Weszliśmy w rok 2022. Kolejny rozdział historii za nami. Jaki to był dla Was czas? Rok 2021 być może był dziwnym czasem i każdy może go interpretować inaczej. Dla samej branży był rokiem odrabiania strat z 2020 roku. Poniżej przedstawiam Wam spojrzenie na rok 2021 z mojej perspektywy. Wgląd w największe sukcesy i porażki w […]
Artykuł Moje eventowe podsumowanie 2021 pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>
Jak doskonale wiecie, w połowie roku, zniknęłam na sześć miesięcy z publikacjami na blogu. Dotarło do mnie, że nastąpiło pewne przesilenie i muszę gdzieś odpuścić. Padło na bloga – bo przyznam szczerze, że eventów na żywo nie miałam zbyt wiele w 2021 – a pisanie lawinowo o digitalowych realizacjach, mogło być zwyczajnie dla Was mniej ciekawe.
Po przemyśleniach o dalszych kierunkach rozwoju bloga postanowiłam to co wirtualne tutaj rozgraniczyć. Dlatego z nowości jakie niedawno rozpoczęłam z moim niezastąpionym wspólnikiem to zbudowanie tematycznego bloga, o metawersach. Temat nas porwał i zdaje się być na ten moment moim docelowym „konikiem” w przyszłych publikacjach.
Bycie inspirującym wymaga dużych doświadczeń na co dzień. Niniejszy blog ma 7-letnią już historię, 300+ artykułów i jego oglądalność niezmiennie pozostaje na poziomie ok 2.500 UU miesięcznie. To cieszy że ten blog jest jednym z eventowych mediów, do którego zaglądacie przy okazji poszukiwań wiedzy czy pomysłów. Przy tej okazji bardzo Wam dziękuję za wsparcie, za zaglądanie, za maile i ciepłe wiadomości. Żyję, jestem zdrowa i tak, mam zamiar dalej pisać. A teraz krótkie zestawienie co się działo na moim podwórku.
Avatarland – wirtualna przestrzeń do organizacji wydarzeń, niezmiennie zdominowało moje zawodowe życie. To tu jestem sprzedawcą i tak jak Wy – biegam za klientami. Poza tym za oknami była przepiękna zima, śnieg, oraz częste sanki z młodym. W moim życiu nie nastąpiły żadne dynamiczne zwroty akcji, w przeciwieństwie do tego co się działo wtedy w USA: słynny szturm na kapitol czy nowa prezydentura Joe Bidena. Nieskończone wycieczki po wirtualnej platformie (dziś już zwanej metawersem) i pozyskiwanie nowych klientów, a w efekcie kolejne projekty na horyzoncie. Nabieranie rozpędu trwa. Nomen omen – w tym czasie odbyła się też pierwsza mikro-konferencja/szkolenie w Avatarlandzie dla firmy Vertiv. 70 osób to może niewiele, ale zawsze pierwsza jaskółka dająca kolejne wirtualne doświadczenia.
Pamiętacie swój Marzec 2021? To ten miesiąc, w którym kontenerowiec Evergaeen utknął w poprzek Kanału Sueskiego powodując opóźnienia towarów w dostawach. U nas w końcu to był pracowity miesiąc – bo ruszył sezon wydarzeń online! W tym czasie zorganizowaliśmy w sumie trzy konferencje w Avatarlandzie. Najpierw: Internal Communication Meeting 2021 dla środowiska HR korporacji klientów agencji komunikacji IC Mobile dla 200 osób. Był to jeden z tych eventów, który dominował w ilości pochwał o naszym Avatarlandzie na facebooku i linked inn, za które dziękowaliśmy każdorazowo!
Kolejna super-realizacja jaka nas spotkała na platformie Avatarland to Credit Management Cyber Days 2021. Konferencja została zorganizowana dla środowiska finansowego z inicjatywy Polskiego Związku Zarządzania Wierzytelnościami. W wydarzeniu wzięli udział eksperci gospodarczy i praktycy rynkowi, którzy z perspektywy makroekonomicznej prognozowali kolejne zmiany branży finansowej wywołane pandemią. Warstwa merytoryczna CMCD 2021 została podzielona na cztery bloki tematyczne i 22 prelekcje obejmujące zagadnienia związane z sytuacją przedsiębiorców w dobie pandemii. Moim skromnym zdaniem – to był fantastyczny event i dużo na nim można było się nauczyć z finansowych aspektów prowadzenia przedsiębiorstwa.
Też w marcu, udało się ponownie przyciągnąć do nas ogólnopolskie targi rekrutacyjne dla środowiska IT o nazwie Targi Pracy IT dla Gigagacon. Ponad sześciuset uczestników zasiadło przed ekranem swojego komputera, zalogowało się do platformy, gdzie szukano swoich przyszłych pracodawców spośród 36-ciu wystawców na stoiskach m.in.: ING, Deloitte, Comerzbank, Fuitsu, IBM, Radmor, Currenda, Kamsoft, SNP.
Uczestnikom i wystawcom podobał się pomysł wirtualnych rekrutacji. Mi z resztą też. Platforma, z lekkością pozwalała wymieniać się CV i profilami poszukiwanych kandydatów, czy rozmawiać w prywatnych pokojach spotkań z kandydatami i pracodawcami.
Pamiętacie Lody Ekipy? To ten czas! Podczas gdy tysiące ludzi biło się w Lidlu o lody z Ekipy u nas pojawił się kolejny raz z rzędu odbył się Wirtualny Kongres Przedsiębiorców Telekomunikacyjnych dla Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej.
Ugościliśmy go wirtualnie w połowie kwietnia rekordowym uczestnictwem 550 gości, którzy byli obecni przez kolejne 4 dni konferencji. Zespół Avatarlandu przeszkolił 60-ciu wykładowców, co uważam za niezwykłe osiągnięcie na tydzień przed realizacją. I chodź to była już kolejna konferencja dla tego samego klienta uczestnicy potwierdzili, że do platformy już przyzwyczaili się, nawiązali z lekkością coraz to nowe kontakty i mogli z wszystkimi porozmawiać z kim dawno nie mieli kontaktu – z powodu pandemii.
Drugą realizacją była już stricte edukacja a jedną z najodważniejszych szkół średnich w Polsce okazał się: Zespoł Szkół nr 5 w Wałbrzychu, które w wirtualnym centrum konferencyjnym Avatarland zrobiło swoje pierwsze wirtualne Dni Otwarte dla nowych kandydatów, którzy myślą o wybraniu szkoły.
Ciekawi Was, jak? Otóż była sala konferencyjna i przemówienia władz szkoły, nie zabrakło ośmiu pokoi specjalizacji w jakich szkoła kształci oraz tłumy fanów wirtualnych przygód jakie zostały przygotowane. A wszyscy koniec końców zaimprezowali w klubie muzycznym Avatarlandu gdzie skorzystali z interaktywnej zabawy. To był znakomity czas i pozytywna energia avatarów. Co ciekawe – młodzież reaguje z takim samym entuzjazmem jak dorośli na platformie.

Audytorium na Virtway
W Kwietniu też postawiliśmy na rozwój. Trzy miesiące poznawania Virtway za nami. Finalnie zdaliśmy egzaminy na ekspertów mogących robić eventy na hiszpańskiej platfromie avatarowej Virtway i otrzymaliśmy licencję na jej dystrybuowanie w Centralnej Europie. Tu pragnę serdecznie pogratulować mojej drużynie IT: Mariuszowi i Patrykowi bez których wsparcia ten egzamin nie mógłby być zdany.
Platforma Vitway jest dostępna przez instalację oprogramowania na komputerze oraz z urządzeń mobilnych. Zaletą jest jej całkowita możliwość projektowania przez to przygotowania mogą wyglądać jak w pracowni architektonicznej gdzie mamy wpływ na każdy element przestrzeni 3D. Jest z tym niezła zabawa. Dużo też tu gier teambuildingowych. Są pokoje zagadek, tory przeszkód, i inne ciekawe zabawy. Na pewno ta platforma jest dobrym uzupełnieniem po Virbeli naszej oferty.
Po tym jak w kwietniu pokochali wszyscy lody Ekipy w maju wszyscy swoje miłości przenieśli na SAM – Wirtualnej Asystentki Samsunga. Rendery krótkowłosej dziewczyny w dżinsach w czarnej koszuli nam też się bardzo podobały i ochoczo obserwowaliśmy jej memy z dodatkami różnych produktów. Zaszło to nieco dalej, aż do kryptoreklamy przez co SAM zniknęła tak szybko jak się ujawniła. Branża i sympatycy MeetingPlanner.pl rozdali oskary za projekty, wyróżniające się osobowości i produktu. Cudnie było obserwować Wasze uśmiechnięte Wasze buźki na social mediach. Praca, którą robicie ma znaczenie. 
W Avatarlandzie w Maju zagościła Konferencja #SQLDays dla sympatyków owego języka programistycznego. Ci widzieli, jak rozgrzać nasz dział IT do czerwoności i sprawdzili nasze możliwości wydolnościowe Avatarlandu. Tej konferencji oddałam już hołd i jej dedykowałam jeden z wpisów na blogu, który możecie zobaczyć pod nazwą: Konferencja SQLDays – czego się nauczyłam? Programiści dali nam szkołę – a nasi spece dali radę. Dodatkowo full zaangażowania miał nasz animator Szymon, który przyszykował dużo quizów dla zwiększenia odwiedzin stoisk wystawców w EXPO SQLDays. Bardzo dobra robota, Szymon, dzięki!
Maj 2021 dedykowany był także grutownym poznaniu i wdrożeniu w portfolio produktów Avatarland w jeszcze inne narzędzie do organizacji konferencji i spotkań online zwane Meetyoo. Ta niemiecka platforma 2D dostępna z urządzeń mobilnych, i co ważne też z przeglądarki www, wydaje się być doskonałym produktem dla niewymagających klientów. Nasi Klienci na to czekali! W Avatarlandzie egzaminy na licencę zdane i konfiguracja narzędzia opanowana! Tym samym dostrzegamy, że w miarę upływu czasu stajemy się brokerem rozwiązań metawersowych.
W czerwcu już było na sportowo. Zaczęły się Mistrzostwa Euro 2020, na których zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie. To był czas, kiedy to nikt nie kibicował Anglii, a w samym finale, każdy z nas jadł spaghetti lub pizzę. J
W czerwcu spotkał mnie pierwszy event na żywo i to dla Warty Poznań za sprawą agencji moodagency z Poznania. To był iście kapitalny projekt CSR! Dzieci ze szkółki piłkarskiej Akademii Warty Poznań mieli swoje uroczyste zakończenie roku piłkarskiego i z okazji tego zorganizowaliśmy im piknik. Na pikniku zgromadziliśmy wiele atrakcji outdoorowych, większość oczywiście piłkarskie, a wisienką na torcie było… budowanie i malowanie uli pod nowo utworzoną pasiekę Warty Poznań.
Na tą okoliczność przygotowano 10 uli, najmłodsi podopieczni je malowały a piłkarze pomagali i podpisywali. Podczas tej akcji wynikło tyle radości w jednym miejscu, że uważam to wydarzenie za kapitalny projekt. Wydarzenie odbyło się za sprawą firmy BeGreen. Tydzień później Pasieka Warty Poznań została zapszczelona i uroczyście odebrana na konferencji prasowej przed przedstawicielami lokalnych mediów i środowiska piłkarskiego.
Dziś – pszczółki mają swoją przystań na terenach zielonych Chwiałki Poznań, gdzie jest siedziba Warty Poznań. A jesienią już pojawił się pierwszy miodek. J Uwielbiam takie „trwałe” projekty. Swoją drogą, jeśli ktoś z Was ma ochotę na warsztaty pszczelarskie, z budowaniem uli miejskich, zapszczelaniem i wszystkimi procesami związanymi z tematyką – to zapraszam do komunikacji z moodagency. Wierzcie mi – klienci przy takich projektach oddają się w stu procentach w pełne zaangażowanie, szaleją z wdzięczności i radości, że coś dobrego robią dla naszego świata.

Gdyby mi ktoś powiedział, że w czerwcu 2021 będzie w Avatarlandzie projekt, o którym w środowisku marketingowym będzie huczało – to bym nie uwierzyła. A zdarzył się. Polska Grupa Farmaceutyczna zorganizowała wspólnie z IC Mobile gigantyczną konferencję „Hello Future” największej konferencji dla przemysłu farmaceutycznego w Polsce dla 1.000 gości.
Pracy nad tym projektem był ogrom. Projekt ten wyszedł wyjątkowo bowiem zaangażowało się w tę realizacje blisko 80 osób związanych z organizacją: Marketing oraz Dział Sprzedaży Grupy PGF, Agencja Komunikacji – IC Mobile oraz kadra Avatarland jednocześnie. W projekcie mieliśmy przygotowaną dla gości aplikację mobilną, a na niem scenariusz grywalizacji wpleciony w stoiska Wystawców – producentów leków na EXPO. Spotkanie miało też swoją oficjalną część konferencyjną, oraz część wieczorną z Teatrem Improwizowanycm Impro Art oraz koncertem jedenego ze znanym cover bandów na końcu. Główną nagrodą dla zwycięzców całodziennej rywalizacji był Samochód Toyota Rave4! Z ankiety ewaluacyjnej wpłynęło masę pozytywnych komentarzy. Znów serce szalało z radości i wdzięczności. Tu relacja filmowa z tej realizacji:
Wraz z końcem roku ten właśnie projekt otrzymał dwie nagrody w konkursie Mediaruncom Ltd podczas wydarzenia Konferencji EXECUTIVE SUMMIT. Statuetkę #DyrektorMarketinguRoku otrzymał nasz Klient – Sebastian Grochala z PGF. (Sebastian – gratulacje raz jeszcze. Praca z Wami to pełna przyjemność i satysfakcja
)
A nagrody jakie zgarnął PGF zwyciężyły w kategoriach:
indywidualnej: Best COVID Marketing Response
zespołowej: dla zespołu marketingu z budżetem do 10 mln zł.
Lipiec 2021Pierwszy dzień wakacji zaczęliśmy Konferencją międzynarodową dla #Danone! Aktywności podczas całego dnia było bardzo dużo: liczne prezentacje w Audytorium, angażujące quizy m.in na kahoot czy na mentimeter, a także gry terenowe, w których uczestnicy poznawali rozwiązanie Avatarland od podszewki. Wydarzenie to pozostawiło dobre wspomnienie. Bardzo nam się podobała energia uczestników tego wydarzenia. Było inspirująco i pozytywnie. A potem już był moment na nasze rodzinne wakacje.
Sierpień dla mnie jeszcze był w połowie wakacyjny. A potem niespodziewanie wskoczyłam w szeregi SKT Construction, firmy zajmującej się scenografią, gdzie do wsparcia przy projektach zarekomendowała mnie moja siostra.
Na pierwszy „ogień” powędrowałam do realizacji aranżacji scenograficznej dla roadshow CCC K-POP TOUR dla Agencji Loft Warsaw. W projekcie mieliśmy do przygotowania strefę influncerską, , która jeździła od września po punktach CCC i gościła gwiazdy z youtube’a(m.in. #juliakostera).
Podczas tego i kolejnych projektów nauczyłam się materiałów z których robi się stoiska i ekspozycje, poznałam techniki wykonywania konstrukcji z metali oraz zdobyłam o drobinę cierpliwości dla niesprzyjających okoliczności wokół terminów, które trudno było zrealizować. Ostatecznie się wszystko udało, ale kosztowało to setki próśb podwykonawców. Grunt to dobra komunikacja!
SKT Construction podarował mi „dziką kartę” zaglądania we wszystkie plany filmowe filmów jakie realizowało w owym czasie, m.in: „Filip”, „Niewidzialna wojna”, „Za duży na bajki”,Behawiorysta”, „Chyłka” „Szczęście do szczęścia”, i kilku innych realizacji filmowych. Niestety ze względu na obowiązujące tu zasady tajemnicy do tej pory nie mogę dzielić się podejrzanymi scenografiami kadrów – dopóki te filmy nie będą już w kinach czy na antenie telewizji. To był dla mnie nowy rozdział w moim życiorysie.
Nowy świat zabrał mnie też w region reklam telewizyjnych, które prowadziłam scenograficznie. Wzięłam udział w budowaniu scenografii pod płyn do mycia naczyń Fairy, Gripex Duo czy Delikatesy Centrum. Godziny spędzone w Studiach nauczyły mnie rozpoznawania materiałów, procesów jakie zachodzą w kolejnych etapach budowy i co najważniejsze współpracy ze scenografami. Ich podejście artystyczne wymaga wielu wyrzeczeń i czasem trzeba przejść długą drogę, aby ich w pełni zadowolić, co też uczy cierpliwości. Co ciekawe każdą z reklam stawia się w studiu na samym jego środku, a potem zjeżdża ekipa telewizyjna, operatorska i monterska i siedzą sobie i kręcą kolejne ujęcia. Tu macie w kilku krokach jak to wygląda od a do z na przykładzie reklamy Delikatesów Centrum.
A w rezultacie powstaje takie coś:
Koniec roku to wyjazd do Mediolanu na realizację stoiska dla Agencji BERM, które zlecił przygotowanie stoiska dla Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Projekt wspaniały, z rewelacyjną kadrą od SKT a także od klienta – BERM poleciał szybko i bezproblemowo. Z Włochami pracuje się czasem trudno, ale da się zaakceptować ich lekkie podejście do Wystawców. A wynikiem naszej pracy było takie oto stoisko:

