zagrać? Skąd ten pomysł?

Ryszard: Tak, da się jak najbardziej! To jest idea, w której udowadniam, że muzyka jest wszędzie i nas otacza.

Eventowa Blogerka: Pardon, Przerwę Ci… To jest niesamowite, bo większość z nas nie słyszy tych dźwięków ukrytych w przedmiotach, które nas otaczają. A Ty pozwalasz wyzwolić dźwięk niemal z każdego przedmiotu!

Ryszard: ….I stało się to trochę moją obsesją. Faktycznie stworzyłem kilkaset takich niezwykłych instrumentów. Mówię tu o instrumentach na którym da się zagrać pełne utwory – na przykład na garnkach. Na nich mogę zagrać Mozarta, Chopina, Bacha, piosenkę Rhianna’y. Jest sporo takich przedmiotów codziennego użytku, z których mogę wydobyć akordy. I faktycznie są to kolekcje szprych rowerowych, profile okienne, akumulatory, narty (na nich wykonuję Kolędy i piosenki zimowe). Co ciekawe, z czasem ludzie zaczęli mi dostarczać sami te przedmioty.

Istnieją dwie strony przedmiotu: artystyczna i użytkowa. Obie łączą się ze sobą w grze, w dźwiękach i w akordach. I to mi się podoba. Dużo firm mnie zaprasza do fabryk i magazynów abym mógł wydobyć dźwięk, nastroić je i zagrać na ich produktach. Z czasem jak poznam te produkty i je nastroję mogę na tym zagrać absolutnie wszystko.

Eventowa Blogerka: Taką grupą która grała na bębnach po oleju była grupa STOMP i grupa Blue Man Group. Czy to są artyści, na których się wzorowałeś?

Ryszard: Tak, swego czasu, tak. To na ich twórczości się kształciłem. STOMP to była grupa moich ulubionych Idoli i faktycznie potrafiłem zagrać parę ich sztuczek.Eventowa Blogerka: Wlewanie wody na bębny, które zrobiliśmy wspólnie na Avatarze (Gala KIKE) w Kielcach to było mi znajome.

Ryszard: To oni mi to pokazali. Rozmawiałem kiedyś z Kubą Pierzchalskim moim dawnym kolegą i aktorem Teatru Biuro Podróży, chyba najbardziej wyróżnionego Teatru Polskiego i dowiedziałem się, że to on jest jedną z trzech tajemniczych twarzy Grupy Blue Man Group.

Eventowa Blogerka: Ich sztuka jest bardzo widowiskowa. Blue Man Group – to spektakl teatralny z udziałem publiczności i aktorami są postacie w niebieskich kombinezonach, pokryte również niebieską „mazią” na twarzach. Są komikami, muzykami i aktorami jednocześnie.

Ryszard: Tak i cały ich spektakl połączony jest z multimediami. Występują na różnych Galach, mają swoje etiudy, coś niesamowitego.

Eventowa Blogerka: Ja z ich show miałam styczność w Las Vegas. Pamiętam, że wtłoczyli kilka rolek ogromnego papieru toaletowego w publiczność i zabawa polegała na wydobyciu się z niego…Największy śmiech był właśnie z nas – z publiczności. To było naprawdę coś! Ale wróćmy do Ciebie.

Eventowa Blogerka: Tworzysz zwariowane projekty… część z nich jest już sławnych! To jest Rekord Guinessa na Woodstocku w graniu na Największym Bębnie Świata – 263 osoby zagrały wspólnie z Tobą (2013). Dwa lata temu w Bydgoszczy pobiłeś ten rekord i na bębnie zagrało 296 osób na jednym bębnie. Masz też w portfolio koncert na ścianie wykonywany pod kątek 90 stopni nad ziemią! … Jakie inne zwariowane projekty robisz i jak Ci to wychodzi?

Ryszard: Instrumenty buduję sam. Największy bęben świata w 2003 roku miał 10 metrów średnicy membrany. A projekty wychodzą same. Pojawiają się klienci, którym opowiadam o moich pomysłach i dają się zarazić moją energią i popłynąć gdzieś dalej.

Eventowa Blogerka: Ryszard – życzę Ci by nigdy nie zabrakło Ci entuzjazmu, a pasja niosła Cię po kolejnych projektach tak lekko i pięknie jak po dziś dzień. Ryszard – to był zaszczyt móc z Tobą rozmawiać, pracować i Cię znać! Dziękuję przeogromnie za Twój czas, emocje i za pasję wypisaną na twarzy. Niech moc będzie z Tobą!!!

Ryszard: Dzięki Aga!

Ps. Więcej szczegółów z życia Ryszarda Bazarnika – znajdziesz w podcaście! Zapraszam do wysłuchania tego wywiadu u góry artykułu.

Ps. A w tym roku pojawiły się już dwa ciekawe wpisy: Podsumowanie Roku Eventowej z 2018 oraz recenzja z Targów Eventowych FBE 2019

Artykuł Warsztaty bębniarskie w świecie eventów – Ryszard Bazarnik o sobie i nie tylko pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.

]]>
https://eventowablogerka.pl/warsztaty-bebniarskie-w-swiecie-eventow-ryszard-bazarnik-o-sobie-i-nie-tylko/feed/ 0