fbpx

Akcja rozgrywa się w Wielkopolsce. Blisko dwieście spracowanych dłoni. Miliony ścinków krepiny (rodzaj bibuły), kolorowego papieru i farb, szalejących pędzli i kredek. Nożyczki zwinnie obracające się po kolejnych płachtach materiału, przygotowujące wymyślne stroje i kostiumy. Gdzieś w oddali muzyka z dobranocki „Sąsiedzi”. Jakiś świeżo upieczony reporter przeprowadza wywiad z nowo urodzonym „czarodziejem” w strefie charakteryzacji.

Ponad 200 balonów zawiśnie nagle nad sceną… pomiędzy nimi girlandy kwiecistych dekoracji, zwieńczających dzieło naszych artystów. Ktoś powiesi napis „Czarodziejski Cyrk”, umieszczając go na lewitujących balonach. Każdą literkę z osobna…. W Korytarzu, czerwono – białe szczudła i kilkaset prób, aby stanąć na drewnianych nogach i zrobić te kilka kroków. Gdzieś indziej, wycinanie modeli zwierząt, kolorowe spray’e do graffiti, śmiech i momenty zachwytu. Niby nic niezwykłego…

Zaglądamy do kolejnych zakamarków Hotelu. W klubie, zespół muzyczny ćwiczy kolejny kawałek, zagrają go na wejście ekipy akrobatycznej. Wiosenna pogoda porywa zespół aktorski w plener – szykują coś specjalnego w ukryciu. Efekt zaskoczenia ma znaczenie. Wreszcie, gdzieś w innej salce pojawia się lew, na czterech chudych, jakby dziecięcych, nogach. Okiełznany przez tresera – czeka grzecznie na swój występ. Ktoś przygotował z maluszkami czapeczki dla widzów spektaklu.

Każde z sercami,  kwiatuszkami i kręconymi włosami. Dookoła sceny rozwieszone zostały kolorowe prace najmłodszych z cyrkowymi akcentami. Ktoś zabawnie je poprzyczepiła do linek, spinaczami do bielizny. W jednej z salek po kilkunastu próbach powstanie piramida z ludzi. Chwilę później z tej sali słychać będzie burzę oklasków, pisków i fali radości. Później pojawią się też młodzi ochotnicy robiący gwiazdy i spontaniczne fikołki… Ktoś pomyśli: Jedno wolne popołudnie, trochę wolnego czasu, kilkadziesiąt dzieciaków i dorosłych biegających po salach z wielkim zaangażowaniem. Nic niezwykłego…

… a jednak COŚ…

W pewne czerwcowe popołudnie bieżącego roku odbyło się przedstawienie cyrkowe. W tłum pchał się do wejść już dwie godziny przed premierą. Bilety szybko zostały wyprzedane. Na widowni zasiedli goście, łącznie około 160 osób. W przedstawieniu wzięli udział dorośli i dzieci, powstało ono dzięki wyobraźni uczestników. Zostało zmaterializowane w podróży z milionem kolorów. Przyjemnie było patrzeć na poprzebierane fikuśne postacie, roztańczone zespoły dzieci i dorosłych, każde z uśmiechem wariata wymalowanym na twarzy.

Trudno uwierzyć, że uczestnikami tego wydarzenia byli zwykli ludzie. Zwykli lub niezwykli: to grupa pracowników firmy farmaceutycznej oraz dzieci z Domu Dziecka w Świebodzinie. W efekcie na scenie wystąpili miotacze ognia, akrobaci, tancerze, piosenkarze, bliźnięta syjamskie czy artyści-malarze. Przybył też nożownik, który celował do ruchomego celu człowieka. Magik przeciął ciało na pół. Klub Skate’a zrobił scenografię na ścianach w graffiti.

Zespół reporterski nakręcił materiał, który pokazał się w głównym wydaniu wiadomości. Jedynie charakteryzacja miała wreszcie chwilę na oddech podczas przedstawienia. Po spektaklu, w blasku fajerwerków, wjechał tort – niespodzianka od Hotelu Remes.

Nagrodą był zachwyt i brawa przeszczęśliwych dzieci. Momenty wzruszenia i iskrzące się oczy publiczności. Jasna deklaracja że ma to sens, że to jest kierunek na kolejne integracje. Tu każda osoba ma swój moment i czas. Tym jest CSR. Nowe podejście do integracji niech przyświeca jako wzór kolejnym jego naśladowcom. Lubię projekty, które dają pole do stworzenia czegoś od zera. Tak jak ten… Niby nic niezwykłego, a jednak Coś! Czuję się spełniona. Takich chwil – byle więcej.

Eventowa Blogerka

JOIN THE DISCUSSION