Z końcem roku zakończyłam współpracę z SKT Construction z dużym bagażem doświadczeń i nowego spojrzenia na tworzenie scenografii i jej projektów. Doceniam wszystkie dobre słowa i chęć wsparcia każdego z ludzi których poznałam w tym krótkim czteromiesięcznym czasie. Część z tych znajomości przetrwa jeszcze nie jedną realizację. Jedno wiem na pewno – projekty w których brałam udział zakończyły z sukcesem i zadowoleniem klientów.
Z końcem roku jeszcze w Avatarlandzie zrealizowaliśmy kilka projektów m.in. na platformach avatarowych z dostępem przez www i urządzenia mobilne. Premiery nowych platform dostępnych w Avatarlandzie też się odbyły. Wierzymy że rozwój to podstawa funkcjonowania każdego przedsiębiorcy. Zadowoleni z realizacji byli: Instytut Goethego, IC Mobile z ich Internal Communication Meeting oraz Polskie Stowarzyszenie Medycyny Estetycznej które zorganizowało z nami międzynarodowy kongres dla swojej branży. Kolejną z nowości jakie inaugurowaliśmy stała się platforma Moot Up, w której jesteśmy licencjonowanym dystrybutorem w Avatarlandzie. A event jaki skroiliśmy jako pierwszy wyglądał o tak:
Dziękuję tym, którym byłam potrzebna w 2021 roku. Tym, którzy czasem zaglądają nabloga i tym co tolerują moją ciszę, gdy muszę znaleźć przestrzeń na to co tworzę i na nowe. W ciszy przychodzi refleksja: Nie przegapmy momentu, kiedy piętnując postawę innych zaczynamy zachowywać się jak oni. Wszystkim nam jest ciężko. Nawet tym, którzy piszą w podsumowaniach, że podwajali zyski względem zeszłego roku. (gratulować, nie hejtować).
Żyjemy w czasach, gdzie każdy jest aktorem i odgrywa swoją rolę. Zawsze jest inna droga na wyrażanie siebie w twórczości i znajdowanie nowej przestrzeni do rozwoju. Tak jest też ze mną. Poszukuję złotego środka na to co godzi pasję i to z czego mogę wyciągać korzyści. Miejmy nadzieję, że mimo pandemii będziemy mieli swoje realizacje i w nich będziemy mogli dalej się rozwijać. Przywykliśmy do tych czasów. Nauczyliśmy się jeszcze więcej. I wiele jeszcze przed nami. Dziękuję za Wasze ciepło i wsparcie! Dziękuję, za każdą minutę spędzoną w tym blogu. Dzięki za Wasze wieści o projektach i wspaniałych realizacjach. Jestem dumna, że jestem mikro-częścią Waszego świata. Merci!
Dziękuję wszystkim!
Aga
ps. Moje Wnioski z 2021!
– rok 2021 nauczył, że nie należy planować niczego serio, brać chętnie to co los nam prezentuje i z dystansem podchodzić do wszelkich „raportów” COVIDOWYCH
– Eksplorując nowe możliwości – odkrywasz siebie. Wiodąc kreatywne życie możesz być zafascynowany zmianą w jaką stronę podąża dzisiejszy świat. Poznajesz nowe rejony, ludzi i siebie.
– Klienci nas cisną… i pytają o nowe produkty, nowe platformy, nowe rozwiązania. Musimy się nieustannie rozwijać. Projektowanie doświadczeń to jest to czego od nas oczekują współczesni klienci. Z eventami jest jak z gotowaniem. Musisz dobierać non stop jakieś świeże warzywa, owoce, dopierać przyprawy, składniki, mieć swoich super-przedstawicieli od kiszonek, makaronu czy sosów chili. Ale ostatecznie to my, event managerowie decydujemy, co wyserwujemy na stole u klienta.
– Nawet jeśli zawiesisz działalność na pół roku, nikt tego nie zauważy.
– Jeśli ktoś chciałby zanurkować do wcześniejszych podsumowań to tu za 2020, 2019,2018
Artykuł Moje eventowe podsumowanie 2021 pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Gorąco, ekscytująco, wzruszająco i szokująco! Już po raz drugi polscy farmaceuci w dniu 23 czerwca spotkali się na konferencji Hello Future. To była okazja do dyskusji o kierunku rozwoju i przyszłości branży farmaceutycznej, a w szczególności aptecznej dystrybucji leków. Polska Grupa Farmaceutyczna, jako inicjator i organizator wydarzenia, zadbała o swoich gości udostępniając im wirtualne środowisko […]
Artykuł Hello Future – czyli jak Polska Grupa Farmaceutyczna zdobywa farmaceutyczne Internety! pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Gorąco, ekscytująco, wzruszająco i szokująco! Już po raz drugi polscy farmaceuci w dniu 23 czerwca spotkali się na konferencji Hello Future. To była okazja do dyskusji o kierunku rozwoju i przyszłości branży farmaceutycznej, a w szczególności aptecznej dystrybucji leków. Polska Grupa Farmaceutyczna, jako inicjator i organizator wydarzenia, zadbała o swoich gości udostępniając im wirtualne środowisko 3D Avatarland, uruchamiając aplikację mobilną Hello Future wspierającą komunikację konferencji oraz przygotowując w pełni zgrywalizowaną przestrzeń targową z ponad 57 stoiskami producentów leków. Wirtualną przestrzeń 23 czerwca eksplorowało 993 uczestników – zarówno zalogowanych na platformie, jak i śledzących wydarzenie dzięki streamingowi live. Nad koordynacją i komunikacją wydarzenia czuwała agencja IC Mobile, a za oprawę graficzną odpowiadała agencja Leżę i Pracuję.

Dla wszystkich była to nowa przygoda, którą zapamiętają na długo. W konferencji brali udział właściciele aptek, farmaceuci, technicy farmacji, producenci, pracownicy Polskiej Grupy Farmaceutycznej oraz studenci farmacji. Jaki cel przyświecał Organizatorowi wydarzenia Hello Future 2? O to zapytaliśmy pana Sebastiana Grochalę, Dyrektora Marketingu i Komunikacji:
„Naszym celem jest stworzenie forum wymiany wiedzy i dyskusji dotyczącej wyzwań oraz potencjału rozwoju, jaki stoi przed polskimi aptekarzami i wspierających ich dystrybutorem leków. Nowa rzeczywistość zachęciła i zmotywowała nas do szukania nowych rozwiązań.
Nie chcieliśmy robić tego, co powszechne i łatwe. Zdecydowaliśmy się na realizację wydarzenia w innowacyjnej formule. Hello Future 2 to tygodnie ciężkiej pracy i zaangażowanie wielu osób czuwających nad poszczególnymi elementami. Pomimo tego, że w trakcie realizacji technologia spłatała nam kilka figli, możemy śmiało powiedzieć, że wydarzenie było bardzo wyjątkowe, a sądząc po spływających do nas opiniach, zrobiło bardzo pozytywne wrażenie na Uczestnikach.”

Całodzienne targi farmaceutyczne przyniosły wiele wiedzy i emocji związanej ze światem farmaceutycznym i konkursem Hello Future. W przestrzeni targowej EXPO przygotowano aż 58 stoisk producentów. Goście mogli poruszać się między stoiskami, rozmawiać, zapoznawać się z produktami i zdobywać wiedzę na ich temat. Każda marka miała swoją własną przestrzeń prywatną, w obrębie której, można było obejrzeć poświęcony jej film lub porozmawiać z przedstawicielem. Dzięki temu, każdy mógł dowiedzieć się jak najwięcej w spokojnej atmosferze.
W przestrzeni targowej EXPO były przygotowane animacje prowadzone przez animatora, podczas których uczestnicy wygrywali nagrody-niespodzianki. Konkursy przeprowadzane były w iście nowatorski sposób. Zdarzało się, że w strefie jednego wystawcy przybywało na animację 200-300 osób, co przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów! Podczas animacji pojawiały się zabawy na najszybsze odpowiedzi, na błyskotliwość lub skojarzenia. Nie zabrakło też quizów na wybranych stoiskach, które miały charakter edukacyjny w zakresie terapii lub produktów danego producenta.

Każdy uczestnik konferencji mógł pobrać aplikację mobilną Hello Future. Aplikacja miała wgraną agendę, zdjęcia i biogramy prelegentów oraz umożliwiała śledzenie aktualności i galerii zdjęć.
Jednak jej najważniejszą funkcjonalnością była możliwość sczytywania kodów QR umieszczonych przy stoiskach wystawców, m.in. takich, jak: Novativ, Bonatium, Heltiso czy Stada, oraz w części konferencyjnej.
Za zeskanowanie kodów uczestnicy konkursu zyskiwali w aplikacji kolejne punkty. Z aplikacji skorzystało łącznie ponad 706 osób!
Walka toczyła się o wspaniałe nagrody, takie jak: Samochód TOYOTA C-HR – MY’21, voucher Travelist o wartości 5000 zł, hulajnogi elektryczne Spokey AION, laptopy HP Probook 450 oraz tablety i smartwatche Samsung Galaxy.
Tak oto podsumowuje to wydarzenie Agnieszka Ciesielska, Prezes Avatarland Sp. z o.o.: „Event to ludzie. A zwłaszcza taki złożony z dwoma studiami streamingowymi i reżyserką w platformie 3D. Tak jak piłkarze biało-czerwoni w toczącym się tego dnia równolegle starciu ze Szwedami – każdy z drużyny Polskiej Grupy Farmaceutycznej, IC Mobile i Avatarland grał do jednej bramki.
Podczas przygotowań na infolinii Avatarlandu odebrano 149 połączeń i przeprowadzono 566 minut rozmów. Dostaliśmy dziesiątki zgłoszeń mailem i prowadziliśmy czaty przez www. Spędziliśmy setki godzin na Avatarlandzie oprowadzając naszych nowych gości gotowych brać udział w konferencji.
To była niesamowita przygoda i przyjemność pracy z tym zespołem. Sama realizacja trwała 14 godzin utrzymując przez cały czas trwania programu uwagę średnio 300-400 uczestników w danym momencie. Potwierdza to potencjał i moc spotkań za pośrednictwem rozwiązań wirtualnych!”
![]()
O procesie przygotowań, prowadzeniu komunikacji i rejestracji dużo może dodać Katarzyna Kryńska, Co-founder IC Mobile:

Katarzyna Kryńska – IC Mobile
„Wydarzenie Hello Future 2 było nie tylko jednym z najbardziej zintegrowanych pod względem technologicznym wydarzeń tego roku, ale też pod względem komunikacyjnym. Żeby o wydarzeniu miała szansę dowiedzieć się jak najszersza grupa docelowa, wraz z Polską Grupą Farmaceutyczną, połączyliśmy kanały elektroniczne, mobilne i tradycyjne.
W strategii komunikacji wykorzystaliśmy spójnie wiele narzędzi, w tym landing page, kampanie mailingowe, marketing sms, social media, portale i czasopisma kierowane do farmaceutów, a także spotkania bezpośrednie – w aptekach, ale też na platformie Avatarland – podczas organizowanych spacerów poprzedzających konferencję. Działania te okazały się strzałem w dziesiątkę – w spacerze na dzień przed Hello Future wzięło udział ponad 120 osób!
Warto pamiętać, że cały czas konkurowaliśmy o uwagę uczestników z meczami Euro. Tym bardziej cieszą nas statystyki wydarzenia. Serdeczne podziękowania kierujemy do całego teamu PGF oraz Avatarland za grę zespołową, celne podania i piękne bramki, a także – kierując się tą samą nomenklaturą – do kibiców Hello Future! Dziękujemy za wszystkie otrzymane zdjęcia, komentarze, a nawet wiersze na temat konferencji – dzięki Wam mieliśmy poczucie, że wszyscy byliśmy drużyną Hello Future!”.
O godzinie 18:00 w Audytorium Avatarland Konferencja Hello Future wystartowała pełną parą. Na scenie pojawił się prowadzący – pan Hubert Urbański, a wydarzenie rozpoczęło się od uroczystego powitania przez pana Andrzeja Niedbalskiego, Prezesa Polskiej Grupy Farmaceutycznej S.A. i panią Paulinę Romaniszyn, Prezes STADA Polska.
Poruszany był między innymi temat zmian na rynku aptecznym związanych z pandemią, o których opowiadał pan Marcin Gawroński, Associate Director Supplier Relations, IQVIA. Następnie Aneta Dworak, Dyrektor Marketingu OTC STADA Polska przedstawiła nowy produkt w kategorii preparatów przeciwwirusowych – ViruProtect. Prezes Polskiej Grupy Farmaceutycznej S.A pan Andrzej Niedbalski, Wiceprezes PGF S.A. ds. Handlowych Marzena Siemińska oraz Członek Zarządu PGF S.A. pan Łukasz Zontek, wraz z wieloma pracownikami opowiedzieli o tym, jak PGF zmienia się dla farmaceuty.
Uczestnicy mogli posłuchać o nowych produktach, wypowiedzieć się za pośrednictwem okna czatu w interaktywnym panelu dyskusyjnym: „Jaka przyszłość czeka farmaceutów? Nowe trendy i wyzwania” oraz być świadkami zmian w ciągu trzydziestu lat pracy PGF. Debata #HelloFuture2 o przyszłości zawodu farmaceuty zawierała kilka istotnych wniosków:
W międzyczasie część gości monitorowała wynik decydującego meczu piłki nożnej Polska – Szwecja, który równolegle toczył się na murawie. Zagorzali fani kibicowali naszym na czacie Avatarlandu, ani na chwilę nie przerywając śledzenia przebiegu z konferencji.
Po zakończeniu części merytorycznej gości zaproszono do Avatarlandowego Klubu Muzycznego. Tam na scenie czekali na nich aktorzy z teatru IMPRO Atak ITO, którzy wprowadzili uczestników w świat teatru improwizowanego. Materiał do spektaklu był zbierany przez cały dzień wśród środowiska farmaceutów i pracowników PGF.

