add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99); add_action('wp_footer', function () { echo ''; }, 99);
Zatęskniłam ogromnie za Wami wszystkimi, za tym pisaniem i za magią kryjącą się we współpracy z klientami i podwykonawcami. Tęskniłam za branżą eventową, za jej dynamiką, za odkrywaniem czegoś nowego na każdym evencie. Za głosem, który działa, a co nie do końca w naszych eventach. I za pasją współtworzenia scenariuszy, scenerii, i tych niezapomnianych obrazów wspomnień, jakie mamy przy realizacjach
Dwa lata temu, z powodu intensywnego wypalenia zawodowego, zdecydowałam się na przerwę od organizowania eventów. Wówczas, na dodatek, zaczęła się globalna pandemia. To był trudny czas dla wszystkich. I dla mnie także. Szukałam innych opcji. Stabilnych, bezpiecznych, pewnych. Okazja znalazła mnie. W zasadzie wskoczyłam w propozycję. Jedna z wielkopolskich – państwowych firm szukała mocnego konia do marketingu. I zaproszono mnie do współpracy na etat. Od tej chwili codziennie wchodziłam do biura na 8-mą, wychodziłam o 16:00. Przez moje ręce przechodziły katalogi, ulotki oraz projekty związane z brandingiem. Miałam pokój, nowe auto służbowe i stałą pensję na koniec m-ca. Przez moje obowiązki przewijały się też eventy: konferencje, integracje, spotkania, wyjazdy zagraniczne. Tej kategorii obowiązków było dość mało. A temu wszystkiemu towarzyszyli wspaniali ludzie. Mam w tej „stajni” kilka nowych znajomości. Spędziłam tu wspaniały 1 rok i 8 miesięcy. I w sumie wszystko grało. Ale ostatecznie nasze drogi się rozstały. „Wołały” do mnie eventy. Odzywali się klienci… i zatęskniłam za tym co mi tak dobrze znane – światem eventów. Szybkim, nerwowym, pędzącym, zmiennym.
Wróciłam do branży silniejsza i bardziej doświadczona w dziedzinie marketingu. O doświadczenia prowadzenia profili social-mediowych. O kreację 360 stopni z profesjonalną agencją graficzną w tle. Prowadziłam marketing przedsiębiorstw z branż zupełnie nie związanych z eventami. Okazuje się lekkie pióro każda branża bardzo lubi. Dziękuję losowi za to, że suchą stopą przetrwałam czas pandemii i niepewnego budzenia się eventów do życia w post-pandemicznym czasie. Mam lekkie wyrzutu sumienia, że pozostawiłam Was samych sobie. Ale widać – sama nie byłam najlepszym mentorem w owym czasie.
W listopadzie wróciłam do świata prowadzenia swojej agencji eventowej Everitum oraz agencji Avatarland Sp. z o.o. . W obu tych spółkach udało się z końcem roku stworzyć wspomnienia firmom z branży IT i developerskiej. Udało się też zagrać event na 1.500 osób dla firmy z Malezji w połowie stycznia. Dalej mknę w nieznane. Szukam kolejnych wyzwań. Biorę udział w przetargach, odgrzebuję kontakty, rozmawiam z partnerami chcącymi łączyć kompetencje w ramach jednego projektu. Wierzę, że kolejne nowe i dynamiczne szanse gdzieś drzemią.
Mam sporo przemyśleń co bym chciała tu zmienić. Nie wszystko będzie od razu ale jestem prawie pewna że chcę pisać o:
– tym, co dotyczy nas jako eventowców w kreacjach eventowych,
– jak ważny jest marketing 360 stopni w eventach, w incentiv’ach, w projektach MICE.
– chcę przybliżyć strategię ESG i tematów CSR – tu nabrałam doświadczeń dużych w pracy etatowej
– tam, gdzie będzie można, chcę przemycać bieżące projekty, aby się nimi podzielić swoimi doświadczeniami.
– będę rozmawiać z klientami gotowymi na dyskusję i zaangażowanie, aby inspirować branżę w swojej mikro-misji eventowej.
– będę pisać o tym jak Wy tworzycie projekty duże i małe. Będę je odwiedzać – jak zaprosicie. Będę pisać o tym jak niektórzy z Was zatrzymują się na niemożliwym. A jest dużo takich „orłów” w naszej branży.
– będziemy rozmawiać na spotkaniach na żywo, podcastach czy video.
– będziemy się szkolić z innowacji, wspaniałych integracji i tego co lubią nasi klienci.
Chcę abyście to Wy byli współtwórcami treści na EventowejBlogerce.pl. Pomóżcie mi w tworzeniu kontentu, aby był dla Was ciekawy i godny spędzania na nim czasu jakim był do tej pory. Tu nadal odwiedza ten blog kilka tysięcy osób. Chcę tworzyć bez zobowiązań, bez szaleństwa i spinki. Wszystko z uśmiechem. Z przyjemnością. Niepohamowaną energią. Witam sama siebie w nowym świecie Eventowej Blogerki… Jestem po „wakacjach”, wypoczęta, szczęśliwa i ciągle w drodze do kolejnej niemożliwości!!! Wróciłam. Z serca dziękuję za każdy komentarz, telefon, łapkę w górę i cóż….
Trzymajcie za mnie kciuki, Love you all.
Aga.
Wasza EventowaBlogerka.pl
Ps. Deklaruję wpis 1 x w tygodniu – w rejonie wtorku-środy.