Bogate portfolio agencji, które pracuje z największymi korporacjami tego kraju, robi wrażenie, prawda? Marzysz, aby zorganizować event z wyższej półki, na 1000 osób dla dużej korporacji. Z dużą ilością techniki, z wielkimi gwiazdami, z nowinkami technologicznymi. Takimi „na wypasie” – gdzie będzie długo jeszcze emocja utrzymywać się w Tobie jak i w Kliencie. Takim, gdzie masz duże pole do popisu w zakresie możliwości multimediów, świateł, dźwięków. Tak, tak, taka impreza z rozmachem, z budżetem sześciocyfrowym, hmmm…..żyć nie umierać 🙂 Oj tak – marzysz i ofertujesz. Ale zanim do tego dojdzie…ścieżka zdrowia. Sprzedaż eventów w praktyce wygląda tak:
„Wbijamy się” na spotkanie, z prezentacją pieszczoną przez długie tygodnie, nabuzowani i zachwyceni przepiękną recepcją i systemem skanowania rogówki przed wejściem do centrum konferencyjnego. Dowód osobisty, spisanie numeru PESEL, plastikowy identyfikator na dzień dobry. Chwilę później poznajesz osobę odpowiedzialną za zakup eventu, wymieniasz wizytówki i START. To prościzna. Za Tobą już tysiące podobnych prezentacji, dziś tylko klient większy, a TY przecież MASZ ARGUMENTY.
Rozpoczyna się bieg przez słoneczną leśną polanę z klientem, którego zachwycasz kolejnymi slajdami i propozycjami atrakcji z najwyższej półki. Słoneczna polana jednak z czasem przechodzi w deszczowy zimny las o zmierzchu. Atmosfera jest gęsta. Znudzony klient, albo nic nie mówi – albo klnie w myślach na Ciebie i na stratę czasu. Słyszał to milion razy – właśnie wysłuchuje milion pierwszy. O watch-out’cie na przykład.
Klient Korpo nie spotyka się z Wami, aby zachwycić się Twoim pomysłem. Klient Korpo spotyka się z Tobą, aby Cię na początek rozjechać walcem, potem wyśmiać, ośmieszyć w końcu zdeptać i na sam koniec spojrzeć z góry na to, co z Twojej oferty po takim spotkaniu zostało, żeby ewentualnie wybrać sobie z niej szczątkowe elementy. Najlepiej oczywiście za darmo, bo w przekonaniu klienta korpo to raczej jemu należy płacić za możliwość organizowania mu eventów. W końcu TO WIELKA KORPORACJA. I jak – znasz to?
Jak wygląda spotkanie z korporacją i na co musisz być gotowy ? Kilka porad w pigułce:
Tak się czuje, każdy eventowiec po próbie wbicia się do klienta rangi KONCERN. Czy to freelancer, czy to średniej wielkości agencja z bardzo dobrą renomą i doskonale radząca sobie na rynku, a nawet liderzy Eventów. Największe nasze eventowe marki najwyższych lotów też . Nawet takich pewniaków w branży klient korpo może zawsze postraszyć konkurencją z zagranicy… z Niemiec, z Francji, ba… nawet z USA i jak już nie było większej imprezy w kraju to zawsze może taką agencję porównać z tym co „widział” w Las Vegas…. „I z czym Wy do mnie ?” Więc nie, nie załamujcie się, nie rzucajcie całej pracy w kąt. Klient Kropo tak ma i już. To są negocjacje. Twarde negocjacje, takie zaje…ście twarde. Całe działy szkoleniowe w takim korpo trenują klienta jak wycisnąć wszystko co najlepsze nie dając petentowi nic w zamian.
Ktoś im ten event musi przecież zrobić !!!! Nawet jeśli rozjadą wszystkich oferentów swoim wielkim ego, to jednak muszą któregoś z nas wybrać. Może mnie, może Ciebie, a może większą agencję, a od czego to zależy ? No przecież jak zawsze, od pomysłowości, energii, oryginalności, sensownego kosztorysu, sexapilu i Waszego szóstego zmysłu, aby trafić w gust klienta. Przecież na drugi dzień, klient korpo na walnym zebraniu hiper-zarządu czy innej rady podzorczej musi się wykazać i oznajmić na forum jakiego oferenta wybrał na zorganizowanie 1000-lecia firmy. Więc nie zdziwcie się , jeśli po takim spotkaniu, które zapamiętacie jako największą porażkę swojej kariery, zadzwoni do Was dowcipny Pan, z tego dowcipnego korpo i głosem Lorda Wadera powie „Dzień dobry Pani Agnieszko, wie Pani, mam jeszcze dwa pytania… do tej tam Waszej… no tej tam… prezentacji. Warunki na pewno się nie zmienią, zapłacimy nie wcześniej niż 120 dni po Końcu Świata, ale… czy może Pani przyjechać porozmawiać?”
YES ! Macie to ! I sześcio cyfrowy budget! I bal na tysiąc par! I przede wszystkim satysfakcję, że nie było lekko, ale jednak warto było przez te negocjacje przejść.
Powodzenia !
Aga

Zobacz też:
Big Idea to nie wszystko = artykuł o podwykonawcach eventowych
Comments