Performance inspirowany sytuacjami i słowami osób obecnych na targach zrobił prawdziwą furorę. Zaraz po nim w Klubie mogliśmy posłuchać koncertu na żywo w wykonaniu zespołu muzycznego Goście Cover Band z udziałem Azzji.
Mówi się, że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Dla nas ta podróż była zbiorem wielu szlaków, które przemierzaliśmy do dnia konferencji. Wszystkie te szlaki doprowadziły nas na szczyt 23 czerwca oddając go w ręce klienta: Polskiej Grupie Farmaceutycznej. W efekcie Konferencja na platformie 3D Avatarland wybrzmiała szerokim echem w realu i wirtualu.
Zdyszane przygotowaniami serca PGF, IC Mobile i ekipy z Avatarlandu dostały duży aplauz w social mediach za realizację i ilość atrakcji przygotowanych podczas wydarzenia. Za zaangażowanie i wsparcie w przygotowaniach serdeczne podziękowania całemu Zespołowi Marketingu i Komunikacji oraz współpracujących z nim Zespołom Działów Zakupów, Sprzedaży, Trade Marketingu czy Marek Polskiej Grupy Farmaceutycznej, silnej reprezentacji agencji IC Mobile, gospodarzom z Avatarlandu wspierającym wdrożenie projektu oraz hostessom, które wspierały farmaceutów w zapoznaniu się z wirtualnym światem 3D. Pozdrawiam Was wakacyjnie i życzę dużo wypoczynku!
Agnieszka
Partner Hello Future 2021: Stada Polska.
Partnerzy medialni: Czasopismo PGF recepta.pl, grupa wydawnicza farmacja.net oraz portal rynekaptek.pl.
Zachęcam do wglądu w ostatnie publikacje, czyli: O sezonie ogórkowym w eventach, badania tourism sales climate index z Niemiec oraz o tłumaczeniach na eventach hybrydowych i na żywo
Artykuł Hello Future – czyli jak Polska Grupa Farmaceutyczna zdobywa farmaceutyczne Internety! pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Myślałam, że o platformie Avatarland wiem już wszystko, aż trafił się klient, którego goście byli niezwykle wymagający i rozgrzali nasze wirtualne serwery do granic wytrzymałości. Co ciekawe, byli świadomi procesów zachodzących wewnątrz wirtualnej platformy i mieli na wszystko gotowe odpowiedzi. Kto taki? Goście Wirtualnej Konferencji SQLDay organizowanej w dniach 10-12 maja 2021, czyli jak się […]
Artykuł Wirtualna konferencja SQLDay – czego się nauczyłam? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Pierwszy raz na platformie Avatarland mieliśmy przyjemność pracować z programistami bazodanowymi, administratorami sieci i analitykami danych. Praca z tą grupą opierała się na dużej płynności i szybkości w opanowaniu aplikacji – stąd poszło nam niezwykle prosto z samym wdrożeniem i zapraszaniem gości. Co ciekawe nikt nie zapytał „czy to jest bezpieczne” i nikt nie miał problemów z instalacjami i zabezpieczeniami sieci. Na wydarzenie przybyło 385 uczestników. Same wykłady, prelekcje i warsztaty to były trzy dni maratonu który odbył się w dniach 10-12 maja. Wydarzeniu towarzyszyły targi EXPO na której w strefach wystawców przeprowadzaliśmy gry i animacje w których można było wygrać wartościowe nagrody. Z tego wydarzenia wyciągnęłam sześć lekcji – które warto zapamiętać.
Na platformie mamy wiele sal konferencyjnych wyposażonych zwykle w trzy ekrany multimedialne. Na nich można wyświetlać filmy, prezentacje, twarze prelegentów czy animowane gify. Byłam w ciężkim szoku, gdy jedna z prelegentek i jej współprowadzący pokazali swoją prezentacje udostępniając trzy różne obrazy na trzech ekranach równocześnie.
Na prawym ekranie był wizerunek naszej prelegentki, na środkowym prezentacja w pptx/pdf, a na lewym ekranie – udostępniono zdalny ekran z kodem źródłowym jednej z omawianych aplikacji. Przyznam szczerze, że od roku, odkąd działamy na platformie nikt aż tak kreatywnie do tego nie podszedł. Trzeba było czekać na taką wykwalifikowaną kadrę programistów. Zobaczcie niżej na zdjęciu: Można? Można!
![]()
Zdarzało się, że prelegenci łączący się do platformy z drugiego końca świata mieli problem z zacinającym się udostępnianiem ekranów – co wyglądało dość słabo na próbach. Na szybko musieliśmy wdrożyć rozwiązanie, które pośrednio łączyło się z prelegentem przez Zoom a potem już lokalnie wyświetlaliśmy ich ekrany w Avatarlandzie. Wyzwaniem były też rozpędzające się na wysokie obroty wentylatory w komputerach naszych gości.
Zwykle prosimy uczestników o wyłączenie innych aplikacji w czasie korzystania z Avatarlandu, który musi przecież wyrenderować cały ten wirtualny 3D świat. No ale jak tu oczekiwać wyłączenia innych aplikacji od programistów, którzy właśnie te inny aplikacje chcą w Avatarlandzie pokazywać? Musieliśmy szybko reagować, optymalizować ustawienia lokalnych maszyn i suma summarum wszystkie prelekcje doszły do skutku, a my wiemy już na co zwracać szczególną uwagę i jak przygotować komputery szczególnie wymagających uczestników. Zerknijcie na aftermovie:
Pierwszy raz mieliśmy gości z tak wielu rejonów świata na raz. Stany Zjednoczone, Australia, Europa Kanada – to tylko wybrane kierunki, z których logowali się uczestnicy SQLDay 2021. Agenda z prelekcjami i warsztatami została zaplanowana na popołudnia – tak, aby amerykańscy prelegenci mieli możliwość przespać noc i rano wystartować (różnica czasu 6-8 h). Podobnie rozplanowano agendę dla innych rejonów świata.
Warto też było odbyć wcześniej próby z prelegentami – tak aby sprawdzić ich możliwości internetowe oraz sprzętowe – dzięki temu unikamy niespodzianek na samej realizacji. Praktykujemy ten patent już od kilkunastu konferencji i zawsze się to nam sprawdza – no chyba, że prelegent zakłada, że wszystko potrafi i na próbach się nie pojawia – ach Ci programiści… Wówczas na kilkanaście minut przed wystąpieniem mamy wielką improwizację i prelegenta zszokowanego, że tu nie wystarczy kliknąć w link i rozpocząć wykład… trzeba jeszcze awatarem trafić po schodach na scenę!
![]()
Ta konferencja wymagała bardzo szerokiej perspektywy. Potrzebowaliśmy mieć widok z lotu ptaka na cały projekt, aby móc monitorować całe wydarzenie i sprawnie reagować na niespodzianki. Sześć równoległych sal prelekcyjnych, na których trwała konferencja to było prawdziwe wyzwanie. Każda z sal miała swojego opiekuna technicznego – który nadzorował przebieg prelekcji.
Dodatkowo mieliśmy jeszcze pod opieką Halę EXPO, strefę pokoi dla prelegentów oraz oczywiście sale prób, do których prelegenci wskakiwali na chwilę przed wystąpieniem na scenie. Do tego procesu zaangażowaliśmy nawet 85 calowy telewizor, na którym obserwowaliśmy wszystkie te sale równocześnie. W tle odbywało się również nagrywanie wszystkich sal i stref konferencji.
Nasza reżyserka wyglądała więc tak jak niżej na zdjęciu (18 laptopów i jeden duży telewizor). Nasz klient określił nasze stanowisko pracy jako pokój ochroniarzy z monitoringiem.
No i po części tak właśnie było, wydarzenie było pod ciągłym nadzorem. Na szczęście w żadnej z sal nie było żadnych zamieszek, nie zarejestrowano też żadnych kradzieży, bójek czy dewastacji.
Oto kolejna zaleta wirtualnych eventów!

Trzeba przyznać, że organizator konferencji SQLDay – świetnie przemyślał agendę trzy dniowego wydarzenia. W pierwszy dzień przeprowadzone zostały warsztaty na platformie BIG Marker. (To platforma 2D ze świetnie działającym oknem widoku prelegenta i pozycji udostępniania ekranu równocześnie).

Pozostałe dwa dni zostały przeprowadzone w Avatarlandzie. Agenda wyglądała od samego początku imponująco: zawierała aż 70 prelekcji przez dwa dni na sześciu salach równocześnie. Pomiędzy prelekcjami organizator umieścił godzinne przerwy – tak aby dać czas uczestnikom na wzięcie udziału w Quiz Show, który przygotował nasz animator. Komunikat informujący o przerwie na quiz powodował, że uczestnicy automatycznie teleportowali się do Hali EXPO na zaplanowane aktywności. Co ciekawe, każda kolejna sesja przyciągała coraz więcej ludzi. W strefach wystawców mieliśmy uruchomionych kilka schematów gier:
Wystawcy Expo byli zachwyceni mając grupy osób kłębiących się w pobliżu ich stoisk i zostających na pogawędki po skończonych rozgrywkach. Wnioskiem z tej części programu było to, że na platformach wirtualnych warto, a wręcz trzeba tworzyć agendę konferencji i agendę atrakcji – obie niezależnie przeplatające się nawzajem. Dzięki temu uczestnicy są zachęcani zarówno do treści merytorycznych jak i bloków angażujących w interakcje z wystawcami, w których też można było wygrać rozmaite nagrody.


Dzięki projektom takim jak SQLDay, znów jesteśmy o lata świetlne dalej w wirtualnym uniwersum, uzbrojeni w kolejne doświadczenia związane z realizacją bardzo wymagających wydarzeń. To nie koniec edukacji, bo już w tym miesiącu nasze portfolio oferowanych platform, obok Virbeli, powiększa się o rozwiązanie Virtway Events (platforma avatarowa z możliwością projektowania wnętrz). Jesteśmy strasznie ciekawi jakie wymagania postawią przed tą platformą organizatorzy kolejnych wydarzeń. Na pierwszy ogień idą tegoroczni absolwenci: https://wirtualne-absolutorium.pl .
Niemniej wszystkich zainteresowanych możliwościami tej nowej platformy i gotowych na porcję wiedzy – zapraszam do wizji lokalnych, których można się nieustannie umawiać na https://avatarland.eu/ ! Opowiem i oprowadzę, a Wy zdecydujecie, która platforma pasuje do Waszego projektu najlepiej. Pozdrawiam Was ciepło!
Aga
Ps1. W ostatnich publikacjach znajdziesz: Konkrety Anety – która pisze o badaniach które dają nadzieję na odrodzenie się branży eventowej, przybliża sylwetki ambasadrów kongresów w Polsce, czy przybliża wątek wpływu Covid-19 na decyzje amerykańskich planistów. A z moich publikacji cieszących się popularnością mogę polecić : szarą strefę branży mice, oraz koncerty które mogą się już niedługo odbywać w Polsce. Serdecznie zaproszam. Piszcie – tematów w głowie mamy setki – ale najważniejsze to te które Was kręcą.
Ps2. Pewnie zauważyłeś że w branży pojawiło się lekkie ożywiwienie i chęć powrotów do robienia eventów na żywo. Tak – w istocie zaczynają krążyć po rynku briefy wypuszczane przez naszych klientów. Jednak należy mieć z tyłu głowy świadomość że duża część korporacji do końca roku tkwić będzie w zdalnym wariancie pracy a na wszelkie spotkania mają wydane specjalne zakazy od pracodawców. (m.in Samsung, Santander).
Polecam ogromnie obdzwonić swoich klientów i zapytać jakie są ich zapatrywania na wydarzenia. Muszę przyznać, że nigdy tak jak teraz obdzwonka nie była tak przyjemna – ludzie są stęsknieni za kontaktami i chętnie z nami ucinają pogawędki przez telefon. Do niebawem! Trzymam kciuki – za przywrócenie nam możliwości do pracy. Podobno coś 5 czerwca ma się zadziać… w tym temacie.
Ps3. Gratuluję wszystkim zdobywcom MP Powerów. Mega fajnie jest obserwować uśmiechniete Wasze buźki na social mediach. Praca którą robicie ma znaczenie! Najszczersze gratulacje!
Artykuł Wirtualna konferencja SQLDay – czego się nauczyłam? pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Mili Państwo, przed Wami Ola Krzemińska-Zasadzka! Dowiedzmy się jaki miała rok? Co się działo w agencji Power? Dlaczego ten rok uznaje za ciekawy i które z projektów swojej agencji i nie tylko uważa za spektakularne. Jakie trendy na najbliższy rok przepowiada jedna z najbardziej utytuowanych gwiazd naszej branży eventowej? Sprawdź koniecznie! Eventowa Blogerka: Ola, wiem […]
Artykuł Ola Krzemińska-Zasadzka, Podsumowuje 2019 rok! pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Ola Krzemińska – Zasadzka: No nie, tylko trzy? Zacznę od świata eventów. Jednymi z najciekawszych wydarzeń jakie zorganizowaliśmy w 2019 roku były eventy motoryzacyjne dla Ferrari Polska oraz Astona Martina. To nasze ulubione, choć bardzo trudne logistycznie spotkania. Była jazda wspaniałymi samochodami, ciekawe atrakcje i tematyczne wieczory. Byli też wspaniali, pełni pasji i energii ludzie.

Bardzo miło wspominamy projekt społecznej gry miejskiej, który zorganizowaliśmy dla jednej z warszawskich firm. W ramach wydarzenia uczestnicy realizowali zadania, które w pozytywny sposób wpłynęły na życie lokalnej społeczności. I tak, 140 osób „ruszyło” na Iławę.
Uczestnicy gry mieli do wykonania szereg ważnych zadań, m.in. zbudować kolorowe gry dla dzieci na terenie Zespołu Placówek Szkolno – Wychowawczych, zbudować plenerowe biblioteki, kwietniki, mobilne warzywniaki, tablice sensoryczne czy zabawki dla psów ze schroniska. Pracy było bardzo dużo, nad całością czuwali pracownicy ośrodków i instytucji, na rzecz, których działaliśmy. Takie eventy pozostają w pamięci na długo.
Upłynął też grudzień, a wraz z nimi firmowe spotkania świąteczne – nasz ulubiony czas w roku. Po raz kolejny przygotowujemy wspaniałe Christmas Party dla naszych klientów. Tym razem naszą uwagę przykuł projekt świątecznego wydarzenia, w którym udział wezmą trzy grupy: dzieci, pracownicy i ich rodziny, a także seniorzy, czyli byli pracownicy. To bardzo nowatorska i wspaniała formuła.
Jeśli chodzi o konferencje to największym i najtrudniejszym projektem było szkolenie dotyczące cyberbezpieczeństwa, które organizowaliśmy w hotelu DoubleTree by Hilton Warsaw. W pierwszym w Europie kompleksowym warsztacie dotyczącym cyberbezpieczeństwa wzięło udział 300 osób.
Zakres naszych prac obejmował: stworzenie motywu przewodniego, produkcję szaty graficznej, projekt i produkcję scenografii, obsługę techniczną, selekcję i produkcję powitalnych zestawów upominkowych.

Mieliśmy również zaszczyt organizować konferencję naukową dla 500 uczestników. Spotkanie przeznaczone było dla lekarzy i odbywało się w dwóch lokalizacjach: Wrocławiu i Toruniu. Nasza Agencja odpowiadała za kompleksową realizację wydarzenia, m.in. dobór miejsc, branding, technikę, dobór osób do obsługi, rejestrację i aplikację wydarzenia.
Jednak naszym największym tegorocznym sukcesem jest idealne zgranie naszego eventowego teamu. Jestem dumna, że mogę współpracować z tak wspaniałymi, ambitnymi i pełnymi zaangażowania osobami. Poziom ofert, wizualizacji czy koncepcji kreatywnych zaskakuje mnie każdego dnia. Każdego dnia wymyślamy, debatujemy i działamy. Praca w takim zespole to zaszczyt.

Moim osobistym sukcesem jest możliwość opowiedzenia o mnie i moich wartościach w magazynie THINK MICE. To dla mnie bardzo osobisty i ważny wywiad. Jestem dumna, że jako Agencja, po raz trzeci otrzymaliśmy certyfikat „Solidnej Firmy” – to bardzo rzetelny program, promujący firmy działające w sposób etyczny i wiarygodny.
Niespodziewanie też zostałam jedną ze 100 najbardziej wpływowych w Europie osób wg Eventex Awards, a także Top Meeting Agencies in Europe wg Kongres Magazine. To wszystko pokazuje mi, że to, co robię jest zauważane i ma ogromny sens.
Jeśli chodzi o trendy to myślę, że bardzo duży wpływ na nasze życie zacznie mieć ekologia i to już się dzieje. W związku ze wzrostem świadomości społeczeństwa na temat nieodwracalnej degradacji środowiska naturalnego i alarmami ekologów, coraz więcej hoteli decyduje się na prowadzenie działalności w sposób bezpieczny i nieinwazyjny dla otoczenia.
Obiekty, które podjęły decyzję o takiej formie działalności wprowadzają nowoczesne metody i urządzenia mające na celu polepszenie sytuacji ekologicznej w otoczeniu. Klienci, a także agencje eventowe i incentive coraz częściej dołączają się do akcji wybierając obiekty spełniające te standardy.

Z okazji 15. rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej redakcja WP wyruszyła w trasę food truckiem po Europie. Trasa przebiega przez Niemcy, Belgię i Holandię. Agencja Power była odpowiedzialna za wsparcie logistyczne wyjazdu min. w organizacji trasy przejazdu i uzyskanie niezbędnych pozwoleń. Agencja organizowała także koordynatorów akcji w poszczególnych krajach.
Duży zastrzyk adrenaliny czekał naszych klientów również latem, wspólnie wyruszyliśmy oglądać emocjonujące zmagania kierowców rajdowych podczas wyścigu RALLY ITALIA 2019 na Sardynii. Podczas 5-dniowego wyjazdu, uczestnicy mieli okazję, nie tylko kibicować, ale również odkrywać piękno tej włoskiej wyspy. Najbardziej skomplikowanym logistycznie wyjazdem była organizacja 2 grup w tym samym czasie dla 200 osób, w tym samym miejscu z podobnymi atrakcjami, tak by się nie spotkały.
Każdego roku odkrywamy dla naszych klientów nowe destynacje, nowe możliwości i połączenia lotnicze. To nieustające poszukiwanie czegoś, co klienta zaskoczy i wywoła niezapomniane emocje, która przełożą się na dobry kontakt z marką, relację, a co za tym idzie dobry biznes.

Myślę, że ostatnie 3 lata były bardzo podobne. Rozwijamy się stabilnie, realizujemy ciekawe i ambitne projekty, szkolimy się. Klienci to doceniają, ufają nam i wracają do nas. To, co nam ułatwia, to wprowadzenie aplikacji mobilnych na wydarzenia i wyjazdy, ułatwia to kontakt z klientem i uczestnikami, w czasie organizacji.
Najbardziej emocjonującym wydarzeniem minionego roku była dla mnie uprzednia Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w 2019 roku zagrała po raz 27. Podczas tego wspaniałego „święta pomagania” doszło do tragedii, w wyniku której zmarł Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. To wydarzenie wszystkich nas poruszyło do głębi, a czas kiedy jesteśmy razem, kiedy wspólnie zbieramy środki na wspaniałe cele, stał się czasem smutku i żałoby.
To był wielki moment próby dla Fundacji WOŚP, Jurka Owsiaka i wszystkich jego współpracowników. To też moment, w którym ponownie zjednoczyliśmy się jako ludzie, aby razem nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Wówczas Orkiestra zebrała rekordowe 92 mln złotych. W tym roku jeszcze finalnej liczby nie znamy (115 362 894 stan na dzień 15.01.2020). W tym roku pokazaliśmy, że pomimo tragedii, jesteśmy silni, bo jesteśmy razem. WOŚP jest bliska naszym sercom i chcemy, aby grała do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to dla mnie wzorcowe i bezsprzecznie najciekawsze wydarzenie na naszym rynku eventowym. W tej edycji w zbieraniu pieniędzy uczestniczyło ponad 1700 sztabów w całej Polsce i kilkadziesiąt kolejnych w różnych zakątkach świata. Na ulice z puszkami ruszyło ponad 120 tysięcy wolontariuszy. Akcja rozpoznawana jest na całym świecie i relacjonowana jest do wielu krajów naszego globu. No i Jurek Owsiak, wspaniały człowiek, świetny manager. Człowiek, z którego warto brać przykład.
Nie chciałabym wskazywać jednego konkretnego obiektu, moim zdaniem nie ma to sensu. W tym roku zorganizowaliśmy wiele wydarzeń, współpracowaliśmy przy nich z wieloma obiektami. Z większością z nich współpraca była wzorowa i wracamy tam regularnie. Wiemy jednak, że nie wszystkie obiekty stają na wysokości zadania, niektóre z nich borykają się z ciągłą zmianą personelu, co bardzo niekorzystnie wpływa na współpracę.
Bardzo podoba mi się chęć dostosowywania obiektów, aby prowadzić działalność w sposób bezpieczny i nieinwazyjny dla otoczenia. Obiekty, które podjęły decyzję o takiej formie działalności wprowadzają nowoczesne metody i urządzenia mające na celu polepszenie sytuacji ekologicznej w otoczeniu. Bardzo dużą zmianą, którą obserwujemy jest globalizacja Hoteli. W tej chwili sieć Accor ma już ok 4900 hoteli na całym świecie. Ciekawa jestem jak przełoży się to na prace z agencjami eventowymi i incentive.

To może zacznę od życzeń dla Was:
Życzymy Wam, abyście zawsze znaleźli czas na wypicie herbaty, rozmowę z najbliższymi, przeczytanie gazety, niesamowitą zabawę! A przede wszystkim, aby Nowy Rok obfitował w mnóstwo świetnych okazji do chodzenia, jeżdżenia, skakania, pływania oraz lotów dookoła świata!
Tak trudno w tym pośpiechu znaleźć czas, by być i cieszyć się z małych – WIELKICH rzeczy, więc także tego Wam życzymy. Dziękujemy naszym Klientom, Podwykonawcom, Współpracownikom, Mediom i Stowarzyszeniom branżowym za ten wspólnie spędzony czas w tym roku.
A czego życzę sobie biznesowo? Przede wszystkim stabilnego prowadzenia biznesu zgodnie z naszymi wartościami. By nasi współpracownicy postępowali w zgodzie z prawem i etyką, pracownicy się rozwijali i nie zmieniali często pracy. By klienci wybierali nas bezprzetargowo
, podwykonawcy działali stabilnie, nowe obiekty powstawały. Aby nowe kierunki rozwijały, loty taniały, przepisy były prostsze, pomagające przedsiębiorcom, a biurokracji dużo mniej 
A czego życzę sobie osobiście? Zdrowia, szczęścia, cudownych podróży i miłości – by były jak są, każdego dnia za nie dziękuję.
Eventowa Blogerka: Dziękuję Ola za wszystkie życzenia i My również dołączamy się do nich w pełni kierując je do Ciebie!
Ps1. Zbliża się Forum Branży Eventowej, które już jest za tydzień, 22.01.2020 odbędzie się na warszawskim EXPO XXI. Nie zapomnij się zarejestrować na ich stronie www!
Ps2. Wywiady i podcasty z panelistami Głównej Sceny którzy zdradzają sekrety o czym będą ich wystąpienia, znajdziecie u mnie na blogu: Agnieszka Huszczyńska (o FBE 2020).o 10:00 Krzysztof Celuch ogłosi Trendy Branży Eventowej 2020! Kasia Sokołowska ( o Reżyserii pokazów mody) – UWAGA! wywiad będzie ze mną na żywo na scenie głównej o 15:30 NIE PRZEGAPCIE TEGO! Bartek Bieszyński (O roli Event Managera), Monika Chruścińska-Wnętrzak o tajnikach produkcji filmowych! O technice estradowej – Mirek Robak,
Ps3. Na FBE 2020, przygotowałam PREMIERĘ. Jaką? Jedną? eeee, przecież nie pacnę na blogu News’a Roku!….Ale dowiesz się wszystkiego na mojej prelekcji, na małej scenie FBEemi pt.: „Niski budżet, wymagania wysokie. Jak przyciągnąć uwagę niebanalnym scenariuszem” 0 14:20.

Ps4. Na FBE 2020, przygotowałam dla Ciebie SWOJE STOISKO, swój czas i wygodne kanapy… Wpadnij po klapsa i odkryj szczegóły premiery! Gdzie mnie znajdziesz? Tu poniżej, masz mapkę, Kochanie!
Artykuł Ola Krzemińska-Zasadzka, Podsumowuje 2019 rok! pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Jednym z najbardziej spektakularnych świąt na świecie jest japońskie święto wiosny Hanami. Tu głównym bohaterem jest przepiękny, jasno różowy kwiat kwitnącej wiśni, który obsypuje tysiące parków Japonii. To jego podziwiają, przez zaledwie tydzień, dziesiątki tysięcy mieszkańców Japonii i turystów. Gałązka kwitnącej wiśni jest pełna symboliki. Przypomina m.in o ulotności i kruchości naszego życia. Jak Japończycy […]
Artykuł Event Hanami czyli Japońskie święto wiosny pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>
Hanami, w dosłownym tłumaczeniu znaczy tyle, co „oglądanie kwiatów”. Pierwszą oznaką zbliżającej się wiosny są kwitnące śliwy, które można zobaczyć już pod koniec lutego, zaś kilka tygodni później nastaje okres wiśni – sakury, które swym pięknem przyćmiewają wcześniejsze owoce. Kwiaty są obecne wszędzie, między innymi w parkach dużych miast. Stąd też Japonia nazywana jest Krajem Kwitnących Wiśni.
Zapraszam na spacer
Park w Tokyo. Każdy skwer trawy zajmuje rozłożony kocyk. Na nich grupki zagadanych rozbawionych przyjaciół i ich rodzin. Tak świętują Hanami. Coś tam piją z plastikowych siatek, coś jedzą z szeleszczących torebeczek. Radosny piknik pod kwitnącymi wiśniami jest zachwycającym wydarzeniem. Zapach drzew unosi się w powietrzu, dzięki czemu atmosfera sprzyja spotkaniom towarzyskim. Całości obrazu towarzyszy melanż, gitara i śpiew. Niektórzy bawią się w gry zręcznościowe, a nawet konkursy karaoke. Gdzieś tam impreza przeobraża się w Techno-Hanami, a gdzieś indziej w Korpo-Hanami. Są tak różne typy spotkań, tak jak różni są jego uczestnicy.
„Różnych wydarzeń wspomnienia niesie zwiewne kwiat wiśni”
(Basho, 1695)
Gdzieniegdzie czerwone wiszące lampiony nadają jeszcze więcej piękności ukwieconym gałązkom wiśni, a zwłaszcza wieczorem. Japończycy powściągliwi w jakichkolwiek imprezach, celebrują hucznie święto wiosny. Widać, że cieszy ich atmosfera, chętnie robią sobie zdjęcia, spacerują po ukwieconych alejach miasta. Kochają moment przebudzenia aury. Każda sieć komórkowa zamiera na czas Hanami. Nikt do nikogo nie jest w stanie się dodzwonić – tak jak u nas w Polsce, punkt po wybiciu pierwszej minuty Nowego Roku.
Takie święto może być doskonałym tematem na event. Dla pewnej japońskiej firmy zrealizowaliśmy taki event w Bydgoszczy. Kilka wspomnień z tego właśnie wydarzenia chciałabym Wam pokazać.
Poprzez dekoracje, odpowiednią scenografię przenosimy uczestników do Kraju Kwitnącej Wiśni. Tu każdy wspólnie z nami, będzie mógł przeżyć Święto Hanami. Gałązka wiśni, symbol Hanami, będzie motywem przewodnim dla:
Impreza w tematyce japońskiej jest pełna kolorów, pokazów sztuki japońskiej oraz doskonałego sushi. W czasie eventu Hanami, zaangażowana, ucharakteryzowana i przebrana jest grupa animatorów, a samurajowie przedstawią różne style walk wschodnich. Podczas powitania Państwa Goście zostaną poczęstowani kieliszkiem sake, śliwkowego wina Umeshu oraz ciasteczkiem z wróżbą. Chcemy pokazać naszym gościom święto Hanami pod kątem japońskich zabaw, czyli:
KITSUKE: Pokaz zakładania kimona. W czasie zakładania kimona należy przestrzegać wielu zasad, sposób wiązania jest uzależniony od okazji, wieku danej osoby a nawet od pory roku. Pokaz profesjonalnego zakładania kimona pozostanie na dłużej w myślach naszych gości.

WYSTAWA DRZEWEK BONSAI: Wystawa jest przygotowana z różnego rodzaju i różnej wielkości drzewek bonsai. Drzewka prezentowane są na stołach przykrytych białymi obrusami. Prezentując większą ilość eksponatów można pokazać ich piękno, różnorodność i bogactwo form.
POKAZ FORMOWANIA DRZEWEK:
Podczas pokazu prezentowane są techniki i narzędzia formowania drzewka. Ekspert wyjaśnia, jak można ukształtować dane drzewko, jakie narzędzia należy dobrać i jak pielęgnować drzewko, aby uzyskało daną formę.
KALIGRAFIA
Jest to świetna pamiątka z eventu i cieszy się zawsze ogromnym powodzeniem. Chętni mogą też sami spróbować pod okiem animatora coś napisać oraz poznać zasadę pisowni w sylabariuszu katakana.
POKAZ ORIGAMI
to oczywiście nauka kreacji różnych figur i kształtów wykonanych z papieru, ale też ciekawa lekcja odczytywania diagramów i schematów ciekawych opowieści dotyczących Origami.
HANAFUDA
pokaz gry w tradycyjną japońską grę karcianą – ulubioną grę japońskiej mafii jakuza.
A teraz spróbujmy pochodzić po wnętrzach Hanami zmaterializowanych w hotelu. W foyer pojawi się dużo zieleni, imitacje strumyków, czarujące mostki, czerwone lampiony. Goście przechadzając się po foyer będą mieli wrażenie, że spacerują uliczką parku japońskiego. Japońskie wydruki z kwitnącym kwieciem dodadzą głębi naszym przeobrażonym wnętrzom.
Dochodzimy do wejścia głównego do sali, gdzie odbędzie się bankiet i gala. Przy wejściu jest zbudowana brama Tori stylizowana na japońską, przy której siedzą wojownicy z gongami obwieszczając rozpoczęcie przedstawienia. Goście przekraczając próg sali bankietowej, zobaczą ogrom kwitnących drzew na wyświetlanych obrazach na ścianach, nastrojowej muzyce i oświetleniu. Sprawimy by przenieśli się do Wiśniowego Ogrodu pełnego drzew, zielonej trawy, śpiewów ptaków.
Scena zostanie obudowana wykładziną w dwóch kolorach brązowym i żółtym. Będzie to namiastka japońskiej maty i jednocześnie podest do prowadzenia wystąpień, występów artystycznych. Tło sceny to zmyślna dwustrefowa konstrukcja. Pierwszy plan do fasada japońskiego domu wraz z rozsuwanymi drzwiami wykonana z elementów drewnianych oraz błon papierowych. Fasada będzie samonośną stylizacją na scenie. Druga strefa to tło wnętrza domu na której zawiśnie obraz przedstawiający kwitnące wiśnie. Wielkość sceny przyjęliśmy wymiar 6 x 8 metra zaś wysokość 30 cm – 40 cm. Dwoje przesuwnych drzwi w poprzeplataną krateczkę to ruchomy obraz każdej z części programu – bo tędy będą wchodzić nasi aktorzy.
To tu wkroczy konferansjer wystylizowany na samuraja i rozpocznie nasz wieczór i zapraszając gości do wspólnej zabawy. W kulminacyjnej części spotkania nastąpi wybuch z dwóch armat ogrom konfetti w kształcie różowych płatków kwiatu wiśni…Ludzie będą zachwyceni. Pośród głównych atrakcji Gali znajdą się:
Strefa sali to standy, które zostaną rozłożone przy ścianach. Będą to drewniane konstrukcje z naniesiony wydrukiem drzew kwitnącej wiśni. Światło prowadzone będzie w dwóch kolorach ciepłym białym oraz nieśmiertelnym magenta. Sufit zostanie oświetlony na niebiesko i magente za pomocą świateł efektowych, tzw. „mania wody”. Spowoduje to efekt cieni drzew odkładających się na suficie. Majaczące kolory przeplatane ciemnymi cieniami.
Kto był kiedykolwiek na Hanami – łatwo stwierdzi, że to święto bardziej „stanu umysłu”, niż położenia geograficznego. Ja tam jeszcze nie byłam, ale co roku rozkochuję się w zdjęciach, które udostępniają przeliczne serwisy.
Zmaterializowanie Hanami wymaga sporo pracy, ale jak widać jest do zrobienia. Tych, których temat pobudził i chcą to zrobić wspólnie ze mną, zachęcam do kontaktu. Tych którzy już zrealizowali swoje Hanami – zachęcam do pokazania zdjęć. Cieszcie się wiosną. Niech Wasze serca przepełni piękna pozytywna energia i niech przyniesie wiele satysfakcji z każdego eventu! Pozdrawiam Was mocno
Aga – Eventowa Blogerka
Ps. Koniecznie zajrzyj do Raportu wynagrodzeń na 2019 jaki opublikowałam w zeszłym tygodniu, relacji z Poznań Motor Show 2019 oraz do Nowości Branży Eventowej na sezon wiosenny 2019!
Artykuł Event Hanami czyli Japońskie święto wiosny pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Minął rok 2018. Pora na podsumowanie roku 2018. Zatem jaki to był rejs? Czy to była podróż przez morza, oceany, bezludne wyspy, wzburzone fale? Wyprawa po przygodach, ludziach, wyzwaniach, nowych lądach? Tak. Taka, która zapisała kolejną kartę historii eventowej mojego dziennika podkładowego.Dziś tę kartę odsłonię go właśnie Tobie. Ahoj, a zatem wypływajmy na szerokie wody tego świata! Jak wygodnie […]
Artykuł Podsumowanie roku 2018 Eventowej Blogerki pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Zimę 2018 roku, przycumowałam w bezpiecznym porcie swojego biura. Walka o briefy, udział w przetargach, kończyły się jedne z sukcesem a inne nie. Sytuacja jak zwykle, znana każdemu z Was. Jakże nie łatwa jest droga w kierunku nowych zleceń. Jest wyzwaniem dla każdego. Dla takiego Sindbada jak ja – oczywiście również.
Pierwszym w tym roku, a zarazem już trzecim z kolei był rejs dla firmy z branży HR zajmującej się konsultingiem w zakresie rekrutacji kadr. Podczas tej podróży przemierzyliśmy lądy kilku warszawskich restauracji, które wzięliśmy wspólnie pod lupę. Cieszył mnie fakt, że mogę zajrzeć do restauracji, które na co dzień są owiane aurą tajemniczości, a każda ma swoją własną wypielęgnowaną tożsamość przejawiającą się w daniach i smakach.
Zajrzeliśmy do takich restauracji jak: @Belvedere w Łazienkach Królewskich, @Winosfera Chłodna 31, restauracja włoska Parmizziano’s w Hotelu Marriott. Finalna część wydarzenia „Pracownik Roku” odbyła się w siedzibie głównej klienta – gdzie nastąpiło wyróżnienie zasłużonych marynarzy tejże bandery. To tam, odbyła się transmisja online wydarzenia dla oddziałów firmy w Polsce, były pamiątkowe zdjęcia z Magic Mirror, słodki poczęstunek i obowiązkowy szampan.

Nie zabrakło symbolicznej scenografii, kwiatów i oczywiście łez wzruszenia tych, którzy zostali tego dnia nagrodzeni za swoją pracę. Druga część – nieoficjalna, odbyła się w restauracji Winosfera przy ul. Chłodnej 31 w Warszawie, tylko dla wybranych gości. Rejs z klientem, który po raz trzeci już z nami podróżował był oparty na głębokim zaufaniu, wsparciu i chęci zrealizowania wyjątkowego projektu w najlepszej jakości. I tak się też stało. Z uwagi na klauzulę poufności nazwy firmy nie ujawniam.
Kolejną podróżą był rejs z Krajową Izbą Komunikacji Ethernetowej, z którą mamy już sporo mil morskich zapisanych w swojej historii. Tym razem naszą bezpieczną przystanią stał się Hotel Sangate w Warszawie.
Operatorzy ISP, operatorzy kablowi oraz dostawcy usług B2B i sprzętu telekomunikacyjnego z całej Polski spotkali się na XXII Konferencji Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej (KIKE). Wydarzenie, które już od ponad 10 lat, integruje branżę małych i średnich operatorów telekomunikacyjny stanowiło okazję do dialogu o najbardziej aktualnych wyzwaniach, zagadnieniach i problemach dotyczących branży.
W XXII Konferencji KIKE wzięło udział blisko 760 uczestników, 50 wystawców, 295 organizacji i przedsiębiorstw z branży telekomunikacyjnej, czołowi przedstawiciele administracji publicznej oraz reprezentanci świata finansowego.
Wieczór Gali KIKE odbył się w scenerii Wielki Gatsby, brzęku kasynowych żetonów, tancerek z lat 20-tych i w rytmach cover bandu Drugi Tydzień, który porwał publiczność do tańca zaraz od pierwszych taktów.
Przyznam się, że była to trudna realizacja – gdyż jak część z Was wie – Hotel Sangate cieszy się wielką popularnością i obłożenie hotelu prawie zawsze sięga zenitu. Podróżowanie takim przepełnionym od wrażeń statkiem, zawsze ma skutki drugorzędne i zwykle nie w pełni jest przygotowaną jednostką na nadciągające sztormy. Tak było i tym razem. Załoga hotelu była przeciążona, a najemcy z wydarzenia uprzedniego nie do końca zdyscyplinowani, aby montaże zaczęły się zgodnie z ustaleniami.
Statek pod banderą Sangate, już podczas konferencji dnia pierwszego, prawie się wywrócił. Spóźnił się z lunchem o 45 minut, który jak się dowiedzieliśmy później dowożony był z zewnątrz a nie robiony na miejscu. Goście nie byli zachwyceni, sponsorzy lunchu tym bardziej, a agenda eventu przesunęła się godzinowo dość poważnie.
To był 10 kwietnia i ten dzień ma swoje specjalne względy na kartach historii i jej obchodach w Warszawie zwłaszcza. Ale nikt nas nie przygotował na ewentualny plan awaryjny. Na szczęście rejs z Hotelem Sangate nie przyniósł więcej zmartwień do końca trwania tejże konferencji.
W maju i czerwcu nasz sztab okrętowych załogantów pracował nad realizacją konferencji dla lekarzy ze środowiska ortopedycznego pod tytułem Ortobiegli. Zaokrętowanie na statku odbyło się w dniach 09-10 czerwca, a trasa naszego rejsu dobiła do uroczego zakątka wybrzeża Mazowsza w Pałacu i Folwarku Łochów.
To była realizacja pełna mobilizacji. Szykowaliśmy się niemal jak na przepłynięcie Trójkąta Bermudzkiego. Olinowanie statku było naciągnięte niczym struny w skrzypcach. Wypełnione wiatrem żagle zbierały kolejne zadania. Burty statku przecinały wysokie fale wielu wyzwań dyktowanych w grafice projektu, projektach scenograficznych, pełnej reżyserii wydarzenia konferencji, czy gali wieczornej dla gości klienta ze środowiska ortopedycznego.
Wyszło idealnie. Statek śmignął po falach tego wydarzenia w pełnej krasie, nie napotkał żadnych burz, chociaż momentami zdawało się, że będzie wiało dość mocno. Sponsorom i uczestnikom się podobało i zaprzysięgli kolejne rejsy razem. Wierzymy, że się wydarzą w 2019.
Wrzesień warto okrzyknąć miesiącem przetarcia nowych mórz i oceanów współpracy pod banderą floty agencji UTE Group oraz agencji Mood Agency. We wspólnym rejsie podróżowaliśmy wspólnie z Bankiem Santander, który był klientem projektu. Tym razem kierunkiem podróży był czysty w swej postaci CSR. Rejs okrzyknięto hasłem „Dobry piątek”, a kierunkiem stał się Dom Dziecka w Szmotułach. Projekt obejmował wsparcie i prace na terenie pracy ośrodka w akcjach porządkowych, renowacyjnych i przygotowania pikniku dla dzieci.
Odmalowaliśmy płot, zgrabiliśmy liście, zdemontowaliśmy stare meble, po to, by zastąpić je zmontowanymi nowymi. Ufundowano i postawiono nowy plac zabaw, artykuły RTV i AGD a nawet artykuły szkolne i higieniczne podczas wspólnej zbiórki w siedzibie klienta. Dzieci z placówki, w tym samym czasie, udały się na wycieczkę do Poznania, podczas której miały okazję zajrzeć na Stadion Lecha by wziąć udział w treningu z ich reprezentacją oraz skorzystały z opcji zakupów w jednej z marek odzieżowych.
Chęć spędzenia czasu z dziećmi i pracy na rzecz ośrodka przyniosła dużo pozytywnej energii – tak klientowi jak i nam. Blisko 200 osób zrobiło dużo dobrego, zaś Siostry Zakonne Ośrodka Domu Dziecka w Szamotułach, nie mogły wprost uwierzyć w efekty naszych prac wykonanych w zaledwie jeden dzień. Wszystkim zaangażowanym w tej projekt, a zwłaszcza agencji UTE za zaufanie – serdecznie dziękuję.
Są takie projekty, gdzie dobro wraca, a karma nie ma deadline’u. Tak się zadziało znów z agencją UTE Group. Dobrze skrojony rejs wrześniowy przyniósł kolejne przygody, ale tym razem na morzach branży piwowarskiej: Kompanii Piwowarskiej. Wygraliśmy Rejs na organizację dwóch siostrzanych eventów w Tychach i Poznaniu.
Oba spotkania świąteczne dla przyjaciół tejże firmy. Tu wodze kreatywności dały się porwać klienta we wspólną produkcję lasów w słoiku oraz personalizowanych etykiet piwnych rysowanych z blogerkami – rysowniczkami.
Dużo dobrej energii unosiło się w obu tych miastach, a załoga choć mocno zaangażowana we wszystkie trwające projekty – dała radę przejść oba rejsy wzorowo! Dziękuję tym, którzy w tym czasie mnie wspierali – bo ten czas był wysoce nie komfortowy. A dlaczego?
W tym samym czasie trwała kolejna faza rejsu dla branży telekomunikacyjnej i załogi jachtu Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej, którą zorganizowaliśmy wspólnie z KIKE Events Sp. z o.o. Rejs ten był wielowymiarowy. Znowu targi KIKE przyciągnęły ponad 50 wystawców i sprawiły, że znów było interesująco.
Założeniem wyprawy było zorganizowanie obchodów X-lecia działalności KIKE oraz oczywiście XXIII Konferencji KIKE, co było wyczekiwane przez większość podmiotów tejże branży. Za kurs objęliśmy bezpieczny port Targów Kielce – powołując się na dobrą współpracę z lat ubiegłych. Na pokładzie znalazło się 670 gości. Obrady, debaty i prelekcje trwały w dwóch odrębnych salach, podczas dwóch dni trwania konferencji. Krótki film opublikowały Targi Kielce:
Na mapie tego wydarzenia, na Gali Jubileuszowej, obraliśmy za cel odwzorowania tematyki Wehikułu czasu, który był myślą przewodnią wieczornej podróży. Wieczór Gali X-lecia KIKE był niezwykle zaskakujący. Na początku, w fabule wydarzenia, wziął udział niezwykły i oryginalny: DMC De Lorean, rocznik 1981 z kultowego filmu „Powrót do przyszłości”, który wjechał w Prezesem KIKE na oczach gości rozpoczynając część oficjalną. Galę w duchu podróży do przyszłości, przez lata istnienia Izby, poprowadził duet Arleta Lemańska Cydzik oraz Józef Szymaniec.
W środkowej części ekran okrągły odmierzał czas w tył – cofając nas w czasie do różnych wydarzeń z przeszłości. Na ekranach wyświetlano życzenia od przyjaciół i partnerów współpracujących. Zegar odliczał momenty, o których warto było przypomnieć naszym okrętowym pasażerom. Pamiątkowe grawerowane zegary powędrowały do pocztu założycielskiego Izby KIKE.
W wydarzeniu artystycznie zaangażowaliśmy sobowtóra Michael’a Jacksona, który przybył prosto z Czech oraz Drugi Tydzień, który ponownie doskonale poradził sobie z roztańczeniem gości. Dla obserwatorów wydarzenia przygotowano fotobudkę starych zdjęć, która spotkała się z niezwykłym zainteresowaniem gości.
Jubileusz z mnóstwem żarówek Edisona nad głowami ludzi, wpisał się w moją pamięć, jako ten pierwszy zaprojektowany scenograficznie. Wyszło – przypadkiem i nie było to moją ambicją. Zwyczajnie nikt na rynku nie miał tej scenografii, którą życzyliśmy sobie zrealizować, a wyprodukowanie jej od zera kosztowało zdaniem scenografów miliony dukatów. Tu wielki ukłon w kierunku Legro. Bez ich wsparcia i zaangażowania prac zespołu technicznego z @Legro i innych podmiotów realizujących absolutnie nie byłoby to możliwe.
Wspólnie wyprodukowaliśmy kilkadziesiąt zegarów, trybów i trybików z mechanizmów, zrobiliśmy dużo materiałów multimedialnych, slajdów i wielkoformatowych wydruków z historii Izby – tak, aby cała scenografia nawiązywała do prawdziwej i naszej wspólnej podróży w czasie. I to się udało. Mojemu armatorowi – KIKE Events Sp z o.o. raz jeszcze dziękuję za kolejny rok dobrej współpracy i podarowane zaufanie.
Odbył się tej jesieni po raz pierwszy. Event Talks rejsował po lokalnych wodach naszego lądu i zapraszał do udziału uczestników z agencji eventowych, lokacji, administracji i korporacji. Trwał od września do końca października. Inspirował branżę eventową, napędzał w pomysły oraz dał nowe spojrzenie na kreację wydarzeń. Odsłaniał to co wszyscy w branży eventowej w Polsce skrzętnie ukrywają – projekty eventowe oraz te z najbardziej znanych marek międzynarodowych.
Szukałam Sindbadów gotowych poznawać ze mną kolejne lądy eventowe. Szukałam otwartych umysłów klientów gotowych na niestandardowe podejście do eventów. Szukałam tych, którzy chętni są na dobre pomysły – nie koniecznie z wygórowanym budżetem. Tym, którzy zechcieli mnie poznać podczas rejsu Event Talks, wspólnie z nami się edukować, rozmawiać, wymieniać doświadczenia – serdecznie dziękuję. To był dla mnie szczególny czas. Czas odkrywców Krzysztofa Kolumba i wielkiej karty zaufania jaką mnie obdarzyliście. Dzięki Wam za to!
W spotkaniach wzięli udział m.in. PGNiG, Polska Organizacja Turystyczna, Profix, Bosch, Tramwaje Warszawskie, Urząd Miasta Województwa Małopolskiego, Santander Bank, Event Factory, DMC Poland, CMA, Agencja Fiesta, Cyrek Event, Grupa Ute, Meeting Planner, Froneli, Think Mice i inni. Średnia z wszystkich ocen ze szkoleń, w sześciostopniowej skali, przekroczyła 5.0 przez co ten rejs wpisuję do kanonu udanych.
Ten Rejs dobiega końca. Pora na nowe wyzwania 2019 roku. Jaki będzie ten kolejny rok? Zobaczymy. Dziś wiem, że rejsów nie trzeba planować latami. Wpadają spontanicznie a budowane są na zaufaniu klientów, którzy już żeglowali z nami. Dziękuję żeglarzom którzy mi towarzyszą. Ani Ł, Reni B., Mariuszowi M., Maćkowi M., Kamili T., Łukaszowi P. Bez Was ten rok nie mógłby się zrealizować.
Tym, co czytają bloga – serdecznie dziękuję. Dużo energii od Was dostaję, fajnie jest spijać to piwo co się naważyło. Mam nadzieję, że ten mój mały świat buduje Twój eventowy światopogląd i ma to sens. Jeśli się z tym zgadzasz zrób z tym coś – co pomoże mi pływać dalej na łamach blogosfery. Może w przypływie chwili znajdziesz czas na napisanie recenzji na moim funpage Facebooka Eventowej Blogerki lub zgłosisz mnie do Meeting Planner Power Awards w kategorii Open? Kto wie, może ktoś jeszcze usłyszy ten mój głos. Tak, tak – marzy mi się od dawna ten Eventowy Oskar! Ktoś mi kiedyś powiedział, że marzyć trzeba głośno – to wówczas marzenia się szybciej spełniają. A na koniec czego Ci życzę?

Czas nieubłaganie płynie, a my wraz z nim…Doceniajmy każdą maleńką chwilę i dzielmy się naszymi radościami!
Życzę Ci silnych i pomyślnych wiatrów! Niech zabiorą Cię tam, gdzie czekają na Twoje marzenia. Niech nie zabraknie beczki rumu i przedniego towarzystwa. Niech dalekie rejsy, będą pełne wspaniałych przygód, a na lądzie niech czeka zawsze przychylny port z dużą dawką radości i satysfakcji z siebie samego. A jak się plany spełnią i rejsy będą zacne – napisz do mnie koniecznie. Może coś opublikujemy razem?
Szczerze Ci oddana,
Twoja Eventowa Blogerka
Ps. Już 23 stycznia spotykamy się na Forum Branży Eventowej – koniecznie się zarejestruj! Eventowa jest patronem i gościem sceny głównej o 11:10. Zdradzę przepis na „5 sekretów budowania wizerunku marki w branży eventowej.” Spotkajmy się tam.
Artykuł Podsumowanie roku 2018 Eventowej Blogerki pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Zastanów się jak to jest wytyczać nowe ścieżki scenariuszy eventowych… Poczuć dreszcz widząc w jednym połączeniu technologię, człowieka i innowację w jednym spektakularnym show… A gdyby tak w 480 minut naładować się pomysłami, po to, by wyjść do klienta z ponadprzeciętą ofertą…? Tygodnie przygotowań, miesiące poszukiwań inspiracji, lata marzeń… i jest – przed Wami propozycja, którą stworzyłam na […]
Artykuł #EventTalks czyli Wiedza, Inspiracje i Trendy w eventach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Jest prosta. Każdego dnia dostaję zapytania na social mediach / e-mailach z zapytaniami o inspiracje, o trendy, pomysły na scenariusz, angażującą atrakcję eventową czy dobre miejsce pod event. Dzielę się tym na tyle na ile pozwala mi czas. Mimo wszystko skala tych zapytań rośnie w tempie ostrym, dokładnie tak jak rozrósł się ten blog. Któż by przypuszczał, że w takim sierpniu, sięgnę już 6 000 unikalnych użytkowników branży eventowej. Nigdy nie sądziłam, że nisza jaką są eventy – tak bardzo odbije się w skali popularności na mojej Eventowej Blogerce. Pozostaje mi tylko bardzo Wam podziękować za Waszą chęć eksploracji treści które tworzę.
Szkolenie eventowe EventTalks.pl zrodziło się z pomysłu i pragnienia wytworzenia czegoś dla branży eventowej. Czegoś, co sprawi, że będę mogła silniej Was wesprzeć w codziennej pracy. Czegoś dla doświadczonych event managerów i producentów – którzy nie mają czasu na ciągłe poszukiwania inspiracji po globalnej sieci Internetu. Wreszcie czegoś, co pozwoli mi poznać na żywo tych, którzy śledzą mój rozwój, moją miłość do wydarzeń i to co robię na co dzień. Dziękując Wam za zaufanie, pozytywne fluidy i dużo serdeczności wychodzę zza kompa – z porządną dawką przygotowanego materiału z kreacji wydarzeń z całego świata. zapoznaj się z trailerem:
W założeniu projektu jest odwiedzenie 8 miast Polski w dwa miesiące. Szkolenia będą prowadzone zwykle w piątki, za wyjątkiem wydarzeń eventowych, które nie można pominąć w kalendarium jesiennych eventów. Pełne kalendarium możecie obejrzeć już na stronie www.eventtalks.pl. Miejsca póki co jeszcze poszukuję, ustalam warunki i poinformuję uczestników – tuż przed datą realizacji każdego szkolenia. Jestem otwarta na współpracę z każdym partnerem.
Dla wszystkich branżowych kolegów i koleżanek. Zapraszani będą moi klienci, będą reprezentanci agencji eventowych, marketingowych i pr’owych. Będą ludzie z którymi łączą nas relacje, z którymi konkurujemy zawodowo i się nie boimy słuchać głosu konstruktywnej krytyki i twórczych wniosków. Event Talks ma być spotkaniem networkingowym – gdzie wymienimy spostrzeżenia, zainspirujemy się wzajemnie, być może znajdziemy pomost do wspólnej współpracy. Wierzę, głęboko że Event Talks przyciągnie dusze podobne do mnie samej.
Na pewno pyszny obiad. A poza tym cztery bloki tematyczne: Technologia wykorzystywana na eventach, case study wydarzeń z cyklu „mały budżet – wysokie wymagania”, scenografie i ciekawe produkty eventowe, pojawią się niebanalne i niewykorzystane jeszcze w Polsce scenariusze, a na deser porozmawiamy o eventowych trikach znanym tylko nam – producentom wydarzeń. Po każdym szkoleniu udzielam dalszych konsultacji, każdemu, który będzie ich potrzebował. Później idziemy na afterek – oczywiście ten, kto może i chce. Tak – to będzie dobry czas.
Wrócisz po szkoleniu do biura i powiesz swoim szefom, że to było świetne szkolenie. Głowa będzie Ci pękać od nadmiaru pomysłów – a TY będziesz naładowany i gotowy do działania. W spotkaniu z klientem wyjmiesz mu – pomysły, na które jeszcze nikt nie natrafił. I każdy nowy przetarg będzie już tylko Twój. Zgłoś się na www.eventtalks.pl i daj się porwać w prawdziwe eventowe doznania. Zaufaj i daj się porwać!
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!
Aga
Artykuł #EventTalks czyli Wiedza, Inspiracje i Trendy w eventach pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>17 maja blisko 3 500 gości miało okazję świętować Jubileusz 25-lecia Rossmana w Polsce. Ten projekt był wyzwaniem dla Dagmary Bolin i jej zespołu kolegów i koleżanek z agencji endorfina, przez blisko 5 miesięcy. 17 dni montażu ogromnej hali namiotowej zajmującej 5,500 m. kw. powierzchni na plaży. 1200 ton sprzętu technicznego pod 6 koncertów. A to […]
Artykuł Jak wyszedł Jubileusz 25-lecia sieci Rossmann w Polsce ? O Tym – endorfina events oczywiście pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Ale też:
Nad wizją czuwał klient, który miał już swoje doświadczenia z uprzednich celebracji jubileuszy 20-lecia. Notabene również z endorfiną i również w Sopocie. W projekt zaangażowało się setka lub więcej ludzi. Dagmara miała szereg wyzwań – noclegi dla ekip w miarę rozsądnych cenach i przyzwoitych warunkach, współpraca z urzędami miasta i sporo dokumentów w tle, czas, piach który trzeba było wyrównać pod tę realizację i klient ze swoimi oczekiwaniami. Moim zdaniem to doskonały przykład na dobrą współpracę na wielu poziomach i duże zdolności komunikacyjne lidera projektu.
Dagmaro, na Twoje ręce – jeszcze raz pragnę serdecznie pogratulować projektu, jego realizacji i rozmachu z jakim wraz z zespołem endorfiny udało się Wam przygotować. Keep going!
Pozdrawiam Was Kochani i bardzo czekam na Wasze komentarze na temat tej realizacji!
Aga / Eventowa Blogerka
ps. Dzięki za feedback dot. Podcastu Plejady. Nooo grubo zalajkowaliście – ale miałam takie podejrzenie że ta treść może się Wam spodobać! Dzięki – serce rośnie!
Eventowa Blogerka: Jestem w agencji Eventowej Endorfina. Endorfina zrobiła jeden z bardziej spektakularnych projektów w maju, 17 maja. Na plaży w Sopocie wyrosła wielka konstrukcja namiotowa, w której zagościło, no ponad…
Dagmara Bolin: 3,5 tysiąca…
Eventowa Blogerka: …3,5 tysiąca gości, jednej z największych sieci w Polsce – drogerii Rossmann. I chciałam Wam przedstawić dzisiaj Dagmarę Bolin, która jest senior project managerem, jest liderem projektu, który prowadziła.
Dagmara: Miło mi.
Witam cię Dagmarko. I chciałam też powitać Jolantę Żarnoch, która jest PR managerem Endorfiny i też na pewno nam kilka cennych informacji zdradzi. Słuchajcie, odbył się super projekt. Ja widziałam, pierwsza moja styczność to była przede wszystkim na Facebooku, jak leciał filmik, który faktycznie robi wrażenie w ilości prac, które zostały tam przygotowane.
To jest 5 miesięcy przygotowań, 17 dni montażu i demontażu, 320 osób obsługi wydarzenia, 5 500 metrów kwadratowych powierzchni hali namiotowej i ponad 1200 ton sprzętu technicznego. Po to, żeby zrobić dwa dni eventu, w tym 6 koncertów, tak? Dobrze zrozumiałam?
Dagmara: Dokładnie tak. Do tego jeszcze mnóstwo innych rzeczy, 2 ciężarówki prądu i milion kilometrów kabli. Dokładnie taki event był dwudniowy. Był podzielony na pracowników i kontrahentów. I oprócz samych wieczorów eventowych, odbywał się szereg dodatkowych atrakcji dla pracowników, drugiego dnia.
Czyli to był taki trochę złożony projekt, taki projekt w mikro projektach w środku?
Dagmara: Tak, dokładnie. Poza postawieniem wielkiej hali, zorganizowaniem tam całej infrastruktury oraz koncertów, zadbaliśmy też o to, żeby goście mieli co robić w ciągu dnia. Więc i płynęli statkiem, i mieli improwizowany teatr, odwiedzili Teatr Szekspirowski czy muzea. My oczywiście dbaliśmy o to, żeby wszędzie dojechali na czas i trafiali do hoteli wtedy, kiedy potrzeba.
Super. Powiedz mi, ile się czasu mniej więcej pozyskuje taki projekt. Bo 5 miesięcy przygotowań, to jest od momentu prawdopodobnie już podpisania umów.
Dokładnie tak. Myślę, że drugie tyle to była praca nad ofertą i nad przekonaniem klienta, że będziemy idealną agencją do realizacji tego projektu.
Czy konkurencja była duża?
Konkurencja była bardzo duża. Zresztą konkurencja potem się odzywała z gratulacjami.
A, to miłe.
I też podpytywali, co zrobiliśmy, żeby wygrać. A ja myślę, że wpływ na to, że wygraliśmy miało kilka czynników. Po pierwsze, 5 lat temu organizowaliśmy też dla Rossmanna, też w Sopocie, też na plaży ich 20-lecie. To był ich autorski projekt, ich pomysł. Natomiast my odpowiadaliśmy za całą realizację. Podobnie jak teraz. Na troszkę inną skalę, ale też z sukcesem. Więc klient miał po nas bardzo dobre wspomnienia. Przygotowaliśmy dobrą po prostu ofertę. Inną, niż inne agencje. Mieliśmy bardzo dobry kontakt z klientem w międzyczasie i pewnie też sporo pracy takiej new-biznesowej z naszej strony, czyli jednak interesowanie się, dosyłanie dodatkowych materiałów, umiejętność przelania wizji klienta co do tego eventu, już na sam event. Bo ze względu na miejsce, czas, to nie było takie łatwe.
No wyobrażam sobie. Czy klient do końca miał faktycznie wizję? Czy duża część kreacji była po waszej stronie?
Oczywiście, jakby sama kreacja czy pomysł na to, jak to wygląda w środku, był po naszej stronie. Natomiast muszę powiedzieć, że Rossmann jako klient był świetny. Oni mieli tę wizję, potrafili nam ją przekazać, mieli swój pomysł na line-up, bo to oni najlepiej znają swoich gości i widzę, co im się najbardziej spodoba. Zresztą ich zespół, a w szczególności, ja tu wymienię, bo muszę wymienić, Tomasz Cieślak, Karolina Waszyrowska, czy Kamil Janiszewski. Oni sami bardzo często realizują eventy, co nam dało ich doświadczenie, wiedzę. Nad projektem pracowaliśmy wspólnie. Oni wielokrotnie nas wspierali, kiedy pojawiały się jakieś małe lub większe „kłody pod nogami”. Nie wprowadzali nerwowej atmosfery i myślę, że to partnerstwo sprawiło, że projekt odniósł duży sukces.
Że projekt płynął.
Tak, dokładnie. Bo ja nie musiałam się stresować kontaktem z klientem, bo po prostu był dobry i jakby, czy były dobre informacje, czy złe to my zawsze działaliśmy do przodu. Więc myślę, że jak mówimy o teamie, no to nie była to Endorfina i podwykonawcy i partnerzy, ale też klient i to, że my tworzyliśmy rzeczywiście większość rzeczy razem. Po prostu.
Trochę chciałabym podpytać o miejsce i lokalizację tego eventu. Ze swoich doświadczeń wiem, że Sopot to jest specyficzne miasto, ze specyficznym jak gdyby obostrzeniami. Wy stawiacie jak gdyby wielką konstrukcję przed frontem Grand Hotelu, powiedzcie, do kogo należało to miejsce i z kim konkretnie musieliście rozmawiać, żeby ten projekt mógł się wydarzyć?
To może ja zacznę od początku. Cała przygoda z postawieniem czegokolwiek na plaży w Sopocie, zaczęła się od rozmowy klienta z władzami miasta, którzy wstępnie wydali pozwolenie, że jeżeli uda nam się uzyskać urzędowo wszelkie pozwolenia, no to oni nie będą nam w tym przeszkadzać. Więc, na początku informacja była taka, że mamy dwóch najemców, od których musimy mieć pozwolenie.
To tym bardziej ci gratuluję, że udało się dopiąć swego, bo to znaczy, że jesteś kobietą idącą po trupach do celu.
Nie było tak źle. No jakby mówiąc szczerze, to oczywiście ja byłam liderem projektu, więc gdzieś to wszystko spinałam, ale miałam też swój team, taki Endorfinowy, który mi pomagał. Miałam gdzieś osoby zaufane w Trójmieście, które też jak zadzwoniłam o 22:00 i mówiłam, że jutro o 7:00 trzeba być w urzędzie, to były i pomogły ze złożeniem czegoś, czy wyciągnięciem jakiegoś papierka, mapy. Więc tutaj mówimy o szeregu ludzi, którzy gdzieś tam się zaangażowali w to mocno, co też było fajne w tym projekcie, bo rzeczywiście ludzie się bardzo mocno angażowali i bez tego zaangażowania myślę, że to tak fajnie by nie wyszło, bo nie wszystko wszyscy robili dla pieniędzy, tylko po prostu czasem chcieli, żeby coś się udało i żeby mogli być częścią fajnego projektu.
Dla mnie eventy to ludzie przede wszystkim, a bez ludzi to nie idzie. Pięknie opowiadasz. Ja już się czuję, jakby wyobraźnią… Wy mieliście tam jakieś lokalne biuro swoje?
Mieliśmy w Grand Hotelu pomieszczenie, zresztą nie jedno, bo to też była kwestia magazynowania. Same wydruki to był pokój.
O ja cię!
Bo jednak agendy były dla każdej grupy inne, przyjeżdżały różne działy, oni nocowali w 16 różnych hotelach plus cała nasza logistyka. Jednym zresztą z wyzwań tego eventu, to była, to było znalezienie noclegu dla ekip, ponieważ te osoby trzeba było przenocować. Trójmiasto może nie ma ubogiej infrastruktury, ale ceny potrafią szybować znacząco w górę, a zwłaszcza w Sopocie. A nam zależało na tym, żeby po pierwsze, ekipy spały blisko, no i w miarę w rozsądnych cenach i warunkach. No bo też nie chodziło o to, żeby położyć ich wszystkich w namiocie. Tylko, żeby jednak jak już mogą odpocząć, to odpoczywali w przyzwoitych warunkach.
Super, czyli myślicie także o swojej kadrze, żeby była wypoczęta i uśmiechnięta już przy realizacji.
Takie mam pytanie, jak się pracuje z Urzędem Miasta, ale to już mniej więcej opowiedziałaś, że współpracują, jest wiele gdyby jednostek, które musiały tutaj wydać pozwolenie?
Powiem tak, oczywiście, oni wymagali wszystkich formalności i to nie jest tak, że ich przychylność sprawiała, że mogliśmy czegoś nie donieść. No bo ich obowiązuje też prawo, więc wszystkie dokumenty i pozwolenia musiały po prostu przejść normalną drogą. Ale oni byli przychylni, nie utrudniali czegoś na siłę. Nie było sytuacji, w której nie odebrali telefonu, nie odpisali, tylko rzeczywiście jak wiedzieli, że gonimy z czasem, to starali się nas wspierać, tak jak tylko mogli. Więc ja wspominam tę współpracę bardzo dobrze, jeżeli chodzi o miasto. Wyzwaniem tutaj, tak jak mówię, było to, żeby tych komórek zaangażowanych było bardzo dużo i to, że wychodzili kolejni najemcy i kolejne jakieś zgody, które trzeba zdobyć, gdzieś cały czas wprowadzało trochę nerwowości, ale…
Udało się.
Udało się.
To jest najważniejsze. Rossmann to sieć drogerii, raczej taki, powiedzmy jedna z bardziej prestiżowych myślę punktów, gdzie ludzie robią zakupy. Powiedz mi, skąd pomysł na event pod namiotem? Czy to był ich koncept, czy wyście zaproponowali?
Tak jak już mówiłam, pomysł gdzieś wyszedł od nich. No bo trudniej wyobrazić sobie coś bardziej atrakcyjnego, niż plaża, widok na morze, molo i jeszcze otoczenie Grand Hotelu czy Sheratona.
A z tego namiotu to było widać morze?
Tak, dlatego że cała część namiotu od strony morza była przeszklona. Więc widok był fenomenalny, szczególnie jak było słońce.
A, to tego nie widać na filmie.
Tak, tego nie widać na filmie, ale było przeszklenie, był piękny taras, więc goście też mogli wyjść na zewnątrz i chłonąć po prostu ten widok. Więc to nie była kwestia braku innej lokalizacji, bo taka lokalizacja z pewnością by się znalazła. Chodziło o to, żeby stworzyć niezapomniany widok i przeżycie. Coś, czego po prostu ci goście nie doświadczą w żadnym innym miejscu. I myślę, że to się udało. Więc jakby pomysł pojawił się w Rossmannie jakiś czas temu i oni postanowili go kolejny raz zrealizować.
Ale robi wrażenie, bo jak gdyby wszyscy oglądają ten film, to ja myślę, że wow, jaka realizacja.
Namiot było widać z daleka.
Tak. Czy jest jakaś lekcja, doświadczenia, wrażenia, jakie wyciągasz po realizacji takiego eventu, jak ten? Z którymi chciałabyś się podzielić. Refleksja?
Główna refleksja jest taka, to jest też to, co pewnie wydaje się, dla wszystkich oczywiste i pewnie wszyscy o tym zawsze mówią, ale dobry team i współpraca to podstawa. Bo tutaj dużo osób musiało dać z siebie bardzo dużo, przez bardzo długi czas.
A to potrafi troszkę obniżyć motywację, jeżeli coś trwa długo i jest po prostu ciężką pracą. Ta współpraca z klientem też jest bardzo ważna, bo pewnie gdyby była inna, to też byłoby ciężej. Po to, że coś musi być dobrze przemyślane, zorganizowane. To, że przewidujemy kolejne kroki, ruchy, plan A, B, C i D, to pewnie w pracy eventowca…
Jest podstawą.
…jest oczywiste i jest podstawą, więc my zawsze jesteśmy przygotowani na to wszystko. Ale finalnie okazuje się, że jednak więcej zależy od ludzi. Od klienta, teamu, podwykonawców, partnerów czy osób postronnych. Bo my byliśmy przygotowani na negatywną opinię mieszkańców, czy turystów.
I pojawiały się niektóre głosy, że jak to stawiamy na plaży i ogradzamy kawałek plaży, a przecież on jest dla ludzi, dla mieszkańców. Ale to były jakieś sporadyczne, pojedyncze głosy. Generalnie ludzie byli zainteresowani, ciekawi.
A długo ten teren był odgrodzony? Bo 5 miesięcy przygotowań…
Samo z też z demontażem i imprezą to było 17 dni.
Okej. Czyli cały maj?
Maj, od momentu majówki do rozpoczęcia, znaczy po majówce do rozpoczęcia sezonu takiego stricte letniego dla najemców. Co też było jednym z elementów wyzwania, bo mieliśmy bardzo krótki czas na montaż. Sama budowa namiotu z wypełnieniem wszystkiego tego, co było w środku oraz otoczenia, to było 9 dni. To jest bardzo mało czasu. My też nie byliśmy w stanie przewidzieć pogody, a tutaj każda godzina złej pogody była dla nas zagrożeniem tego, że się znacząco przesunie.
Myślę, że tutaj najważniejsze jest to, że to była plaża, to był piasek. To są rzeczy, o których ja na początku nie zdawałam sobie aż tak mocno sprawy. Bo planując działania, gdzieś zakładam, musimy ułożyć harmonogram takich prac. No więc po rozmowach z podwykonawcami widzimy teren, badamy go, robimy wizję lokalną. Wszystko wszyscy wiedzą.
Wiemy do jakiego poziomu musimy wyrównać teren. A mówimy o 5 tysiącach metrach kwadratowych, które muszą być na jednym poziomie. Mówimy o piasku, który jakby wykonuje ruchy. Wiatr go nanosi. To jest materiał, który pracuje, czyli on się ubija, on pulchnieje. Więc… a poziom, do którego my dążyliśmy, to było maksymalnie 5 centymetrów
Widzę, że tutaj zebrałaś dużo doświadczeń geodezyjnych.
Umiem mierzyć teren, umiem wyznaczać teren. Naprawdę doświadczenia takiego, którego nigdy myślałam, że nie zdobędę, zdobyłam sporo. I to są właśnie, to są wiesz nawet fajne też sytuacje, które pokazują, jak ważni są ludzie. Ponieważ to nie był jeden dzień pracy spychacza, tylko trzy. W czasie kiedy pracował spychacz, my musieliśmy zaczynać pracę.
A spychacz musiał nanieść kupkę, czy zgarnąć?
Musiał przesuwać piach, zgarniać, przesuwać, wyrównywać, ubijać. Wszystko musiał robić. A doszło do tego, że w pewnym momencie, ponieważ już powstawała podłoga namiotu, a my ciągle walczyliśmy z piaskiem, to za łopatę zabrał się kierownik budowy, ja i wszystkie osoby z ekipy. I przez kilka godzin po prostu łącznie ze wszystkimi osobami…
Pokaż ręce, masz odciski?
Miałam.
Już zeszły?
Już zeszły, ale miałam. Robiliśmy to przy pełnym słońcu, bo akurat to był ogromny plus, pogoda była fenomenalna, rzadko taka się zdarza w tym okresie, a nam dopisało szczęście i pierwsza burza jaka była z gradem wielkości dłoni prawie, trafiła się jakieś 3 sekundy po tym jak zamknęliśmy pole namiotu i dach. Więc myślę, że to taka sytuacja filmowa, że…
Czyli niebiosa Ci sprzyjają.
Dosłownie była sytuacja, w której zamknęliśmy pole i lunął deszcz, była wielka burza. Ale już jakby byliśmy bezpieczni, bo wszystko to co było najważniejsze stało i nie było mokre w środku. Ale tak jak mówię, gdyby nie ludzie, ci, których miałam dookoła, no bo to że ja wezmę łopatę gdzieś jest logiczne, że to mój projekt, ja za niego odpowiadam, więc mi najbardziej zależy, ale jak widać zależało wszystkim innym.
Tak jest.
Więc była scena, kiedy my nanosiliśmy piach, a ekipa od namiotu układała podłogę, gdzieś szliśmy po prostu pasmami. No a mówimy o 4 tysiącach metrów podłogi, jakby w jednym kawałku.
Niesamowicie. A jeszcze jak gdyby powiedzmy, że chciałabym zanurkować do tego wnętrza już jak na samym evencie, powiedz, co tam się działo pokrótce, przez te dwa dni. Jacy mniej więcej artyści byli, co tam czekało na gości ?
Sama scenografia, to nie było spektakularne widowisko, jeżeli chodzi o scenografię. Też takie było nasze założenie, że wszystko ma być przemyślane, schludne, ale dosyć proste, żeby nie przytaczało całej reszty. Bo harmonogram artystyczny był bogaty plus mieliśmy dookoła morze i plażę, więc chcieliśmy też, żeby goście jak najwięcej chłonęli z tego co było na zewnątrz.
Było sporo techniki oczywiście i wszystkie detale musieliśmy dopracować, bo pamiętajmy, że to była hala namiotowa, to było postawienie oddzielnie kontenerów toaletowych, które trzeba było połączyć, to było postawienie dwóch oddzielnych hal, które były i zapleczem cateringowym i naszą recepcją, a nam zależało na tym, żeby dla gościa, który wejdzie do środka, wszystko wyglądało jak jedna przestrzeń, która nie jest halą namiotową, tylko jest po prostu pięknym budynkiem.
Nigdzie na filmie nie było widać infrastruktury, więc ja się zastanawiałam, kurczę, ukryli to w środku chyba…
Dokładnie tak. To też było sporo pracy, ale widać, że każdy ruch był przemyślany. Zresztą musiał być, bo mieliśmy bardzo mało czasu na to, bo od momentu kiedy dostaliśmy halę zdaną, to mieliśmy dwa dni na zbudowanie wszystkiego, łącznie już z dniem eventowym. 17-ego maja, goście przyjechali do nas na kolację, byli powitani „welcome drinkiem”, była bardzo krótka część oficjalna, bo też klient nie chciał skupiać się na przemowach i długich statystykach.
Natomiast jakby wszystkie ważniejsze osoby chciały gości powitać. Ten wieczór też był przygotowany zarówno dla pracowników, którzy świętowali swoje 25-lecie, ale i dla kontrahentów. Tego dnia mieliśmy dwie wielkie gwiazdy, o których mówić nie mogę, ale poza tym szereg atrakcji w postaci DJ-a, czy Marka Sierockiego, czy występu na saksofonie.
Mieliśmy specjalnie przygotowane animacje i materiały archiwalne, więc każde 10-lecie przedstawiało inne historie i to również goście mogli oglądać. Mieli przygotowanych kilka materiałów wideo, więc też był dla nich pokaz. No a oprócz tego mieli dużo dobrej zabawy i rzeczywiście bawili się do samego końca. Łącznie z tym, że po zakończeniu imprezy u nas, mieli wynajęty klub, gdzie mogli, dokończyć zabawę na after party.
No to cudownie.
Więc mówiąc, że bawili się do białego rana, nie doszacujemy tego, ponieważ bawili się dłużej.
Bawili się non stop. Ale to w takie klimaty ich wprawiliście.
Tak, zdecydowanie. I to też byli goście, którzy chcą się bardzo bawić i skorzystali w pełni z tego. Natomiast następnego dnia, to już był dzień przygotowany tylko dla pracowników i oni w ciągu dnia mieli właśnie atrakcje dodatkowe. Takie jak choćby rejs statkiem. A wieczorem drugiego dnia mieli kolejne koncerty, tutaj wystąpiła Margaret, Oddział Zamknięty, Video i też mieli zabawę do białego rana, i też bawili się do samego końca.
Mega. Mega super. Słuchaj, ja Wam chciałam bardzo, bardzo pogratulować, bo na pewno event zrobił niesamowite wrażenie. Pewnie te gratulacje jeszcze będą długo, długo spływały.
Endorfina jak gdyby robi dużo fajnych eventów. Ja wczoraj przejrzałam wasz profil, no to widzę tam duże marki i w tle jest Adidas, Sloggi. Jest sporo dużo fajnej energii wokół innych imprez, które Wy organizujecie. Wiem, że też między innymi byliście współorganizatorem Orlen Warsaw Marathon. Gratuluję. Ja wam życzę takiego samego rozpędu jak jest do tej pory.
Silnego, mocnego i cały czas niech pendolino leci do przodu i żebyście mieli coraz więcej takich fajnych projektów, o których my możemy pogadać, trochę się poduczyć od takich specjalistów i podpatrywać te nasze marzenia, jak realizują inni. Tak że bardzo ci dziękuję. Jolu, Dagmarko, myślę, że też to będzie dobry przedsmak też dla klientów waszych przyszłych, jak usłyszą w jaki sposób pracujecie, na pewno ten magnes współpracy zadziała. Dzięki śliczne.
Dziękujemy, zapraszamy ponownie.
I to wszystko. Tak, to był właśnie ten wywiad, który zrobił mi niesamowicie dużo przyjemności, takiej nieskrywanej satysfakcji, że w tych wypowiedziach wyraźnie słychać, że event to ludzie. Event to kompetencje, doświadczenie, zaufanie. Że dobry event to faktycznie dobrzy ludzie, świetni producenci, wspaniali liderzy. Tacy ludzie, którym można faktycznie do końca zaufać i którzy są zdolni do wyrzeczeń, do poświęceń.
Doświadczenie jakie zdobywamy na każdym evencie, jest oczywiście bezcenne. Tu przez szereg tych wszystkich wypowiedzi słyszeliśmy w jaki sposób Dagmara zmagała się z przeciwnościami losu, papierowymi, to z piaskiem, który trzeba było wyrównywać, to z nieuchronną aurą deszczu i burz, które nadciągały w ramach montaży tego namiotu.
Mam też również tak, że przy każdym evencie ja się również uczę. Nigdy nie jest ten event, nawet jeśli go powielamy w jakiś sposób, to nigdy on nie jest ten sam. A skomplikowanie projektu zawsze powoduje mega dużo emocji. Zarówno u agencji, jak i u klienta.
No i też ważne jest, żeby mieć tę odrobinę szczęścia, bo jeżeli ma się dobrą wiarę, pozytywne nastawienie na rozwiązanie wszelkich przeciwności losu, jeszcze zrozumienie po stronie klienta, z którym się gra w otwarte karty to myślę, jesteśmy na drodze do przygotowania fajnej realizacji, tak jak ta, którą przygotowała agencja Endorfina.
Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować za komentarz, który dostałam od Kasi z Mice World. Za jej dobrą opinię, 5-gwiazdkową, jest to pierwsza opinia. Kasiu dziękuję ci bardzo, bardzo mocno. Szkoda, że nie mam do ciebie kontaktu, bym zadzwoniła i od razu podziękowała osobiście, ale mam nadzieję, że będziesz słuchać tej audycji.
Drugą trochę taką odezwą do was jest, i nawet prośbą, jest mój apel. Wiadomo, że te podcasty i ten blog to jest czas, który wypełniam po godzinach pracy, bo na co dzień zajmuję się faktycznie produkcją eventów. I jeżeli korzystacie z tej mojej pracy, uważacie, że to jest cenne, chcecie żebym dalej to podtrzymywała, spróbujcie w ramach Waszej wdzięczności, sympatii, poparcia, postawić mi gwiazdkę, kciuka, komentarz w serwisie iTunes lub w aplikacji, w której odsłuchujecie, na Androidzie na przykład w Podcast Addict.
Na pewno to pozwoli dotrzeć mi do szerszego grona odbiorców i być może pomogę jeszcze większej liczbie osób, którzy chcą w tym rejonie naszych eventów się troszeczkę rozwijać i troszeczkę ten świat podglądać. Z góry bardzo, bardzo wam dziękuję.
Kolejną rzeczą, którą szykuję dla nas na tą jesień, jest… No właśnie, nie mogę jeszcze do końca powiedzieć, bo nie wiem kiedy będzie inauguracja, ale szykuję dla was petardę, na tą najbliższą jesień. Przygotowuję coś, co pozwoli mi się zbliżyć do Was. Będzie to być może seria spotkań bezpośrednich, które chciałabym zorganizować w 8 miastach Polski.
Kalendarium i miejsca, oczywiście pojawią się wkrótce. Myślę, że ten projekt ma olbrzymi potencjał, żebyśmy się zobaczyli, razem się spróbowali w jakiś sposób poznać bardziej, wymienić doświadczeniami, spróbować innej formuły niż są do tej pory na rynku. I myślę, że spotka się to z waszym zainteresowaniem.
Strona już w zasadzie jest na półmetku. Myślę, że koło 15 sierpnia ona będzie gotowa. Więc trzymajcie za mnie kciuki i mam nadzieję, że to będzie dla Was prawdziwa gratka. A tymczasem mamy półmetek wakacji. Sierpień mi się osobiście kojarzy już nie tylko ze słońcem, ale z dużym pościgiem w kierunku briefów, w kierunku ofert, w kierunku projektów, które mamy wygrywać na jesień. Wiem, że tak również jest u was i trzymam za was kciuki, żeby się udało jak najwięcej pozyskać klientów, fajnych, takich, o których mówiła Endorfina. Przyjemnych, lekkich, z którymi faktycznie praca jest czystą przyjemnością. Więc tymczasem trzymajcie się ciepło, nie dajcie się upałom i ja Was serdecznie pozdrawiam.
Aga / Eventowa
Ps. Szukam copywrittera – dajcie znać na @ kto ma jakiegoś dobrego i szybkiego.
Artykuł Jak wyszedł Jubileusz 25-lecia sieci Rossmann w Polsce ? O Tym – endorfina events oczywiście pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>Wiesz jak powstały Fajerwerki? Otóż 1000 lat temu Chińczycy wynaleźli proch. I zrobili to przypadkiem podczas tworzenia eliksiru pozwalającego stać się nieśmiertelnym. Zdziwili się, gdy testowane substancje nagle wybuchły. Nazwano je „ognistym lekiem”. Z czasem zaczęto go stosować podczas świąt i happeningów. Taka oto wygląda krótka historia fajerwerków. Jak można zrobić z nich prawdziwą sztukę? […]
Artykuł Fajerwerki i Wybuchowa Sztuka Cai Guo-Qiang pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>
Za historią kryje się człowiek, a dziś opowieść o kimś niezwykłym, kto porwał mnie bez reszty. W filmie dokumentalnym znalezionym na Netflix’ie pt: „Drabina do nieba”. Bohater, o którym mowa to Cai Guo-Qiang – artysta sztuki nowoczesnej koreańskiego pochodzenia, który swoją twórczością przyciąga tłumy i zachwyca miliony widzów na całym świecie.
To on jest autorem wielu spektakli fajerwerkowych podczas Ceremonii Otwarcia Igrzysk Olimpijskich m.in tych w Korei. To on planuje trajektorie lotu ognistego płomyka, który rozpoczyna show na niebieskich sklepieniach. Z nim współpracują najwięksi producenci fajerwerek m.in. ci od festiwalu w Liuyang – stolicy fajerwerkowych uciech. Jest tego mnóstwo na sieci… jeden z przykładów to Festiwal Fajerwerków w Liuyang 2017.
Zobacz 
Cai Guo-Qiang zrobił coś niezwykłego. Jego marzeniem jest zbudować Drabinę do nieba. Długą, bo mającą aż 500 m wysokości, elastyczną, zbudowaną głównie z bambusa. Taką, która w równym czasie będzie płonęła jednostajnym, ciągłym płomieniem. Wreszcie taką, której płomienie splotą się w jeden sznur tworząc niebywały obraz zapadający w pamięć chyba na zawsze. Drabina ta, ma lecieć wysoko, do nieba na konstrukcji zakończonej balonem.
Droga do spełniania marzeń nie jest prosta. Autor projektu trzykrotnie podejmuje próbę i każdą z nich musi zakończyć bez sukcesu. Raz wiatr wieje zbyt mocno, innym razem buntują się lokalne władze. Brakuje mu szczęścia, ale on nie poddaje się, uporczywie dąży do osiągnięcia celu. Czwarte podejście należy już do niego. O tym jest ten film. Obejrzyj – warto.
Swoją sztukę rozwija do tworzenia na niebie obrazów. Charakteryzuje je dynamika, ponadprzeciętność, wielowymiarowość. Zupełnie jak w naszym eventowym świecie. Tyle cech wspólnych. Każdy artysta szuka własnej formy wyrazu. Każdy event manager ma swój styl. Gorąco zachęcam do „Sky Ladder”. Drabina do nieba – to alegoria do celów, które wydają się niemożliwe do osiągnięcia… ale są tacy – którzy ją sięgają.
Tego Ci dziś życzę… Niemożliwego do spełnienia!
Aga / Eventowa Blogerka
Ps. Na facebookowym profilu Eventowej Blogerki mamy konkurs na Najlepszy Flashmob i zachęcam Was i Waszych tanecznych Podwykonawców do wzięcia w nim udziału. Mam nadzieję, że wysoki sezon nie zniechęci do zawodów! Wierzę w Was – Bawmy się. Zwycięzca zgarnia wszystko!
Ps. Jestem po wyczerpującej sztuce zwanej KIKE. Dziś rano pojawiła się pierwsza produkcja filmowa od jednego z wystawców Targów KIKE – Mattebox.
Artykuł Fajerwerki i Wybuchowa Sztuka Cai Guo-Qiang pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>„Piotruś pewnie już śpi. Nie będę dzwoniła, żeby ich nie obudzić” – myślę, wieczorem, korzystając z chwili odpoczynku, która rzadko zdarza się podczas realizacji na taką skalę. Tęsknię za moim, małym, okruszkiem i nie wiem, jak odwdzięczę się moim bliskim za pomoc, ale nie przyjechałam do Kielc, żeby się bawić. Jestem tu, bo przede mną konferencja […]
Artykuł Konferencja KIKE i życie na wariata pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>„Piotruś pewnie już śpi. Nie będę dzwoniła, żeby ich nie obudzić” – myślę, wieczorem, korzystając z chwili odpoczynku, która rzadko zdarza się podczas realizacji na taką skalę. Tęsknię za moim, małym, okruszkiem i nie wiem, jak odwdzięczę się moim bliskim za pomoc, ale nie przyjechałam do Kielc, żeby się bawić. Jestem tu, bo przede mną konferencja KIKE i targi do zrobienia a przede mną sądne dni, na które czekałam od trzech miesięcy. O zabawie nie mam mowy, odpowiadam za realizację tego wydarzenia, bawić to się mają goście, a nie ja.
Poniedziałek, Dzień 1. Montaż.
Widzę jak wszyscy pędzą, są poddenerwowani, skupieni, ale doskonale wiedzą, co mają robić. Pod koniec dnia ja również zaczynam się denerwować, bo ciało powoli przestaje dawać radę, mimo ogromnej dawki znajdującej się w nim adrenaliny. Na domiar złego roboty nie ubywa. Za mną i jak się okazuje przede mną milion rozmów, mediacji, problemów rozwiązywanych z prędkością światła. Wykorzystuję każdą cenną minutę, kilka udaje się wyszarpać na doładowanie – szklankę wody.
Wszyscy wiedzą, ile jest pracy i chcą pomagać, a nawet zaczynają robić to nieproszeni…widzę, jak pakują inserty, identyfikują się z ekipą, bo są naszymi eventowymi gośćmi! Nikt ich przed tą pomocą nie powstrzyma, oni chcą uczestniczyć w tym co właśnie robimy dla nich. Oto moment, kiedy słońce wychodzi zza chmur i otuli promieniami moją twarz, gdzieś tam w eventowym pędzie.
Hotelowy pokój. Mój moment odpoczynku, kiedy kładę się spać. Na dobranoc, w połowie nocy grafik przysyła mi setną wersję niewłaściwych plików, które muszę mieć najpóźniej o 9:00 na otwarcie Konferencji i Wystawy. Wale głową w mur, rzucam poduszką i mam wrażenie, że jednak, w tym starciu, wygrał mur. Tylko spokój mnie uratuje, ułożę te puzzle, nie ma innej opcji. Po graficznym zamieszaniu zasypiam, na szczęście dobre pliki mam już na skrzynce. Kilka chwil później dzwoni budzik.
Oczywiście, jak zawsze w takim dniu, w pędzie i skupieniu wybiegam z hotelu. Na dzień dobry, mój samochód „w prezencie” daje mi szybę do skrobania, widoczność zerową. Myślę: super, akurat dziś, kiedy przez ostatnie 8 miesięcy nie skrobałam tego cholerstwa… odrzucam złego demona, który z tyłu głowy mówi, Aga źle to się dla Ciebie zaczyna… Potrząsam głową, myślę spadaj, co Ty mi tu będziesz mącił!
O dziwo, tłum gości oblegający recepcję przegrywa ze spokojem witającej ich ekipy. Jest spokojnie, nikt się
nie denerwuje, szybko odnajdujemy identyfikatory, każdej zgłaszającej się osoby, aplikacje również nie zawodzą i bez opóźnień rejestrują uczestników. Kolejki topnieją tylko po to by za moment zwiększyć się wraz z każdym, nowym transportem z Hoteli (9 autokarów kursuje wahadłowo między czterema hotelami na trasie Kielce – Targi). Recepcja bez przerwy wypełniona uśmiechami, gdy wszystko idzie tak dobrze, a na dodatek w towarzystwie fajnej ekipy, można czuć frajdę.
Ogarniamy temat rejestracji, do 12:00 mamy już 600 osób zarejestrowanych na evencie. W „międzyczasie” nadzoruję pozostałe rzeczy – wystawa hula, prelekcje na salach trwają, technika sprawnie wyświetla treści wystąpień, konferansjer zgłasza, że ma 5 minut zapasu, a nie opóźnienia… telefon cichnie. Czuję, że to taki moment, gdy jedziemy z realizacją z górki. Maili nie odbieram i nie odpisuję, bo gdy to robię jest ich dwa razy więcej, jakby nadawcy tylko czekali, żeby mnie nimi zasypywać, widząc na skrzynce moją odpowiedź na ich wiadomość. Ktoś choruje, ktoś nie może, ktoś inny zamiast tamtego… No i prawdziwe historie ludzi jeżdżących na konferencje. Nie teraz kochani, to zły moment, czas na problemy z maili już dawno minął.
Wieczór nr 2 Hotel Binkowski. 600 osób dosłownie napiera jedną, zwartą falą na bar i w 120 minut znaczenie redukuje spory zapas alkoholu. Jeśli nie zmniejszą tempa za moment będziemy serwować jedynie wodę i soki. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, w dodatku ochrona zgłasza przypadek jednego z uczestników, który na hasło: „proszę o pokazanie akredytacji” zgłasza pospiesznie dziwny objaw uczulenia od noszenia opasek na szyi i paska na nadgarstku. Kocham takie akcje…..Gdzieś tam na trasie Kielce – Targi, płynnie kursują nasze autokary, hotele dały radę. Nawet to, że „piździ jak w Kieleckiem” nie jest w stanie popsuć mi humoru, oczy same się śmieją. Tego wieczoru poprowadzę z kolegą „Milionerów”. Zaserwujemy 15-cie trudnych branżowych pytań. 600 gości uzna że to był niezły wycisk a wśród nich tylko jeden 12 osobowy stolik zdobędzie główną nagrodę. Potem pożegnam się i zniknę. To był dobry dzień.
Noc. Leżę w wannie pełnej piany i uśmiecham się, bo ludzie zgłaszają już zadowolenie, aprobatę, szacunek do naszej pracy. Spijam śmietankę trzech miesięcy intensywnej pracy przecinanych cudnym momentem macierzyństwa, które czasem mi przez to eventowe zamieszanie umykał. Pomagają bliscy i uwielbiam ich za to. Nareszcie mogę „na dłużej” iść spać, mam trzy godziny, po nich czeka mnie ostateczne starcie z moimi ambicjami i niemożliwym do zrobienia. Ja wiem, że wygram w tym pojedynku. Dobranoc Piotruś, trzymaj swoje malutkie kciuki za mamę. Już niedługo się zobaczymy. Kocham Cię. Zasypiam.
Nim wyjdę z pokoju odbieram jeden z uporczywie dzwoniących telefonów (z jednego numeru). To Hotel Bińkowski. Informują, o przebiegu eventu z zeszłej nocy – goście imprezowali do 4:30, potem kontynuowali zabawę w pokojach. Chyba, jednak „zbyt dobrze się bawili”. Ktoś wywarzył drzwi jednego z pokoi. Dewastacja będzie rozstrzygana między stronami bez udziału organizatora. Niezły początek dnia zafundowali mi nasi goście.
Kolejnym newsem „zabijają mnie” już w biurze Organizatora, na targach. Ponoć Hotel Tęczowy Młyn wydał meldunek i karty wstępu na jeden pokój dla dwóch gości i jeden drugiego nakrył w swoim łóżku w środku nocy. Padłam bezsilna na kanapę, bo zrobiło się ciężko. Witaj środo, jest dopiero 8:00. Strzelajcie dalej, kto da więcej?
Targi – miejsce eventu. Idę na obchód po strefach. Wystawa zaplanowana na 10:00 rusza bez opóźnień, uśmiechnięci ludzie machają widząc mój znak rozpoznawszy – czerwony kapelusz, a pod nim mnie pozdrawiającą każdego kogo napotkam. Uczestników przybywa, sale wykładowe się zapełniają. Wykłady ruszają z 10 minutowym opóźnieniem, mimo komunikatów z radiowęzła Targów Kielce „Zaczynamy”.
Reżyserka. Opuszczam stanowisko, nie wrócę tam do końca dnia. Chłopaki mają scenariusz przed oczami i nie ma wątpliwości, co mają robić dalej z dokładnością co do sekundy. Zrzucam swój ulubiony 64GB pendrive z planszami na zapowiedzi prelegentów i żegnam się z ludźmi już w okolicach 11:00. Zapewniam, że jestem duchem i ciałem wokół innych zadań. Mam dwie godziny „luzu” zaraz zacznie się prawdziwa rzeźnia związana z przygotowaniami do wieczornej Gali.
Hala E Targów Kielce. Montaże trwają od wtorku. To tam wyładowano 6 dwunastotonowych ciężarówek sprzętu, tam pracuje 12 techników, 12 scenografów i suport, 40 ludzi z cateringu i targów. Kilometry światłowodów, aluminiowych konstrukcji, 32 kolumn głośnikowych, 30 wyciągarek i punktów podwieszeń to tylko kilka statystyk tego, co szykuje się na wieczór. Całość rozbłyśnie dzięki blisko 100 urządzeniom oświetleniowym.
Scenografia popisuje się rozmachem montując 3 000 m sznurków umieszczonych na barze, powoli wyłania się z nich kształt drzewa dusz, ponad 1 000 m pasków ledowych na dwunastometrowym drzewie, które będzie drink barem wieczornej imprezy. Podnoszę głowę, na suficie kołysze się 18 meduz, kąty wypełniają 24 futurystyczne drzewa, płatki, kwiaty…. Obrazy dopełnią wielkoformatowe wydruki ogrodów, postaci z głównego wątku imprezy tematycznej. Skyled dostanę w prezencie od jedynego takiego fachury – Maćka z Legro.
14:00……Wchodzę na próby… i szczęka opada mi na sam środek wypolerowanej posadzki. Jestem w świecie Avatara, niebieskich ludzików, lekkich świetlików, tej fantastycznej krainy, takiego eventu nie powstydziłby się sam James Cameron. Avatar Show w zgodzie z naturą światłowodową i głównym platynowym sponsorem. W centralnej części bar wyglądający jak Drzewo Dusz. Avatar dla dodania energii i oderwania od rzeczywistości… Nooo jestem pod wrażeniem realizacji mojego pomysłu. Ekipa dała radę, wartki bieg myśli przerywają pierwsi goście, którzy wpadli na próbę, są od głównego sponsora.
Próba za próbą idzie w tempie. Każdy przybywa o czasie, znajduje garderobę, stroi się, brzęczy, zabębni, zanuci. Przećwiczymy, każdy detal spektaklu, który będzie trwał nieprzerwalnie blisko 4 godziny.
18:00 odprawa z cateringiem. Drobne niedociągnięcia na barach redukujemy na chwilę przed gotowością.
Barmani biorą mnie na stronę. „Pani Agnieszko? Tylko tyle tego alko pani zamówiła? EEE…, bo naszym zdaniem to mało… patrzę na paletę twardych trunków…. „. Mój pełnomocnik spojrzy na mnie z politowaniem i pogrozi palcem jednoznacznie mówiąc „Uważaj… – bo wtopisz”. Nie ma na co czekać. Biorę chłopaka z ekipy, auto i jedziemy do Makro. Dokupuję 50 l wódki. Niech będzie zapas, chodź jestem pewna, że to co mieliśmy spokojnie by wystarczyło, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zahamowała tego, co może się wydarzyć.
19:00, pełna gotowość. Cisza przed burzą. Nie odważę się zostawić tego bałaganu tylko po to by założyć moją świeżą, pomarańczową sukienkę, która przyjechała prosto z pralni.
19:20, wchodzą pierwsi goście. Biorą talerze i zaczynają jeść, bez pytania, bez proszenia po prostu idą na wyżerkę… Biegnę do konferansjerów: chłopaki blokujcie to, bo będzie zaraz po Gali. Wygląda na to że catering nie doczytał scenariusza. Dobitnie mówię, że mają stać kelnerzy jak bramkarze na dyskotece chroniąc zaplecza i cateringu, który zdecydowanie wjechał za wcześnie.
20:30, start Gali. Ze sceny padają słowa o celu Konferencji, przedstawiamy Partnerów i Sponsorów. Konferansjerzy witają gości. Wszystko na szczęście przebiega jak w zegarku. Pierwsza osoba pojawia się na scenie, potem ekipa, trochę filmów, jest dobrze i to lubię.
20:45, rozdanie Oskarów. Uściski, przemówienia, gratulację. Wszystko w tempie bez zakłóceń. Fanfary, dżingle wejścia, zejścia hulają aż miło. Łapię się na tym, że nie mam, co robić na tej reżyserce. Gwiazda Wieczoru Lanberry. To do niej należy ten wieczór, dobry początek. Podoba się. W międzyczasie całkiem obcy ludzie składają mi gratulacje. Mówią, że jest dobrze, a nawet super, że pomysł po bandzie, ale jest WOW. Nigdy nie miałam tylu gratulacji albo jestem już zmęczona i zapomniałam, że miałam…
Lanberry pokazała klasę, dobra robota! Nawet nie wiem, kiedy zaczynamy zwijać ze sceny kabelki i zabieramy wszelkie graty! DJ’e mają swój antenowy czas na rozgrzewkę taneczną. PatMan Crew to kolejna odsłona programu. Performance w sali pełnej czerni, w tzw. blackoucie. Roboty migają w rytmie muzyki, gasną i znowu się zapalają. Led dance zachwyci chyba wszystkich, którzy podejdą pod scenę zobaczyć to z bliska. Jest MOC!
Na koniec Fluo Drums i fluorescencyjne bębny. Poleci Safriduo, bębny zakołaczą w rytm bita. Kto żyw wyruszy pod scenę, po swój bęben by pograć z nimi… Energia, gdybym mogła skakać to unosiłabym się teraz pod sufitem. Wióry poleciały z tych bębnów.
Potem czas na bicie rekordu Polski. Zadanie? Masowe pstrykanie palcami w rytmie jednej ścieżki dźwiękowej. Sędzia doliczył się 584 osób, które wzięły aktywny udział w biciu rekordu. Udało się. Marsz Radeckiego był chyba najgłośniej opstrykanym marszem tego wieczoru na świecie. Mamy rekord, auahhaaa!
Po evencie. To nie była ani zły sen, ani dobry. To moja praca, minuty, godziny, doby, tygodnie i wreszcie miesiące ciężkiej pracy. W której podwykonawcy poznają mnie z każdej, nawet niegrzecznej strony i żadna grzeczna dziewczynka czy grzeczny chłopiec, nigdy nie zostanie eventowym producentem. Tu trzeba mieć pazura….Zapadam w mentalny sen…na tydzień. Co za rozkosz nic nie robić przez kolejne dni…Piotrek szczęśliwy, mam mamę znowu tylko dla siebie, nikt mu jej nie zabierze teraz, nie porwie do Kielc. Odpoczywamy…zasłużyliśmy na to.
Eventowa Blogerka
Ps. Alkohol został po evencie w ilościach 100+ litrów. Nie miałam się dawać podpuszczać.
Artykuł Konferencja KIKE i życie na wariata pochodzi z serwisu Eventowa Blogerka.
]]>